Jednym z najpiękniejszych świadectw Ewangelii jest to, że Jezus nie odrzucał ludzi, od których inni często się odwracali. Spotykał się z celnikami, rozmawiał z kobietami o trudnej historii życia, przyjmował ludzi chorych, samotnych, pogardzanych i zagubionych. Nie patrzył na człowieka wyłącznie przez pryzmat opinii społecznej, etykiety, przeszłości albo słabości. Patrzył głębiej — widział osobę stworzoną przez Boga, potrzebującą miłości, prawdy, przebaczenia i nadziei.
To bardzo ważne również dzisiaj. W świecie pełnym sporów, szybkich ocen i ostrych podziałów łatwo zapomnieć, że każdy człowiek najpierw jest człowiekiem. Nie problemem, nie hasłem ideologicznym, nie tematem dyskusji, ale osobą. Dotyczy to także osób homoseksualnych, które nieraz doświadczają odrzucenia, niezrozumienia albo lęku przed tym, jak zostaną potraktowane w Kościele. Chrześcijańska odpowiedź nie może zaczynać się od pogardy, wyższości ani chłodnego dystansu. Musi zaczynać się od Ewangelii: Chrystus przyszedł zbawić grzeszników, a więc każdego z nas.
Kościół nie jest wspólnotą ludzi bez skazy. Nie gromadzimy się dlatego, że jesteśmy lepsi od innych, bardziej uporządkowani albo bardziej godni Bożej miłości. Gromadzimy się dlatego, że wszyscy potrzebujemy Chrystusa. Jedni przychodzą z ciężarem samotności, inni z poczuciem winy, jeszcze inni z ranami, których nikt nie widzi. Każdy ma swoją historię, swoje pytania, swoje słabości i swoje zmagania. Dlatego nikt, kto szczerze szuka Boga, nie powinien usłyszeć w Kościele: „tu nie ma dla ciebie miejsca”.
Z perspektywy luterańskiej szczególnie ważne jest to, że zbawienie nie jest nagrodą dla doskonałych, ale darem łaski. Człowiek zostaje usprawiedliwiony nie dlatego, że potrafi sam siebie naprawić, lecz dlatego, że Chrystus umarł i zmartwychwstał dla grzeszników. To nie znaczy, że prawda przestaje mieć znaczenie. To znaczy, że prawda musi być zawsze głoszona razem z Ewangelią, a Ewangelia nie może być zamieniona w zimny osąd drugiego człowieka. Jezus nie przyjmował ludzi po to, aby ich poniżyć. Przyjmował ich, aby dać im życie. Nie zamykał drzwi przed Zacheuszem, Mateuszem, Piotrem po upadku ani przed kobietą, którą inni chcieli potępić. W spotkaniu z Nim człowiek nie tracił godności, ale ją odzyskiwał. Dlatego także dzisiaj wspólnota chrześcijańska powinna być miejscem, w którym człowiek może usłyszeć: jesteś ważny, Bóg cię zna, Chrystus cię woła, nie jesteś poza zasięgiem Jego łaski.
W Kościele jest miejsce dla nas wszystkich – nie dlatego, że wszystko w naszym życiu jest proste, jasne i uporządkowane, ale dlatego, że wszyscy stoimy przed tym samym Panem. Wszyscy potrzebujemy przebaczenia, wiary, miłości i prowadzenia. Jeśli Kościół ma być wierny Jezusowi, nie może odrzucać ludzi, do których On sam wyciąga ręce. Może i powinien głosić Słowo Boże, ale zawsze w duchu pokory, łagodności i świadomości, że nikt z nas nie żyje przed Bogiem z własnej zasługi. Dlatego chrześcijaństwo nie powinno być miejscem lęku przed człowiekiem, ale miejscem spotkania z Chrystusem. Nie miejscem pogardy, ale łaski. Nie wspólnotą wykluczania, ale zaproszenia. Jezus nikogo nie odrzuca, kto do Niego przychodzi. I właśnie tego samego ducha potrzebuje dzisiaj Kościół: więcej miłosierdzia, więcej pokory, więcej cierpliwego słuchania i więcej wiary w to, że łaska Boża jest większa niż nasze ludzkie podziały.
« 1 listopada w Dojo Miłość nie jest tylko uczuciem. Dlaczego dojrzała miłość wymaga decyzji? »

