Miłość bardzo często rodzi pragnienie bliskości. Człowiek chce być z kimś, kogo kocha, chce dzielić z nim życie, rozmawiać, przeżywać codzienność i mieć poczucie wzajemnej obecności. To naturalne i dobre. Bliskość jest jednym z najpiękniejszych wymiarów miłości. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy pragnienie bliskości zamienia się w potrzebę posiadania drugiego człowieka.
Druga osoba nigdy nie jest własnością. Nawet w najgłębszej relacji pozostaje kimś odrębnym: z własnym sumieniem, historią, wrażliwością, potrzebami, granicami i wolnością. Miłość nie polega na tym, że drugi człowiek ma przestać być sobą, aby zaspokoić nasze lęki. Nie polega też na tym, że mamy prawo kontrolować jego każdy krok, każdą relację, każdą decyzję i każdą przestrzeń życia.
Kontrola często podszywa się pod troskę. Ktoś może mówić: „robię to, bo Cię kocham”, „martwię się o Ciebie”, „chcę tylko wiedzieć”, „to dla Twojego dobra”. Oczywiście prawdziwa troska jest ważna. W miłości mamy prawo interesować się drugim człowiekiem, pytać, wspierać i martwić się o niego. Jednak troska szanuje wolność. Kontrola próbuje ją ograniczyć. Troska pyta i słucha. Kontrola wymusza, sprawdza i podejrzewa. dowiedz się więcej »






