Archiwum dla: pokój Boży


Kochani! Spędźcie Święta Bożego Narodzenia w radości i pokoju Bożym, z wiarą w Zmartwychwstanie i Życie Wieczne.
Zbierzcie się, w ten niezwykle radosny dla chrześcijan czas, w rodzinnym gronie najbliższych i ukochanych Wam osób, godnie celebrując Zwiastowanie Narodzin Pana.
Niech Duch Święty natchnie Was swoją mądrością i miłością Bożą. Niech obecne będzie w waszych sercach miłosierdzie, dobroć, pokora, cichość i cierpliwość. Wybaczajcie sobie wzajemnie, tak jak wybaczył Wam Pan. Bądźcie przesiąknięci miłością,która jest więzią doskonałości. A waszymi sercami niech rządzi pokój Chrystusowy.
Życzę Wam wszystkiego Najlepszego, wszelkich łask i błogosławieństw Bożych.

Nie przestawajmy ufać Jezusowi, gdy mamy jakiś wielki życiowy problem, gdy spotyka nas tragedia, nieszczęście. Każde doświadczenie, trudność, czy przeszkoda, które piętrzą się przed nami, to błogosławieństwo Boże. Problemy, jakich doświadczamy kształtują nasz charakter w ogniu codziennych, życiowych zmagań.
Zawierzmy Jezusowi w każdej sytuacji, głośno i z wiarą wypowiadajmy Jego Święte Imię. Składajmy modlitwy dziękczynne codziennie, za wszelkie doświadczenia, aby doświadczyć Miłości, Światła i Radości. Niech Pokój Boży wypełnia umysł każdego chrześcijanina, a Światłość Boga niech go otacza na wieki.
Mamy w sobie ogromną Moc pokonywania wszelkich słabości i przeszkód, gdyż wszystko możemy w Chrystusie, który nas umacnia. Jezus jest naszą tarczą i schronieniem. Musimy tylko zawierzyć swoje życie Panu, albowiem On wie, co jest dla nas najlepsze.
Miejmy ufność i się nie lękajmy, bo Pan jest naszą Mocą, Pieśnią i Zbawieniem. Pamiętajmy, że Chrystus jest naszym nieodłącznym towarzyszem, przewodnikiem i nauczycielem. Wskazuje nam drogę do Prawdy. Zaufajmy Jezusowi, a otworzą się przed nami wrota Niebios.

Jezus wielokrotnie mówił „nie lękajcie się”. Tak było między innymi, gdy apostołowie wypłynęli łodzią nad Jezioro Genezaret i tam zaskoczyła ich burza. Jezus musiał uspokoić burzę i serca przerażonych uczniów (Mt 14, 27).
Na Górze Przemienienia, kiedy Jego uczniowie zobaczyli objawienie się Boga, przerazili się, ale Jezus uspokoił ich również słowami: „nie lękajcie się”. Chrystus nie chciał, aby spotkanie z Bogiem wiązało się dla uczniów z lękiem i przerażeniem.
W całym Piśmie Świętym Bóg wzywa nas  do wyzbycia się lęku, aż 365 razy, czyli tyle, ile liczy ziemski rok. Przez 365 dni w roku, przez całe nasze życie, powinniśmy zwalczać w sobie lęk, zastępując go ufnością i wiarą.

Lęk jest czymś naturalnym, uczuciem, które nas motywuje do walki lub do ucieczki, jednakże musimy nad nim panować, kontrolować go, aby nas nie paraliżował w codziennym życiu.
Lęk musi być jak mały płomień ogniska. Jeśli mamy nad nim kontrolę, to ognisko ogrzewa nas zawsze swoim blaskiem i jesteśmy bezpieczni. Jeżeli pozwolimy płomieniowi się rozprzestrzenić, to wybuchnie pożar, który ogarnie wszystko, a wtedy spłoniemy. Niekontrolowany ogień symbolizuje paniczny lęk, który zawładnął nami bez reszty, uniemożliwiając działanie. Musimy kontrolować płomień, a wtedy zapanujemy nad lękiem.
W obliczu lęku najlepiej kierować swoje myśli do Boga. W Nim znajdziemy zawsze swoje pocieszenie i siłę. Jezus da nam moc pokonania lęku i wątpliwości.
Każdy człowiek się czegoś boi. Tajemnica panowania nad  lękiem tkwi w kontroli swojego umysłu. Jeżeli panuje w nim Pokój Boży, to zawsze pokonamy lęk, albowiem, ”jeśli Bóg z nami, to któż przeciw nam?”(Rz 8, 30-31).

Lęk to choroba duszy

Nie można pozwolić na to, aby dominującym uczuciem, w naszych sercach był bezustanny lęk.
Lęk to choroba duszy, uczucie, które niszczy nas od środka. Jeżeli lęk całkowicie panuje nad nami, to znaczy, że uczyniliśmy władcą naszego umysłu niszczycielskiego władcę.
W naszym umyśle musi niepodzielnie panować pokój i harmonia, a nie jakieś irracjonalne obawy.
Jezus codziennie wskazuje nam Drogę, a naszym obowiązkiem jest tylko podążanie tą Drogą.
Otwórzmy się na Jego błogosławieństwa. Niech Pokój Boży wypełnia nasz umysł, a bezgraniczna miłość do Boga naszą duszę.
Afirmując miłość i spokój ugruntowujemy je stopniowo w naszej podświadomości, która będzie dążyła do tego, aby te afirmacje się w końcu urzeczywistniły.
Doświadczymy szczęścia, pokoju i miłości, tylko całkowicie zaufajmy Panu i odrzućmy jakikolwiek lęk. Niech nasz umysł całkowicie opanuje Pokój Boży. Oddajmy się Boskiej ciszy i milczeniu, odnajdźmy w nich Niebiański Pokój i otwórzmy się na Słowo Boże.
Doświadczymy wtedy prawdziwego szczęścia.

Wiara, ufność i spokój ducha stanowią o naszej sile. Pokonamy każdą przeszkodę, zwyciężymy każdą bitwę, jeżeli odnajdziemy w sobie ciszę. W niej dostrzeżemy Jordan – płynącą rzekę pokoju, oczyszczenia i nawrócenia. Pokój Boży wypełniający nasz umysł, to nasze zwycięstwo nad samym sobą, nad wszystkimi lękami, wątpliwościami i rozterkami, jakie nas dręczą. W pełni zaufajmy Jezusowi,  zawierzając swoje życie, gdyż On poprowadzi nas jedyną i właściwą drogą.
Pamiętajmy, co mówił Bóg ustami Proroka Izajasza: „W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie w ciszy i ufności leży wasza siła”  (ks. Izajasza 30-15).

Ewangelizacja słowem powinna być prosta, lecz nie prostacka. Ludzie, którzy pojednali się z Bogiem również jej potrzebują, aby umacniać swoją wiarę. Jak powiedział kiedyś prorok Izajasz – „W ciszy i ufności leży wasza siła.” Trzeba więc odkryć, czym jest owa cisza…Cisza to pokój i równowaga. Pokój Boży  powinien przez cały wypełniać wasz umysł. Starajcie się wyrzucać z głowy złe i destruktywne myśli, jednocześnie afirmując słowo Boże. Wtedy poczujecie ulgę, spokój i wyciszenie.

Kiedy szukacie w swoim życiu Boga, zacznijcie od porządkowania waszego umysłu. Niech na zawsze wypełni go pokój Boży, wtedy poczujecie się naprawdę wolni. Negatywne myśli będą powracać i zniewalać was niczym macki ośmiornicy. Nie lękajcie się jednak, nigdy się nie wahajcie! Wycinajcie je z waszego umysłu, aż na dobre zagości w nim pokój Boży. Praca nad kształtowaniem swojego charakteru jest powinnością każdego chrześcijanina. Nie zaniedbujcie tego, a w końcu otworzą się wam oczy i poznacie czym jest cisza i ufność, bo w tym tkwi wasza siła.

 

W swoim życiu kieruję się wytycznymi danymi nam przez Jezusa. On uratował prostytutkę przed ukamieniowaniem. Podniósł ją z ziemi i powiedział: „Idź i nie grzesz więcej.” Pochylił się nad grzesznikiem, tak jak to czynił wielokrotnie. Dlatego też, na co dzień, do nikogo nie odwracam się plecami. Jeżeli grzesznik się nawraca, choćby był to morderca, złodziej, prostytutka, czy homoseksualista, to będę z nim rozmawiał i wskazywał mu drogę. Jeśli zaś tkwi uparcie w grzechu, to nic tu po mnie. Każdy człowiek może się zmienić, sam jestem tego najlepszym przykładem. Nie ludzi więc nienawidzę, lecz ich grzechów.
Homoseksualizm to grzech ciężki. Tak samo jest z prostytutkami. Prostytucja to grzech, a więc nienawidzę tego, co robią takie kobiety, a nie ich samych. One po prostu zbłądziły, zgubiły drogę w swoim życiu.
Jezus kochał wszystkich ludzi, którzy w niego uwierzyli.
Trzeba ulec totalnej przemianie duchowej, odkryć Boga w swoim wnętrzu, jeśli chce się być Zbawionym.
Jezus powiedział: ” Jedenaste przykazanie wam daję. Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem. Po tym ludzie poznają, żeście moimi uczniami.”
Trzeba kochać ludzi, a nie ich nienawidzić. Nienawidzić trzeba grzech, grzeszenie przez ludzi, a nie ich samych. Ludzie bezustannie błądzą, trzeba im więc wskazywać drogę. Jeśli nie posłuchają, to jak powiedział Jezus „Niech będą dla was jak poganie”.
Niektórzy ludzie przestają mieć, jakiekolwiek wartości, nie wierzą w Boga i w miłość. Liczy się dla nich tylko seks, władza, zaszczyty i pieniądze, a zapominają o tym że „Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje.”
Na co dzień unikam ludzi, którzy żyją wbrew temu, w co wierzę, jeżeli nie chcą się oni zmienić. Nie otaczam się nimi. Nie spotykam towarzysko, dystansuję się od nich. Tak nakazuje mi chrześcijańskie podejście do życia. Tak samo więc, wam radzę. Traktujcie ich jak pogan, przerwijcie taką znajomość, a wasze serca uwolnią się w końcu od negatywnych emocji i zapanuje w nich pokój Boży, a miłość Boga wypełni Światłością wasze dusze.
Niech wam błogosławi wszechmocny i miłosierny Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty.

Jak zwyciężyłem z zawodnikiem, którego wedle opinii wszelkich ekspertów od MMA nie miałem szans pokonać? Zdradzę wam tą tajemnicę…
Zaufałem Bogu, powierzyłem swój los Jezusowi. Pierwszy raz w życiu stojąc już w oktagonie modliłem się w myślach. Nie myślałem o rywalu, o przebiegu walki. Nie patrzyłem na swojego przeciwnika, gdyż on dla mnie wtedy nie istniał. Był tylko Bóg, Syn Boży i Duch Święty. Myślałem tylko o Bogu, o Jego mocy, miłosierdziu i czułem jak mój umysł wypełnia pokój Boży. Nie bałem się, nie stresowałem się, nie czułem nienawiści, byłem wolny od wszelkich negatywnych emocji. Kiedy rozpoczęła się walka Bóg był ze mną. Kiedy obrywałem modliłem się do Jezusa.
I dlatego wygrałem.Bogu zawdzięczam to zwycięstwo. Soli Deo Gloria! Tylko Bogu chwała!

Powered by ST.