Wewnętrzny krytyk to głos, który stale ocenia, podważa i umniejsza. Mówi: „mogłeś zrobić to lepiej”, „znowu zawiodłeś”, „inni radzą sobie lepiej”, „nie jesteś wystarczająco dobry”. Czasem brzmi jak własna myśl, ale bardzo często jest echem dawnych ocen, krytyki, zawstydzania albo porównań.
Taki głos może przez pewien czas motywować do wysiłku, ale jeśli staje się zbyt silny, zaczyna niszczyć. Człowiek przestaje cieszyć się z osiągnięć, bo natychmiast widzi to, czego nie zrobił. Każdy błąd traktuje jak dowód własnej bezwartościowości, a nie jak część nauki.
Wewnętrzny krytyk często posługuje się uogólnieniami: „zawsze”, „nigdy”, „wszystko psujesz”. Tymczasem pojedyncze niepowodzenie nie opisuje całego człowieka. Można popełnić błąd, nie będąc nieudacznikiem. Można czegoś nie umieć, nie będąc gorszym od innych.
Pomocne jest zauważenie języka, którym mówimy do siebie. Warto zapytać: czy powiedziałbym to samo bliskiej osobie? Czy ta ocena jest sprawiedliwa? Czy pomaga mi się rozwijać, czy tylko odbiera siłę? Zdrowa samokrytyka prowadzi do konkretnej zmiany. Wewnętrzny krytyk często prowadzi jedynie do wstydu i paraliżu.
Nie chodzi o bezkrytyczne chwalenie siebie. Chodzi o prawdę połączoną z życzliwością. Można powiedzieć: „to mi nie wyszło”, ale nie trzeba dodawać: „jestem beznadziejny”. Można zauważyć słabość, a jednocześnie pamiętać o własnej wartości.
Wewnętrzny krytyk słabnie, gdy człowiek przestaje wierzyć każdej myśli. Myśl nie zawsze jest faktem. Czasem jest dawnym lękiem, utrwalonym schematem albo głosem cudzych ocen. Dojrzałość polega na tym, by umieć ten głos usłyszeć, ale nie oddawać mu całej władzy nad swoim życiem.
« Obóz ewangelizacyjno-sportowy w Szklarskiej Porębie Fotogaleria z obozu ewangelizacyjno-sportowego w Szklarskiej Porębie »

