Archiwum dla: zamach Smoleński


Największy rodzimy portal nazywa go wschodzącą gwiazdą polskiej prawicy. Nie boi się głosić jasno sprecyzowanych poglądów. Popiera tezę o zamachu Smoleńskim, Wałęsę nazywa „Bolkiem”, „Pokłosie” i „Idę” – obrazoburczymi dziełami. Bez ceregieli ruga lewicowe środowiska. Pisze, że wychowują one legiony zboczeńców. Radykalizm słono go kosztuje. Przez dosadnie formułowane przekonań wypadł z rozpiski pożegnalnej gali Andrzeja Gołoty. Jak sam jednak podkreśla, nie zamierza sprzeniewierzać ideałów w imię sportowej kariery.

 

Kamil Bazelak to człowiek głęboko zatroskany o losy naszego kraju. „Vanderlei” (ringowy przydomek na cześć legendy sportów walki Wanderleia Silvy) doskonale zna rodzimą historię. Studiuje ją regularne, równocześnie z naukami Chrystusa. Krytycznym okiem spogląda na zachodzące polityczne i społeczne zmiany. Nie obawia się oceniać działań rządzących obozów, powtarza, że jedną władzę w jego życiu stanowi Bóg („To do Niego należy i od Niego pochodzi”).

Nie zawsze w identyczny sposób postrzegał otaczający świat. W połowie zeszłego dziesięciolecia ganiał się po mieście z Mariuszem Pudzianowskim (mierzył się z nim także na zawodach Strongman). „Byłem zaślepiony bezrozumną nienawiścią” – przyznaje. Pisząc o wrogim sobie dziś uczuciu, cytuje Pismo Święte: „Każdy kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie życia wiecznego”. Obecnie nie zamierza wzbudzać swoją postawą jakichkolwiek negatywnych emocji. Mówi, że przed walką unika nawet kontaktu wzrokowego z przeciwnikiem, nie chcąc go sprowokować.

40-latek bierze na klatę 240 kilo i ma czarny pas karate. Nie zamierzam z nim niemniej rozmawiać o zacięciu do MMA, K-1, czy wrestlingu.

Od kilku dni z głowy nie mogą mi wylecieć słowa Victora Orbana. Człowiek, który uwolnił Węgry od wrogiego socjalizmu (obecny premier Madziarów) wstrząśnięty ostatnimi atakami terrorystycznymi w Paryżu zwrócił się w stronę naszego kraju: „Jeżeli naród największych bohaterów – polski naród – się nie obudzi, to Europa za 15 lat będzie islamska”.

Orban doskonale zna zapis naszych dziejów. Wie, że 12 września 1683 roku armia Jana III Sobieskiego rozbiła pod Wiedniem potężne wojska wezyra Kara Mustafy, zapobiegając tym samym islamizacji Starego Kontynentu. Jest świadom, iż 10 lat wcześniej świętowaliśmy swój największy militarny sukces studząc zapędy Imperium Osmańskiego. Dlaczego tak niewielu rodaków zna datę bitwy pod Chocimiem? Jak to możliwe, że chętniej wspominamy dziś morderczą Obronę Częstochowy? Dlaczego nie miewamy snów o potędze i często zapominamy o złotym polskim XVI wieku? Czy kolejne stulecie było dla nas wyłącznie krwawym okresem zmarnowanych szans? Czemu większą estymą darzymy Jana Kazimierza, niż Stanisława Żółkiewskiego – gościa, który zdobył Moskwę i w zasadzie w pojedynkę wskazał cara?

Aż wreszcie.

Czy współczesną „Odprawę posłów greckich” dałoby się w ogóle czytać?

Jesteśmy świeżo po obchodach 97. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Tak donośne święto skłania do refleksji i mnoży palące historyczne zagadnienia. Piątkowe zdarzenia potęgują pytania. Jaka czeka nas przyszłość? Pomimo licznych represji przetrwaliśmy 123 lata niewoli. Musimy zrobić wszystko, aby Rzeczpospolita już nigdy więcej nie zniknęła z mapy świata.

***

Hubert Kęska: Przed tygodniem świętowaliśmy 97. rocznicę odzyskania niepodległości. Jest Pan dumny z historii naszego kraju?

Kamil Bazelak: Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Że urodziłem się tu, na tej ziemi. Że w tym kraju mieszkam, pracuję, mogę realizować swoje pasje i marzenia. Nasza historia również napawa mnie dumą, choć na pewno nie wszystkie jej elementy. Nie wspominam z podziwem kolaboracji podczas drugiej wojny światowej. Uważam, że w czasie komunizmu ujawniły się najgorsze ludzkie cechy. To były dwa haniebne okresy w dziejach Polski.

H.K.: To niezłomna wiara pozwoliła nam przetrwać komunizm?

K.B.: Zdecydowanie tak. Przede wszystkim wiara. Byli ludzie, którzy tę wiarę w nas krzewili, umacniali. Mówię w tym kontekście m.in. o księdzu Popiełuszce, prałacie Jankowskim, kardynale Wyszyńskim, Janie Pawle II. W czasach komunistycznych ludzie z wielką przyjemnością chodzili do kościoła. To było niesamowite. Grono wiernych, chociaż pokaźne, wciąż się rozrastało. Wiernych, którzy żyli zgodnie z wartościami głoszonymi przez kościół. Byliśmy uciskani i kierowaliśmy swoje serca w stronę Boga.

H.K.: Pan w pełni zawierzył naukom Jezusa Chrystusa dziewięć lat temu, po długiej rozmowie z zaprzyjaźnionym księdzem. Wtedy po raz pierwszy sięgnął Pan po Ewangelię. Dziś Kamil Bazelak kojarzy się z zagorzałym chrześcijaninem.

K.B.: Jestem protestantem, który hołduje uniwersalnym wartościom katolickim. W kościele rzymskokatolickim większość wiernych jest dla siebie anonimowa. Przedstawiciele kościoła protestanckiego za to, spotykają się po nabożeństwach na „Herbatkach parafialnych, „Obiadach diakonijnych”. Dyskutują. To bardziej zwarta, zżyta grupa ludzi. Z drugiej strony, wśród protestantów nie brakuje osób, które w tak naprawdę odeszły od Boga. Proszę zwrócić uwagę na to, co dzieje się teraz w prawosławnym kościele szwedzkim. Biskupem jest tam kobieta. Kobieta żyjąca w związku z inną reprezentantką płci przeciwnej. Lesbijka. To porażające! Takiej liberalizacji religii zupełnie nie popieram. Dla mnie to nie jest już nawet chrześcijanka.

H.K.: Podziwia Pan Mieszka I, który pragnąc uniknąć siłowej chrystianizacji i faktycznego podboju polskich ziem przez Cesarstwo Niemieckie, uprzedził ruch zachodu i ożenił się z czeską księżniczką? Musiał jednocześnie zrezygnować z wygodnego życia u boku sześciu pięknych żon.

K.B.: Mieszko żył w grzechu. Nie wnikam, jakie były pobudki przyjęcia przez niego chrześcijaństwa. Formalizując związek z Dobrawą natomiast, z pewnością postąpił słusznie.

H.K.: 4 listopada Rosja obchodziła święto Jedności Narodowej. Rocznicę upamiętniającą zdobycie Kremla moskiewskiego i zakończenie okresu Wielkiej Smuty. Polacy panowali na Kremlu po zwycięstwie pod Kłuszynem. Zygmunt III Waza mógł mieć we władaniu i Rosję, i Szwecję (był jej prawnym sukcesorem), a skończył z niczym. Ostatecznie nie zgodził się, aby jego syn Władysław (miał zostać carem) przeszedł na prawosławie. Mało tego, postanowił nawracać Rosjan na wiarę katolicką. To spotkało się ze sporym sprzeciwem tubylców. Wybuchło ogólnonarodowe powstanie, które zapoczątkowało panowanie dynastii Romanowów. Zatwardziała katolicka postawa polskiego króla Panu imponuje? Czy był to po prostu strategiczny błąd?

K.B.: Wydaje mi się, że to był błąd. Od 2006 roku dokładnie studiuję Pismo Święte, analizuje poszczególne fragmenty nauk Jezusa i wiem, że nie stworzył On tylko jednego wyznania. Wszyscy jesteśmy chrześcijanami. Katolicyzm, protestantyzm, prawosławie – to są odłamy. Wierzę w jedność chrześcijan. Dla każdego z nas Jezus Chrystus jest Bogiem. Jeżeli w niego wierzysz, będziesz zbawiony. Poza tym, nakłanianie kogoś na siłę do zmiany religii to niewłaściwe podejście.

H.K.: Przedstawiciel polskiego mesjanizmu Adam Mickiewicz pisał w „Dziadach”, że Polska była przez wieki „Chrystusem narodów”. Że nasza ojczyzna wzorem syna Bożego została skazana na niezawinione cierpienie. Powinniśmy szczycić się tym, że udało się nam przeżyć? Podkreślać to historyczne męczeństwo? Czy wprost przeciwnie, starać się z tym nie obnosić i myśleć o sobie jako o narodzie zwycięzców?

K.B.: Nie powinniśmy się skarżyć. Nie można zapominać o krzywdach, jakich doświadczali nasi przodkowie, ale apoteozować, gloryfikować należy bardziej wzniosłe momenty historii, wielkie zwycięstwa Polaków.

H.K.: Podczas słynnego kazania na górze Jezus przemówił do zgromadzonych słowami: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie”. Zastanawiam się, czy takie postrzeganie świata nie staje się dziś dla masy ludzi tanim usprawiedliwieniem pogodzenia z losem, zaprzestania dążenia do samodoskonalenia, rozwoju?

K.B.: Jeżeli zubożałe rodziny usprawiedliwiają swoje kiepskie położenie trudną historią, to… poniekąd mają rację. Większość z nich przeżyło kilkadziesiąt lat sowieckiej niewoli. Polacy byli wtedy prześladowani, patrioci sądzeni, następnie skazywani na karę więzienia, torturowani, zabijani. To wszystko zostawia ślad, kładzie cień na życie w naszym kraju. Fakt, iż trzykrotnie byliśmy pod zaborami także nie pozostaje bez wpływu na pokolenia Polaków.

Inna sprawa, że nasza mentalność jest różnorodna. Od szlachty, przez czasy zaborów, aż po dzień dzisiejszy wielu rodaków kieruje się w życiu antywartościami. Mamy w sobie dużo zazdrości, zawiści –  niepożądanych, pejoratywnych cech. Jak na dłoni widać to za granicą. Emigranci w straszny sposób traktują swoich krajan.

Trzeba mieć świadomość historii, tego co doświadczyliśmy, ale należy żyć życiem teraźniejszym.

H.K.: Termin „Gloria victis” jest dla Pana szczególnie ważny. Janusz Korwin-Mikke uważa zaś, że pojęcie to powinno być zakazane. Że przejęliśmy je od Żydów, który wychwalają swoich poległych przodków broniących Masady i Jerozolimy. Europoseł mówi wprost: „Nie wolno nam mówić o przegranym Powstaniu Warszawskim, Powstaniu Listopadowym i innych klęskach”. Podaje przy tym obrazowy przykład: „Bokserowi przed walką nie mówi się jak dostał po mordzie, tylko przypomina mu się, jak dołożył innym. I tak trzeba ludzi wychowywać – świętować zwycięstwa, a nie dotkliwe przegrane”.

K.B.: Za niektórymi poglądami Janusza Korwin-Mikkego stoję murem. Tutaj akurat się myli. Nie można porównywać wolnościowych powstań z walką bokserską. Absolutnie! Wiadomo, że przed pięściarskim pojedynkiem człowiek wtłacza do głowy wyłącznie mega pozytywne myśli. Tyle że my nie jesteśmy w trakcie wojny, z nikim jej nie prowadzimy! Tym mocniej musimy pamiętać o tym, co przeżyli nasi bohaterowie podczas Powstania Warszawskiego. Jak walczyli o naszą niepodległość, jak byli mordowani.

H.K.: Radosław Sikorski twierdzi, że Powstanie Warszawskie było narodową katastrofą. Rafał Ziemkiewicz nazywa je pięknym samobójstwem. Gdy spytałem o sens wybuchu Powstania silnie związanego z Ruchem Narodowym wybitnego szermierza Ryszarda Parulskiego, odrzekł: „Z jednej strony, powstanie pochłonęło 200 tys. ofiar, doszczętnemu zniszczeniu uległ narodowy dobytek. Ja straciłem w nim matkę. Z drugiej jednak, takie wydarzenia budują tożsamość. Wie Pan czym różnimy się od narodu czeskiego? U nas legendą obrosły historie Wołodyjowskiego, Skrzetuskiego, Kmicica. A u nich za bohatera narodowego robi dobry wojak Szwejk”. Ma Pan podobny ogląd na temat nieudanych narodowościowych zrywów?

K.B.: Dokładnie, w pełni zgadzam się z panem Parulskim. Powstanie Warszawskie było potrzebne, niezależnie od tego ile ofiar pochłonęło. Przez moment odzyskaliśmy upragnioną niepodległość, byliśmy wolni. Ludzie oddawali za innych życie, dominowało braterstwo. To był okres budowania silnej świadomości narodowej, patriotyzmu. Był on bardzo widoczny nie tylko w relacjach między powstańcami, ale także normalnymi ludźmi. To było coś niesamowitego, dlatego jestem dumny z tego wydarzenia. Nie raz myślałem jak bardzo chciałbym żyć w tamtych czasach. Naprawdę, mimo wszystko, chciałbym doświadczyć takiego zjednoczenia, mobilizacji, walki w konspiracji. Darzę wielką atencją żołnierzy Armii Krajowej i innych bohaterów, którzy przeżyli ten piekielnie trudny zryw.

H.K.: Mówiliśmy o uciemiężeniu rodaków, ciężkich chwilach Polski. Porozmawiajmy teraz o wielkich zwycięstwach. Zwycięstwach, którymi przysłużyliśmy się całej Europie. Cud nad Wisłą 1920. Dzięki wygranej Bitwie Warszawskiej uratowaliśmy zachodnią część kontynentu przed rozlewem komunizmu i rozprzestrzenieniem władzy bolszewików. Przedwojenny brytyjski dyplomata Edgar Vincent D’Abernon zalicza opisaną konfrontację do piętnastu przełomowych w dziejach świata. Dlaczego Pana zdaniem dopiero niedawno zaczęto mówić o niej głośniej, szerzej? Pamiętam lekcje historii w szkole – krótka wzmianka, 15 minut. Szach-mat, kolejny temat.  

K.B.: Sam uczęszczałem do podstawówki w czasach głębokiego komunizmu. Historia była wówczas tak przekłamana, że w rzeczywistości uczyłem się jej wysłuchując relacji ojca i dziadka. Dziadek – podobnie jak bracia – służył w partyzantce, był łącznikiem AK. Jego opowieści otworzyły mi oczy i pozwoliły zupełnie inaczej spojrzeć na przeszłość. W szkole uczono mnie, że Rosjanie są naszymi przyjaciółmi. Że Katyń to zbrodnia niemiecka. Okropna obłuda! Miałem świadomość tego, jak wyglądała historia, ale nie mogłem mówić o tym w szkole, na lekcjach.

H.K.: Innym przełomowym momentem naszej historii była bitwa pod Grunwaldem. Co roku organizuje się jej inscenizację. Stała się narodowym symbolem sukcesu, uznawana jest za jedną z największych średniowiecznych bitew. Datę 1410 zna na wyrywki każdy dziesięciolatek. Historycy spierają się jednak, czy powinniśmy przykładać tak wielką wagę do zbrojnego triumfu Władysława Jagiełły. Polski publicysta Leopold Tyrmand zauważył, że wojny Greków, Persów i Rzymian nie polegały wcale na boju kilkudziesięciotysięcznych armii. Że tak naprawdę biły się dwie bandy. Nie o Troję i prześliczną Helenę, ale o stado owiec albo o zagon kapusty. Tym tropem idzie Paweł Zarzeczny, który traktuje Grunwald jako legendę oceaniczną – suche majtki na dnie morza. „To było po prostu starcie Pruszkowa z Wołominem, po którym pokonani czmychnęli do Sochaczewa” – zauważa.

K.B.: Nie rozumiem takiego deprecjonowania historii. Myślałem, że Zarzeczny ma trochę inny światopogląd, ale widocznie się myliłem. Jestem szczerze zbulwersowany tą wypowiedzią. Przecież Grunwald to była wielka bitwa, po której potężny Zakon Krzyżacki zaczął chylić się ku upadkowi! Później było starcie pod Królewcem, no i początek końca Krzyżaków. Pod Grunwaldem ich upokorzyliśmy. To w tej bitwie zginął arcymistrz zakonu Ulrich von Jungingen!

H.K.: 11 listopada nie tylko odzyskaliśmy niepodległość. 245 lat przed wycofaniem oddziałów niemieckich z terytorium Królestwa Polskiego wojska hetmana koronnego Jana Sobieskiego rozbiły armię turecką, odnosząc największe – pod względem skali zniszczenia oddziałów przeciwnika – zwycięstwo w dziejach naszego kraju. Imperium Osmańskie zostało napoczęte, by dziesięć lat później całkowicie przejść do defensywy i pożegnać się z wielkimi planami islamizacji chrześcijańskiej Europy. Czym jest spowodowane to, że tak mało osób zna datę bitwy pod Chocimiem? Znacznie większym uznaniem cieszy się u nas odparcie Potopu szwedzkiego, skuteczna Obrona Częstochowy.

K.B.: Niestety nie mówi się o wielu ważnych dla Polski bitwach. Reżimowe media przedstawiają coś zupełnie innego, sukcesy militarne kraju permanentnie pomijając. Obserwujemy postępujący proces niszczenia naszego społeczeństwa. Rujnowania wszelkich wartości, zwłaszcza tych patriotycznych. Patriotów nazywa się dziś faszystami, a chrześcijan prześladuje. W miejscach publicznych chce się zdejmować krzyże, w szkołach zlikwidować religię. Tak wygląda obecna Polska, obecny świat. Myślę, że część Polaków wzoruje się na modzie płynącej z zachodu. Zachód promuje dziś seksualizację dzieci, homoseksualizm, transseksualizm, gender.

H.K.: Szkoda, że nie przejęliśmy z Zachodu mody na szanowanie narodowych uroczystości.Zbydlęcenie amerykańskiego 4 lipca wydaje mi się niemal nierealne. Amerykanie radują się tym dniem.

K.B.: Tak, tylko że Amerykanie mają zupełnie inny komfort życia. Zarabiają więcej, żyją lepiej. Nie oszukujmy się, w Polsce większość osób ledwo wiąże koniec z końcem. Frustracja wynikająca z ciężkiej sytuacji materialnej jest przyczyną gorszących zachowań.

H.K.: Marsz Niepodległości od kilku lat nie cieszy się dobrą sławą.

K.B.: Wielu uczestników Marszu odczuwa miłość do ojczyzny, ducha patriotyzmu. Oni – jak Amerykanie – weselą się świętem odzyskania niepodległości. Inni wychodzą na ulice po to, żeby zademonstrować jak im jest w Polsce po prostu źle.

H.K.: Były szef Współorganizującej Marsz Młodzieży Wszechpolskiej – Robert Winnicki zauważa, że: „Demonstranci to żołnierze na pierwszej linii frontu walki o wolną Polskę”.

K.B.: Manifestują swoje poglądy, krzyczą o Bogu, honorze, ojczyźnie. Tak, można ich tak nazwać.

H.K.: Ale zamiast się jednoczyć, wzajemnie na siebie napuszczają wywołując zamieszki. Skąd to się bierze? Młodzi, agresywni ludzie wycierają sobie gębę państwowym świętem, czy ulegają centralnie sterowanej prowokacji?

K.B.: Tutaj wchodzą w grę dwa aspekty. Po pierwsze są to ludzie, którzy kierując się nadrzędnymi patriotycznymi wartościami nie boją się jasno i wyraźnie sprzeciwić dyktaturze, z jaką zetknęli się za rządów Platformy Obywatelskiej. Po drugie ulegają policyjnym prowokacjom. Nie ma wątpliwości, że są one sterowane politycznie. Proszę zwrócić uwagę, że budka przed rosyjską ambasadą nie została podpalona przez demonstrantów. To nie był wynik chuligańskiego wybryku, tylko celowy zabieg władzy. Informowała o tym Telewizja Republika.

H.K.: Co w dzisiejszych czasach – jak Pan zauważa: „przesiąkniętych deprawacją, hipokryzją i bałwochwalstwem” – oznacza bycie patriotą? Na blogu pisze Pan, że to współcześni Żołnierze Wyklęci.

K.B.: Tak uważam. W czasie ośmioletniej kadencji poprzedniego rządu – który sterował popierającymi go mediami, prokuraturą i sądami – patrioci byli traktowani jak Żołnierze Wyklęci. Byli szykanowani, skazywani w procesach (m.in. za skandowanie narodowych haseł na wykładzie Baumana). Wszelkie objawy patriotyzmu były tłamszone, próbowano gasić je w zarodku.

Dobrze, że nastał nowy rząd i poprzednia dyktatura przechodzi do lamusa.

H.K.: 25 października pełnię władzy w Polsce przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Wiem, że głosował Pan na tę partię, będąc wcześniej wielkim zwolennikiem wyboru na prezydenta Andrzeja Dudy. Nie ma Pan wątpliwości, że w pierwszej kolejności PiS powinien zająć się rozliczeniem poprzedniego obozu władzy i odsunięciem od stanowisk w urzędach administracji publicznej byłych członków PZPR. Pytanie, czy stać nas na dochodzenie prawdy i pogłębianie podziałów? Może korzystniejsza byłaby tutaj postpeerelowska polityka grubej kreski?

K.B.: Myślę, że dojście do prawny będzie nam się opłacać. Należy rozliczyć się z historią. Tym bardziej, że zbrodniarze żyją cały czas wśród nas. Ludzie, którzy wydawali wyroki na Żołnierzy Wyklętych, którzy byli odpowiedzialni za represje stalinowskie pobierają wysokie emerytury. Jest tysiące takich osób! Karmi się ich z pieniędzy podatników. Chodzi o świadczenia w wysokości 5-6 tysięcy złotych. To paranoja! Normalni ludzie martwią się jak przeżyć z dziesiątego do dziesiątego, mają najniższe emerytury, AK-owcy przymierają głodem, a stalinowscy oprawcy mają u nas jak u Pana Boga za piecem. Żyją jak królowie.

H.K.: Nie lepiej zostawić pewnych spraw sądowi Bożemu? Sześć dni temu zmarł generał Kiszczak – człowiek okrzyknięty największym zbrodniarzem stanu wojennego. Nie chciał go pochować żaden katolicki ksiądz. 

K.B.: Za życia nigdy nie został sprawiedliwie osądzony. Nie odcierpiał za swoje przestępcze dokonania. Możemy tylko domniemywać co go czeka teraz, jak surowo osadzi go Bóg. Co powinniśmy zrobić po śmierci Kiszczaka? Na pewno zdegradować go do najniższego stopnia wojskowego. Żeby pośmiertnie przestać tytułować go generałem.

H.K.: Postacią, która jednoznacznie kojarzy nam się z odzyskaniem niepodległości jest Józef Piłsudski. Pisarz historyczny Sławomir Koper wyznaje, iż odkąd w jednej ze swoich książek nadmienił, że marszałek miał dwie nieślubne córki, na każdym ze spotkań autorskich napotyka protesty. Mamy problem z obiektywnym spojrzeniem na pomniki? Narodowych świętości nie wolno krytykować, nawet w sferze obyczajowej?

K.B.: Nie chodzi o to, żeby celowo coś tuszować, przemilczeć drażliwe kwestie. Ale z pewnością obyczajowość schodzi na dalszy plan, jeżeli weźmiemy pod uwagę cały dorobek Piłsudskiego. Ten jest zdecydowanie pozytywny. Posiadanie nieślubnych dzieci, choć jest niewłaściwe i godne potępienia, ma tu marginalne znaczenie.

H.K.: W książkach historycznych można znaleźć informacje na temat alkoholizmu Sasów, bo też dynastia ta politycznie bardzo źle nam się kojarzy. Ciężko jednakże odnaleźć wzmianki o nieumiarkowania w jedzeniu i piciu Bolesława Chrobrego (Zagraniczni kronikarze pisali, że był tak otyły, iż ledwo mógł usiedzieć na koniu. Nazywali go opojem), który wprowadził nas na europejskie salony; czy neutralnej relacji śmierci wybitnego gospodarczo Kazimierza Wielkiego (Złamał nogę na polowaniu. Wracając do zamku odrzucił abstynencję i mimo ostrzeżeń lekarzy pił alkohol, co skończyło się wysoką gorączką, zapaleniem płuc i przedwczesnym zgonem). Prawie nikt nie mówi również np. o degrengoladzie wspaniałego na polu bitwy Jana III Sobieskiego („Raz nietrzeźwy polecił przebudować mostki nad pobliskimi kanałami na huśtawki. Potem, stojąc w oknie rezydencji, śmiał się do łez, kiedy wszyscy, bez względu na wiek, płeć, niespodziewanie wpadali do wody”*). Moim zdaniem taka wiedza uczłowieczyłaby tamte postacie. Dałaby nam ich pełniejszy obraz.  

K.B.: Możliwe. Wszyscy jesteśmy ludźmi, prawda? Mamy swoje ułomności, mniejsze lub większe grzechy na sumieniu. Nie mogą one przykryć dokonań, niepodważalnych osiągnięć. Wszyscy wymienieni przez Pana ludzie wydatnie przysłużyli się Polsce. Niezależnie od tego czy pili i czy żyli rozpustnie.

H.K.: Chyba najbardziej rozwiąźli byli piastowscy książęta dzielnicowi. Od Leszka Białego (Odmówił krucjaty do Ziemi Świętej, ponieważ nie było tam piwa, a bez tego napoju nie potrafił funkcjonować), przez księcia śląskiego Władysława (Nie przyjął godności biskupa Pasawy, gdyż uważał, że tamtejsze piwo jest podłej jakości), aż po rządzącego Legnicą Bolesława III Rozrzutnego. Rozwiąźli to może złe słowo. W średniowieczu ściśle przestrzegano przecież Wielkiego Postu. Po 40 dniach odrzucania przyjemności, sowicie to sobie odbijano. Ostatni z wymienionych książąt zmarł podczas trwającego w nieskończoność śniadania wielkanocnego. Zjadł trzynaście kurczaków, popił je ogromną ilością piwa oraz wina, po czym wyzionął ducha. Czy to nie charakterystyczne dla naszej sarmackiej natury? Wyrzeczenia i postanowienia ponad wszystko, a później uczta i zabawa na całego?

K.B.: Często tak u Polaków niestety bywa. (śmiech) Widząc cel potrafimy się faktycznie zdyscyplinować, ale trwa to zazwyczaj krótko. Z czasem wracamy do starych nawyków. Nie mówię o sobie, bo ja poszczę przez cały rok. Sześć lat temu całkowicie odrzuciłem jedzenie mięsa.

H.K.: Profesjonalny sportowiec może sobie na to pozwolić? Nie ma obaw o anemię? Pytam pomny historii Tomasza Garguli.

K.B.: Jak najbardziej. Nie mam potrzeby jedzenia mięsa i nie obawiam się anemii. Można np. pić mleko, jeść jajka, które zawierają wszystkie potrzebne człowiekowi aminokwasy egzogenne, endogenne i są bardziej wartościowe niż mięso.

H.K.: Chce się Panu jeszcze walczyć? W marcu sprawił Pan nie lada sensację pokonując rywalizującego jeszcze w zeszłym roku w Bellatorze Karla Etheringotna. Kilka miesięcy później wyraźnie uległ Pan znanemu z KSW Oliemu Thompsonowi. Po tym pojedynku donośnie pytał Pan sam siebie: „Może faktycznie jestem już za stary na sporty walki?”.

K.B.: To była chwilowa refleksja. Czarne myśli minęły, w czwartek wyjeżdżam na Litwę (rozmawialiśmy 10 listopada – przyp. HK). Nie mogę się doczekać aż odwiedzę Wilno. To miasto, w którym zostawiliśmy kawał naszej historii. Stoczę tam najbliższy pojedynek z Tomasem Pakutinskasem (Litwin wygrał z Bazelakiem przed czasem – przyp. HK). Co dalej z karierą? W marcu ponownie zmierzę się z Lloydem Bakerem. Ostatni nasz pojedynek został bezzasadnie przerwany przez sędziego. Jeżeli zdrowie pozwoli, chciałbym walczyć do pięćdziesiątki. W dniu pięćdziesiątych urodzin z satysfakcją zdmuchnąć świeczki

* Znajomość historycznych ciekawostek zawdzięczam w dużej mierze pracom wzmiankowanego Sławomira Kopra.

Źródło: www.sporteuro.pl Rozmawiał: Hubert Kęska (obserwuj na Twitterze)

Oddajmy hołd 96 ofiarom katastrofy rządowego Tupolewa TU-154M, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku.Ci ludzie zginęli straszliwą śmiercią. Umierali w strachu, krzyku, bólu i rozpaczy. Pomodlijmy się za nich, uczcijmy ich pamięć minutą ciszy.

Katastrofa w Smoleńsku nie była przypadkowa. Rosjanie z pełną premedytacją dokonali zamachu terrorystycznego, w wyniku, którego zginął prezydent Polski Lech Kaczyński i kilkadziesiąt towarzyszących mu osób. Dzisiaj cały świat już wie, że Władimir Putin to morderca, który nie ma skrupułów w likwidowaniu niewygodnych mu ludzi. Kto jeszcze jest zaślepiony i wierzy Rosjanom niech w końcu otworzy oczy i dojrzy prawdę. Niech dobry Bóg oświeci wszystkich naszych rodaków i pozwoli im dostrzec ten ogrom zbrodni dokonanej na polskich patriotach.
Tylko Bóg, Honor i Ojczyzna!

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Ludzie Platformy Obywatelskiej, tacy jak Donald Tusk, Ewa Kopacz, Radosław Sikorski, Bartosz Arłukowicz, Sławomir Nowak to demagodzy od wielu lat niszczący nasz kraj, przy wsparciu medialnym manistreamu TVN, TVP, Gazety Wyborczej, Newsweeka i wielu innych. Tajemnicą poliszynela jest to, że przestępcze działania Platformy Obywatelskiej wspiera ciałem i duchem Prezydent Bronisław Komorowski. Komorowski to człowiek, który w haniebny sposób przejął władzę w Polsce w 2010 roku, po telefonie od Dmitrija Miedwiediewa, co ujawnił podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Andrzej Duda.

Bronisław Komorowski jest człowiekiem pozbawionym empatii, sumienia i moralności. To morderca bezbronnych zwierząt, osoba całkowicie bez serca. Kim jest bowiem człowiek, który bez zmrużenia oka morduje, dla samej tylko przyjemności zabijania, inne stworzenia Boże. To dla niego jest rozrywka, a dla mnie jest to zwykłe bestialstwo. Nigdy, przenigdy nie potrafiłbym odebrać życia żywej istocie. Komorowski nie ma takich skrupułów. Strzelanie do bezbronnych saren, zająców czy jeleni sprawia mu olbrzymią, wręcz ekstatyczną przyjemność. Co więcej, te morderstwa popiera w pełni jego żona Anna Komorowska, która w wywiadzie dla ”Gazety Wyborczej” powiedziała, że „myślistwo” w ogóle jej  ”nie przeszkadza”. Zabijanie zwierząt zaś uważa za sport bardzo fair, bo według niej zwierzę ma w lesie szansę na ucieczkę.  Na krwawe polowania z Bronisławem Komorowskim jeździł do Rosji Janusz Palikot, po to, aby bezkarnie zabijać będącego w Polsce pod ochroną Głuszca.

Lech Kaczyński, który zginął w zamachu Smoleńskim był człowiekiem wyjątkowym, o wielkim sercu, pełnym empatii, zrozumienia. Pod względem politycznym, chrześcijańskim i patriotycznym nie było nigdy w życiu w Polsce lepszego prezydenta. Bronisław Komorowski sprawujący dzisiaj najwyższy urząd w państwie polskim, szybko dorwał się do władzy przejmując bez skrupułów gabinet tragicznie zmarłego Lecha Kaczyńskiego. Cechowała go przy tym taka sama empatia, jak wtedy, kiedy bez wahania pociągał za spust swojej strzelby odbierajac życie bezbronnych zwierząt.

W swej zapalczywości i żądzy władzy i mordu zapomniał Bronisław Komorowski o słowach Jezusa, a mianowicie: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”(Mt 25,40). Przyjdzie dzień, kiedy te słowa Komorowski przypomni sobie stając przed naszym Stwórcą. A wtedy będzie tylko „płacz i zgrzytanie zębami”.

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan

Kamil Bazelak

Smoleńsk? „Zamach”. Premier? Jarosław Kaczyński. Adam Michnik? „Czołowy propagandysta”. Kamil Bazelak to strongman, który ścinał się z Mariuszem Pudzianowskim. Jest także zawodnikiem MMA i bokserem, który w październiku wystąpi przed pożegnalną walką Andrzeja Gołoty. „Vanderlei” staje się właśnie wschodzącą gwiazdą prawicy. Przez poglądy, a nie dzięki 240 kg, które bierze na klatę.

Wanderlei Silva to brazylijski zabijaka – zawodnik mieszanych sztuk walki. Były mistrz w wadze średniej. 35 zwycięstw (w tym 24 przez nokauty),12 porażek. To jego imię – „Vanderlei” – przyjął za swój pseudonim Kamil Bazelak (rocznik 1975). I jako „Vanderlei” wchodzi na każdą walkę: do klatki albo na ring. Zawsze przy melodii „Furia” duetu raperów Ługo/Redzi.

Ale walka to nie wszystko. Bazelak pisze bowiem książkę „Żywot Jezusa Chrystusa”, opartą na czterech Ewangeliach, apokryfach i przekazach historycznych. Jak deklaruje, jest ona już niemal gotowa i we wrześniu ma trafić na półki.

Powód? Z oficjalnej biografii: – Rok 2006 okazał się przełomowy w życiu Kamila, który postanowił diametralnie zmienić swoje życie duchowe. Po długich rozmowach z księdzem (…) odnalazł sens w swoim życiu. Odnalazł Jezusa.

Radykalizm neofity widać po publikacjach w sieci.

– Moje poglądy z całą pewnością są radykalne. Zawsze mówię to, co myślę – prosto z serca, niezależnie od konsekwencji. Jestem patriotą i chrześcijaninem, ale nie katolikiem – tylko protestantem. Mimo różnic wyznaniowych zawsze stoję murem za Kościołem katolickim – mówi Onetowi Kamil Bazelak.

Do wartości, które wyznaje, przywiązany jest tak bardzo, że byłemu pastorowi Johnowi Godsonowi, który został wyrzucony z partii Jarosława Gowina, zarzucił brak ortodoksji. – Przykre jest to, że człowiek, który powołuje się na słowo Boże, tak mało ma wspólnego z Jezusem i wartościami, jakimi on się kierował – pisał Bazelak.

Od czasu przemiany strongman spotyka się z młodzieżą i opowiada o zgubnym wpływie narkotyków i o życia na ulicy. Nawet jeśli słowa nie robiłyby wrażenia, to wymiary już tak: biceps – 50 cm, klatka piersiowa – 130 cm, łydka – 50 cm. Wyciskanie sztangi leżąc: 240 kg. Ale bilans walk ma mieszany: wrestling – cztery wygrane i żadnej porażki; formuła K-1: 3:0 (wszystkie przez KO); MMA – 1-3, a w boksie zawodowym: 0-2.

Jako młodzian miał jednak wypadek – na obozie treningowym – i pękniętą podstawy czaszki. Kariera zawisłą więc na włosku. Ale wyszedł z tego i za pomoc dziękuje Włodzimierzowi Smolarkowi. Na zdjęciach, gdy miał 18 lat, kopie worek treningowy – zawieszony bardzo wysoko. Na ścianach plakaty: Bruce Lee i Jane Claude van Daame.

Trenował też kulturystykę. A do rywalizacji strongmanów włączył się w 2004 r. – mierzył się m.in. z Mariuszem Pudzianowskim (z „Pudzianem” zresztą wadził się i poza zawodami). W 2008 r. w europejskich zawodach Extreme Strongman BSN zajął drugie miejsce. W 2007 r. zajął pierwsze miejsce w zawodach w Janowie Lubelskim.

Jego późniejsze gladiatorskie walki mają w sobie coś z teatru. A Bazelak w graniu – może nie na scenie, ale jednak przed kamerą – jest zaprawiony. Statystą w filmach bywał już dawno – w 1989 r. pojawił się w filmie „Janka”, w scenach na wyścigach konnych i w kościele. W serialu „Malanowski i partnerzy” – gangsterem. W „Gwiazdy tańczą na lodzie” był gladiatorem. A to tylko niektóre epizody.

Bazelak oprócz książki o Jezusie pisze też o „zamachu w Smoleńsku” – krócej, bo na blogu, a nie w książce. I o polityce. A pisze tak ostro – i jednocześnie sprawnie językowo – że na swoje łamy biorą go prawicowe media jak wPolityce.pl i Stefczyk.info. Ten pierwszy serwis zagaja, że „zawodnik MMA, strongman, karateka, zapaśnik, dziennikarz sportowy i działacz społeczny bez ogródek komentuje najnowsze ustalenia ws. tragedii 10/04”.

Jak? Cytat: – Trzeba powiedzieć jasno, rosyjskie służby specjalne na rozkaz Władimira Putina zamordowały naszego prezydenta. Albo: – Donald Tusk przybijając piątki z Putinem po katastrofie w Smoleńsku, dobrze wiedział, kto jest odpowiedzialny za śmierć naszych obywateli.

Strongman formułuje zresztą wiele ostrych sądów. Premier Donald Tusk? „Antypolski i antychrześcijański”. Sprawa Smoleńska? „Tuszowana”. Polityka PO? „Promocja aberracji seksualnych i pedofilii pod postacią gender”. Rządy lewicy? „Wychowywanie legionów zboczeńców”.

A dla odmiany: Antoni Macierewicz? „Wbrew niektórym opiniom nie uważam go za oszołoma”.

Na Stefczyku (Fratria) – stronie, jak wynika ze stopki redakcyjnej, kierowanej przez Jacka Karnowskiego – pojawia się obok Jana Pospieszalskiego, Cezarego Mecha, Piotra Semki i Wojciecha Wencla. Częstym bohaterem tej witryny – i zarazem pozytywnym – jest z kolei Grzegorz Bierecki, senator PiS, który zbił ogromny majątek na kasach oszczędnościowych.

A Bazelak? Przedstawiany jest tu jako „polski strongman aktywnie włączający się w życie publiczne”. Albo „polski strongman przywiązany do Polski i polskości”. Jeśli ktoś wyraża wątpliwość co do jego zaangażowania, to odpór dają internauci: – Antypolacy są niestety wśród nas – piszą.

Strongman chce PiS-u, więc staje się postacią cytowaną przez prawicowe serwisy www.

W rozmowie z Onetem Bazelak zapewnia: – Nie należę do żadnej partii politycznej, ale nie ukrywam, że popieram zjednoczoną prawicę. Zdecydowanie najbardziej na polskiej scenie politycznej odpowiada mi polityka światopoglądowa, jaką reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość – z uwagi na wartości, którymi kieruje się ta partia.

Dodaje jednak, że popieram także Ruch Narodowy i partię Jarosława Gowina (Polska Razem). – Chciałbym, żeby zakopano wszelkie antagonizmy pomiędzy nimi i aby pozostałe ugrupowania prawicowe utworzyły z PiS wielką prawicową siłę. Moim zdaniem prawica powinna się jednak zjednoczyć jeszcze bardziej, wtedy stanowić będzie potęgę, ogromny obóz patriotyczno- chrześcijański – myślę więc także o Ruchu Narodowym, który potrafi wyprowadzić na ulicę po kilka tysięcy osób. PiS jest w stanie na manifestacje ściągnąć po kilkadziesiąt tysięcy ludzi, więc RN byłby dla partii Jarosława Kaczyńskiego cennym sprzymierzeńcem – mówi Bazelak.

A myślał Pan, by zaangażować się w politykę?

– Jeszcze nie, bo cały czas jestem czynnym sportowcem. Teraz będę walczył na gali, na której walkę stoczy także Andrzej Gołota. Chciałbym jeszcze kilka pojedynków stoczyć, realizować w ten sposób swoje pasje, ale – nie ukrywam – cały czas będę komentował naszą polską politykę i zamierzam uważnie patrzeć politykom wszystkich opcji na ręce.

– Tomasz Adamek też walczy na ringu, ale pierwsze kroki w polityce postawił, startując w wyborach do PE. Więc można łączyć jedno z drugim – wskazuję.

– Adamek zdobył mistrzostwo świata – to największy polski pięściarz w historii. Nawet Andrzej Gołota, przy całej swojej legendzie, mistrzostwa nie wywalczył. Ja niestety mistrzem nie jestem i nigdy nie będę. A Adamka szanuję i jako boksera, i jako chrześcijanina. On, wchodząc do polityki, mógłby wnieść dużo dobrego z uwagi na ideały i uniwersalny system wartości chrześcijańskich, jakie stosuje w swoim życiu – odpowiada strongman.

– To kto w takim razie miałby przejąć władzę?

– Najbardziej charyzmatycznym politykiem obozu prawicowego jest Jarosław Kaczyński, dlatego też uważam, iż byłby on najbardziej adekwatną i wiarygodną osobą na stanowisku premiera – mówi Bazelak.

Niektórym jednak słowa Bazelaka o Bogu i Kaczyńskim zazgrzytały z jego wizerunkiem ringowego zabijaki. A także z wizerunkami, które strongman nosi na klacie. Internauci wytknęli pięściarzowi, że choć tak wiele mówi o wierze, to prezentuje się w demonicznej koszulce (a na niej m.in. czaszka i rogata postać).

– Czy nikt nie zwrócił panu uwagi na niestosowność koszulki, którą pan nosi? Demonizm, satanizm, magia, kult pogańskich wierzeń – to wszystko można z niej wyczytać. Za to katolicyzmy za grosz – napisał jeden z internautów. Inni jednak sparowali cios, podkreślając, że to firmowa koszulka sponsora – producenta odżywek.

Bo Bazelak na serio stara się trzymać swojego konserwatyzmu. Działa też społecznie – np. przekazując dochody z niektórych gali walk na cele społeczne. W jednym z listów do pewnej redakcji sportowej Bazelak pisał: – W dzisiejszych czasach następuje degradacja podstawowych wartości. Dominuje kasa, seks, chciwość, obojętność pogarda, zazdrość. Ludzie żyją (…) jakby wierzyli w wieczne życie na ziemi.

Teraz trenuje przed wyjątkowym pojedynkiem. W październiku ma stanąć w ringu – albo w klatce – podczas gali, na której pożegnalną walkę stoczy też Andrzej Gołota.

 źródło: Jacek Gądek/onet.pl

Po ostatnim dramatycznym wydarzeniu, jakim było zestrzelenia malezyjskiego boeinga 777, nikt chyba nie ma już specjalnych wątpliwości, że katastrofa w Smoleńsku nie była przypadkowa. Rosjanie z pełną premedytacją dokonali zamachu terrorystycznego, w wyniku, którego zginął prezydent Polski Lech Kaczyński i kilkadziesiąt towarzyszących mu osób.

Donald Tusk oddał śledztwo w sprawie śmierci naszych obywateli w ręce MAKU i rosyjskich służb specjalnych. Do dzisiaj nie mamy wraku samolotu, ani czarnych skrzynek. Po czterech latach okazało się , że dyskredytowany przez Rosjan generał Błasik był trzeźwy. Do dzisiaj ani prezydent Bronisław Komorowski ani premier Donald Tusk, nie odnieśli się do tego faktu i nie przeprosili w żaden sposób żony generała Ewy Błasik. Do dzisiaj cały rząd PO i PSL-u wierzą w zapewnienia Władimira Putina i jego służb, a pseudokomisje Millera i Laska podtrzymują swoje kłamstwa i konfabulacje MAK-u.

Jak informuje „Gazeta Polska Codziennie”, Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010 złożyło wniosek o przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa pod którym podpisało się już ponad 300 tys. osób. Taką pomoc zaoferowało teraz Ukrainie między innymi ONZ i USA, w sprawie zestrzelenie malezyjskiego samolotu. Być może dzięki temu wnioskowi złożonemu przez stowarzyszenie, Polska otrzyma również taką międzynarodową pomoc, mimo wyraźnych niechęci ku temu, ze strony Donalda Tuska.

Władimir Putin to morderca, który nie ma skrupułów w likwidowaniu niewygodnych ludzi. Tusk i Komorowski to antypolacy i antypatrioci, gdyż razem ze swoją świtą, stoją cały po stronie zakłamanej, rosyjskiej wersji wydarzeń. Tusk dobrze wie, jakie są fakty, ale boi się to powiedzieć głośno, gdyż poparłby jedyną wiarygodną i prawdziwą wersję wydarzeń, jaką przedstawia zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza. Z całą pewnością po zmianie tej patologicznej władzy w Polsce, jaką stanowi obecny rząd, zjednoczona prawica powinna postawić przed Trybunałem Stanu Donalda Tuska i osoby wspierające go w tuszowaniu zamachu terrorystycznego w Smoleńsku. Wierzę w to, że nadejdzie wkrótce czas rozliczenia za wszelkie kłamstwa,zaniechania i oszustwa, a winni współpracy ze zbrodniarzami rosyjskimi poniosą odpowiedzialność karną i konstytucyjną.

Przy okazji chciałbym wszystkich zachęcić do oglądania TV Republika i czytania Gazety Polskiej Codziennie i tygodnika Gazeta Polska. Są to niezależne media, które otworzą wam oczy na prawdę, w jakim kraju żyjemy, prawdę – której wiele osób cały czas jeszcze nie dostrzega.

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

W środę kupiłem długo oczekiwany numer „Gazety Polskiej” z filmem o katastrofie smoleńskiej pt. „Jak zginął prezydent RP”. Jest to pierwsza  multimedialna symulacja rekonstruująca ostatnie sekundy lotu pasażerów Tu-154M. Materiał przygotował Zespół Parlamentarny ds Zbadania Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010r działający pod kierunkiem Antoniego Macierewicza.
Jest to w pełni profesjonalna i autorytatywna rekonstrukcja zdarzeń, pokazująca postępowanie rosyjskich kontrolerów lotu, którzy ewidentnie zmylili polskich pilotów samolotu prezydenckiego. W filmie wykorzystano dane z rejestratorów lotu i ze wszystkimi detalami odtworzono moment wybuchu skrzydła, który zdestabilizował lot, a także pozostałe eksplozje wewnątrz samolotu, które spowodowały katastrofę i zniszczenie samolotu, a także jego rozpad się na setki tysięcy kawałków. Autorzy symulacji dokonali także analizy uszkodzeń samolotu i rozkładu części wraku.

Film ten w najwyższym stopniu uprawdopodobnia wersję zdarzeń podawaną przez Zespół Parlamentarny ds Zbadania Katastrofy Tu-154M i świadczy o tym, że na 100% musiało dojść do zamachu terrorystycznego w wyniku, którego zginął Prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką i wielu innych wybitnych obywateli RP.

Konsultacje w filmie przeprowadzali: profesor Kazimierz Nowaczyk – Koordynator Zespołu Doradców Technicznych,profesor Wiesław Binienda,doktor inżynier Wacław Berczyński – badający wypadki lotnicze dla Boeinga, doktor inżynier Bogdan Gajewski badający wypadki lotnicze w Kanadzie, doktor inżynier Gregory Szuladziński, duński inżynier Glenn Joergensen. Do powstania filmu przyczynili się również kmdr ppor. rez.Wiesław Chrzanowski – nauczyciel lotników i absolwent Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie. Rekonstrukcję opracowywał również kmdr. ppor. rez. Kazimierz Grono – kierownik lotniska i systemu lądowania, absolwent Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie.

W przedstawionej rekonstrukcji zdarzeń możemy szczegółowo zobaczyć jak wyglądały eksplozje, które przesądziły o tragicznej śmierci pasażerów Tupolewa.Film ten udowadnia bezsprzecznie, iż dokonano zamachu terrorystycznego na naszego prezydenta. Każdy sceptyk powinien się z tym materiałem zapoznać, a jestem pewien, że jego światopogląd i spojrzenie na sprawę katastrofy się zmieni.

Parlamentarzyści wszystkich opcji powinni odłożyć na bok wszelkie antagonizmy i wspólnie wraz z prokuraturą skupić się na jak najszybszym wyjaśnieniu sprawy i zidentyfikowaniu sprawców zamachu. Wiadomo, że stoją za tym rosyjskie służby, jednakże dzięki wspólnej pracy być może udałoby się ustalić personalnie konkretne osoby odpowiedzialne za zamach, a także ludzi winnych za pewne celowe zaniechania i utrudnianie śledztwa. W końcu w katastrofie tej zginął Prezydent Polski i prawie 100 naszych wybitnych obywateli. Nie można tej sprawy zamieść pod dywan i udawać, że nic się nie stało. Rosja zawsze była i zawsze będzie naszym wrogiem. Trzeba walczyć o prawdę!

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Po czterech latach od Tragedii Smoleńskiej okazało się, że generał Błasik był trzeźwy. Potwierdzili to polscy biegli. Wcześniej na temat sfałszowanego raportu rosyjskiego, który wygłosiła słynna już Anodina polski rząd w żaden sposób nie zareagował. Tusk ani Komorowski nie bronili honoru naszego generała. Walczyła o niego tylko jego żona Ewa Błasik i ludzie, którzy od samego początku nie wierzyli w rosyjskie śledztwo. Wszyscy z PO powtarzali jak jeden mąż kłamstwa komisji Millera i MAK-u.

Teraz mamy jeszcze do wyjaśnienia temat „pancernej brzozy”, która miała rozbić samolot na tysiące kawałków. To też totalna bzdura. Sam osobiście przy małej prędkości skasowałem betonowy słup samochodem Porsche Cayenne. Słup nie wytrzymał tej konfrontacji, a samochód tak. A co dopiero gdy weźmiemy pod uwagę takiego kolosa jak Tupolew, który miał uderzyć skrzydłem w cienką brzózkę. Takie zdarzenie coś nie mogło spowodować katastrofy. To absolutnie niemożliwe. Trzeba odrobinę myśleć logicznie i mieć trochę wyobraźni, aby sobie to uświadomić.

 

Tusk, Komorowski i cała reszta tych demagogów z rządu powinna ponieść odpowiedzialność karną i konstytucyjną przed Trybunałem Stanu i w prokuraturze za brak inicjatywy w sprawie śledztwa smoleńskiego i braku jakichkolwiek nacisków w sprawie oddania wraku samolotu. Wszyscy winni muszą ponieść konsekwencje przymykania oczu na profanacje zwłok ofiar tragedii smoleńskiej, kłamstwa minister Kopacz dotyczące sekcji zwłok i skandalicznej decyzji całkowitego przekazania śledztwa Rosjanom w sprawie śmierci Prezydenta Kaczyńskiego i innych ludzi, a także kłamstw skierowanych wobec żołnierzy Wojska Polskiego, polskich lotników i generała Błasika, którego Polski rząd wraz z sowieckim rządem fałszywie oskarżył o to, że miał być pijany na pokładzie samolotu. Gdzie był wtedy prezydent Bronisław Komorowski? Czemu jako zwierzchnik sił zbrojnych nie bronił honoru generała i Wojska Polskiego?

Mam nadzieję, że PIS dojdzie w końcu do władzy i zacznie rozliczać tych wszystkich prorosyjskich pomagierów. Może wtedy śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej przybierze zupełnie inny tor? Na to liczę i dlatego partia PIS ma mój głos w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Pozdrawiam wszystkich patriotów

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Witam,

Niedawno odbył się kongres programowy PiS, podczas, którego Prezes PIS Jarosław Kaczyński ostrymi słowami podsumował nieudolny rząd PO Premiera Donalda Tuska. Powiedział między innymi, że Polacy mają dość systemu opartego na egoizmie, arogancji władzy, i lekceważeniu naszego społeczeństwa. Polacy mają po prostu dość PO-wskiego systemu władzy premiera Donalda Tuska, którym tłamsi on nasze społeczeństwo. Podpisuję się pod tymi słowami obiema rękoma. Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej mam dosyć mieszkania w tym kraju, w którym rządzą kłamcy, demagodzy  i populiści z PO, będący obecnie na piedestale. Uważam, że Prawo i Sprawiedliwość powinno jak najszybciej przejąć władzę i rozliczyć blagierów z PO za te lata niedolnych rządów niszczących nasz kraj. Potrzebujemy radykalnych zmian, aby zahamować emigrację Polaków za granicę, zlikwidować skrajną biedę, w jakiej żyje coraz więcej rodzin, stworzyć miejsca pracy dla bezrobotnych, zwiększyć płace – dostosować je do tych, jakie mają ludzie pracujący w innych krajach Unii Europejskiej, diametralnie poprawić sytuację związaną ze służbą zdrowia i  zamknąć raz na zawsze złodziejski NFZ.

Projekt uzdrowienia sytuacji gospodarczej w Polsce, jaki przedstawił prezes Jarosław Kaczyński jest uniwersalny. Hasła „zdrowie”, „praca” i „rodzina” są dla Polski priorytetowe i powinny być nadrzędnym celem w działaniu polityków. System rządów Tuska  jest faktycznie skrajnym wypaczeniem istoty demokracji, prowadzącym do degrengolady i przyczyniającym się do upadku gospodarki, a nie jej rozwoju. Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło program, który przyczyni się do poprawy życia Polaków i zrówna nas z poziomem, jaki mają Niemcy, Holendrzy i Anglicy. Potrzebujemy takiej normalizacji, praworządnego działania partii takiej jak PIS, która wyleczy ten chory kraj.

PIS ma świetny pomysł jak zwiększyć budżet, a mianowicie planuje opodatkować instytucje finansowe i hipermarkety, co ma przynieść ok. 7 mld zł wpływów finansowych do budżetu. rocznie. Dziwi mnie, że do tej pory nikt nie próbował tego zrobić. Może pewne decyzje rządzących, gdzieś na jakimś poziomie, mają jakiś podtekst korupcyjny? Wiadomo, że korporacje mające hipermarkety w Polsce dysponują miliardami euro, więc przekupstwo jakiś polityków czy urzędników nie byłoby dla nich problem. Dlatego do dzisiaj hipermarkety nie są opodatkowane i dzięki monstrualnym pieniędzy, jakimi obracają korporacje hipermarketowe, skutecznie zabijają mniejszych przedsiębiorców prowadząc do zubożania i destrukcji polskiej gospodarki.

Program polityczny PIS może naprawdę poprawić sytuację w Polsce. Potrzebujemy ostrej i bezwzględnej polityki rozliczeniowej, jaką podejmie Prawo i Sprawiedliwość, w celu wyjaśnienia przyczyny katastrofy TU-154M.  „Tragedia smoleńska” musi być w końcu rozłożona na czynniki pierwsze, w sposób bezstronny i wszechstronny, przy pomocy specjalistów z całego świata.

Mam nadzieję też, że PIS w sposób oczywisty doprowadzi do tego, że w całym kraju wszyscy oportuniści, lewacy, zbrodniarze komunistyczni uszanują w końcu pamięć o Żołnierzach Wyklętych czy bohaterach narodowych takich jak pułkownik Kukliński, który do dzisiaj nie doczekał się najwyższych odznaczeń narodowych. Pułkownik Kukliński powinien pośmiertnie otrzymać order honorowy za walkę z bandyckim reżimem komunistycznym, ale jak widać Prezydent Bronisław Komorowski nie zamierza go takim odznaczeniem uhonorować. Odznaczony powinien zostać również wiceprezes PIS Antoni Macierewicz za to, że rozwiązał komunistyczną organizację WSI wywodzącą się ze zbrodniczego reżimu.  Macierewicz wiedział, co robi niszcząc ten postsowiecką agenturę. Wojskowe Służby Informacyjne składały się głównie z oficerów komunistycznych szkolonych przez radziecki GRU i III Zarządu KGB.

Oficerowie  tamtego reżimu, tacy tacy jak generał Dukaczewski nie powinni zabierać głosu w sprawie pułkownika Kuklińskiego, bo wszystko, co powiedział ostatnio w mediach Dukaczewski było pluciem na pamięć o naszym bohaterze narodowym. Odbieram to wszystko, jako jawne polowanie przez kolaborantów i zdrajców,  na naszych polskich PATRIOTÓW, takich jak pułkownik Kukliński czy Antoni Macierewicz. Wiadomo, że PIS ma coraz lepsze notowania i na 100% przejmie władzę w Polsce, dlatego tez komuniści i działacze PO atakują Antoniego Macierewicza, który jest wiceprezesem partii PIS.  Takich agentów szkolonych w Moskwie i pracujących w WSI należało się jak najszybciej pozbyć. Dzięki Antoniemu Macierewiczowi i rozwiązaniu WSI spadła umieralność naszych żołnierzy na misjach zagranicznych. W przeciągu roku od rozwiązania tej agentury zginał tylko jeden żołnierz, a wcześniej, gdy WSI jeszcze działała Polacy ginęli na misjach hurtowo.

Dlatego wszyscy Polacy muszą zaufać i dać szansę PIS, bo tylko Prawo i Sprawiedliwość może uzdrowić nasz kraj i sprawić, że ludzie przestaną głodować i martwić się o pracę. Polacy potrzebują wizji PIS, który ma przygotowaną przez wybitnych specjalistów, ekonomistów, prawników i polityków jedyną, słuszną alternatywę dla Polski.

Mamy dosyć Donalda Tuska i jego schizofrenicznych rządów. Mamy dosyć lansowania się Tuska na pogrzebach,  składania kondolencji na oczach dziennikarzy, odwiedzin skoczków na stokach narciarskich. Mamy dosyć jego arogancji i pychy, kłamstw i bezustannego niszczenia naszego kraju i poniżania Polaków! Trzeba w końcu POpulistom powiedzieć NIE!

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów!

Kamil Bazelak

Powered by ST.