Recenzja książki Paula Tillicha „Męstwo bycia”

Książka Paula Tillicha „Męstwo bycia” jest jednym z jego najlepszych dzieł, a jej treść do dzisiaj nie jest zdezaktualizowana, pomimo, iż sama teologia Tillicha jest do dzisiaj mocno krytykowana. Książka cały czas inspiruje wielu teologów dogmatycznych, którzy delektują się teologią Tillicha. Niemiecki teolog starał się przedstawić znaczenie Objawienia w rozmaitych elementach życia człowieka, zahaczając o aspekty kulturowe. Tillich dość obszernie analizuje dysonans męstwa, którym jest według niego ontologia lęku, towarzyszącym człowiekowi przez całe życie. Jak twierdzi – „Męstwo jest samoafirmacją bytu wbrew faktowi niebytu.”

Książka „Męstwo bycia” składa się z sześciu rozdziałów, które omawiają męstwo, lęk, witalność, indywidualizm i egzystencjalizm. W rozdziale pierwszym „Byt a męstwo” Tillich przytacza rozważania filozoficzne na temat ustalenia definicji, czym jest męstwo? Zaczyna od myśli Sokratesowej, która nie była w stanie zdefiniować pojęcia męstwa. Sokrates poległ przy tym zagadnieniu filozoficznym. Wg tego antycznego filozofa, rozumienie męstwa zakładało zrozumienie człowieka i otaczającego go świata wraz z jego płaszczyznami i wartościami. Tillich przytaczał, że Platon z kolei łączył męstwo z elementem duszy, który nazywał Thymos. Element ten miał być u człowieka pomiędzy rozumem a zmysłami i bezrefleksyjnie dążył do tego, co w naturze ludzkiej było szlachetne. Z kolei Arystoteles, że mężny człowiek postępuje szlachetnie, gdyż taki jest cel cnoty. Największym dowodem męstwa była gotowość najwyższej ofiary, czyli oddania życia, dlatego wg. Arystotelesa męstwo cechowało wojowników.
Teolog średniowieczny Tomasz z Akwinu pisał o dwojakim znaczeniu męstwa. Twierdził, że męstwo jest siłą duchową zdolną do przezwyciężania wszystkiego, co stanowi przeszkodę w osiąganiu dobra. Męstwo łączył z moralnością, jedną z czterech cnót kardynalnych. Pozostałymi cnotami była sprawiedliwość i umiarkowanie. Tomasz z Akwinu podporządkowywał męstwo mądrości. Jak pisał Tillich, doskonałe męstwo było wg. Tomasza z Akwinu darem Ducha Świętego i łączył je z chrześcijańskimi cnotami: z wiarą, nadzieją i miłością. Tillich podsumowując próbę zdefiniowania pojęcia męstwa stwierdził, że prowadzi to do alternatywy, że albo używamy terminu „męstwo”, jako jednej z cnót, albo w innej opcji, interpretuje się wiarę za pośrednictwem analizy męstwa.

Tillich poruszył też temat stoicyzmu, a sensu stricte pojęcie „męstwa” obecnego u stoików, którzy przezwyciężali lęk przed swoim losem i przed śmiercią. Zwycięstwo Kościoła chrześcijańskiego zepchnęło stoicyzm w cień, który pojawił się dopiero ponownie w czasach nowożytnych. Niemiecki teolog napisał, że męstwo stoickie było w sensie ontologicznym i moralnym „męstwem bycia”. Znajdowało się pod władzą rozumu u człowieka. Tillich napisał, że męstwu mądrości sprzeciwiają się takie uczucia jak pożądania i strach, a stoicy rozwinęli mocno naukę o lęku. Odkryli, że przedmiotem strachu jest sam strach.
Tillich podjął próbę wyjaśnienia, dlaczego starożytny stoicyzm pokrywał się z nowożytnym humanizmem i stał się neostoicyzmem, który reprezentował Spinoza, który notabene wypracował ontologię męstwa. Głównym elementem myśli Spinozy była doktryna samoafirmacji, gdyż twierdził on, że „dążenie każdej rzeczy do pozostawania w samym bycie, nie jest niczym innym, jak aktualną istotą samej tej rzeczy”. Spinoza przez męstwo rozumiał pożądanie z jakim każdy usiłuje zachować swój byt wyłącznie według wskazań rozumu.
Na zakończenie rozdziału Tillich omówił filozofię Nietzsche, w aspekcie dotyczącym męstwa. Wg. Nietzsche, męstwo to moc życia pozwalająca je afirmować pomimo jej wieloznaczności. Negacja zaś życia z powodu jego negatywnych stron stanowi wyraz tchórzostwa. Na podstawie tych poglądów Nietzsche rozwinął w swej filozofii profetyzm i filozofię męstwa przeciwstawiając je mierności i nadchodzącej epoce, której prognozował dekadencję. Nietzsche sformułował też pogląd, że życie chcące przekroczyć samo siebie jest dobrym życiem, a dobre życie jest mężnym życiem.

Paul Tillich, w drugim rozdziale „Byt, niebyt i lęk” zajął się ontologią lęku. Twierdził, że ontologia męstwa jest wzajemnie powiązana z ontologią lęku. Lęk to stan, w którym byt jest świadomy swego niebytu. Lęk to skończoność przeżywana jako nasza własna skończoność. Lęk odczuwają wszystkie żywe istoty i jest to lęk przez niebytem, świadomością własnej skończoności, świadomością tego, że umrzemy.
Tillich napisał, że lęk i strach mają to samo źródło ontologiczne, ale nie są tym samym. W ontologii męstwa lepiej dostrzec pewne aspekty dotyczące lęku. Przeżywanie śmierci innych ludzi powodują u nas świadomość, że my również kiedyś musimy umrzeć. Lęk to skończoność przeżywana jako nasza własna skończoność. Jeśli chodzi o różnice między lękiem a strachem, to strach w odróżnieniu od lęku ma określony przedmiot, który możemy zobaczyć i analizować. Męstwo pozwala stawić czoło każdemu strachowi. Z kolei lęk nie ma przedmiotu, który istnieje namacalnie, na którym mógłby się skoncentrować. Jedynym przedmiotem lęku jest sama groźba, jednakowoż nie źródło groźby, gdyż źródłem jest nicość. Strach i lęk się różnią, ale zawierają się jedno w drugim. Tillich napisał, że strach kłuje żądłem lęku, a lęk ma inklinacje do przeradzania się w strach. Strach przed śmiercią decyduje o elemencie lęku w każdym strachu. Lęk jest lękiem dotyczącym ostatecznego niebytu. Człowiek ogarnięty lękiem stara się skonkretyzować przedmioty strachu. Niemiecki teolog podsumowując swoje rozważania, doszedł do wniosku, że ostateczne próby przemiany lęku w strach są bezprzedmiotowe, gdyż nie da się usunąć podstawowego lęku, lęku skończonego bytu przed groźbą niebytu, gdyż należy on do tej samej egzystencji.
Paul Tillich opisał też trzy rodzaju lęku w konfrontacji z naturą człowieka. W swoich rozważaniach zdefiniował: lęk przed losem i śmiercią (lęk przed śmiercią), lęk przed pustką i utratą sensu (przed bezsensem), przed winą i potępieniem (przed potępieniem). Wszystkie te trzy postacie lęku mają charakter egzystencjalny i swoją pełnię osiągają w sytuacji rozpaczy, do której każdy z lęków się przyczynia. Jak podaje Tillich słowo „rozpacz” wywodzi się od „beznadziei”, a człowiek w takiej sytuacji beznadziei, nie widzi żadnej drogi prowadzącej w przyszłość. Rozpacz odnosi się także do koncepcji winy i potępienia, a samobójstwo jak głosili stoicy może uwolnić człowieka od lęku przed losem i śmiercią, lecz nie może uwolnić od winy i potępienia, o czym od zarania wieków wiedzieli chrześcijanie.

W trzecim rozdziale „Lęk patologiczny, witalność i męstwo” Paul Tillich rozważa naturę lęku patologicznego. Według teologa lęk patologiczny jest stanem lęku egzystencjalnego, który występuje w określonych okolicznościach. Lęk ma predylekcje do przeobrażania się w strach, aby mieć przedmiot w stosunku, do którego męstwo mogłoby wyjść naprzeciw. Męstwo nie usuwa lęku, gdyż lęk ma charakter egzystencjalny, którego nie można w żaden sposób usunąć. Jak twierdził Tillich, to właśnie lęk kieruje człowieka ku męstwu, gdyż inaczej jedyną alternatywą byłaby rozpacz, czyli beznadziejność. Teolog wykuł tutaj mocną tezę, że męstwo opiera się na rozpaczy, dzięki zintegrowaniu w sobie lęku. Dzięki tym wywodom, lepiej możemy zrozumieć istotę lęku patologicznego. Człowiekowi, któremu nie uda się mężnie, wziąć na siebie swego lęku, unika skrajnej sytuacji poprzez ucieczkę w neurozę. Neuroza jest sposobem uniknięcia niebytu na drodze unikania bytu. Człowiek mający neurozę, czyli neurotyk jest chory i wymaga leczenia, albowiem popadł w konflikt z rzeczywistością. Żyje on w fikcyjnym świecie. Patologiczny lęk jest chorobą oraz niebezpieczeństwem i musi być pokonany przez zintegrowanie go w męstwie bycia.
W dzisiejszych czasach zarówno medycyna, jak i teologia i duszpasterstwo mierzą się z pojęciem lęku, jego przyczynami i skutkami, w codziennej egzystencji człowieka. Tillich sformułował tezę, że zarówno teologia jak i medycyna w walce z lękiem, sięgają do filozofii, niezależnie od tego, czy są tego świadomi, czy też nie.

W rozdziale czwartym „Męstwo jako uczestnictwo (męstwo bycia jako cześć całości)”, Paul Tillich odwoływał się do argumentów z „Systematic Theology” z tomu drugiego, że zasady ontologiczne cechuje biegunowość, zgodnie z zasadniczą biegunową strukturą bytu, którą wyznaczają „ja” i „świat”. Teolog wymienił pierwsze aspekty bytu występujące na zasadzie biegunowości, którymi są według niego indywidualizacja i uczestnictwo, mające wpływ na problem męstwa.
Tillich twierdził, że męstwo podejmuje wyzwanie podwójnej formy niebytu. Męstwo bycia jest męstwem bycia jako część i męstwem bycia sobą i aspekty te leżą we wzajemnej zależności od siebie. Męstwo bycia jako część stanowi fundamentalną część męstwa bycia sobą, a męstwo bycia sobą jest zasadniczym składnikiem męstwem bycia jako część.
Męstwo bycia jako część określonej całości jest męstwem afirmowania swego bytu przez uczestnictwo. Człowiek uczestniczy w świecie, do którego należy i od którego jest odseparowany. Człowiek jako byt może uczestniczyć we wszystkim, jednakowoż uczestnicy we wszystkim za pośrednictwem elementu tego świata, który czyni go sobą.

W rozdziale piątym „Męstwo a indywidualizacja (męstwo bycia sobą), Tillich napisał, że indywidualizm jest samoafirmacją indywidualnego „ja”, jako takiego niezależnie od uczestnictwa tego „ja” w świecie. Indywidualizm jest przeciwieństwem samoafirmacji, czyli kolektywizmu. Tillich stwierdził, że protestantyzm pomimo nacisku na indywidualne sumienie stał się autorytarnym i konformistycznym systemem podobnie jak Kościół Rzymsko-Katolicki. Obydwie grupy wyznaniowe nie posiadały u siebie indywidualizmu. Pojawiał się czasami indywidualizm ukryty, który ujawniał się tylko i wyłącznie poza nimi. Stan taki trwał niemal 150 lat. Jak napisał Tillich po okresie ortodoksji doszedł znowu do głosu indywidualizm, pojawił się pietyzm i metodyzm, które kładły nacisk na osobistą winę, przeżycie osobiste, indywidualną pobożność i doskonałość. Pietyzm był pomostem dla oświecenia.
Tillich twierdził, że historia protestantyzmu potwierdziła wiarę reformatorów i pogląd, że indywidualna styczność każdego człowieka z Biblią, Słowem Bożym może dawać kościelny konformizm, mimo dywergencji wyznaniowych.
W okresie romantyzmu stworzono, jakoby nowe pojęcie indywidualizmu, które różniło się od średniowiecznego. Z kolei w późnym romantyzmie pojawił się inny wymiar lęku przed winą i jego pokonanie. Jak napisał Tillich odkryto również destruktywne dążenia w ludzkiej duszy, które prowadziły do przykrych reperkusji. Późny romantyzm i naturalizm przygotowały podłoże egzystencjalizmowi, który był najbardziej radykalną postacią męstwa. Tillich porusza też temat utraty egzystencjalistycznego punktu widzenia i egzystencjalizmu, jako buntu przeciwko esencjalistycznej filozofii Hegla. Potem teolog płynnie przechodzi do dzisiejszego egzystencjalizmu i męstwa rozpaczy. Według Paula Tillicha ówczesny egzystencjalizm należy rozważać z dwóch punktów widzenia. Egzystencjalizm jest eksperiencją powszechnego załamania się i poczucia sensu. Człowiek złożył ofiarę z samego siebie, nie wyzbył się świadomości tego co stracił i tego co traci i ciągle może jeszcze reagować rozpaczą na swoją dehumanizację. Człowiek nie zna drogi ucieczki, lecz próbuje ocalić swoje człowieczeństwo reagując męstwem rozpaczy, męstwem integracji rozpaczy i stanięciu w opozycji do groźby niebytu. Tillich odpowiada na pytanie, co w takiej sytuacji powinna zrobić chrześcijańska teologia? Teolog twierdzi, że powinna opowiedzieć się za prawdą stojąc przeciwko bezpieczeństwu, w sytuacji, gdy nawet bezpieczeństwo jest uświęcone i podtrzymywane przez kościoły. Tillich w dalszej części piątego rozdziału szczegółowo omawia też męstwo rozpaczy we współczesnej sztuce, literaturze, filozofii, a także porusza zagadnienie granic męstwa bycia sobą.

W rozdziale szóstym „Męstwo i transcendencja (męstwo akceptowania akceptacji), Tillich powtarza swoją tezę, że męstwo jest samoafirmacją bytu wbrew faktowi niebytu, a religię nazywa stanem bytu ogarniętego mocą samego bytu. Porównuje też doświadczenia mistyczne i męstwo bycia i twierdzi, że mistyk pokonuje lęk przed losem i śmiercią negując w śmierci to co negatywne i afirmując to, co pozytywne. W taki właśnie sposób mistyczne męstwo bycia ma integrować w sobie lęk przed zwątpieniem i bezsensem.
Tillich poruszył też temat spotkania bosko-ludzkiego i męstwa bycia. Stwierdził, iż indywidualizacja dzisiaj wyraża się w doświadczeniu religijnym w postaci osobistego spotkania z Bogiem. Tillich nazywa to komunią osobistą ze źródłem męstwa, czyli Bogiem. Ufność stanowi tylko jeden element wiary, a wiara obejmuje zarówno mistyczne uczestnictwo, jak i osobistą ufność.
Tillich nawiązuje też do Reformatora Marcina Lutra, twierdząc, że Luter walczył o bezpośredni stosunek osoby do osoby między Bogiem a człowiekiem. Według Tillicha to właśnie u Lutra męstwo ufności osiągnęło w historii chrześcijaństwa swój najwyższy i kulminacyjny punkt. Każde dzieło Reformatora jest wypełnione męstwem ufności. Mimo wszystkich negatywnych doświadczeń i lęków, jakie targały Lutrem w początkowym okresie, czerpał on moc samoafirmacji ze swej niewzruszonej ufności do Boga i osobistego z Nim spotkania, szczególnej relacji. Tillich twierdzi, że uzewnętrznianie lęku przez negację u Lutra, która symbolizowała piekło i szatana została pokonana przez męstwo ufności. Męstwo ufności Lutra jest ufnością osobistą, którą zaczerpnął z osobistego spotkania z Bogiem. Luter nie mógł znaleźć tej ufności w papieżach i soborach, dlatego odrzucił papiestwo i Kościół Rzymski.
Tillich napisał, że Luter i inni w tym okresie, doświadczali lęku przed winą i potępieniem. W formule luterańskiej, która mówiła, że „niesprawiedliwy jest sprawiedliwym” -patrząc przez pryzmat Bożego przebaczenia, wyrażono zwycięstwo nad lękiem przed winą i potępieniem. Męstwo bycia to jednocześnie męstwo zaakceptowania hamartiologii, a konkretnie przebaczenia grzechów jako zasadniczego doświadczenia w spotkaniu z Bogiem.
Tillich napisał, że ostatecznym źródłem męstwa bycia jest „Bóg ponad Bogiem”, który był przedmiotem wszelkich westchnień mistycznych. Bóg ponad Bogiem jest ukryty, ale też obecny w każdym spotkaniu Boga z człowiekiem. Kościół dźwigający krzyż ukrzyżowanego Chrystusa jest zdolny pośredniczyć w męstwie integrującym wątpienie i bezsens.

Kwintesencją książki Paula Tillicha „Męstwo bycia” jest fenomenologia trzech typów niepokoju, jakie sformułował, czyli niepokój losu i śmierci, niepokój winy i potępienia oraz niepokój pustki i bezsensu. Poprzez wiek, aż od starożytności po czasy współczesne Tillich starał się pokazać, iż niepokój ten był cały czas obecny. Tillich odpowiedział też na pytanie, czy dzisiaj ludzie też odczuwają ten niepokój, ujawniając, iż w obecnej sytuacji, w dniu dzisiejszym to groźba bezsensu jest największym powodem do niepokoju.

Autor: Kamil Bazelak

« »