Archiwum dla: Pismo Święte


Recenzja książki Obermann H.A.”Marcin Luter. Człowiek między Bogiem a diabłem”

Jedną z ciekawszych pozycji dotyczących „Ojca Reformacji” Marcina Lutra jest wydana w 1996 roku książka holenderskiego historyka i luterańskiego teologa Heiko Obermana. Pisarz przedstawił nam obrazowo i bardzo przekonywujący wizerunek księdza Marcina Lutra. Autor ukazał nam w książce księdza Marcina Lutra, jako genialnego, błyskotliwego teologa, ale jednocześnie, jako prawdziwego człowieka „z krwi i kości”, który ma też problemy natury codziennej. Jest to niesamowite świadectwo, które uwidacznia nam, iż życie i myśli Marcina Lutra są jak najbardziej adekwatne współczesnym czasom i niosą za sobą uniwersalne, ewangeliczne przesłanie.

Oberman przedstawia nam interpersonalne zmagania Lutra jeszcze przed decyzją o wstąpieniu do klasztoru, która nie była wynikiem jednorazowego przeżycia, lecz długotrwałego namysłu Lutra nad swoją przyszłością, duchowością i zbawieniem. Holenderski teolog prowadząc nas przez swoją książkę, ukazuje nam etykę Lutra, a także fakt, jak ważne w jego etyce miejsce zajmują, takie gesty miłosierdzia, jak przebaczenie i pojednanie. „Prawo, które karze winnego, powinno być łagodzone przez miłość. Z kolei miłość i pojednanie najlepiej można praktykować na łonie rodziny” (por. „Marcin Luter. Człowiek między Bogiem a diabłem”. cyt., s. 210)
Heiko A. Oberman w swojej książce „Marcin Luter człowiek między Bogiem na diabłem” ukazuje nam wewnętrzną walkę Lutra, jego przeżycia, doświadczenia. Reformator przedstawiony zostaje nam, jako człowiek znajdujący się między Bogiem a diabłem. W tej właśnie perspektywie Oberman ukazuje wszystkie znaczące wydarzenia teologiczne w życiu Lutra, a także zagrożenia, z jakimi musiała się zmierzyć Reformacja po śmierci wittenberskiego zakonnika. Oberman przywraca obraz Marcina Lutra, który nie urodził się ani świętym, ani też heretykiem, lecz poprzez swoje doświadczenia i wiedzę staje się szczególną osobą dla historii Kościoła chrześcijańskiego – wielkim Reformatorem. Oberman nie kanonizował jednak Lutra, wspominając też jego wystąpienia antychłopskie i antysemickie. Pisarz ukazuje go dość obiektywnie, z jego zaletami i wadami, ze słabościami i siłą. Poznajemy jego sposób myślenia, reagowania, dosadny język, sposób wypowiadania się, żartowania. dowiedz się więcej »

W dobie koronawirusa światem zdominował strach, przerażenie. Ludzie przestali wierzyć we wszechmoc Boga. A tymczasem Bóg mówi do nas w Piśmie Świętym, aż 365 razy: „Nie lękajcie się”.
Uwierzmy Bogu, zaufajmy naszemu Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi. Tak naprawdę my nie mamy wpływu na nic. Nie znamy naszego jutra, przyszłości. Możemy sobie planować nasze życie, a Bóg będzie miał co do niego inne plany. Słyszałem, kiedyś powiedzenie: „Chcesz rozbawić Boga, to powiedz mu o swoich planach”.

Niech każdy się zatrzyma i uzna Boga w Jezusie, albowiem On jest celem naszego życia i jedynym pośrednikiem zbawienia. Jezus Chrystus jest naszą Drogą, Prawdą i Życiem. Jest obietnicą, nadzieją, zmartwychwstaniem i życiem wiecznym. Każdy człowiek, który wierzy w Jezusa, choćby umarł żyć będzie.
Jezus dał nam nowe przymierze z Bogiem i przykazanie miłości, o którym na co dzień zapominamy. Nasze serca zgodnie z Jego nauką powinny być wypełnione wzajemną miłością i empatią dla innych ludzi. Musimy okazywać ludziom wsparcie i współczucie w obliczu śmierci innego człowieka. Śmierć jest odejściem z tego świata i wędrówką do Boga, a ludzi, którzy przeżywają śmierć swoich bliskich powinniśmy wspierać całym sercem. Jeżeli kogokolwiek cieszy śmierć innego człowieka, to świadczy o jego odczłowieczeniu i tym, że jego duszą niepodzielnie rządzi Szatan.
Jezus Chrystus pokazał nam drogę, dał nam przykład i objawił nam prawdę o życiu i śmierci. Nie lękajmy się, bo On jest naszą Mocą, Pieśnią i Zbawieniem.

„Jezus Chrystus śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez Ewangelię.”(2Tm, 1, 10).

Pedagogika chrześcijańska pomaga w kształtowaniu odpowiednich wzorców i postaw życiowych, a także we wskazywaniu właściwych wartości chrześcijańskich. Oparta jest ona na chrześcijańskiej filozofii i światopoglądzie, a także na doktrynie pedagogicznej Kościoła. Dana koncepcja pedagogiczna z założenia ma wpływać na kompleksowy rozwój danej jednostki pod względem duchowym, umysłowym i fizycznym, która musi przejść przez cztery zasadnicze „struktury” wychowania, a mianowicie: Kościół, rodzina, szkoła, państwo.
Powyższe „struktury” muszą wzajemnie ze sobą korelować w procesie wychowania i kształtowania określonych wzorców dla danego człowieka

W chwili obecnej od wielu lat pracuję z dziećmi i młodzieżą i mam duży wpływ na kształtowanie charakterów moich podopiecznych. Trafiają do mnie dzieci, z którymi dobrze i łatwo się pracuje. Spotykam jednak przypadki dzieci totalnie oderwanych od rzeczywistości, żyjących światem Internetu, brakiem jakichkolwiek celów, czy wartości. Nierzadko trafia mi się 8-10 letnie dziecko, które pod wpływem emocji używa niecenzuralnych słów. Zastanawiam się wtedy, skąd to wynosi, z domu, ze szkoły, czy z placu zabaw?
Obserwuję widoczny i wyraźny kryzys wychowania dzieci w szkołach, a także w ich rodzinnych domach. Jestem zdania, że wynika to z przynajmniej kilku przyczyn. Jedna z nich to przemiany społeczne, kulturowe i cywilizacyjne, które powodują, że dzieci i młodzież odrzucają autorytety, wszelkie zasady moralne, czy też właściwe normy obyczajowe. Moim zdaniem duże błędy tkwią również w samej pedagogice i jej błędnych i przestarzałych metodach wychowania, kompletnie niedostosowanych do ciągle zmieniających się warunków i okoliczności społecznych i cywilizacyjnych. Nauczyciele nie radzą sobie ze swoimi wychowankami, nie nadążają za zmianami spowodowanymi przez postęp cywilizacyjny. Małe 7- 8 letnie dzieci tak głęboko wniknęły już w świat wirtualny, że przestają żyć światem realnym. Widziałem to podczas tego rocznego obozu letniego, gdzie pracowałem, jako jeden z instruktorów, opiekunów mając pieczę nad dziećmi w wieku 6 -10 lat, które były tak oderwane od rzeczywistości, przesiąknięte światem wirtualnym, grami on-line, że nie znały podstawowych zabaw typu podchody, kalambury itp. Najchętniej spędzałyby cały dzień w komórce, w tablecie, w świecie Internetu.
Przyczyny tego kryzysu wychowania tkwią w samej pedagogice, w jej błędnych i naiwnych koncepcjach wychowania, zarówno w aspekcie szkolnym, przedszkolnym jak i rodzinnym.

Ówczesne systemy pedagogiczne w większości opierają się na przestarzałej i bardzo naiwnej wizji danej jednostki oraz metod wychowawczych, które winno się stosować wobec wychowanka. Wystarczy spojrzeć na współczesną pedagogikę humanistyczną, a konkretnie na teorię humanistyczną nieżyjącego już Carla Rogersa, który postrzegał wychowanka głównie przez pryzmat jego cielesności, emocjonalności i błędnie zakładał, że w każdym człowieku przeważają dobre aspekty jego osoby i bezkonfliktowość. Takie podejście wymusza naiwiną i niewłaściwą moim zdaniem akceptację człowieka i nakazuje wymuszoną tolerancję i akceptację jego prawa do samorealizacji, gdyż przy wychowaniu człowiek ma opierać się na własnych doświadczeniach i słuchać swojego wnętrza. To powoduje upadek jakiegokolwiek autorytetu nauczyciela.
Reasumując, uważam, iż w swojej pracy nauczyciele powinni opierać się na chrześcijańskich zasadach wychowania, a nie na pedagogice humanistycznej. Moim zdaniem pedagogika chrześcijańska pozwala całościowo i realnie spojrzeć na człowieka, dzięki antropologii biblijnej. Pismo Święte wskazuje nam uniwersalne wartości chrześcijańskie widoczne we wszystkich płaszczyznach dotyczących człowieka, przede wszystkim tych duchowych, ale także cielesnych, intelektualnych, emocjonalnych i społecznych. Człowiek został stworzony przez Boga na jego podobieństwo. Bóg jest Miłością, a Dekalog dany nam przez Boga wskazuje na ponadczasowy system wartości chrześcijańskich. Pismo Święte wskazuje nam wielokrotnie upadek człowieka, jego poranienie, inklinacje do krzywdzenia samego siebie i innych ludzi. Pismo Święte wskazuje nam to, że wbrew temu, co twierdził Rogers, rozwój człowieka nie może być spontaniczny, lecz musi wymagać właściwej, odpowiedzialnej pomocy dydaktyczno-wychowawczej, jaką daje nam pedagogika chrześcijańska, która ma na celu wychowanie jednostki do pokoju z Bogiem i ludźmi.

Autor: Kamil Bazelak

Bibliografia:
Pedagogika – Podręcznik akdemicki PWN; Bogusław Śliwierski

Homoseksualizm jest grzechem, skutkiem odrzucenia Boga w swoim życiu. O tym mówi nam Bóg poprzez Pismo Święte, które jest jedynym źródłem wiary chrześcijańskiej. Bóg stara się nam uzmysłowić, iż życie w grzechu, bez wiary chrześcijańskiej jest bezcelowe. Jak mówi Pismo Święte, homoseksualiści nigdy nie wejdą do Królestwa Niebieskiego, albowiem takie będą reperkusje ich grzesznego życia.

Bóg poprzez Biblię mówi nam, że homoseksualizm jest „grzechem przeciwnym naturze”,”obrzydliwością”, „bezwstydem i zboczeniem”, a ci którzy się takich aberracji seksualnych dopuszczają nigdy nie wejdą do Królestwa Bożego (1 Kor 6,9).
Bóg nie stworzył człowieka ze skłonnościami do homoseksualizmu. Człowiek rodzi się wolny, a homoseksualistą staje staje się z powodu w pełni świadomego wyboru takiego życia lub na wskutek, jakiś negatywnych doświadczeń życiowych np.wykorzystywanie seksualne przez pedofila. Każdy człowiek, który zdecydował się na kontakty seksualne z osobą tej samej płci jest kowalem własnego losu i osobiście ponosi konsekwencje takiego życia.
Według opinii World Health Organization homoseksualizm mnie nie jest chorobą. Opinia ta jednak nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Homoseksualizm moim zdaniem to dewiacja, albowiem nie ma nic normalnego i zgodnego z naturą we współżyciu seksualnym dwóch mężczyzn. Pewne otwory w ludzkim ciele służą do defakacji, a nie do seksu.

Jako trener miałem okazję trenować homoseksualistów, ale byli to normalni ludzie, nie obnoszący się ze swoją innością na ulicach. Nie chodzili z transparentami, niczego nie wymuszali na społeczeństwie, nie krzyczeli o dyskryminacji, nie żądali od nikogo możliwości adopcji dzieci itd. Współpraca na płaszczyźnie sportowej z takimi ludźmi była konstruktywna, niejednokrotnie lepsza, niż z osobami heteroseksualnymi. Życzyłbym sobie, aby cała społeczność homoseksualna żyła w podobny sposób zaprzestając wymuszania dla siebie coraz to nowych praw.
Jako człowiek i chrześcijanin nie zgadzam się na organizację marszów równości, na których uczestnicy przechadzają się w wyuzdanych i gorszących strojach.Czy ja chodzę z transparentem po ulicy w stringach epatując ludzi swoją heteroseksualnością? Nie, ponieważ byłoby to śmieszne, niesmaczne i amoralne. Tak samo postrzegam marsze równości, które uderzają w ludzką moralność i niejednokrotnie obrażają nasze uczucia religijne. Niech każdy w zaciszu swojego domu robi sobie ze swoim życiem, co tylko zechce, ale nie można wychodzić z tym na ulicę. Nie chcę oglądać całujących się i obmacujących homoseksualistów, ani też par heteroseksualnych. Pewne intymne zachowania wszystkich korelacji seksualnych nie powinny być publiczne, bo to jest niestosowne.
Nie jestem przeciwny homoseksualistom, nie jestem ich wrogiem, niech żyją sobie swobodnie w związkach nieformalnych. Mnie to naprawdę nie przeszkadza. Mocno i stanowczo sprzeciwiam się jednak małżeństwom homoseksualnym, adopcji dzieci przez gejów i lesbijki. Niech dzieci mają normalne rodziny, a nie dwóch ojców, czy dwie matki. Stawiam na Boga, miłość, szacunek i normalną chrześcijańską rodzinę.

Zbliżamy się do Świąt Bożego Narodzenia – Dnia Narodzin Jezusa Chrystusa. Myślmy przede wszystkim o tym, jak z miłością celebrować Narodziny Pana, jak wielbić Jego Święte Imię, albowiem nie ma w nikim innym Zbawienia, tylko w Jezusie. Bóg go wywyższył ponad wszystkim ludzi, aby wszyscy ludzie w pokorze i miłości oddawali mu hołd i wyznawali, że Jezus Chrystus jest ich Panem, ku chwale Boga Ojca. W swych modlitwach ku czci Pana, powtarzajmy powielokroć imię Jezus, gdyż przywołuje to Obecność Tego, który je nosił. Jest to nasze wyznanie wiary, albowiem Jezus jest „Zmartwychwstaniem i Życiem, Światłem i Drogą”.

W nadchodzące Święta skierujmy nasze serca do Pana. Módlmy się, czytajmy Pismo Święte, dzielmy się chlebem Bożym, obdarzajmy się wzajemną miłością i szacunkiem, odrzucając kłamstwo, hipokryzję i nienawiść. Nie jest ważne, jakie prezenty sobie wręczamy. Chodzi o symbolikę, aby odwzorować dary, jakie złożyli przed Jezusem, Trzej Mędrcy. Nie zapomnijmy przy tym, o pokłonie należnym dla Pana, o prezencie dla Niego, jakim będą nasze serca przepełnione miłością.

„Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się! Pan jest blisko.” (Flp 4,4-5)

 

Niebawem będziemy celebrować Święta Bożego Narodzenia. W symboliczny sposób czcimy, w nadchodzące dni narodziny Pana Jezusa, Syna Bożego. Niech, więc to Święto, będzie prawdziwym Świętem, podczas którego oddamy hołd należny Bogu.
Święto Bożonarodzeniowe to czas wielkiej radości dla chrześcijan, czas jednoczenia się w miłości i wierze. Nie zapominajmy, że naszą siłą jest nasza wiara.
My, jako chrześcijanie musimy godnie i w modlitwie spędzić nadchodzące Święta, gdyż poprzez nasz szacunek i miłość do Boga wstępujemy na drogę do Zbawienia i Życia Wiecznego.
Boże Narodzenie to nie jest święto „czerwonego pajaca Mikołaja”. Nie jest to również święto drogich, snobistycznych prezentów, pijaństwa i hucznych imprez. To Święto Narodzin Jezusa Chrystusa.
Pamiętajmy, aby ubierając symboliczne drzewko, wybierać ozdoby choinkowe o motywach chrześcijańskich, a nie pogańskich.
Zwyczaj zdobienia i stawiania choinki przywędrował do Polski na przełomie XVIII i XIX wieku, gdy Polska była pod zaborem pruskim. Propagatorem choinki był ojciec luteranizmu, reformator ksiądz Marcin Luter. Do dnia dzisiejszego zachowało się 14 homilii Marcina Lutra nawiązujących do opisu narodzin Pana Jezusa, a także wiele innych tekstów na temat Bożego Narodzenia.

Ksiądz Marcin Luter wraz ze swoją żoną Katarzyną Van Bora i dziećmi obchodził Święta Bożego Narodzenia. Zawsze czytał swoim dzieciom fragment Ewangelii, który opowiadał o narodzeniu Jezusa. Po przeczytaniu Słowa Bożego brał do ręki lutnię i grał piękne kolędy, śpiewając je z całą rodziną. Był twórcą jednej z najpiękniejszych kolęd niemieckich kolęd „Jam z niebios zszedł” (Vom Himmel hoch), którą na Śląsku Cieszyńskim śpiewano ją po polsku „Z nieba idę wysokiego, posłuchajcie głosu mego”.
Luter chciał, aby podobnie koncentrowano się na Bogu i celebrowano narodziny Jezusa w każdym luterańskim domu. Nie było jednak symbolu, który miałby symbolizować przyjście Jezusa na świat. Ksiądz Marcin Luter znalazł inspirację do stworzenia takiego symbolu, kiedy patrzył na zimowy, zaśnieżony ogród. Pośrodku tego ogrodu stała majestatyczna, zielona jodła. Był to niesamowity symbol życia, zielone drzewo stojące pośród połaci śniegu. To był symbol życia, podobnie jak symbolem życia i drogi był Jezus. To drzewo stało się drzewem Chrystusa (Christbaum), które od tej pory symbolizowało Święto Bożego Narodzenia.
Kolorowy łańcuch na choince miał przypominać węża (Szatana), który skusił pierwszych ludzi Adama i Ewę, aby okazali nieposłuszeństwo Bogu.

Lęk to choroba duszy

Sensei Kamil Bazelak

Fronda: Co jest przyczyną lęku?

Lęk to choroba duszy, uczucie, które niszczy nas od środka. Jeżeli lęk panuje nad nami, to znaczy, że uczyniliśmy władcą naszego umysłu niszczycielskiego władcę.Lęk jest patologią umysłu człowieka wynikającą z nienawiści, zazdrości, zawiści i kłamstwa, które korelują z wulgarnością, zepsuciem moralnym i agresją. Lęk jest tonacją emocjonalną, która paraliżuje świadomość człowieka, częstokroć popychając go do amoralnych i irracjonalnych czynów.

Fronda:Czy może istnieją „dobry” lęk, czy może każdy jest zły?

Dobrym i pozytywnym lękiem jest bojaźń, korą utożsamiamy z troską na przykład o nasze dziecko, zdrowie najbliższych. Bojaźń utożsamiamy z czujnością i czuwaniem. Ona trzyma człowieka w ryzach emocjonalnych. Bojaźń Boża, czyli bojaźń o Boga Najwyższego jest przemienianiem serca człowieka. Musimy przemieniać nasze serca tak, aby mogły ujrzeć Boga, albowiem jak mówił św. Augustyn: „korzenie oczu są w naszych sercach”.

Fronda:Jak sobie radzić z lękiem, jak zapobiegać?

Jak sobie radzić z lękiem? Zacznijmy o tego, że w naszym umyśle musi zapanować pokój i harmonia, a nie negatywne emocje, takie jak lęk. Musimy wyzbyć się całkowicie lęku i w pełni zaufać Bogu. Osiągnąć to możemy poprzez oczyszczenie umysłu z negatywnych treści, afirmując pozytywne myśli i obrazy. W ten sposób ugruntujemy w naszej podświadomości pozytywne afirmacje i sprawimy, iż one się w pełni urzeczywistnią, takie jest bowiem prawo ludzkiego umysłu. Pozytywne afirmacje i myśli wyrzucą z naszej głowy negatywne emocje.

Fronda:Co sądzi Pan o wypowiedziach Mameda Khalidova odnośnie religii, islamu?

Znam prywatnie bardzo dobrze Mameda Chalidowa. Na co dzień to sympatyczny, pełen humoru człowiek. Ma jednak też swoje drugie bardziej mroczne oblicze, jakim jest radykalizm religijny. Modli się pięć razy dziennie, nie bierze kredytów, aby nie płacić lichwy, pości w Ramadan, dlatego też w tym okresie nigdy nie walczy, a jego żona Polka przeszła na Islam. Rozmawiałem z nim wielokrotnie na tematy religijne, na temat Pisma Świętego i Koranu i pomimo różnic religijnych udawało się nam znaleźć pewne mianowniki. Mamed nigdy w żaden sposób w rozmowie ze mną nie zaatakował wiary chrześcijańskiej. Byłem jednak świadkiem jego scysji w Niemczech z parą ateistów, którzy negowali Koran. Mamed reagował wtedy zbyt bardzo emocjonalnie. To nie był ten sam człowiek, z którym rozmawiałem niemal codziennie.

Fronda:Pamiętamy jak wyszedł on przy hymnie bojowników, tzw.państwa islamskiego… Czy to nie było dwuznaczne?

Mamed Khalidov nigdy nie wychodził przy hymnie Al- Kaidy. Zrobił to jego przeciwnik, człowiek tej samej wiary Turek Aziz Karaoglu, z którym walczył Mamed. Była to pieśń bojowa muzułmanów używana przez oddział terrorystów Dżabhat an-Nusra z Al Kaidy. Przeciwnik Mameda, Aziz Karaoglu był osobistym ochroniarzem Abu Hamzy – znanego fundamentalisty islamskiego.

Fronda:Mówi on też religia islamu jest pokojowa…dla nas to śmieszne. A dla Pana?

To religia, którą fundamentaliści interpretują, jako religię nienawiści, a nie pokoju. O tym świadczą ich czyny. Jak wiadomo Europa jest zalewana przez falę islamskich imigrantów, którzy wprowadzają powszechny chaos, są odpowiedzialni za śmierć niewinnych ludzi, którzy giną w licznych zamachach terrorystycznych, gwałty, molestowania seksualne i pobicia. W poszczególnych krajach i coraz liczniejszych miastach powstają enklawy muzułmańskie, gdzie obowiązuje prawo szarijatu i policja boi się tam przyjeżdżać na jakiekolwiek interwencje.
Zamachy terrorystyczne to islamski dżihad -„święta wojna” prowadzona przeciwko chrześcijaństwu. Fala imigracji muzułmanów do Europy to Hijra, czyli islamska strategia zasiedlenia poszczególnych krajów Europejskich i wprowadzenia prawa szarijatu.

Fronda:Czy mamy bać się gróźb islamistów? Czy są groźni, czy tylko na takich wyglądają?

Musimy uważać i być czujni. Najlepszym rozwiązaniem jest przeciwdziałanie, czyli nie wpuszczanie na teren Polski żadnych imigrantów islamskich. To rozwiąże problem, z jakim borykają się teraz Niemcy, Belgia, czy Francja.
Fundamentaliści islamscy są bardzo groźni i życie ludzkie nie stanowi dla nich żadnej wartości. Ich celem jest mordowanie, wprowadzanie chaosu i strachu wśród mieszkańców Europy.

źródło: fronda.pl

Jezus dał nam Nowe Przymierze z Bogiem. Tchnął w nas Ducha Świętego i stał się drogowskazem dla wszystkich, którzy uwierzyli w Niego. Jezus dał nam prawdziwą wiarę, nawracając nie wierzących, wątpiących i wyznających fałszywych bogów. Jezus nie podzielił wiary chrześcijańskiej na wyznania, ale ludzie to zrobili wywyższając się nad Boga. Katolicyzm, protestantyzm, prawosławie, to wyznania stworzone przez ludzi, którzy postawili się nad samym Bogiem.
Kto dał ludziom prawo do zmieniania Dekalogu, oddawanie czci Boskiej papieżom, patriarchom i innym ludziom? Bóg powiedział nam: Nie będziesz miał innych bogów obok mnie!
Człowiek wierzący w Jezusa powinien być przede wszystkim chrześcijaninem, a nie fanatycznym wyznawcą jakichś odłamów religijnych. Chrześcijaństwo to nasza wiara, a nie wyznanie religijne.
Pismo Święte i zawarte w nim słowa Jezusa są najważniejsze i powinny kierować naszym życiem.
Chrześcijanin to człowiek głębokiej wiary, który zaufał i uwierzył Jezusowi Chrystusowi, albowiem Jezus zwyciężył śmierć i Zmartwychwstał, dając Zbawienie wierzącym. Wiara chrześcijańska polega na tym, abyśmy czcili jednego Boga w Trójcy, a Trójcę w jedności. To nasze świadectwo wiary!

Kamil Bazelak Campo Bosco

„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” ( list do Filipian 4,13)
Musisz uwierzyć w siebie, w swoje nieograniczone możliwości. Wypełnij swój umysł wiarą w Boga, a da ci to solidną i niezłomną wiarę w siebie. Do osiągnięcia takiego stanu dochodzi się przez głęboką modlitwę, czytanie Pisma Świętego i praktykę licznych technik wiary zawartych w Biblii. Sola Scriptura uczy nas wiary.
Jeśli będziesz myślał o porażce w swoim życiu, to już jesteś przegrany. Ćwicz się w ufności, a pokonasz każdą przeszkodę i problem.
„Według waszej wiary, niech się wam stanie.” (Ew.św. Mateusza 9,29).
Błogosławionej niedzieli….

Powered by ST.