Przyszłość jest jedną z największych niewiadomych w ludzkim życiu. Człowiek może planować, przewidywać, przygotowywać się i podejmować odpowiedzialne decyzje, ale nigdy nie ma pełnej kontroli nad tym, co nadejdzie. Właśnie ta niepewność sprawia, że przyszłość tak często budzi lęk. Nie boimy się jedynie konkretnych wydarzeń. Często boimy się tego, że nie wiemy, co nas czeka.
Lęk przed przyszłością może dotyczyć wielu spraw: zdrowia, pracy, relacji, pieniędzy, samotności, starzenia się, porażki albo utraty bezpieczeństwa. Czasem człowiek nie potrafi nawet dokładnie nazwać, czego się boi. Czuje jedynie napięcie, niepokój i wewnętrzne oczekiwanie, że wydarzy się coś trudnego. Przyszłość staje się wtedy nie przestrzenią możliwości, ale źródłem zagrożenia.
Jedną z przyczyn tego lęku jest potrzeba kontroli. Człowiek chce wiedzieć, co się wydarzy, aby móc się zabezpieczyć. Chce mieć pewność, że poradzi sobie z trudnościami, że nie zostanie sam, że nie utraci tego, co dla niego ważne. Problem polega na tym, że życie nigdy nie daje całkowitej pewności. Im bardziej człowiek próbuje kontrolować wszystko, tym bardziej może doświadczać bezradności wobec tego, czego kontrolować się nie da.
Lęk przed przyszłością często karmi się wyobraźnią. Umysł tworzy scenariusze, które jeszcze się nie wydarzyły, ale zaczynają wywoływać realne emocje. Człowiek przeżywa przyszłe problemy tak, jakby były już obecne. Martwi się rozmową, która dopiero ma nadejść. Boi się decyzji, której jeszcze nie podjął. Przewiduje porażkę, choć nie zna jeszcze wyniku. W ten sposób przyszłość zaczyna odbierać spokój teraźniejszości.
Niepokój o jutro bywa także związany z wcześniejszymi doświadczeniami. Jeśli ktoś przeżył stratę, odrzucenie, chorobę, niepowodzenie albo nagłą zmianę, może oczekiwać, że podobne wydarzenia powtórzą się w przyszłości. Lęk próbuje wtedy chronić człowieka przed kolejnym bólem. Niestety, czasem robi to w sposób przesadny, zamykając go na nadzieję, zaufanie i nowe możliwości.
Dojrzałość nie polega na tym, że człowiek przestaje myśleć o przyszłości. Lekkomyślność nie jest odwagą. Warto planować, przewidywać konsekwencje i troszczyć się o to, co przed nami. Jednak czym innym jest odpowiedzialne przygotowanie, a czym innym życie w ciągłym napięciu. Planowanie porządkuje przyszłość, ale zamartwianie się często tylko ją zaciemnia.
Ważne jest pytanie: na co mam wpływ dzisiaj? Człowiek nie może kontrolować całego jutra, ale może podjąć jeden konkretny krok teraz. Może zadbać o zdrowie, uporządkować sprawy, porozmawiać z kimś bliskim, wykonać obowiązek, odpocząć, poprosić o pomoc albo zmienić coś, co rzeczywiście zależy od niego. Lęk często pokazuje ogromny obraz przyszłości, ale życie zmienia się przez małe, konkretne decyzje podejmowane w teraźniejszości.
Pomocne bywa również oddzielenie faktów od wyobrażeń. Faktem jest to, co naprawdę wiemy. Wyobrażeniem jest to, czego się domyślamy, czego się obawiamy albo co dopowiadamy pod wpływem napięcia. Lęk bardzo często miesza jedno z drugim. Dlatego warto zatrzymać się i zapytać: co jest pewne? Co jest tylko moją obawą? Co mogę zrobić? Czego nie jestem w stanie przewidzieć?
Człowiek boi się przyszłości, bo pragnie bezpieczeństwa. To naturalne. Jednak bezpieczeństwo nie zawsze polega na tym, że wszystko jest pod kontrolą. Czasem polega na tym, że człowiek uczy się żyć mimo niepewności. Uczy się, że nie musi znać całej drogi, aby zrobić następny krok. Nie musi mieć odpowiedzi na wszystkie pytania, aby odpowiedzialnie przeżyć dzisiejszy dzień.
Przyszłość zawsze pozostanie częściowo zakryta. Można patrzeć na nią wyłącznie przez lęk, ale można też zobaczyć w niej przestrzeń rozwoju, zmiany i nadziei. Dojrzałe życie nie polega na tym, że człowiek nie odczuwa niepokoju. Polega na tym, że nie pozwala, aby niepokój odebrał mu teraźniejszość. Bo przyszłości nie da się całkowicie kontrolować, ale można uczyć się iść ku niej z większym spokojem.
« Moi uczniowie zdobyli 14 złotych medali I 16 srebrnych medali Człowiek po drugiej stronie sporu. Dlaczego warto widzieć więcej niż etykietę? »

