Słowo „migranci” opisuje bardzo różne osoby. Jedni uciekają przed wojną, inni szukają pracy, bezpieczeństwa albo lepszych warunków życia. Niektórzy przyjeżdżają legalnie, inni próbują przekroczyć granicę z naruszeniem prawa. Łączenie ich wszystkich w jedną kategorię prowadzi jednak do uproszczeń i utrudnia uczciwą rozmowę.
Państwo ma prawo chronić swoje granice, kontrolować przepływ ludności i dbać o bezpieczeństwo obywateli. Ma także prawo egzekwować przepisy i przeciwdziałać nielegalnej migracji. Takie stanowisko nie musi jednak oznaczać pogardy wobec ludzi, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji.

Problem zaczyna się wtedy, gdy migrant przestaje być postrzegany jako człowiek, a staje się wyłącznie symbolem zagrożenia. W debacie publicznej łatwo pojawiają się zbiorowe oskarżenia, straszenie i przypisywanie wszystkim tych samych intencji. Pojedyncze przestępstwa albo konflikty są wtedy przedstawiane jako dowód na naturę całej grupy.
Takie myślenie jest niesprawiedliwe. Odpowiedzialność za przestępstwo ponosi osoba, która je popełniła. Nie można przenosić jej winy na wszystkich ludzi o podobnym pochodzeniu, religii czy kolorze skóry. Tak samo jak nie oceniamy całego narodu przez czyn jednego obywatela, nie powinniśmy oceniać wszystkich migrantów przez zachowanie jednostek.
Nie oznacza to ignorowania rzeczywistych problemów. Integracja może być trudna, różnice kulturowe mogą prowadzić do napięć, a źle prowadzona polityka migracyjna może przynosić poważne konsekwencje. O tych sprawach należy mówić jasno, ale bez odczłowieczania i budowania atmosfery zbiorowej wrogości.
Dojrzałe podejście łączy odpowiedzialność z empatią. Można popierać ochronę granic i jednocześnie sprzeciwiać się obraźliwemu językowi. Można domagać się przestrzegania prawa, a zarazem pamiętać, że po drugiej stronie decyzji administracyjnych znajduje się człowiek ze swoją historią, rodziną i lękiem.
Warto także unikać języka, który przedstawia ludzi jako masę, falę albo zagrożenie biologiczne. Takie określenia odbierają indywidualność i wzmacniają lęk. Zamiast pomagać zrozumieć sytuację, prowadzą do przekonania, że każda osoba przybywająca z innego kraju jest potencjalnym wrogiem.
Migracja jest zjawiskiem złożonym i wymaga rozsądnej polityki. Nie da się jej rozwiązać ani przez bezwarunkową otwartość, ani przez pogardę. Potrzebne są jasne zasady, skuteczna kontrola, odpowiedzialna integracja i rozróżnianie pomiędzy osobami, które potrzebują ochrony, a tymi, które łamią prawo.
Człowiek nie przestaje mieć godności dlatego, że przekroczył granicę, mówi innym językiem albo pochodzi z innej kultury. Może podlegać ocenie prawnej, ale nie powinien być automatycznie pozbawiany prawa do indywidualnej i uczciwej oceny.
Migranci nie są jedną osobą ani jednym problemem. Są różnymi ludźmi, podejmującymi różne decyzje i ponoszącymi za nie indywidualną odpowiedzialność. Rozsądek wymaga bezpieczeństwa i porządku. Człowieczeństwo wymaga natomiast, aby nawet w trudnej debacie nie zamieniać ludzi w zbiorową etykietę.