Jak wyjść z alkoholizmu? Pierwszy krok to przestać udawać, że problemu nie ma
Alkoholizm rzadko pojawia się nagle. Najczęściej wchodzi w życie człowieka powoli, prawie niezauważalnie. Najpierw alkohol pomaga odpocząć po trudnym dniu, dodać odwagi, zasnąć, zapomnieć o problemach albo poczuć się swobodniej wśród ludzi. Potem zaczyna pojawiać się częściej. Człowiek pije nie tylko wtedy, gdy chce świętować, ale także wtedy, gdy jest zdenerwowany, samotny, zawstydzony, zmęczony albo bezradny. W pewnym momencie alkohol przestaje być dodatkiem do życia, a zaczyna stawać się sposobem radzenia sobie z życiem.
Najtrudniejsze w uzależnieniu jest często nie samo picie, ale zaprzeczanie. Człowiek tłumaczy sobie, że przecież wszyscy piją, że nie jest z nim aż tak źle, że chodzi do pracy, że ma rodzinę, że nie pije codziennie, że zna ludzi, którzy piją więcej. Obiecuje sobie, że od jutra ograniczy, że zrobi przerwę, że tym razem skończy po jednym. Problem w tym, że granice przesuwają się powoli. To, co kiedyś wydawało się niepokojące, po czasie staje się normalne. To, co miało być wyjątkiem, staje się rytuałem.
Pierwszym krokiem do wyjścia z alkoholizmu jest uczciwe uznanie, że alkohol zaczął mieć zbyt dużą władzę. Nie trzeba czekać, aż człowiek straci wszystko. Nie trzeba doprowadzić do rozpadu rodziny, utraty pracy, choroby albo wypadku, aby przyznać, że problem istnieje. Czasem wystarczy zobaczyć, że alkohol coraz częściej decyduje o nastroju, planach, relacjach i poczuciu bezpieczeństwa. Jeśli człowiek nie umie odpocząć bez alkoholu, nie umie zasnąć bez alkoholu, ukrywa picie, kłamie o ilości, pije mimo szkód albo wraca do picia mimo mocnych postanowień, to jest sygnał ostrzegawczy.
Uzależnienie od alkoholu nie jest zwykłym brakiem silnej woli. Oczywiście decyzja człowieka ma znaczenie, ale nałóg stopniowo wpływa na myślenie, emocje, ciało, relacje i sposób przeżywania stresu. NIAAA, amerykański instytut zajmujący się problemami alkoholu, podkreśla, że nawet bardzo poważne problemy z alkoholem można leczyć, a skuteczne wsparcie może obejmować terapię, grupy wzajemnej pomocy i w niektórych przypadkach leki. To ważne, bo wielu ludzi latami żyje w przekonaniu, że skoro kilka razy próbowało przestać i wróciło do picia, to nie ma już dla nich nadziei. To nieprawda. Nawrót nie musi być końcem drogi, ale może pokazywać, że człowiek potrzebuje mądrzejszej i bardziej systematycznej pomocy.
Alkohol jest substancją psychoaktywną, która wpływa na ciało i psychikę. WHO wskazuje, że spożywanie alkoholu wiąże się z ponad 200 chorobami i stanami zdrowotnymi, w tym z chorobami nowotworowymi, neuropsychiatrycznymi, sercowo-naczyniowymi i chorobami wątroby. To nie oznacza, że każdy człowiek pijący okazjonalnie jest uzależniony, ale oznacza, że nie warto romantyzować alkoholu jako niewinnego sposobu na poprawienie humoru. Dla wielu osób staje się on pułapką właśnie dlatego, że na początku wydaje się pomagać.
W alkoholizmie szczególnie zdradliwe jest to, że alkohol często obiecuje ulgę, ale ostatecznie pogłębia problemy. Człowiek pije, żeby uciszyć lęk, ale po czasie ma jeszcze więcej niepokoju. Pije, żeby zapomnieć o winie, ale potem dochodzi wstyd i kolejne kłamstwa. Pije, żeby rozluźnić relacje, ale niszczy zaufanie. Pije, żeby zasnąć, ale sen staje się płytszy i gorszy. Pije, żeby nie czuć samotności, a kończy coraz bardziej samotny. Nałóg bardzo często działa jak chwilowa ulga, która później wystawia znacznie większy rachunek.
Dlatego wyjście z alkoholizmu nie polega jedynie na odstawieniu butelki. Trzeba także zobaczyć, jakie miejsce alkohol zajmował w życiu. Czy był sposobem na lęk? Ucieczką od smutku? Nagrodą po pracy? Lekarstwem na samotność? Reakcją na poczucie porażki? Formą buntu? Próbą poradzenia sobie z traumą? Człowiek, który przestaje pić, często nagle spotyka się z emocjami, które przez lata były zalewane alkoholem. To bywa trudne, ale właśnie dlatego potrzebne jest wsparcie, terapia i uczciwa rozmowa.
Bardzo ważne jest również bezpieczeństwo. Osoba uzależniona fizycznie nie powinna nagle odstawiać alkoholu bez konsultacji z lekarzem, ponieważ gwałtowne przerwanie picia może być niebezpieczne. NHS ostrzega, że jeśli ktoś jest zależny od alkoholu i ma objawy odstawienne, powinien uzyskać pomoc medyczną przed próbą całkowitego odstawienia. Objawy odstawienne mogą obejmować między innymi drżenie, poty, niepokój, nudności, problemy ze snem, a w cięższych przypadkach także majaczenie, drgawki albo omamy. To nie jest kwestia odwagi, lecz zdrowia. Czasem pierwszym właściwym krokiem nie jest samotne „rzucam od dziś”, ale kontakt z lekarzem, terapeutą uzależnień albo placówką leczenia uzależnień.
W Polsce pomoc w leczeniu uzależnień można uzyskać także w ramach systemu publicznego. Serwis pacjent.gov.pl informuje, że ze świadczeń psychiatrycznych i leczenia uzależnień można korzystać między innymi ambulatoryjnie, czyli poprzez wizyty u lekarza psychiatry lub psychologa, zależnie od potrzeb i stanu zdrowia. Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom prowadzi również Ogólnopolski Telefon Zaufania Uzależnienia 800 199 990, gdzie osoby z trudnościami związanymi z alkoholem oraz ich bliscy mogą uzyskać wsparcie i informacje o dostępnych formach pomocy.
Wychodzenie z alkoholizmu wymaga przerwania samotności. Nałóg lubi tajemnicę, wstyd i izolację. Dopóki człowiek ukrywa picie, łatwiej mu oszukiwać samego siebie. Kiedy mówi komuś prawdę, zaczyna pękać mur zaprzeczeń. Nie musi od razu mówić wszystkim. Wystarczy jedna mądra osoba: terapeuta, lekarz, duszpasterz, ktoś z rodziny, przyjaciel albo człowiek ze wspólnoty trzeźwościowej. Ważne, aby przestać prowadzić podwójne życie, w którym na zewnątrz wszystko wygląda normalnie, a w środku narasta chaos.
Dużą pomocą dla wielu osób są grupy samopomocowe, terapia indywidualna i grupowa. Nie dlatego, że istnieje jedna cudowna metoda dla wszystkich, ale dlatego, że uzależnienie dotyka całego życia. Człowiek musi uczyć się od nowa przeżywania stresu, odpoczynku, relacji, konfliktów, samotności i wolnego czasu. Musi zobaczyć, jakie sytuacje uruchamiają głód alkoholowy, jakie usprawiedliwienia powtarzał sobie przez lata i jakie relacje wspierały picie. NIAAA opisuje leczenie zaburzeń używania alkoholu jako obszar, w którym stosuje się między innymi terapie behawioralne, leki oraz grupy wzajemnego wsparcia, czasem łączone ze sobą.
Trzeba też przygotować się na to, że trzeźwienie nie zawsze będzie piękną i prostą historią. Na początku może pojawić się pustka. Człowiek, który przez lata pił, może nie wiedzieć, co zrobić z wieczorem, smutkiem, napięciem albo wolnym weekendem. Może odkryć, że niektóre znajomości opierały się głównie na alkoholu. Może zobaczyć szkody, których wcześniej nie chciał widzieć. Może poczuć wstyd wobec bliskich. To trudny etap, ale bardzo ważny. Trzeźwość nie jest tylko brakiem picia. Jest powolnym odzyskiwaniem prawdy o sobie.
Rodzina osoby uzależnionej także potrzebuje mądrości. Pomoc nie polega na usprawiedliwianiu picia, spłacaniu wszystkich konsekwencji i udawaniu, że nic się nie dzieje. Nie polega też na poniżaniu, krzyku i ciągłym wypominaniu. Bliscy często są wyczerpani, zranieni i zagubieni. Mają prawo szukać wsparcia dla siebie, stawiać granice i mówić prawdę. Uzależnienie jednej osoby dotyka całego domu, dlatego leczenie i pomoc nie powinny obejmować wyłącznie pijącego, ale często również jego najbliższych.
Ważnym elementem wychodzenia z alkoholizmu jest uczciwe przyjęcie odpowiedzialności bez popadania w rozpacz. Człowiek uzależniony może mieć na sumieniu wiele zranień, kłamstw, zaniedbań i zmarnowanych szans. Udawanie, że nic się nie stało, nie pomaga. Ale nie pomaga także zatopienie się w poczuciu winy tak głębokim, że człowiek uznaje siebie za przegranego. Odpowiedzialność oznacza: widzę prawdę, nie uciekam od niej, naprawiam to, co mogę, szukam pomocy i nie chcę dalej niszczyć siebie ani innych.
Trzeźwienie wymaga także zmiany codzienności. Nie wystarczy powiedzieć „nie będę pił”, jeśli całe życie nadal prowadzi człowieka do butelki. Trzeba zmienić rytm dnia, miejsca, towarzystwo, sposoby radzenia sobie z napięciem, a czasem również bardzo konkretne nawyki: trzymanie alkoholu w domu, samotne zakupy wieczorem, spotkania nastawione wyłącznie na picie, przepracowanie, brak snu, nierozwiązane konflikty. Człowiek potrzebuje nowych podpór. Może to być terapia, modlitwa, grupa wsparcia, sport, praca nad relacjami, uczciwy plan dnia, rozmowa z kimś trzeźwym i stopniowe odbudowywanie sensu.
Nie można też myśleć, że prośba o pomoc odbiera godność. Przeciwnie, często właśnie wtedy człowiek zaczyna ją odzyskiwać. Alkohol obiecuje wolność, ale w uzależnieniu zabiera wolność coraz bardziej. Człowiek zaczyna planować dzień wokół picia, ukrywać butelki, liczyć godziny, kłamać, unikać ludzi, wstydzić się siebie i budzić z lękiem. Prośba o pomoc jest pierwszym gestem sprzeciwu wobec tej niewoli.
Z perspektywy społecznej warto przestać traktować alkoholizm wyłącznie jako temat wstydu albo żartu. W wielu środowiskach pije się dużo, a jednocześnie bardzo późno nazywa się problem po imieniu. Ktoś przestaje kontrolować picie, ale otoczenie długo mówi: „on po prostu lubi wypić”, „taki charakter”, „każdemu się zdarza”. Takie zdania mogą opóźniać pomoc. Z drugiej strony człowieka uzależnionego nie wolno sprowadzać do etykiety „alkoholik” w sposób odbierający mu człowieczeństwo. To osoba chora, odpowiedzialna za swoje decyzje, ale nadal mająca godność i możliwość zmiany.
Wyjście z alkoholizmu jest możliwe, ale zwykle nie dokonuje się przez samotną walkę prowadzoną w tajemnicy. Potrzebna jest prawda, decyzja, wsparcie, leczenie, cierpliwość i gotowość zaczynania od nowa. Jeśli ktoś upadnie, nie powinien mówić: „wszystko stracone”. Powinien jak najszybciej wrócić do pomocy, nazwać, co się stało, i wyciągnąć wnioski. Nawrót nie musi przekreślać procesu zdrowienia, ale zawsze jest sygnałem, że czegoś nie wolno lekceważyć.
Najważniejsze jest to, aby przestać wierzyć w dwa kłamstwa. Pierwsze mówi: „nie mam problemu”. Drugie mówi: „dla mnie już nie ma ratunku”. Oba są niebezpieczne. Pierwsze zatrzymuje człowieka w piciu, drugie odbiera nadzieję. Prawda jest trudniejsza, ale bardziej wyzwalająca: mam problem, potrzebuję pomocy, ale mogę zacząć drogę ku trzeźwości.
Człowiek uzależniony nie musi najpierw stać się silny, żeby poprosić o pomoc. Prośba o pomoc może być pierwszym prawdziwie silnym krokiem. Nie musi mieć gotowego planu na całe życie. Wystarczy, że dziś przestanie udawać. Powie prawdę. Zadzwoni. Umówi wizytę. Pójdzie na spotkanie. Poprosi kogoś, żeby nie zostawiał go samego w pierwszych krokach. Trzeźwość zaczyna się często nie od wielkich słów, ale od jednego uczciwego zdania: nie radzę sobie z alkoholem i chcę żyć inaczej.
« Moi uczniowie zdobyli 14 złotych medali I 16 srebrnych medali Dlaczego człowiek boi się przyszłości? »



