Archiwum dla: Telewizja Republika


kamil-bazelak

Z zasady nie oglądam antypolskich i antychrześcijańskich stacji telewizyjnych, takich jak  TVN24, które sączą kłamstwa i manipulacje przez całą dobę. Nie oglądam Polsatu, poza wyjątkami gal sportów walki. Unikam jak ognia stronniczej Superstacji. Nie czytam Gazety Wyborczej, Newsweeka, nie wchodzę na lewackie portale internetowe.
W Polsce większość mediów należy do Republiki Federalnej Niemiec. Czy wobec tego zadaliśmy sobie pytanie, kim są współcześni obywatele Niemiec nadzorujący dane media? Wiem, że nie powinienem tak generalizować, ale prawda jest taka, że w dominującej większości są to potomkowie nazistów odpowiedzialnych za wybuch drugiej wojny światowej i ludobójstwo Polaków. Rzadko trafia się jakakolwiek niemiecka rodzina, wolna od zbrodni faszystowskich, w której dziadek lub pradziadek nie służyłby w SS, Luftwaffe, Kriegsmarine lub Wehrmachcie.
Współcześni Niemcy stopniowo podbijają Polskę. Zaczęli od przejęcia mediów, kontrolują całe duże gałęzie przemysłu. Inwestują w koncerny i firmy w Polsce, otwierają banki i markety, które nie płacą podatków. Do Republiki Federalnej Niemiec należy 80 procent mediów ogólnopolskich i 90 procent regionalnych.
Jednym z największych medialnych dominatorów na rynku polskim jest spółka Ringer Axel Springer Polska, do której należą: portal Onet.pl, gazeta Newsweek, Fakt i wielu, innych antypolskich mediów.
Łudząco polska z nazwy agencja „Polska Press” jest częścią międzynarodowego koncernu Verlagsgruppe Passau, do którego należą takie media jak: Dziennik Bałtycki, Dziennik Łódzki, Dziennik Polski, Echo Dnia, Express Ilustrowany.
Do niemieckiego holdingu Bauer Media Group należy z kolei Grupa RMF i portal INTERIA.pl
W naszym kraju swój dyktat wyznaczają również antypolskie i antychrześcijańskie media ściśle współpracujące z Niemcami należące do spółki Agora. Są to Gazeta Wyborcza, gazeta.pl, Radio Tok FM, a także portale wykazujące typową służalczą antypolskość, takie jak Wirtualna Polska. Prym wiedzie jednak telewizja TVN założona przez zacietrzewionego komunistę Mariusza Waltera i sprzedana amerykańskiej firmie Cripps Networks Interactive, której celem jest tylko i wyłącznie wprowadzanie chaosu informacyjnego w Polsce.
Tak wygląda chora, medialna rzeczywistość w naszym kraju. Ludzie mają prane mózgi niemal 24 godziny na dobę i tracą w ten sposób poczucie otaczającej nas rzeczywistości, czego wyrazem jest wspieranie KOD-u, i popieranie zdrajców z Targowicy, czyli PO i Nowoczesnej. Na szczęście istnieje niezależny i obiektywny obieg informacji, typowo polskie i patriotyczne media, takie jak Telewizja Republika, TVP, TV Trwam, a także Gazeta Polska, Gazeta Warszawska, Nasz Dziennik, WSieci, Do Rzeczy i portale niezalezna.pl. fronda.pl, wpolityce.pl, prawy.pl, stefczyk.info i wiele, wiele innych. Szukajmy, czytajmy, gdyż bielmo głupoty, demoralizacji i cynizmu jest udziałem tylko tych, którzy dają sobą manipulować, albo tych, którzy walczą o zabrane im stołki i utracone korzyści i przywileje.
Głupota jest zawsze grzechem, jednakże Bóg zawsze daje nam czas, abyśmy poznali mądrość i zrozumieli swoje postępowanie. Ludzie, którzy nie szukają mądrości i uporczywie trwają w swej głupocie są na ogół pozbawieni wartości chrześcijańskich i kroczą przez życie będąc w grzechu, ku zatraceniu swej duszy.
Pan Jezus mówił do swoich uczniów: „Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego, pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp”

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Największy rodzimy portal nazywa go wschodzącą gwiazdą polskiej prawicy. Nie boi się głosić jasno sprecyzowanych poglądów. Popiera tezę o zamachu Smoleńskim, Wałęsę nazywa „Bolkiem”, „Pokłosie” i „Idę” – obrazoburczymi dziełami. Bez ceregieli ruga lewicowe środowiska. Pisze, że wychowują one legiony zboczeńców. Radykalizm słono go kosztuje. Przez dosadnie formułowane przekonań wypadł z rozpiski pożegnalnej gali Andrzeja Gołoty. Jak sam jednak podkreśla, nie zamierza sprzeniewierzać ideałów w imię sportowej kariery.

 

Kamil Bazelak to człowiek głęboko zatroskany o losy naszego kraju. „Vanderlei” (ringowy przydomek na cześć legendy sportów walki Wanderleia Silvy) doskonale zna rodzimą historię. Studiuje ją regularne, równocześnie z naukami Chrystusa. Krytycznym okiem spogląda na zachodzące polityczne i społeczne zmiany. Nie obawia się oceniać działań rządzących obozów, powtarza, że jedną władzę w jego życiu stanowi Bóg („To do Niego należy i od Niego pochodzi”).

Nie zawsze w identyczny sposób postrzegał otaczający świat. W połowie zeszłego dziesięciolecia ganiał się po mieście z Mariuszem Pudzianowskim (mierzył się z nim także na zawodach Strongman). „Byłem zaślepiony bezrozumną nienawiścią” – przyznaje. Pisząc o wrogim sobie dziś uczuciu, cytuje Pismo Święte: „Każdy kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie życia wiecznego”. Obecnie nie zamierza wzbudzać swoją postawą jakichkolwiek negatywnych emocji. Mówi, że przed walką unika nawet kontaktu wzrokowego z przeciwnikiem, nie chcąc go sprowokować.

40-latek bierze na klatę 240 kilo i ma czarny pas karate. Nie zamierzam z nim niemniej rozmawiać o zacięciu do MMA, K-1, czy wrestlingu.

Od kilku dni z głowy nie mogą mi wylecieć słowa Victora Orbana. Człowiek, który uwolnił Węgry od wrogiego socjalizmu (obecny premier Madziarów) wstrząśnięty ostatnimi atakami terrorystycznymi w Paryżu zwrócił się w stronę naszego kraju: „Jeżeli naród największych bohaterów – polski naród – się nie obudzi, to Europa za 15 lat będzie islamska”.

Orban doskonale zna zapis naszych dziejów. Wie, że 12 września 1683 roku armia Jana III Sobieskiego rozbiła pod Wiedniem potężne wojska wezyra Kara Mustafy, zapobiegając tym samym islamizacji Starego Kontynentu. Jest świadom, iż 10 lat wcześniej świętowaliśmy swój największy militarny sukces studząc zapędy Imperium Osmańskiego. Dlaczego tak niewielu rodaków zna datę bitwy pod Chocimiem? Jak to możliwe, że chętniej wspominamy dziś morderczą Obronę Częstochowy? Dlaczego nie miewamy snów o potędze i często zapominamy o złotym polskim XVI wieku? Czy kolejne stulecie było dla nas wyłącznie krwawym okresem zmarnowanych szans? Czemu większą estymą darzymy Jana Kazimierza, niż Stanisława Żółkiewskiego – gościa, który zdobył Moskwę i w zasadzie w pojedynkę wskazał cara?

Aż wreszcie.

Czy współczesną „Odprawę posłów greckich” dałoby się w ogóle czytać?

Jesteśmy świeżo po obchodach 97. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Tak donośne święto skłania do refleksji i mnoży palące historyczne zagadnienia. Piątkowe zdarzenia potęgują pytania. Jaka czeka nas przyszłość? Pomimo licznych represji przetrwaliśmy 123 lata niewoli. Musimy zrobić wszystko, aby Rzeczpospolita już nigdy więcej nie zniknęła z mapy świata.

***

Hubert Kęska: Przed tygodniem świętowaliśmy 97. rocznicę odzyskania niepodległości. Jest Pan dumny z historii naszego kraju?

Kamil Bazelak: Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Że urodziłem się tu, na tej ziemi. Że w tym kraju mieszkam, pracuję, mogę realizować swoje pasje i marzenia. Nasza historia również napawa mnie dumą, choć na pewno nie wszystkie jej elementy. Nie wspominam z podziwem kolaboracji podczas drugiej wojny światowej. Uważam, że w czasie komunizmu ujawniły się najgorsze ludzkie cechy. To były dwa haniebne okresy w dziejach Polski.

H.K.: To niezłomna wiara pozwoliła nam przetrwać komunizm?

K.B.: Zdecydowanie tak. Przede wszystkim wiara. Byli ludzie, którzy tę wiarę w nas krzewili, umacniali. Mówię w tym kontekście m.in. o księdzu Popiełuszce, prałacie Jankowskim, kardynale Wyszyńskim, Janie Pawle II. W czasach komunistycznych ludzie z wielką przyjemnością chodzili do kościoła. To było niesamowite. Grono wiernych, chociaż pokaźne, wciąż się rozrastało. Wiernych, którzy żyli zgodnie z wartościami głoszonymi przez kościół. Byliśmy uciskani i kierowaliśmy swoje serca w stronę Boga.

H.K.: Pan w pełni zawierzył naukom Jezusa Chrystusa dziewięć lat temu, po długiej rozmowie z zaprzyjaźnionym księdzem. Wtedy po raz pierwszy sięgnął Pan po Ewangelię. Dziś Kamil Bazelak kojarzy się z zagorzałym chrześcijaninem.

K.B.: Jestem protestantem, który hołduje uniwersalnym wartościom katolickim. W kościele rzymskokatolickim większość wiernych jest dla siebie anonimowa. Przedstawiciele kościoła protestanckiego za to, spotykają się po nabożeństwach na „Herbatkach parafialnych, „Obiadach diakonijnych”. Dyskutują. To bardziej zwarta, zżyta grupa ludzi. Z drugiej strony, wśród protestantów nie brakuje osób, które w tak naprawdę odeszły od Boga. Proszę zwrócić uwagę na to, co dzieje się teraz w prawosławnym kościele szwedzkim. Biskupem jest tam kobieta. Kobieta żyjąca w związku z inną reprezentantką płci przeciwnej. Lesbijka. To porażające! Takiej liberalizacji religii zupełnie nie popieram. Dla mnie to nie jest już nawet chrześcijanka.

H.K.: Podziwia Pan Mieszka I, który pragnąc uniknąć siłowej chrystianizacji i faktycznego podboju polskich ziem przez Cesarstwo Niemieckie, uprzedził ruch zachodu i ożenił się z czeską księżniczką? Musiał jednocześnie zrezygnować z wygodnego życia u boku sześciu pięknych żon.

K.B.: Mieszko żył w grzechu. Nie wnikam, jakie były pobudki przyjęcia przez niego chrześcijaństwa. Formalizując związek z Dobrawą natomiast, z pewnością postąpił słusznie.

H.K.: 4 listopada Rosja obchodziła święto Jedności Narodowej. Rocznicę upamiętniającą zdobycie Kremla moskiewskiego i zakończenie okresu Wielkiej Smuty. Polacy panowali na Kremlu po zwycięstwie pod Kłuszynem. Zygmunt III Waza mógł mieć we władaniu i Rosję, i Szwecję (był jej prawnym sukcesorem), a skończył z niczym. Ostatecznie nie zgodził się, aby jego syn Władysław (miał zostać carem) przeszedł na prawosławie. Mało tego, postanowił nawracać Rosjan na wiarę katolicką. To spotkało się ze sporym sprzeciwem tubylców. Wybuchło ogólnonarodowe powstanie, które zapoczątkowało panowanie dynastii Romanowów. Zatwardziała katolicka postawa polskiego króla Panu imponuje? Czy był to po prostu strategiczny błąd?

K.B.: Wydaje mi się, że to był błąd. Od 2006 roku dokładnie studiuję Pismo Święte, analizuje poszczególne fragmenty nauk Jezusa i wiem, że nie stworzył On tylko jednego wyznania. Wszyscy jesteśmy chrześcijanami. Katolicyzm, protestantyzm, prawosławie – to są odłamy. Wierzę w jedność chrześcijan. Dla każdego z nas Jezus Chrystus jest Bogiem. Jeżeli w niego wierzysz, będziesz zbawiony. Poza tym, nakłanianie kogoś na siłę do zmiany religii to niewłaściwe podejście.

H.K.: Przedstawiciel polskiego mesjanizmu Adam Mickiewicz pisał w „Dziadach”, że Polska była przez wieki „Chrystusem narodów”. Że nasza ojczyzna wzorem syna Bożego została skazana na niezawinione cierpienie. Powinniśmy szczycić się tym, że udało się nam przeżyć? Podkreślać to historyczne męczeństwo? Czy wprost przeciwnie, starać się z tym nie obnosić i myśleć o sobie jako o narodzie zwycięzców?

K.B.: Nie powinniśmy się skarżyć. Nie można zapominać o krzywdach, jakich doświadczali nasi przodkowie, ale apoteozować, gloryfikować należy bardziej wzniosłe momenty historii, wielkie zwycięstwa Polaków.

H.K.: Podczas słynnego kazania na górze Jezus przemówił do zgromadzonych słowami: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie”. Zastanawiam się, czy takie postrzeganie świata nie staje się dziś dla masy ludzi tanim usprawiedliwieniem pogodzenia z losem, zaprzestania dążenia do samodoskonalenia, rozwoju?

K.B.: Jeżeli zubożałe rodziny usprawiedliwiają swoje kiepskie położenie trudną historią, to… poniekąd mają rację. Większość z nich przeżyło kilkadziesiąt lat sowieckiej niewoli. Polacy byli wtedy prześladowani, patrioci sądzeni, następnie skazywani na karę więzienia, torturowani, zabijani. To wszystko zostawia ślad, kładzie cień na życie w naszym kraju. Fakt, iż trzykrotnie byliśmy pod zaborami także nie pozostaje bez wpływu na pokolenia Polaków.

Inna sprawa, że nasza mentalność jest różnorodna. Od szlachty, przez czasy zaborów, aż po dzień dzisiejszy wielu rodaków kieruje się w życiu antywartościami. Mamy w sobie dużo zazdrości, zawiści –  niepożądanych, pejoratywnych cech. Jak na dłoni widać to za granicą. Emigranci w straszny sposób traktują swoich krajan.

Trzeba mieć świadomość historii, tego co doświadczyliśmy, ale należy żyć życiem teraźniejszym.

H.K.: Termin „Gloria victis” jest dla Pana szczególnie ważny. Janusz Korwin-Mikke uważa zaś, że pojęcie to powinno być zakazane. Że przejęliśmy je od Żydów, który wychwalają swoich poległych przodków broniących Masady i Jerozolimy. Europoseł mówi wprost: „Nie wolno nam mówić o przegranym Powstaniu Warszawskim, Powstaniu Listopadowym i innych klęskach”. Podaje przy tym obrazowy przykład: „Bokserowi przed walką nie mówi się jak dostał po mordzie, tylko przypomina mu się, jak dołożył innym. I tak trzeba ludzi wychowywać – świętować zwycięstwa, a nie dotkliwe przegrane”.

K.B.: Za niektórymi poglądami Janusza Korwin-Mikkego stoję murem. Tutaj akurat się myli. Nie można porównywać wolnościowych powstań z walką bokserską. Absolutnie! Wiadomo, że przed pięściarskim pojedynkiem człowiek wtłacza do głowy wyłącznie mega pozytywne myśli. Tyle że my nie jesteśmy w trakcie wojny, z nikim jej nie prowadzimy! Tym mocniej musimy pamiętać o tym, co przeżyli nasi bohaterowie podczas Powstania Warszawskiego. Jak walczyli o naszą niepodległość, jak byli mordowani.

H.K.: Radosław Sikorski twierdzi, że Powstanie Warszawskie było narodową katastrofą. Rafał Ziemkiewicz nazywa je pięknym samobójstwem. Gdy spytałem o sens wybuchu Powstania silnie związanego z Ruchem Narodowym wybitnego szermierza Ryszarda Parulskiego, odrzekł: „Z jednej strony, powstanie pochłonęło 200 tys. ofiar, doszczętnemu zniszczeniu uległ narodowy dobytek. Ja straciłem w nim matkę. Z drugiej jednak, takie wydarzenia budują tożsamość. Wie Pan czym różnimy się od narodu czeskiego? U nas legendą obrosły historie Wołodyjowskiego, Skrzetuskiego, Kmicica. A u nich za bohatera narodowego robi dobry wojak Szwejk”. Ma Pan podobny ogląd na temat nieudanych narodowościowych zrywów?

K.B.: Dokładnie, w pełni zgadzam się z panem Parulskim. Powstanie Warszawskie było potrzebne, niezależnie od tego ile ofiar pochłonęło. Przez moment odzyskaliśmy upragnioną niepodległość, byliśmy wolni. Ludzie oddawali za innych życie, dominowało braterstwo. To był okres budowania silnej świadomości narodowej, patriotyzmu. Był on bardzo widoczny nie tylko w relacjach między powstańcami, ale także normalnymi ludźmi. To było coś niesamowitego, dlatego jestem dumny z tego wydarzenia. Nie raz myślałem jak bardzo chciałbym żyć w tamtych czasach. Naprawdę, mimo wszystko, chciałbym doświadczyć takiego zjednoczenia, mobilizacji, walki w konspiracji. Darzę wielką atencją żołnierzy Armii Krajowej i innych bohaterów, którzy przeżyli ten piekielnie trudny zryw.

H.K.: Mówiliśmy o uciemiężeniu rodaków, ciężkich chwilach Polski. Porozmawiajmy teraz o wielkich zwycięstwach. Zwycięstwach, którymi przysłużyliśmy się całej Europie. Cud nad Wisłą 1920. Dzięki wygranej Bitwie Warszawskiej uratowaliśmy zachodnią część kontynentu przed rozlewem komunizmu i rozprzestrzenieniem władzy bolszewików. Przedwojenny brytyjski dyplomata Edgar Vincent D’Abernon zalicza opisaną konfrontację do piętnastu przełomowych w dziejach świata. Dlaczego Pana zdaniem dopiero niedawno zaczęto mówić o niej głośniej, szerzej? Pamiętam lekcje historii w szkole – krótka wzmianka, 15 minut. Szach-mat, kolejny temat.  

K.B.: Sam uczęszczałem do podstawówki w czasach głębokiego komunizmu. Historia była wówczas tak przekłamana, że w rzeczywistości uczyłem się jej wysłuchując relacji ojca i dziadka. Dziadek – podobnie jak bracia – służył w partyzantce, był łącznikiem AK. Jego opowieści otworzyły mi oczy i pozwoliły zupełnie inaczej spojrzeć na przeszłość. W szkole uczono mnie, że Rosjanie są naszymi przyjaciółmi. Że Katyń to zbrodnia niemiecka. Okropna obłuda! Miałem świadomość tego, jak wyglądała historia, ale nie mogłem mówić o tym w szkole, na lekcjach.

H.K.: Innym przełomowym momentem naszej historii była bitwa pod Grunwaldem. Co roku organizuje się jej inscenizację. Stała się narodowym symbolem sukcesu, uznawana jest za jedną z największych średniowiecznych bitew. Datę 1410 zna na wyrywki każdy dziesięciolatek. Historycy spierają się jednak, czy powinniśmy przykładać tak wielką wagę do zbrojnego triumfu Władysława Jagiełły. Polski publicysta Leopold Tyrmand zauważył, że wojny Greków, Persów i Rzymian nie polegały wcale na boju kilkudziesięciotysięcznych armii. Że tak naprawdę biły się dwie bandy. Nie o Troję i prześliczną Helenę, ale o stado owiec albo o zagon kapusty. Tym tropem idzie Paweł Zarzeczny, który traktuje Grunwald jako legendę oceaniczną – suche majtki na dnie morza. „To było po prostu starcie Pruszkowa z Wołominem, po którym pokonani czmychnęli do Sochaczewa” – zauważa.

K.B.: Nie rozumiem takiego deprecjonowania historii. Myślałem, że Zarzeczny ma trochę inny światopogląd, ale widocznie się myliłem. Jestem szczerze zbulwersowany tą wypowiedzią. Przecież Grunwald to była wielka bitwa, po której potężny Zakon Krzyżacki zaczął chylić się ku upadkowi! Później było starcie pod Królewcem, no i początek końca Krzyżaków. Pod Grunwaldem ich upokorzyliśmy. To w tej bitwie zginął arcymistrz zakonu Ulrich von Jungingen!

H.K.: 11 listopada nie tylko odzyskaliśmy niepodległość. 245 lat przed wycofaniem oddziałów niemieckich z terytorium Królestwa Polskiego wojska hetmana koronnego Jana Sobieskiego rozbiły armię turecką, odnosząc największe – pod względem skali zniszczenia oddziałów przeciwnika – zwycięstwo w dziejach naszego kraju. Imperium Osmańskie zostało napoczęte, by dziesięć lat później całkowicie przejść do defensywy i pożegnać się z wielkimi planami islamizacji chrześcijańskiej Europy. Czym jest spowodowane to, że tak mało osób zna datę bitwy pod Chocimiem? Znacznie większym uznaniem cieszy się u nas odparcie Potopu szwedzkiego, skuteczna Obrona Częstochowy.

K.B.: Niestety nie mówi się o wielu ważnych dla Polski bitwach. Reżimowe media przedstawiają coś zupełnie innego, sukcesy militarne kraju permanentnie pomijając. Obserwujemy postępujący proces niszczenia naszego społeczeństwa. Rujnowania wszelkich wartości, zwłaszcza tych patriotycznych. Patriotów nazywa się dziś faszystami, a chrześcijan prześladuje. W miejscach publicznych chce się zdejmować krzyże, w szkołach zlikwidować religię. Tak wygląda obecna Polska, obecny świat. Myślę, że część Polaków wzoruje się na modzie płynącej z zachodu. Zachód promuje dziś seksualizację dzieci, homoseksualizm, transseksualizm, gender.

H.K.: Szkoda, że nie przejęliśmy z Zachodu mody na szanowanie narodowych uroczystości.Zbydlęcenie amerykańskiego 4 lipca wydaje mi się niemal nierealne. Amerykanie radują się tym dniem.

K.B.: Tak, tylko że Amerykanie mają zupełnie inny komfort życia. Zarabiają więcej, żyją lepiej. Nie oszukujmy się, w Polsce większość osób ledwo wiąże koniec z końcem. Frustracja wynikająca z ciężkiej sytuacji materialnej jest przyczyną gorszących zachowań.

H.K.: Marsz Niepodległości od kilku lat nie cieszy się dobrą sławą.

K.B.: Wielu uczestników Marszu odczuwa miłość do ojczyzny, ducha patriotyzmu. Oni – jak Amerykanie – weselą się świętem odzyskania niepodległości. Inni wychodzą na ulice po to, żeby zademonstrować jak im jest w Polsce po prostu źle.

H.K.: Były szef Współorganizującej Marsz Młodzieży Wszechpolskiej – Robert Winnicki zauważa, że: „Demonstranci to żołnierze na pierwszej linii frontu walki o wolną Polskę”.

K.B.: Manifestują swoje poglądy, krzyczą o Bogu, honorze, ojczyźnie. Tak, można ich tak nazwać.

H.K.: Ale zamiast się jednoczyć, wzajemnie na siebie napuszczają wywołując zamieszki. Skąd to się bierze? Młodzi, agresywni ludzie wycierają sobie gębę państwowym świętem, czy ulegają centralnie sterowanej prowokacji?

K.B.: Tutaj wchodzą w grę dwa aspekty. Po pierwsze są to ludzie, którzy kierując się nadrzędnymi patriotycznymi wartościami nie boją się jasno i wyraźnie sprzeciwić dyktaturze, z jaką zetknęli się za rządów Platformy Obywatelskiej. Po drugie ulegają policyjnym prowokacjom. Nie ma wątpliwości, że są one sterowane politycznie. Proszę zwrócić uwagę, że budka przed rosyjską ambasadą nie została podpalona przez demonstrantów. To nie był wynik chuligańskiego wybryku, tylko celowy zabieg władzy. Informowała o tym Telewizja Republika.

H.K.: Co w dzisiejszych czasach – jak Pan zauważa: „przesiąkniętych deprawacją, hipokryzją i bałwochwalstwem” – oznacza bycie patriotą? Na blogu pisze Pan, że to współcześni Żołnierze Wyklęci.

K.B.: Tak uważam. W czasie ośmioletniej kadencji poprzedniego rządu – który sterował popierającymi go mediami, prokuraturą i sądami – patrioci byli traktowani jak Żołnierze Wyklęci. Byli szykanowani, skazywani w procesach (m.in. za skandowanie narodowych haseł na wykładzie Baumana). Wszelkie objawy patriotyzmu były tłamszone, próbowano gasić je w zarodku.

Dobrze, że nastał nowy rząd i poprzednia dyktatura przechodzi do lamusa.

H.K.: 25 października pełnię władzy w Polsce przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Wiem, że głosował Pan na tę partię, będąc wcześniej wielkim zwolennikiem wyboru na prezydenta Andrzeja Dudy. Nie ma Pan wątpliwości, że w pierwszej kolejności PiS powinien zająć się rozliczeniem poprzedniego obozu władzy i odsunięciem od stanowisk w urzędach administracji publicznej byłych członków PZPR. Pytanie, czy stać nas na dochodzenie prawdy i pogłębianie podziałów? Może korzystniejsza byłaby tutaj postpeerelowska polityka grubej kreski?

K.B.: Myślę, że dojście do prawny będzie nam się opłacać. Należy rozliczyć się z historią. Tym bardziej, że zbrodniarze żyją cały czas wśród nas. Ludzie, którzy wydawali wyroki na Żołnierzy Wyklętych, którzy byli odpowiedzialni za represje stalinowskie pobierają wysokie emerytury. Jest tysiące takich osób! Karmi się ich z pieniędzy podatników. Chodzi o świadczenia w wysokości 5-6 tysięcy złotych. To paranoja! Normalni ludzie martwią się jak przeżyć z dziesiątego do dziesiątego, mają najniższe emerytury, AK-owcy przymierają głodem, a stalinowscy oprawcy mają u nas jak u Pana Boga za piecem. Żyją jak królowie.

H.K.: Nie lepiej zostawić pewnych spraw sądowi Bożemu? Sześć dni temu zmarł generał Kiszczak – człowiek okrzyknięty największym zbrodniarzem stanu wojennego. Nie chciał go pochować żaden katolicki ksiądz. 

K.B.: Za życia nigdy nie został sprawiedliwie osądzony. Nie odcierpiał za swoje przestępcze dokonania. Możemy tylko domniemywać co go czeka teraz, jak surowo osadzi go Bóg. Co powinniśmy zrobić po śmierci Kiszczaka? Na pewno zdegradować go do najniższego stopnia wojskowego. Żeby pośmiertnie przestać tytułować go generałem.

H.K.: Postacią, która jednoznacznie kojarzy nam się z odzyskaniem niepodległości jest Józef Piłsudski. Pisarz historyczny Sławomir Koper wyznaje, iż odkąd w jednej ze swoich książek nadmienił, że marszałek miał dwie nieślubne córki, na każdym ze spotkań autorskich napotyka protesty. Mamy problem z obiektywnym spojrzeniem na pomniki? Narodowych świętości nie wolno krytykować, nawet w sferze obyczajowej?

K.B.: Nie chodzi o to, żeby celowo coś tuszować, przemilczeć drażliwe kwestie. Ale z pewnością obyczajowość schodzi na dalszy plan, jeżeli weźmiemy pod uwagę cały dorobek Piłsudskiego. Ten jest zdecydowanie pozytywny. Posiadanie nieślubnych dzieci, choć jest niewłaściwe i godne potępienia, ma tu marginalne znaczenie.

H.K.: W książkach historycznych można znaleźć informacje na temat alkoholizmu Sasów, bo też dynastia ta politycznie bardzo źle nam się kojarzy. Ciężko jednakże odnaleźć wzmianki o nieumiarkowania w jedzeniu i piciu Bolesława Chrobrego (Zagraniczni kronikarze pisali, że był tak otyły, iż ledwo mógł usiedzieć na koniu. Nazywali go opojem), który wprowadził nas na europejskie salony; czy neutralnej relacji śmierci wybitnego gospodarczo Kazimierza Wielkiego (Złamał nogę na polowaniu. Wracając do zamku odrzucił abstynencję i mimo ostrzeżeń lekarzy pił alkohol, co skończyło się wysoką gorączką, zapaleniem płuc i przedwczesnym zgonem). Prawie nikt nie mówi również np. o degrengoladzie wspaniałego na polu bitwy Jana III Sobieskiego („Raz nietrzeźwy polecił przebudować mostki nad pobliskimi kanałami na huśtawki. Potem, stojąc w oknie rezydencji, śmiał się do łez, kiedy wszyscy, bez względu na wiek, płeć, niespodziewanie wpadali do wody”*). Moim zdaniem taka wiedza uczłowieczyłaby tamte postacie. Dałaby nam ich pełniejszy obraz.  

K.B.: Możliwe. Wszyscy jesteśmy ludźmi, prawda? Mamy swoje ułomności, mniejsze lub większe grzechy na sumieniu. Nie mogą one przykryć dokonań, niepodważalnych osiągnięć. Wszyscy wymienieni przez Pana ludzie wydatnie przysłużyli się Polsce. Niezależnie od tego czy pili i czy żyli rozpustnie.

H.K.: Chyba najbardziej rozwiąźli byli piastowscy książęta dzielnicowi. Od Leszka Białego (Odmówił krucjaty do Ziemi Świętej, ponieważ nie było tam piwa, a bez tego napoju nie potrafił funkcjonować), przez księcia śląskiego Władysława (Nie przyjął godności biskupa Pasawy, gdyż uważał, że tamtejsze piwo jest podłej jakości), aż po rządzącego Legnicą Bolesława III Rozrzutnego. Rozwiąźli to może złe słowo. W średniowieczu ściśle przestrzegano przecież Wielkiego Postu. Po 40 dniach odrzucania przyjemności, sowicie to sobie odbijano. Ostatni z wymienionych książąt zmarł podczas trwającego w nieskończoność śniadania wielkanocnego. Zjadł trzynaście kurczaków, popił je ogromną ilością piwa oraz wina, po czym wyzionął ducha. Czy to nie charakterystyczne dla naszej sarmackiej natury? Wyrzeczenia i postanowienia ponad wszystko, a później uczta i zabawa na całego?

K.B.: Często tak u Polaków niestety bywa. (śmiech) Widząc cel potrafimy się faktycznie zdyscyplinować, ale trwa to zazwyczaj krótko. Z czasem wracamy do starych nawyków. Nie mówię o sobie, bo ja poszczę przez cały rok. Sześć lat temu całkowicie odrzuciłem jedzenie mięsa.

H.K.: Profesjonalny sportowiec może sobie na to pozwolić? Nie ma obaw o anemię? Pytam pomny historii Tomasza Garguli.

K.B.: Jak najbardziej. Nie mam potrzeby jedzenia mięsa i nie obawiam się anemii. Można np. pić mleko, jeść jajka, które zawierają wszystkie potrzebne człowiekowi aminokwasy egzogenne, endogenne i są bardziej wartościowe niż mięso.

H.K.: Chce się Panu jeszcze walczyć? W marcu sprawił Pan nie lada sensację pokonując rywalizującego jeszcze w zeszłym roku w Bellatorze Karla Etheringotna. Kilka miesięcy później wyraźnie uległ Pan znanemu z KSW Oliemu Thompsonowi. Po tym pojedynku donośnie pytał Pan sam siebie: „Może faktycznie jestem już za stary na sporty walki?”.

K.B.: To była chwilowa refleksja. Czarne myśli minęły, w czwartek wyjeżdżam na Litwę (rozmawialiśmy 10 listopada – przyp. HK). Nie mogę się doczekać aż odwiedzę Wilno. To miasto, w którym zostawiliśmy kawał naszej historii. Stoczę tam najbliższy pojedynek z Tomasem Pakutinskasem (Litwin wygrał z Bazelakiem przed czasem – przyp. HK). Co dalej z karierą? W marcu ponownie zmierzę się z Lloydem Bakerem. Ostatni nasz pojedynek został bezzasadnie przerwany przez sędziego. Jeżeli zdrowie pozwoli, chciałbym walczyć do pięćdziesiątki. W dniu pięćdziesiątych urodzin z satysfakcją zdmuchnąć świeczki

* Znajomość historycznych ciekawostek zawdzięczam w dużej mierze pracom wzmiankowanego Sławomira Kopra.

Źródło: www.sporteuro.pl Rozmawiał: Hubert Kęska (obserwuj na Twitterze)

Jestem zażenowany i zdegustowany poziomem chamstwa, agresji i arogancji, jaką wykazał się Paweł Kukiz podczas wywiadu w Telewizji Republika. Nie będę już nawet deliberował na temat jego ataków skierowanych w kierunku prezydenta Andrzeja Dudy, gdyż wpisują się one doskonale w narrację serwowaną nam codziennie przez reżimowe media i partię władzy, czyli Platformę Obywatelską. Kukiz stanął na własne życzenie w jednym szeregu z Tomaszem Lisem, Adamem Michnikiem, Moniką Olejnik, a także politykami takimi jak Ewa Kopacz, Joanna Mucha i Stefan Niesiołowski.
Miałem lepsze zdanie o Kukizie, myślałem, że faktycznie jest patriotą i chrześcijaninem, ale jego postulaty dotyczące Kościoła, likwidacji religii w szkołach, a także bezustanna agresja skierowana w kierunku prezydenta Dudy przekonały mnie, że jest to człowiek do głębi przesiąknięty nienawiścią, który karmi się złymi emocjami.
W sposób, jaki Kukiz potraktował kobietę, dziennikarkę Katarzynę Gójską-Hejke używając wobec niej jednej z najgorszych inwektyw, niczym żywo przypominał atak Stefana Niesiołowskiego na inną dziennikarkę Ewę Stankiewicz. Obydwaj panowie wykazali ten sam poziom wrażliwości i kultury.
Jak najmniej takich osób na polskiej scenie politycznej. Nie potrzebujemy agresji, języka nienawiści. Pragniemy spokoju, respektu dla ludzkiej godności, racjonalności, mądrego pomysłu na Polskę i uszanowania takich wartości, jak Bóg, Honor i Ojczyzna.

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Jutro o godzinie 18:00 będę gościem programu „Wolne głosy” w TV Republika. Wystąpienie w tym programie stwarza mi niewątpliwie możliwość, szerszego przedstawienia swojej wizji gospodarczo- politycznej, a także odniesienia się po raz kolejny do kwestii in vitro. Zapraszam do oglądania!

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Komunizm powrócił do Polski. Sytuacja zaczyna coraz bardziej przypominać reżim białorusiński. Sfałszowano wybory samorządowe, na co są ewidentne dowody przedstawiane w niezależnych mediach. W taki sam sposób, dopuszczając się przekrętów wyborczych Komorowski wygra w przyszłości wybory prezydenckie, a koalicja PO- PSL wybory parlamentarne. To koniec demokracji, koniec patriotyzmu i chrześcijaństwa w Polsce. Jesteśmy niszczeni, pacyfikowani przez organa ścigania, dyskredytowani w reżimowych mediach TVN, TVP i Gazeta Wyborcza. Mainstream medialny atakujący polskich patriotów to grupa dziennikarzy reżimowych opłacanych przez komunistyczny rząd Polski, pracująca dla dyktatury Platformy Obywatelskiej i PSL-u.
Ludzie oburzeni faktem sfałszowania wyborów samorządowych wyszli na ulicę, aby zamanifestować swój brak zgody na oszustwa wyborcze. Potem wraz z grupą relacjonujących to dziennikarzy udali się do siedziby PKW, aby zaprotestować przeciwko fałszerstwom w tegorocznych wyborach samorządowych. Policjanci działając na rozkaz MSW i Bronisława Komorowskiego zatrzymali dziennikarza z Telewizji Republika, Jana Pawlickiego, fotoreportera Polskiej Agencji Prasowej Tomasza Gzella, reżysera Grzegorza Brauna, dziennikarkę Ewę Stankiewicz, Grzegorza Santorskiego z Krucjaty Różańcowej, Rafał Mossakowskiego z Centrum Edukacyjnego Powiśle oraz Zenona Nowaka ze Stowarzyszenia Dzielny Tata.

Ewa Stankiewicz została upokorzona i skuta kajdankami, jak pospolity przestępca. Potraktowanie w ten sposób kobiety, która jest założycielką Fundacji „Dobrze że jesteś”, pomagającej osobom umierającym, oraz prezesem Stowarzyszenia Solidarni 2010, jest sprawą kompromitującą obecną władzę, której znakiem rozpoznawczym jest despotyzm i autorytaryzm.
Prezydent Polski Bronisław Komorowski to sekretarz KC PZPR, żywa reinkarnacja Wojciecha Jaruzelskiego. Nie bez powodu Komorowski oddawał honory na pogrzebie temu komunistycznemu zbrodniarzowi. Patrząc na totalną bezkarność prezydenta, premiera, ministrów i ich urzędników odechciewa się życia w tym kraju.
Moim zdaniem opozycja przegrywa i przegra każdą batalię z obecnym reżimem politycznym, który ma po swojej stronie media reżimowe i organa władzy państwowej( wykonawczej, sądowniczej), a także takie formacje mundurowe, jak policja. Nie można winić jednak samych policjantów za ich działania. Oni wykonywują rozkazy, które płyną z MSW i od prezydenta do komendanta głównego policji, a potem do naczelników konkretnych wydziałów. Za odmowę wykonania rozkazu grozi im odpowiedzialność dyscyplinarna, degradacja i inne kary. Większość policjantów prywatnie popiera jednak opozycję, a nie reżim polityczny.

Polskę tak naprawdę może uratować tylko przewrót i obalenie rządu. Po prostu „polski Majdan”. Oczywiście nie nawołuję do tego typu postępowania, bo cały czas liczę jeszcze na rozsądek niektórych rządzących, którzy może się w końcu opamiętają. Patrząc jednak na to wszystko chłodnym i obiektywnym okiem, jeśli administracyjne i prawne sposoby wygrania z reżimową koalicją PO-PSL zawodzą, to co innego ludziom pozostaje? Tkwić i gnić w tym szambie, czy wziąść w końcu sprawy w swoje ręcę i działać.
Ja ze swojej strony oczekuję tylko uczciwości, praworządności i nie deptania prawdziwych polskich, chrześcijańskich i patriotycznych wartości, takich jakimi kierują się Ewa Stankiewicz, Grzegorz Braun, Jan Pawlicki, Grzegorz Santorski, Rafał Mossakowski i Zenon Nowak, którzy zostali potraktowani przez reżim polityczny i mainstream medialny jak zwykli przestępcy.
Nie ma zgody w naszym społeczeństwie na takie postępowanie! Ludzie obudźcie się w końcu, bo ockniecie się, którego dnia w nowym państwie, w Federacji Rosyjskiej.

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Stefan Niesiołowski to zdegenerowany alkoholik!

Stefan Niesiołowski, poseł PO, szef sejmowej komisji obrony narodowej, zaatakował dzisiaj niezależnych dziennikarzy nazywajac ich ” PiS-owskimi śmieciami”. Mowa nienawiści, czerwone pieniactwo i trywializm tego człowieka przekroczyły wszelkie granice ludzkiej przyzwoitości. Niektórzy ludzie zastanawiają się pewnie, co się dzieje z głową profesora muchologii Niesiołowskiego? To jakieś zaburzenia natury psychiatrycznej , czy też zwykła niczym nieuzasadaniona nienawiść do opozycji, którą przecież zdradził w czasach PRL?

Sprawa jest o wiele bardziej prosta, niż komukolwiek się wydaje. Stefan Niesiołowski to zdegenerowany alkoholik, po licznych kuracjach odwykowych. Jego mózg nie pracuje już normalnie, gdyż komórki nerwowe, są w fazie totalnej destrukcji, wynikającej z wieloletniego nadużywania alkoholu.

Skąd wiem, że Stefan Niesiołowski jest alkoholikiem? Miałem wiele lat temu przyjemność poznania pewnego oficera Wojska Polskiego – członka Solidarności za czasów PRL, majora Jerzego Bąka( późniejszego podpułkownika), który służył w łączności w Sieradzu. Major Bąk jeździł często razem z Niesiołowskim na polowania. To co mi opowiadał na temat wulgarności i demoralizacji Niesiołowskiego, nadawało by się na książkę sensacyjną. Od niego właśnie wiem, że Niesiołowski wielokrotnie bywał pacjentem kliniki odwykowej. To cała smutna prawda o Stefanie Niesiołowskim, który na co dzień miota się w bezsilnej wściekłości do świata, obraża ludzi, krzyczy o braku tolerancji, a sam w środku jest pusty i sfrustrowany swoim życiowym nieudacznictwem i alkoholizmem. Snobizm, lewactwo, demoralizacja, brak uczuć wyższych to wartości nadrzędne Niesiołowskiego. Ktoś taki jak on powinien odejść z polityki. Przynosi tylko wstyd!

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania prof. Małgorzata Fuszara i były już poseł Twojego Ruchu profesor Jan Hartman promują w Polsce kazirodztwo, chcą debaty publicznej na ten temat.
Tacy ludzie, jak ta wyżej wymieniona pseudoprofesorska para miłośników dewiacji, nie powinni sprawować żadnych publicznych stanowisk. W normalnym, chrześcijańskim i praworządnym kraju, takie amoralne indywidua powinna spotkać dożywotnia banicja z życia publicznego. Nie interesuje mnie to, na jakiego członka swojej rodziny Jan Hartman ma ochotę, trzeba działać zdecydowanie i pociągnąć go do odpowiedzialności karnej, zanim ten dewiant zrobi komuś krzywdę.

Co się w tym kraju wyprawia? SLD, Twój Ruch wraz z Platformą Obywatelską chcą seksualizacji naszych dzieci. Te ugrupowania polityczne oficjalnie wsparły pedofilię, stając w opozycji do inicjatywy społecznej, jaką jest akcja STOP PEDOFILII.Politycy z tych partii promują homozwiązki, chcą legalizacji takich aspołecznych struktur. Za wszelką cenę chcą też doprowadzić do zniszczenia normalnej rodziny, wprowadzając możliwość adopcji dzieci przez homoseksualistów.

Gdzie jest dzisiaj Kościół? Gdzie są politycy prawicy? Czemu nie wyprowadzą ludzi na ulice? Potrzebny jest globalny bojkot tego antypolskiego dziadostwa, kilkusettysięczne manifestacje, podobne jak ostatnio we Francji, gdzie na ulicę wyszło pół miliona ludzi. To jedyna droga, aby zrobić z tym porządek.
Partie PO, SLD i Twój Ruch mają swój stały elektorat, ludzi bez jakichkolwiek wartości, nie wierzących w Boga, nastawionych antypatriotycznie i antychrześcijańsko. Wyborców zyskują dzięki mediom mainstreamowym, które bezustannie piorą mózgi tych bezmyślnych ludzi, którymi łatwo manipulować poprzez obraz, materiał filmowy i prokomunistyczną propagandę. Kulisy takiej manipulacji przedstawia właśnie Telewizja Republika, która analizuje drobiazgowo informacje przekazywane przez Media mainstreamowe. Dla przykładu telewizja TVN pod pretekstem pokazywania programów rozrywkowych przemyca wszędzie motywy homoseksualne i promuje homoseksualistów, chcąc ludzi na siłę oswoić z tym zjawiskiem , znormalizować je. A więc w modzie pojawia się Jacyków, w aktorstwie Jacek Poniedziałek ,Marek Barbasiewicz i inni. Mamy gejów krytyków filmowych takich jak Tomasz Raczek, są też inni jak Marcin Szczygielski, juror Michał Piróg, czy kucharz gej i psożerca Maciej Nowak. I wszystko to płynie z TVN-u. Cały ściek medialny, promocja dewiacji seksualnych. TVN dostaje od rządzącej Platformy Obywatelskiej 6, 5mln złotych na reklamy i obwieszczenia rządowe. Pozostałe telewizje, czyli TVP i Polsat dostają kolejno 3,8mln złotych i 3,6 mln zł. To jest haniebne przekupywanie mediów, dziennikarzy, którzy trzymają potem stronę rządową i przedstawiają zniekształconą rzeczywistość.
Ciekawe kiedy nadejdzie czas na promocję zoofilii i nekrofilii? Pozostałe zboczenia, już są tematami debaty publicznej.
W takiej to, oto Polsce żyjemy…

Zachęcam wszystkich do podpisywania petycji w celu zwolnienia profesora Jana Hartmana z uczelni, na jakiej wykłada.

http://www.citizengo.org/pl/12074-natychmiastowe-zwolnienie-z-pracy-profesora-jana-hartmana?tc=fb

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Za czasów rządów mafii Tuska dochodzi do skrajnej korupcji, nepotyzmu, kolesiostwa, gdyż urzędnicy państwowi reprezentujący PO, ministrowie nie są kontrolowani przez żadną władzę polityczną, dzięki czemu sprawują rządy autorytarne. Bezpośrednim dowódcą tej organizacji, politycznym „Capo di tutti capi” jest Donald Tusk, a jego bezpośrednim i zaufanym „Consigliere” minister MSW Bartłomiej Sienkiewicz. Skarbnikiem mafii Tuska zaś doskonale znany szef NBP Marek Belka, który chętnie finansuje rząd Platformy Obywatelskiej i wspiera PO w walce z PIS- em. PO prowadzi rządy totalitarne, nie przyjmuje głosów sprzeciwu, a wszystkich swoich adwersarzy politycznych niszczy i dyskredytuje. W walce politycznej posługuje się lewackim pismem „Gazetą Wyborczą” i mainstremowymi mediami takimi jak TVN i TVP. Mimo ujawnienia przez „Wprost” nagrań przestępstw dokonywanych przez consigliere, skarbnika i innych zaufanych ludzi Tuska usłyszeliśmy na konferencji prasowej Donalda Tuska, że nic się nie stało. Rząd PO dotował pod stołem linie lotnicze i nic się nie stało. Synalek Tuska pracował w Amber Gold, a sam „Capo di tutti capi” był informowany przez Bartłomieja Sienkiewicza o przekrętach Amber Gold na parę miesięcy przed wybuchem afery, ale podobno nic się nie stało. Sławomir Nowak  w nagraniach mówił o szantażu Platformy Obywatelskiej stosowanym wobec Zbigniewa Religi podczas kampanii wyborczej w 2005 roku, a minister Radosław Sikorski w rozmowie z byłym ministrem finansów Rostowskim rozprawiał o „robieniu laski Amerykanom” i na temat  sojuszu polsko- amerykańskiego, który według niego jest bezwartościowy. Czy poniosą oni za to, jakieś polityczne konsekwencje?  Wątpię!

Mafia Tuska ma się dobrze i nie da sobie zrobić krzywdy. Pozostałe partie nie mają większości w Sejmie i w tej batalii o prawdę i uczciwość, dlatego są z góry przegrane. Obecny rząd brnie w swych kłamstwach jednak dalej i niszczy gospodarkę naszego kraju. Bezrobocie rośnie, a emigracja ludzi w poszukiwaniu pracy trwa nadal.
Dochodzi do totalnej dyskryminacji chrześcijan (bezustanne ataki na Kościół, likwidacja lekcji religii ze szkół, znieważanie symboli religijnych – stawianie tęcz pod Kościołami). Czas się obudzić i podjąć walkę o wolny kraj. Polacy powinni zafundować Tuskowi i jego kolesiom drugi Majdan i wykopać z kraju do Moskwy tak jak Ukraińcy Janukowycza. Dziennikarze mainstremowych telewizji już wspierają Donalda Tuska i jego ekipę. „TW Stokrotka” Monika Olejnik już zaprasza do studia Marka Belkę i Bartłomieja Sienkiewicza, z których robi wielkich patriotów i pokrzywdzonych polityków. Tomasz Lis bezustannie atakuje na swojej stronie opozycyjne partie, dziennikarzy, a także Kościół, hołubiąc i gloryfikując przy tym homoseksualistów i innych zboczeńców. W jakim my kraju żyjemy? Ile będą nami jeszcze pomiatać? Czas to w końcu zmienić i wziąć sprawy w swoje ręce! Pod kancelarią premiera powinien powstać drugi Majdan, a Tuska i jego rząd powinno się wywieźć natychmiast z Sejmu na taczkach.

Sprawa afery podsłuchowej, jak znam życie i realia polityczne w Polsce zostanie wyciszona, zamieciona pod dywan, a intryganci z mafii Tuska staną się bohaterami narodowymi, o których pisać i mówić będą w samych superlatywach będą Adam MichnikMonika Olejnik i Tomasz Lis i kilku innych lewackich dziennikarzy dotowanych pod stołem przez PO.

Pozdrawiam
Kamil Bazelak

Powered by ST.