Niektórzy ludzie przepraszają bardzo często, nawet wtedy, gdy właściwie nie zrobili nic złego. Przepraszają za własne zdanie, za odmowę, za zmęczenie, za potrzebę odpoczynku, a czasem nawet za to, że zajmują czyjś czas albo wyrażają emocje. Z pozoru może to wyglądać jak uprzejmość, ale często kryje się pod tym lęk przed konfliktem i utratą akceptacji.
Człowiek, który ciągle przeprasza, może żyć w przekonaniu, że musi być wygodny dla innych. Boi się, że jeśli powie „nie”, postawi granicę albo wyrazi sprzeciw, zostanie uznany za egoistycznego, trudnego albo niewdzięcznego. Dlatego próbuje łagodzić każdą sytuację jeszcze zanim pojawi się realny konflikt.
Nadmierne przepraszanie często wyrasta z wcześniejszych doświadczeń. Jeśli człowiek był często krytykowany, zawstydzany albo karany za wyrażanie własnych potrzeb, mógł nauczyć się, że bezpieczeństwo daje uległość. Słowo „przepraszam” staje się wtedy nie tyle uznaniem winy, ile sposobem na uspokojenie otoczenia. Problem polega na tym, że takie przepraszanie z czasem osłabia poczucie własnej wartości. Człowiek zaczyna zachowywać się tak, jakby samo jego istnienie, potrzeby i granice były czymś kłopotliwym. Coraz częściej bierze odpowiedzialność nie tylko za swoje zachowanie, ale także za cudze emocje i reakcje.
Warto odróżnić prawdziwe przeprosiny od automatycznego poczucia winy. Przeprosiny są potrzebne wtedy, gdy rzeczywiście kogoś zraniliśmy, zawiedliśmy albo postąpiliśmy niesprawiedliwie. Nie trzeba jednak przepraszać za odmowę, własne zdanie, zmęczenie, potrzebę ciszy czy postawienie zdrowej granicy. Pomocna może być zmiana języka. Zamiast mówić: „przepraszam, że nie mogę”, można powiedzieć: „dziękuję za zrozumienie”. Zamiast: „przepraszam, że zawracam głowę”, lepiej: „dziękuję, że mnie słuchasz”. Taka zmiana pomaga stopniowo odzyskiwać równowagę i uczy, że potrzeby człowieka nie są automatycznie winą.
Dojrzałość nie polega na unikaniu każdego konfliktu. Czasem uczciwe „nie” jest zdrowsze niż niechętne „tak”. Czasem spokojne wyrażenie własnego zdania jest bardziej odpowiedzialne niż zgoda podyktowana lękiem. Człowiek nie musi ciągle przepraszać za to, że ma granice, potrzeby i własny głos.

