Recenzja książki Obermann H.A.”Marcin Luter. Człowiek między Bogiem a diabłem”

Jedną z ciekawszych pozycji dotyczących „Ojca Reformacji” Marcina Lutra jest wydana w 1996 roku książka holenderskiego historyka i luterańskiego teologa Heiko Obermana. Pisarz przedstawił nam obrazowo i bardzo przekonywujący wizerunek księdza Marcina Lutra. Autor ukazał nam w książce księdza Marcina Lutra, jako genialnego, błyskotliwego teologa, ale jednocześnie, jako prawdziwego człowieka „z krwi i kości”, który ma też problemy natury codziennej. Jest to niesamowite świadectwo, które uwidacznia nam, iż życie i myśli Marcina Lutra są jak najbardziej adekwatne współczesnym czasom i niosą za sobą uniwersalne, ewangeliczne przesłanie.

Oberman przedstawia nam interpersonalne zmagania Lutra jeszcze przed decyzją o wstąpieniu do klasztoru, która nie była wynikiem jednorazowego przeżycia, lecz długotrwałego namysłu Lutra nad swoją przyszłością, duchowością i zbawieniem. Holenderski teolog prowadząc nas przez swoją książkę, ukazuje nam etykę Lutra, a także fakt, jak ważne w jego etyce miejsce zajmują, takie gesty miłosierdzia, jak przebaczenie i pojednanie. „Prawo, które karze winnego, powinno być łagodzone przez miłość. Z kolei miłość i pojednanie najlepiej można praktykować na łonie rodziny” (por. „Marcin Luter. Człowiek między Bogiem a diabłem”. cyt., s. 210)
Heiko A. Oberman w swojej książce „Marcin Luter człowiek między Bogiem na diabłem” ukazuje nam wewnętrzną walkę Lutra, jego przeżycia, doświadczenia. Reformator przedstawiony zostaje nam, jako człowiek znajdujący się między Bogiem a diabłem. W tej właśnie perspektywie Oberman ukazuje wszystkie znaczące wydarzenia teologiczne w życiu Lutra, a także zagrożenia, z jakimi musiała się zmierzyć Reformacja po śmierci wittenberskiego zakonnika. Oberman przywraca obraz Marcina Lutra, który nie urodził się ani świętym, ani też heretykiem, lecz poprzez swoje doświadczenia i wiedzę staje się szczególną osobą dla historii Kościoła chrześcijańskiego – wielkim Reformatorem. Oberman nie kanonizował jednak Lutra, wspominając też jego wystąpienia antychłopskie i antysemickie. Pisarz ukazuje go dość obiektywnie, z jego zaletami i wadami, ze słabościami i siłą. Poznajemy jego sposób myślenia, reagowania, dosadny język, sposób wypowiadania się, żartowania.

Książka składa się z trzech części, które zawierają łącznie jedenaście rozdziałów. W części pierwszej książki, w prologu, autor opisuje umieranie Marcina Lutra, który miał przeczuwać własną śmierć. Przyczyną śmierć nie miał być udar, lecz stopniowe ustanie sił witalnych, które dało możliwość Lutrowi godnego pożegnania się z życiem i oddaniem się z ufnością w ręce ukochanego przez niego Boga. Filip Melanchton na wieść o śmierci Lutra miał wykrzyknąć w obecności swoich studentów: „Woźnica Izraela upadł!”. Takie same słowa miał wykrzyknąć przerażony Elizeusz na widok Eliasza, który był unoszony ku Królestwu Niebieskiemu przez ognisty wóz.
Po śmierci Lutra doszło do wojny domowej (lipiec 1546 roku) pomiędzy protestanckimi stanami Rzeszy a cesarzem Karolem V i jego sprzymierzeńcami. Elektor Jan Fryderyk poniósł klęskę. Na Sejmie Rzeszy w Augsburgu (1548) narzucono protestantom „interim”, który miał służyć zdławieniu Reformacji. Dopiero w 1555 roku uzgodniono pokój religijny na Sejmie Rzeszy w Augsburgu, a w 1648 roku po zakończeniu wojny trzydziestoletniej rozwiązano sprawę wolności wyznania. Marcin Luter, jak napisał Oberman, przepowiadał jeszcze przed tymi wszystkimi wydarzeniami, że diabeł nie będzie „tolerancyjnie” znosił odkrycia na nowo Ewangelii i wszelkimi sposobami będzie starał się jej przeciwstawić, rzucając przeciwko ludziom, którzy ja odkrywają swoje wszystkie moce.

W rozdziale pierwszym Heiko A. Oberman opisuje tło historyczne, między innymi postać księcia elektora Fryderyka Mądrego, który z jednej strony twierdził, że jako świecka osoba nie może oceniać teologii Lutra, a z drugiej, że klątwa papieża nie dowodzi winy zakonnika z Wittenbergi. Pisarz odniósł się także do sytuacji w Rzeszy, perturbacji związanych z Lutrem, a także sądu na dworze biskupa w Wormacji w 1521 roku, podczas, którego Luter potwierdził swoje poglądy i powiedział, iż dopóki nie zostanie przekonany przez świadectwo Pisma Świętego, albo przez rozsądne racje, to słów swoich nie odwoła, gdyż opierają się one na Słowie Bożym zawartym w Piśmie Świętym. Luter powiedział wtedy też znamienne słowa, które przeszły do historii: „Tu stoję, nie mogę inaczej. Boże pomóż mi. Amen”.
Oberman porusza też tematykę odezwy Lutra do narodu niemieckiego w manifeście „Do chrześcijańskiej szlachty niemieckiego narodu o ulepszeniu chrześcijańskiego stanu”, którego napisanie według niego, było skutkiem druzgocącego odkrycia przez Reformatora, że Antychryst objął swoje rządy w Kościele. Kiedy dodatkowo Luter zapoznał się z rozprawą na temat „Donacji Konstantyna”, ostatecznie wyciągnął wnioski, że Antychryst, którego oczekiwano dopiero w czasach ostatecznych, już nadszedł i usadowił się wygodnie w Kościele Rzymskim. Luter przeczytał też list „Epitoma” skierowany przeciwko niemu, w którym główna myśl teologiczna była taka, że papież jest nieomylny, dlatego stoi ponad soborami i Pismem Świętym i nie ma nad sobą żadnego sędziego. Luter jak podaje Oberman, napisał w liście do przyjaciela, że w Rzymie wszyscy oszaleli i stali się błaznami, piekłem i diabłem. Najważniejsze świadectwo chrześcijaństwa – Biblię, która jest Słowem Bożym, podporządkowuje się władzy papieża, co jest antychrześcijańskim odwróceniem wszelkich nauk kościelnych. Odkrycie tych patologii spowodowało, że Luter otwarcie zaczął głosić „stan nędzy Kościoła”, piętnując te teologiczne aberracje. Rzym według Lutra stał się miejscem, do którego dostał się diabeł, aby rozpocząć swoją ostatnią bitwę z Jezusem Chrystusem. Diabła jak twierdził Reformator może odpędzić jedynie modlitwa i pokuta. Marcin Luter w swoim manifeście „Do szlachty chrześcijańskiej”, odsłania prawdę biblijną, która burzy trzy mury, jakie zbudowało sobie papiestwo.
Heiko A. Oberman w rozdziale drugim części pierwszej swojej książki napisał, iż trzy klasztory odcisnęły piętno na życiu Lutra, a mianowicie zakon augustianów w Erfurcie, klasztor w Wittenberdze, klasztor w Norymberdze. Autor przytacza też naukę o predestynacji Augustyna, który miała duży wpływ na Lutra. Augustyn nauczał o niezasłużonej łasce: to Bóg w swojej łasce wybiera, wzywa i zbawia grzesznika, bo jego imię zapisano w „księdze żyjących” na długo przed przyjściem na świat, przed początkiem wszystkiego.
Oberman podaje, że Luter czerpał z nauk Bernarda z Clairvaux, który był dla Augustianina jednym z ostatnich Ojców Kościoła. Przejął od niego podział epok w historii świata i Kościoła, od narodzin Jezusa Chrystusa do końca świata. Kościół w swych początkach cierpiał prześladowania, potem wszedł w epokę herezji, które chciały zniszczyć Kościół chrześcijański. Podczas życia Lutra największe zaś niebezpieczeństwo płynęło z wewnątrz Kościoła, którym był Antychryst – kuszący i zwodzący wiernych, którego zniszczy Jezus Chrystus, w trakcie ponownego przyjścia. Marcin Luter przeniósł Jezusową naukę o czasach ostatecznych, którą możemy odnaleźć w Ewangelii według Mateusza (24, 1-14), na ówczesną sytuację Kościoła. Zakonnik z Wittenbergi uważał, że Dzień Pański może nadejść każdego dnia, dlatego przepełniała go nadzieja i lęk.
Luter uważał, że Antychrystowi nie wystarczy wdarcie się do Kościoła, gdyż on chce panować nad całym światem. Chrześcijanie przy takiej ekspansji zła byli mocno zagrożeni, ale nie byli całkowicie bezbronni. W miejscach, gdzie głosi się Ewangelię, istnieje możliwość przerwania szaleńczego ataku Szatana i wyrwania władzy z jego szponów. Nauka chrześcijańska jest ponad Antychrystem. Jak podaje Oberman, Luter zawsze bronił konieczności dobrych uczynków. Nazywał się nawet „nauczycielem dobrych uczynków”. Dobre uczynki nie były dla Augustianina zasługami w obliczu Boga, ale były potrzebne, jako służba światu i jego ładowi.
Oberman podaje, iż Luter pod koniec 1520 roku wydał swój „Traktat o wolności chrześcijanina”, w którym porusza temat wyzwolenia do zbawienia i do działania, wolności chrześcijanina, dziedzictwa jego Chrystusowej świętości, sprawiedliwości i pobożności, a także pomocy i służeniu bliźniemu, podobnie jak ludziom służył Chrystus. Jak podkreślał Luter w tym piśmie, wolność chrześcijańską otrzymuje się za darmo i winno się udzielać jej swojemu bliźniemu również za darmo. Jak mocno podkreślał Oberman, Luter nigdy nie nazywał siebie Reformatorem, lecz kaznodzieją, doktorem lub profesorem. Luter uważał, że Reformacja będzie ostatecznym czynem Boga.
W rozdziale trzecim Heiko A. Oberman opisuje życie Marcina Lutra, począwszy od narodzin, po wpływ ojca Hansa, a także przytacza opinie przeciwników Reformatora, którzy twierdzili, że jego matka Margarete była „nierządnicą”, a ojciec diabłem, z którym spółkowała w łazience, a owocem ich kontaktów był Luter. Oberman opisuje proces edukacyjny Lutra, a także wpływ matki Reformatora, która wprowadzała młodego Marcina w demoniczny świat diabłów. Luter, jak wiemy nie został spłodzony przez żadnego diabła, ale z diabłem, dzięki opowieściom matki został wychowany. Jezus Chrystus i diabeł istnieli dla Lutra tak samo realnie. Reformator w swoim życiu, doświadczeniach był rozpięty miedzy Bogiem a diabłem i wierzył, że wiara zdana jest na Boga objawionego, który stał się w Jezusie Chrystusie człowiekiem i wystawił się tym samym na wściekłość diabła. Luter uważał, że w dzień narodzin Boga ( Boże Narodzenie), Bóg pozbawił się swej potęgi, czego znakiem było dziecko „owinięte w pieluszki i złożone w żłobie”. W opinii Reformatora „Bóg był dla nas, a diabeł „przeciwko nam”. Oberman napisał: ” Nowa wiara w diabła jest tak ściśle związana z odkryciem reformatorskim, że bez wyczucia rzeczywistości wrogich Bogu sił wcielenie Chrystusa, usprawiedliwienie, kuszenie człowieka staną się myślami o wierze zamiast doświadczeniami wiary”.
Luter jak widać nie bagatelizował realności działania diabła w życiu człowieka i ukazywał nam prawdziwego wroga walczącego z Bogiem i ludźmi. Bagatelizowanie działalności diabła byłoby zniekształcaniem wiary. Luter twierdził, że przepędzić diabła można tylko i wyłącznie przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Reformator napisał, że doświadczył kilkakrotnie obecności diabła, którym gardził. Według niego diabeł jest wszechobecny, tak jak Jezus Chrystus i atakuje wszystko, co jest związane ze Zbawicielem. Opowieści Lutra o diable miały na celu wzmocnienie siły oporu wierzących, miały dawać pocieszenie dla udręczonych dusz.
Heiko A. Oberman porusza też kwestię ordynarnego języka, jaki niejednokrotnie posługiwał się Marcin Luter mówiąc o diable, czy grzechach związanych z działaniem diabła, takich jak oszczerstwo. Jak twierdził Oberman, w kontekście historycznym, ten ordynarny język Lutra należy potraktować, jako wyraz bolesnej walki prowadzonej duszą i ciałem, przeciwko diabłu, który zagrażał ludzkiej duszy i ciału.

W części drugiej książki Heiko A. Oberman opisuje między innymi edukację studencką Lutra, przyjęcia nominalizmu, który w pewien sposób wpłynął na jego decyzję do wstąpienia do zakonu augustianów, otwarcie się na humanizm i podjęcie decyzji o zostaniu mnichem wbrew oczekiwaniom ojca, Boga i diabła. Według Lutra jego decyzja o wstąpieniu do zakonu narobiła diabłu wielkich kłopotów, gdyż tam rozpoczął się właśnie spór o odpusty. Oberman opisuje lęki Marcina Lutra podczas pierwszej mszy, jaką odprawiał, jego chwiejność religijną, praktyki ascetyczne, umartwianie się, a także pogląd, że jest niegodny, aby stanąć przed Bogiem. Luter w tym czasie podejmuje studia teologiczne i w końcu zostaje nauczycielem na wydziale teologicznym w Erfurcie, skąd do Wittenbergi sprowadza go Johannes von Staupitz.
Luter początkowo wierzył w odpusty. Sam próbował uratować z czyśćca swojego dziadka. W końcu jednak, jak to opisuje Oberman złapały go wątpliwości, sceptycyzm. Uważał, że Bóg nie daje się śmiertelnikom związać takimi środkami. Marcin Luter po swojej podróży do Rzymu rozczarował się, że miasto męczenników Piotra i Pawła i pierwszych chrześcijan gminy rzymskiej, jest tak zbrukane przymierzem z diabłem. Luter w Rzymie pierwszy raz usłyszał jawne i powszechne bluźnierstwa przeciwko Chrystusowi i apostołom, szyderczy stosunek do świętych i wszystkiego, co święte, kpiny z sakramentu Eucharystii. Jako pobożny zakonnik był tym oburzony, nie zaczął jednak wątpić w papieża, jako następcę Chrystusa na ziemi. Stało się to dopiero, przy sporze o odpusty w 1518-1519 roku, kiedy uznał, że łaska Boża jest w Rzymie wystawiona na sprzedaż.
W rozdziale piątym, drugiej części książki Oberman opisuje fakt, iż Marcin Luter został doktorem teologii i objął katedrę w Wittenberdze. Luter w swych rozważaniach teologicznych odkrył, że sprawiedliwość Boża jest nierozdzielnie związana ze sprawiedliwością Chrystusa i wzrasta w niej. Luter potrafił uzasadnić swoje odkrycie za pomocą Pisma Świętego, dlatego też mógł stać się Reformatorem. Podważył fundament dotychczasowej wiary chrześcijańskiej, kwestie zapłaty za odpusty i uczynki. Oberman ponownie podnosi kwestie dotyczące Boga i diabła, którymi zajmował się Luter. Zakonnik twierdził, że Chrystus Syn Boży jest obecny cieleśnie, realnie, a diabeł nie i ktokolwiek czyni z diabła równie realną istotę opiera się na przesądach. Diabłu przeszkadza, że głoszona jest Ewangelia i sam często pomaga teologom sprowadzać Boga do idei, co według Lutra jest najważniejszym z czynów diabła. W walce z diabłem nie pomagają polemiki, lecz tylko Jezus Chrystus. Intrygi szatańskie rozbijają się na słowach proroka Habakuka „Sprawiedliwy żyje z wiary”, wiary nie w ideę Boga, lecz w samego Boga, który walczy pod krzyżem o świat i ludzi.

Luter jak podnosi Oberman, przeszedł gruntowną metamorfozę, od wątpiącego zakonnika, po pewnego siebie Reformatora. Luter, jako pierwszy sformułował wniosek, że być pokornym, to znaczy usprawiedliwiać Boga. Usprawiedliwienie Boga oznacza okazanie „posłuszeństwa wiary”, czyli przyznanie Bogu racji w Jego wyroku sędziowskim. Pokorne poddanie się wyrokowi Bożemu antycypuje Sąd Ostateczny. Jak napisał Oberman, Luter przeciwstawiał się nadmiernemu gloryfikowaniu dobrych uczynków, wszelkiemu samozadowoleniu i szukanie samousprawiedliwienia, gdyż pokuta nie jest incydentalnym środkiem, lecz podstawową formą egzystencji chrześcijańskiej. Pokuta jest bezustannym wyznaniem pokory: tylko Bóg jest sprawiedliwy. Luter twierdził, że człowiek będąc grzesznikiem nie jest w stanie nic zdziałać przed Bogiem, lecz zostaje usprawiedliwiony tylko przez łaskę, którą można przyjąć tylko przez wiarę w zaufaniu do słowa Chrystusa.
Jak podnosi Oberman Luter przechodząc dalszą metamorfozę, kształtował swój światopogląd religijny i twierdził, że wiara nie jest już przede wszystkim posłuszeństwem wiary, lecz zaufaniem w rzeczywistość niezachwianej miłości Boga, który jest sprawiedliwy i można polegać na Jego słowie, gdyż On zawsze dotrzymuje swoich obietnic. Sprawiedliwość Boża według Lutra objawia się w Ewangelii.
Oberman napisał, iż Marcin Luter twierdził, iż zagłębianie się w Piśmie Świętym jest niebezpiecznym zajęciem, gdyż niejednokrotnie Pismo wydaje się niewiarygodne, gdy natrafia na sprzeczności między rozumem a moralnością. Według Reformatora były to ataki diabła mające na celu odebranie radości z czytania Słowa Bożego.
Luter w Duży Katechizmie, w komentarzu dotyczącym szóstej prośby Ojcze Nasz: „I nie wódź nas na pokuszenie”, interpretuje to zgoła inaczej, niż robili to inni teolodzy, którzy mieli wyobrażenie, że diabeł kusi człowieka poprzez jego popędy cielesne. Według Lutra Bóg nie powoduje pokus, ale je dopuszcza, aby chrześcijanie uświadomili sobie, że tylko Bóg może pomóc, a wszelkie próby radzenia z sobie pokusami samemu z reguły zawodzą. Tylko u Boga można znaleźć wsparcie i opiekę. Jak napisał Oberman, diabłu nałożono uprząż i zmuszono do tego, aby ćwiczył chrześcijan w wierze. Diabeł według Reformatora, znał jego Katechizm na pamięć. Luter uważał, że wszystkie ataki diabła są skierowane na fundament wiary – pewność zbawienia, a wszelkie pokusy próbowały zainicjować powstanie wątpliwości, co do mocy i niezawodności Boga. Każdorazowo, kiedy Luter był dręczony i kuszony przez diabła, umacniała się w nim odpowiedź, że Bóg jest pewnością, której nie da się obalić. Oberman napisał, że Luter znał doskonale świętość Boga i Jego gniew z powodu braku świętości i grzechu. Marcin w wyniku nie radzenia sobie ze swoimi pokusami mógł popaść nawet w lękliwe zwątpienie. Twierdził, że diabeł popycha człowieka ku zwątpieniu i jest nie tylko „kłamcą, ale i zabójcą”. Marcin Luter publicznie nawoływał do tego, aby stanąć w szranki z diabłem w obszarze wiary i świata, a także ukazać jego oblicze, jako kłamcy i napiętnować go, jako zabójcę. Duży wpływ na teologię Marcin Lutra miał Jan Tauler i jego dzieło „Teologia niemiecka”, a także Johannnes von Staupitz.

Reformator Marcin Luter za swoje poglądy teologiczne został trzykrotnie ekskomunikowany przez zakon, papieża i cesarza. Spowodowało to, że Luter nabrał pewności, że z papiestwem zamieszkał w Rzymie antychryst.
31 października 1517 roku Luter przybił swoją kompozycję 95 tez, zredagowanych po łacinie, do drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze. W pierwszej tezie skomponowany był ostateczny wniosek: „Gdy Pan i Mistrz nasz Jezus Chrystus powiada: Pokutujcie to chce, aby całe życie wiernych było nieustającą pokutą”. Tak jak to przejął od Johannnesa von Staupitza, uważał, że prawdziwą pokutą jest miłość, odpowiedź na miłość Boga, a nie lęk przed piekłem. Prawdziwa pokuta wiedzie przez pokusę, śmierć i piekło, gdyż taka jest droga naśladowania Jezusa Chrystusa, której nie da się uniknąć, nawet przy pomocy swoich pieniędzy. Jak twierdził Luter „kary pokutne” nie są adekwatnym słowem, gdyż prawdziwa pokuta nie zostaje nałożona, lecz podarowana. Według Reformatora „każdy chrześcijanin, żywy czy umarły ma udział we wszelkich darach Chrystusowych i kościelnych, gdyż Bóg mu ich udzielił, bez listów odpustowych”.
Krytyka odpustów doprowadziły Lutra do kofliktu z papieżem i jego urzędem sędziego. Podczas przesłuchania w Augsburgu przed kardynałem Kajetanem Luter obstaje przy pouczeniu z Pisma, a Kajetan optował za jego odwołaniem. W rezultacie dochodzi do pierwszej ekskomuniki Lutra. Johannes von Staupitz zwolnił Lutra ze ślubu posłuszeństwa i polecił Bogu. Wszystko to spowodowało, że Luter zbiegł 16 października 1518 roku z Augsburga nie żegnając się nawet z kardynałem.
Marcin Luter przed sejmem Rzeszy w Wormacji, przed obliczem cesarza musiał bronić się władzą diabła, na którego ciosy czuł się wystawiony na trzy sposoby:
-diabeł atakował jego ciała, osłabiając je chorobą
-diabeł atakował jego duszę (ogarniało go zwątpienie i lęk)
-diabeł próbował go nakłonić do odstąpienia od głoszonych poglądów

Luter występując przed cesarzem powiedział, iż nie spiera się o swoje życie, lecz naukę Chrystusa. Podkreślił znaczenie Ewangelii nie chciał odwoływać swoich poglądów: „Słowo Boże pochwyciło moje sumienie. A więc nie mogę i nie chcę odwołać, bo działanie wbrew sumieniu nie jest ani pewne, ani zbawienne. Nie mogę inaczej, tu stoję. Boże, pomóż mi. Amen.”
26 maja 1521 roku cesarz wydał edykt wormacki, w którym była kara „banicji”, wydalenia z Rzeszy dla Lutra.
Jak to opisuje Oberman Luter uwolnił sumienie chrzescijańskie od nakazów, dekretów papieskich i prawa kanonicznego. Luter twierdził, że Szatan posługuje się prawem kościelnym, aby ujarzmić ludzi na wszystkich płaszczyznach życia tj. wiara, moralność, czy polityka.
W trzeciej i ostatniej części książki Heiko A. Oberman opisuje życie Marcina Lutra między Bogiem a diabłem. Jak napisał autor książki, Luter twierdził, że został „porwany” przez Boga bliskiego, łaskawego. Miał on na myśli „opatrzność Bożą” i „prowadzeniem przez Boga”.
W liście polemicznym „O niewolnej woli” skierowanym przeciwko Erazmowi Luter podjął temat Boga dalekiego i bliskiego. Napisał też, że „wolna wola w człowieku jest królestwem Szatana”. Obszerna polemika z Erazmem sprowokowały Lutra do sformułowania głębszych wypowiedzi,które w przyszłości odczytywano, jako szyfr i streszczenie całej teologii

Reformatora. Diagnoza zła odstraszała, albowiem człowiek według Lutra był polem walki między Bogiem a diabłem. Człowiek w jego opinii był zwierzęciem ujeżdżanym przez Boga, albo przez diabła, sam jednak nie ma wyboru, wolności decyzji, możliwości samookreślenia się.
Jak napisał Oberman, diagnoza Biblii dla Lutra była przerażająca. Człowiek według Reformatora jest istotą bez nadziei, oddaloną od śmierci tylko o udar serca, w drodze ku nicości. Zbawienie nie jest zależne od wolnej woli człowieka, lecz tylko od Boga, od którego człowiek jest zależny od pierwszego oddechu przy narodzinach, aż do swej śmierci. Bóg musi dotknąć najpierw człowieka słowem przez łaskę i trzymać go w wierze do ostatnich chwil jego życia, gdyż bez łaski człowiek upada w nicość. Według Lutra „Bóg i Słowo Boże to dwie rzeczy”, a poznanie Pisma Świętego prowadzi do poznania człowieka i dostrzeżenia jego całkowitej zależności od Boga lub Szatana. Podążanie śladami Lutra, teologiczne go naśladowanie oznacza wkroczenie w wąski przesmyk życia między Bogiem a diabłem, który jest kwintesencją życia Reformatora, gdzie jak twierdzi Oberman: „Pismo, łąska i wiara wzajemnie się potwierdzają i wyjaśniają w swoim wyłącznym znaczeniu”.
Marcin Luter był człowiekiem walczącym z diabłem w imię Boga. Jego spotkania i polemiki z Erazmem, Karlstadtem, Zwinglim, można by określić, jak napisał Oberman, jednym zdaniem z listu Pawła do Rzymian: ” Jeśli Bóg za nami, któż przeciw nam?” (Rz 8,31).
Lektura książki Heiko A. Obermana pozwala nam szersze spojrzenia na Marcina Lutra, zobaczenie go z innej perspektywy, dostrzeżenie przemian, jakie w nim nastąpiły, a także niezłomności jego poglądów opartych ściśle na Piśmie Świętym. Czy Luter był specjalnie wybrany przez Boga, aby przeprowadzić odnowę Kościoła? Czy taki był plan naszego Stwórcy? Jak napisał i wyjaśnił Oberman (por. „Marcin Luter. Człowiek między Bogiem a diabłem”. cyt.,s. 15.), „Filip Melanchton w mowie, którą wygłosił 22 lutego 1546 r. po śmierci swego przyjaciela Marcina Lutra nazwał go narzędziem Boga dla odnowy Kościoła”. Takim to właśnie narzędziem był Luter, a jego prace dały początek teologii ewangelickiej, a co za tym idzie etyce ewangelickiej.
H. Oberman w biografii wielkiego Reformatora, wskazuje nam również interesujący charakter etyki Marcina Lutra, a mianowicie etykę przetrwania (przeżycia), w niebezpiecznych czasach, w których przyszło żyć „Ojcu Reformacji”. Charakter tej etyki może być dwojaki: prywatny i publiczny. Prywatne okoliczności są obserwowalne tylko przez osobę doświadczającą ich, jak aktualne myśli, uczucia, co np. odczuwał Luter walcząc interpersonalnie ze strachem przed śmiercią, grzechem i pożądliwościami swojego ciała. Publiczne okoliczności z kolei, są potencjalnie obserwowalne przez większą ilość innych osób i tutaj Luter z kolei swoim postępowaniem etycznym wskazywał innym przykład.

Autor: Kamil Bazelak
Foto: lubimyczytać, Youtube

Bibliografia:
Obermann, H. A., Marcin Luter. Człowiek między Bogiem a diabłem, Gdańsk 2004.

« »