Archiwum dla: PZPR


Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Dzisiaj 1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Dzień ten ma na celu upamiętnienie polskich bohaterów z NSZ i AK, którzy walczyli ze zbrodniczą organizacją przestępczą, jaką była PPR, PPS, a później PZPR. Ten totalitarny reżim kierujący się ideologią komunistyczną zamordował blisko 15 tysięcy Polaków z podziemia niepodległościowego.
Polscy komunistyczni zbrodniarze dokonali egzekucji między innymi takich ludzi jak: Rotmistrz Witold Pilecki, Marian Bernaciak – „Orlik”, Józef Kuraś – „Ogień”, Zygmunt Szendzielarz – „Łupaszka”, czy Stanisław Sojczyński – „Warszyc”. Tysiące ofiar męczonych na torturach, mordowanych strzałem w tył głowy i chowanych w bezimiennych grobach, taka była rzeczywistość Polski Ludowej.
Dlaczego nikt nie rozliczył do tej pory komunistycznych zbrodniarzy, którzy mordowali i wydawali wyroki na bohaterów podziemia? Niektórzy do tej pory żyją, min. Stefan Michnik, brat redaktora naczelnego Gazety Wyborczej i wielu, wielu innych.
Domagajmy się dekomunizacji, deubekizacji, osądzenia żyjących jeszcze zbrodniarzy i bezwzględnego karania za kłamstwa na temat Żołnierzy Wyklętych. Niech politycy, dziennikarze chowający się za fasadami lewackiej demokracji, poniosą w końcu odpowiedzialność karną za dyskredytowanie polskich bohaterów!
W dniu dzisiejszym musimy bezwzględnie oddać hołd wszystkim ludziom, którzy walczyli w podziemiu o niepodległość Polski w latach 1944-1963. „Żołnierze Wyklęci” stawiali na pierwszym miejscu, takie wartości jak Bóg, Honor i Ojczyzna. Za tą niezłomność, patriotyzm i oddanie wartościom chrześcijańskim, spotkała ich śmierć z rąk komunistycznych oprawców! W ludzkich sercach i pamięci Wyklęci jednak nigdy nie umarli…
Cześć i chwała bohaterom! Niech żyje Wielka Polska!
Warto-zachować-określenie-Żołnierze-Wyklęci

W ostatnich dniach obserwujemy żenujący spektakl, jaki zafundowali nam przedstawiciele liberalnej lewicy. Posłowie Nowoczesnej, PO i PSL-u, wraz ze wspierającymi ich reżimowymi mediami, bezustannie atakują nowy, prawicowy rząd Rzeczypospolitej i Prezydenta Andrzeja Dudę.
Media próbują wywierać wyraźny nacisk na rządzących. Próbowałem ostatnio zobaczyć wiadomości na Polsacie i TVN-ie, ale niestety, żaden trzeźwo myślący człowiek nie jest w stanie tego obejrzeć. Chciałem też przejrzeć Gazetę Wyborczą i Newsweek, ale po pięciu minutach wyrzuciłem je do kosza. W mediach serwują nam stek kłamstw i jadu powtarzanego przez reżimowych dziennikarzy, a także ekspertów komunistycznych i polityków rodem z sierpa i młota.
Postkomuniści tracą coraz bardziej strefy wpływów, grunt usuwa się im pod nogami, gdyż rząd Zjednoczonej Prawicy, posłowie PIS i wspierający ich politycy z ruchu „Kukiz 15″ szybko i skutecznie zabrali się za naprawę naszego kraju. Postkomuniści krzyczą o zamachu na demokrację, deptaniu konstytucji. Jeżeli ktokolwiek dokonał, jakiegokolwiek zamachu to była nią Platforma Obywatelska, która obsadziła Trybunał Konstytucyjny swoimi własnymi ludźmi, w tym komunistami, jak sędzia Rzepliński, czy politykami PO, jak Kieres. W Trybunale brakuje równowagi, a zdominowanie go przez Platformę Obywatelską miało na celu torpedowanie ustaw przyjmowanych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Liberalni lewacy już dawno temu przewidzieli taki scenariusz, że PIS może objąć władzę i zrobili wszystko, aby zabezpieczyć się przed prawicowymi rządami. Teraz zaprzęgnięto do pracy byłych agentów WSI, działaczy z PZPR, sędziów komunistycznych, resortowych dziennikarzy i żydowską finansjerę. Wszystko to ma na celu dezinformację, zaognianie atmosfery, dyskredytowanie Prawa i Sprawiedliwości, a także doprowadzenie do obalenia nowego, demokratycznego rządu. W zamysłach komunistów istnieje pewnie również zamysł, odsunięcia od władzy przez trybunał Prezydenta Andrzeja Dudy.
Trybunał Konstytucyjny obsadzony jest ludźmi z PO i w obecnym składzie gra on wyraźnie pod dyktando Platformy Obywatelskiej, atakując bez pardonu rząd PIS i demokratyczne decyzje Sejmu, a przecież ta instytucja nie ma żadnych uprawnień, aby odnosić się do uchwał Sejmu Rzeczypospolitej.
Dlaczego jednak dzisiejszą „czerwoną” opozycję wspomagają media, zwane nadal reżimowymi? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo proste. Za czasów rządów lewackiej koalicji PO-PSL, media otrzymywały od rządu olbrzymie pieniądze. Przez tylko 4 lata (2010-2014) niszczenia Polski, Platforma Obywatelska przelała na konta różnych podmiotów reprezentujących TVN, Polsat, Gazetę Wyborczą, Newsweek kwotę 260 mln złotych. Dlatego takim wielkim orędownikiem byłego rządu, jest między innymi Adam Michnik, Tomasz Lis, Piotr Kraśko, Jacek Żakowski, Monika Olejnik i wielu, wielu innych.
Co trzeba zrobić? Rząd powinien w trybie natychmiastowym odciąć od wszelkiego finansowania cały ten mainstream medialny. Trzeba zmienić komunistyczny zarząd KRRIT, a także dokonać zmian personalnych w TVP. Należy przy tym wypromować media niezależne, które winny zacząć stanowić główny nurt informacyjny. W nich bowiem tkwi siła.
W sprawie Trybunału Konstytucyjnego musimy wziąć przykład z Węgier, gdzie Viktor Orban przyjął nową Konstytucję i mocno ograniczył uprawnienia Trybunału Konstytucyjnego. W chwili obecnej dalej prowadzi przebudowę instytucji państwowych. Taką samą drogę powinien iść rząd PIS.
Jednocześnie trzeba zacząć rozliczać wszystkie rządowe afery koalicji PO-PSL, które zostały zamiecione pod dywan. Miejscem dla wielu do dzisiaj całkowicie bezkarnych polityków reprezentujących PO jest pobyt w całkowitym odosobnieniu. Takie podejście, skutecznie zamknie usta komunistycznym krzykaczom i awanturnikom, którzy mają brud za swoimi paznokciami. Czas zacząć robić porządek w Rzeczypospolitej Polskiej, nie zważając na krzyki komunistów, kłamców i złodziei.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Największy rodzimy portal nazywa go wschodzącą gwiazdą polskiej prawicy. Nie boi się głosić jasno sprecyzowanych poglądów. Popiera tezę o zamachu Smoleńskim, Wałęsę nazywa „Bolkiem”, „Pokłosie” i „Idę” – obrazoburczymi dziełami. Bez ceregieli ruga lewicowe środowiska. Pisze, że wychowują one legiony zboczeńców. Radykalizm słono go kosztuje. Przez dosadnie formułowane przekonań wypadł z rozpiski pożegnalnej gali Andrzeja Gołoty. Jak sam jednak podkreśla, nie zamierza sprzeniewierzać ideałów w imię sportowej kariery.

 

Kamil Bazelak to człowiek głęboko zatroskany o losy naszego kraju. „Vanderlei” (ringowy przydomek na cześć legendy sportów walki Wanderleia Silvy) doskonale zna rodzimą historię. Studiuje ją regularne, równocześnie z naukami Chrystusa. Krytycznym okiem spogląda na zachodzące polityczne i społeczne zmiany. Nie obawia się oceniać działań rządzących obozów, powtarza, że jedną władzę w jego życiu stanowi Bóg („To do Niego należy i od Niego pochodzi”).

Nie zawsze w identyczny sposób postrzegał otaczający świat. W połowie zeszłego dziesięciolecia ganiał się po mieście z Mariuszem Pudzianowskim (mierzył się z nim także na zawodach Strongman). „Byłem zaślepiony bezrozumną nienawiścią” – przyznaje. Pisząc o wrogim sobie dziś uczuciu, cytuje Pismo Święte: „Każdy kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie życia wiecznego”. Obecnie nie zamierza wzbudzać swoją postawą jakichkolwiek negatywnych emocji. Mówi, że przed walką unika nawet kontaktu wzrokowego z przeciwnikiem, nie chcąc go sprowokować.

40-latek bierze na klatę 240 kilo i ma czarny pas karate. Nie zamierzam z nim niemniej rozmawiać o zacięciu do MMA, K-1, czy wrestlingu.

Od kilku dni z głowy nie mogą mi wylecieć słowa Victora Orbana. Człowiek, który uwolnił Węgry od wrogiego socjalizmu (obecny premier Madziarów) wstrząśnięty ostatnimi atakami terrorystycznymi w Paryżu zwrócił się w stronę naszego kraju: „Jeżeli naród największych bohaterów – polski naród – się nie obudzi, to Europa za 15 lat będzie islamska”.

Orban doskonale zna zapis naszych dziejów. Wie, że 12 września 1683 roku armia Jana III Sobieskiego rozbiła pod Wiedniem potężne wojska wezyra Kara Mustafy, zapobiegając tym samym islamizacji Starego Kontynentu. Jest świadom, iż 10 lat wcześniej świętowaliśmy swój największy militarny sukces studząc zapędy Imperium Osmańskiego. Dlaczego tak niewielu rodaków zna datę bitwy pod Chocimiem? Jak to możliwe, że chętniej wspominamy dziś morderczą Obronę Częstochowy? Dlaczego nie miewamy snów o potędze i często zapominamy o złotym polskim XVI wieku? Czy kolejne stulecie było dla nas wyłącznie krwawym okresem zmarnowanych szans? Czemu większą estymą darzymy Jana Kazimierza, niż Stanisława Żółkiewskiego – gościa, który zdobył Moskwę i w zasadzie w pojedynkę wskazał cara?

Aż wreszcie.

Czy współczesną „Odprawę posłów greckich” dałoby się w ogóle czytać?

Jesteśmy świeżo po obchodach 97. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Tak donośne święto skłania do refleksji i mnoży palące historyczne zagadnienia. Piątkowe zdarzenia potęgują pytania. Jaka czeka nas przyszłość? Pomimo licznych represji przetrwaliśmy 123 lata niewoli. Musimy zrobić wszystko, aby Rzeczpospolita już nigdy więcej nie zniknęła z mapy świata.

***

Hubert Kęska: Przed tygodniem świętowaliśmy 97. rocznicę odzyskania niepodległości. Jest Pan dumny z historii naszego kraju?

Kamil Bazelak: Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Że urodziłem się tu, na tej ziemi. Że w tym kraju mieszkam, pracuję, mogę realizować swoje pasje i marzenia. Nasza historia również napawa mnie dumą, choć na pewno nie wszystkie jej elementy. Nie wspominam z podziwem kolaboracji podczas drugiej wojny światowej. Uważam, że w czasie komunizmu ujawniły się najgorsze ludzkie cechy. To były dwa haniebne okresy w dziejach Polski.

H.K.: To niezłomna wiara pozwoliła nam przetrwać komunizm?

K.B.: Zdecydowanie tak. Przede wszystkim wiara. Byli ludzie, którzy tę wiarę w nas krzewili, umacniali. Mówię w tym kontekście m.in. o księdzu Popiełuszce, prałacie Jankowskim, kardynale Wyszyńskim, Janie Pawle II. W czasach komunistycznych ludzie z wielką przyjemnością chodzili do kościoła. To było niesamowite. Grono wiernych, chociaż pokaźne, wciąż się rozrastało. Wiernych, którzy żyli zgodnie z wartościami głoszonymi przez kościół. Byliśmy uciskani i kierowaliśmy swoje serca w stronę Boga.

H.K.: Pan w pełni zawierzył naukom Jezusa Chrystusa dziewięć lat temu, po długiej rozmowie z zaprzyjaźnionym księdzem. Wtedy po raz pierwszy sięgnął Pan po Ewangelię. Dziś Kamil Bazelak kojarzy się z zagorzałym chrześcijaninem.

K.B.: Jestem protestantem, który hołduje uniwersalnym wartościom katolickim. W kościele rzymskokatolickim większość wiernych jest dla siebie anonimowa. Przedstawiciele kościoła protestanckiego za to, spotykają się po nabożeństwach na „Herbatkach parafialnych, „Obiadach diakonijnych”. Dyskutują. To bardziej zwarta, zżyta grupa ludzi. Z drugiej strony, wśród protestantów nie brakuje osób, które w tak naprawdę odeszły od Boga. Proszę zwrócić uwagę na to, co dzieje się teraz w prawosławnym kościele szwedzkim. Biskupem jest tam kobieta. Kobieta żyjąca w związku z inną reprezentantką płci przeciwnej. Lesbijka. To porażające! Takiej liberalizacji religii zupełnie nie popieram. Dla mnie to nie jest już nawet chrześcijanka.

H.K.: Podziwia Pan Mieszka I, który pragnąc uniknąć siłowej chrystianizacji i faktycznego podboju polskich ziem przez Cesarstwo Niemieckie, uprzedził ruch zachodu i ożenił się z czeską księżniczką? Musiał jednocześnie zrezygnować z wygodnego życia u boku sześciu pięknych żon.

K.B.: Mieszko żył w grzechu. Nie wnikam, jakie były pobudki przyjęcia przez niego chrześcijaństwa. Formalizując związek z Dobrawą natomiast, z pewnością postąpił słusznie.

H.K.: 4 listopada Rosja obchodziła święto Jedności Narodowej. Rocznicę upamiętniającą zdobycie Kremla moskiewskiego i zakończenie okresu Wielkiej Smuty. Polacy panowali na Kremlu po zwycięstwie pod Kłuszynem. Zygmunt III Waza mógł mieć we władaniu i Rosję, i Szwecję (był jej prawnym sukcesorem), a skończył z niczym. Ostatecznie nie zgodził się, aby jego syn Władysław (miał zostać carem) przeszedł na prawosławie. Mało tego, postanowił nawracać Rosjan na wiarę katolicką. To spotkało się ze sporym sprzeciwem tubylców. Wybuchło ogólnonarodowe powstanie, które zapoczątkowało panowanie dynastii Romanowów. Zatwardziała katolicka postawa polskiego króla Panu imponuje? Czy był to po prostu strategiczny błąd?

K.B.: Wydaje mi się, że to był błąd. Od 2006 roku dokładnie studiuję Pismo Święte, analizuje poszczególne fragmenty nauk Jezusa i wiem, że nie stworzył On tylko jednego wyznania. Wszyscy jesteśmy chrześcijanami. Katolicyzm, protestantyzm, prawosławie – to są odłamy. Wierzę w jedność chrześcijan. Dla każdego z nas Jezus Chrystus jest Bogiem. Jeżeli w niego wierzysz, będziesz zbawiony. Poza tym, nakłanianie kogoś na siłę do zmiany religii to niewłaściwe podejście.

H.K.: Przedstawiciel polskiego mesjanizmu Adam Mickiewicz pisał w „Dziadach”, że Polska była przez wieki „Chrystusem narodów”. Że nasza ojczyzna wzorem syna Bożego została skazana na niezawinione cierpienie. Powinniśmy szczycić się tym, że udało się nam przeżyć? Podkreślać to historyczne męczeństwo? Czy wprost przeciwnie, starać się z tym nie obnosić i myśleć o sobie jako o narodzie zwycięzców?

K.B.: Nie powinniśmy się skarżyć. Nie można zapominać o krzywdach, jakich doświadczali nasi przodkowie, ale apoteozować, gloryfikować należy bardziej wzniosłe momenty historii, wielkie zwycięstwa Polaków.

H.K.: Podczas słynnego kazania na górze Jezus przemówił do zgromadzonych słowami: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie”. Zastanawiam się, czy takie postrzeganie świata nie staje się dziś dla masy ludzi tanim usprawiedliwieniem pogodzenia z losem, zaprzestania dążenia do samodoskonalenia, rozwoju?

K.B.: Jeżeli zubożałe rodziny usprawiedliwiają swoje kiepskie położenie trudną historią, to… poniekąd mają rację. Większość z nich przeżyło kilkadziesiąt lat sowieckiej niewoli. Polacy byli wtedy prześladowani, patrioci sądzeni, następnie skazywani na karę więzienia, torturowani, zabijani. To wszystko zostawia ślad, kładzie cień na życie w naszym kraju. Fakt, iż trzykrotnie byliśmy pod zaborami także nie pozostaje bez wpływu na pokolenia Polaków.

Inna sprawa, że nasza mentalność jest różnorodna. Od szlachty, przez czasy zaborów, aż po dzień dzisiejszy wielu rodaków kieruje się w życiu antywartościami. Mamy w sobie dużo zazdrości, zawiści –  niepożądanych, pejoratywnych cech. Jak na dłoni widać to za granicą. Emigranci w straszny sposób traktują swoich krajan.

Trzeba mieć świadomość historii, tego co doświadczyliśmy, ale należy żyć życiem teraźniejszym.

H.K.: Termin „Gloria victis” jest dla Pana szczególnie ważny. Janusz Korwin-Mikke uważa zaś, że pojęcie to powinno być zakazane. Że przejęliśmy je od Żydów, który wychwalają swoich poległych przodków broniących Masady i Jerozolimy. Europoseł mówi wprost: „Nie wolno nam mówić o przegranym Powstaniu Warszawskim, Powstaniu Listopadowym i innych klęskach”. Podaje przy tym obrazowy przykład: „Bokserowi przed walką nie mówi się jak dostał po mordzie, tylko przypomina mu się, jak dołożył innym. I tak trzeba ludzi wychowywać – świętować zwycięstwa, a nie dotkliwe przegrane”.

K.B.: Za niektórymi poglądami Janusza Korwin-Mikkego stoję murem. Tutaj akurat się myli. Nie można porównywać wolnościowych powstań z walką bokserską. Absolutnie! Wiadomo, że przed pięściarskim pojedynkiem człowiek wtłacza do głowy wyłącznie mega pozytywne myśli. Tyle że my nie jesteśmy w trakcie wojny, z nikim jej nie prowadzimy! Tym mocniej musimy pamiętać o tym, co przeżyli nasi bohaterowie podczas Powstania Warszawskiego. Jak walczyli o naszą niepodległość, jak byli mordowani.

H.K.: Radosław Sikorski twierdzi, że Powstanie Warszawskie było narodową katastrofą. Rafał Ziemkiewicz nazywa je pięknym samobójstwem. Gdy spytałem o sens wybuchu Powstania silnie związanego z Ruchem Narodowym wybitnego szermierza Ryszarda Parulskiego, odrzekł: „Z jednej strony, powstanie pochłonęło 200 tys. ofiar, doszczętnemu zniszczeniu uległ narodowy dobytek. Ja straciłem w nim matkę. Z drugiej jednak, takie wydarzenia budują tożsamość. Wie Pan czym różnimy się od narodu czeskiego? U nas legendą obrosły historie Wołodyjowskiego, Skrzetuskiego, Kmicica. A u nich za bohatera narodowego robi dobry wojak Szwejk”. Ma Pan podobny ogląd na temat nieudanych narodowościowych zrywów?

K.B.: Dokładnie, w pełni zgadzam się z panem Parulskim. Powstanie Warszawskie było potrzebne, niezależnie od tego ile ofiar pochłonęło. Przez moment odzyskaliśmy upragnioną niepodległość, byliśmy wolni. Ludzie oddawali za innych życie, dominowało braterstwo. To był okres budowania silnej świadomości narodowej, patriotyzmu. Był on bardzo widoczny nie tylko w relacjach między powstańcami, ale także normalnymi ludźmi. To było coś niesamowitego, dlatego jestem dumny z tego wydarzenia. Nie raz myślałem jak bardzo chciałbym żyć w tamtych czasach. Naprawdę, mimo wszystko, chciałbym doświadczyć takiego zjednoczenia, mobilizacji, walki w konspiracji. Darzę wielką atencją żołnierzy Armii Krajowej i innych bohaterów, którzy przeżyli ten piekielnie trudny zryw.

H.K.: Mówiliśmy o uciemiężeniu rodaków, ciężkich chwilach Polski. Porozmawiajmy teraz o wielkich zwycięstwach. Zwycięstwach, którymi przysłużyliśmy się całej Europie. Cud nad Wisłą 1920. Dzięki wygranej Bitwie Warszawskiej uratowaliśmy zachodnią część kontynentu przed rozlewem komunizmu i rozprzestrzenieniem władzy bolszewików. Przedwojenny brytyjski dyplomata Edgar Vincent D’Abernon zalicza opisaną konfrontację do piętnastu przełomowych w dziejach świata. Dlaczego Pana zdaniem dopiero niedawno zaczęto mówić o niej głośniej, szerzej? Pamiętam lekcje historii w szkole – krótka wzmianka, 15 minut. Szach-mat, kolejny temat.  

K.B.: Sam uczęszczałem do podstawówki w czasach głębokiego komunizmu. Historia była wówczas tak przekłamana, że w rzeczywistości uczyłem się jej wysłuchując relacji ojca i dziadka. Dziadek – podobnie jak bracia – służył w partyzantce, był łącznikiem AK. Jego opowieści otworzyły mi oczy i pozwoliły zupełnie inaczej spojrzeć na przeszłość. W szkole uczono mnie, że Rosjanie są naszymi przyjaciółmi. Że Katyń to zbrodnia niemiecka. Okropna obłuda! Miałem świadomość tego, jak wyglądała historia, ale nie mogłem mówić o tym w szkole, na lekcjach.

H.K.: Innym przełomowym momentem naszej historii była bitwa pod Grunwaldem. Co roku organizuje się jej inscenizację. Stała się narodowym symbolem sukcesu, uznawana jest za jedną z największych średniowiecznych bitew. Datę 1410 zna na wyrywki każdy dziesięciolatek. Historycy spierają się jednak, czy powinniśmy przykładać tak wielką wagę do zbrojnego triumfu Władysława Jagiełły. Polski publicysta Leopold Tyrmand zauważył, że wojny Greków, Persów i Rzymian nie polegały wcale na boju kilkudziesięciotysięcznych armii. Że tak naprawdę biły się dwie bandy. Nie o Troję i prześliczną Helenę, ale o stado owiec albo o zagon kapusty. Tym tropem idzie Paweł Zarzeczny, który traktuje Grunwald jako legendę oceaniczną – suche majtki na dnie morza. „To było po prostu starcie Pruszkowa z Wołominem, po którym pokonani czmychnęli do Sochaczewa” – zauważa.

K.B.: Nie rozumiem takiego deprecjonowania historii. Myślałem, że Zarzeczny ma trochę inny światopogląd, ale widocznie się myliłem. Jestem szczerze zbulwersowany tą wypowiedzią. Przecież Grunwald to była wielka bitwa, po której potężny Zakon Krzyżacki zaczął chylić się ku upadkowi! Później było starcie pod Królewcem, no i początek końca Krzyżaków. Pod Grunwaldem ich upokorzyliśmy. To w tej bitwie zginął arcymistrz zakonu Ulrich von Jungingen!

H.K.: 11 listopada nie tylko odzyskaliśmy niepodległość. 245 lat przed wycofaniem oddziałów niemieckich z terytorium Królestwa Polskiego wojska hetmana koronnego Jana Sobieskiego rozbiły armię turecką, odnosząc największe – pod względem skali zniszczenia oddziałów przeciwnika – zwycięstwo w dziejach naszego kraju. Imperium Osmańskie zostało napoczęte, by dziesięć lat później całkowicie przejść do defensywy i pożegnać się z wielkimi planami islamizacji chrześcijańskiej Europy. Czym jest spowodowane to, że tak mało osób zna datę bitwy pod Chocimiem? Znacznie większym uznaniem cieszy się u nas odparcie Potopu szwedzkiego, skuteczna Obrona Częstochowy.

K.B.: Niestety nie mówi się o wielu ważnych dla Polski bitwach. Reżimowe media przedstawiają coś zupełnie innego, sukcesy militarne kraju permanentnie pomijając. Obserwujemy postępujący proces niszczenia naszego społeczeństwa. Rujnowania wszelkich wartości, zwłaszcza tych patriotycznych. Patriotów nazywa się dziś faszystami, a chrześcijan prześladuje. W miejscach publicznych chce się zdejmować krzyże, w szkołach zlikwidować religię. Tak wygląda obecna Polska, obecny świat. Myślę, że część Polaków wzoruje się na modzie płynącej z zachodu. Zachód promuje dziś seksualizację dzieci, homoseksualizm, transseksualizm, gender.

H.K.: Szkoda, że nie przejęliśmy z Zachodu mody na szanowanie narodowych uroczystości.Zbydlęcenie amerykańskiego 4 lipca wydaje mi się niemal nierealne. Amerykanie radują się tym dniem.

K.B.: Tak, tylko że Amerykanie mają zupełnie inny komfort życia. Zarabiają więcej, żyją lepiej. Nie oszukujmy się, w Polsce większość osób ledwo wiąże koniec z końcem. Frustracja wynikająca z ciężkiej sytuacji materialnej jest przyczyną gorszących zachowań.

H.K.: Marsz Niepodległości od kilku lat nie cieszy się dobrą sławą.

K.B.: Wielu uczestników Marszu odczuwa miłość do ojczyzny, ducha patriotyzmu. Oni – jak Amerykanie – weselą się świętem odzyskania niepodległości. Inni wychodzą na ulice po to, żeby zademonstrować jak im jest w Polsce po prostu źle.

H.K.: Były szef Współorganizującej Marsz Młodzieży Wszechpolskiej – Robert Winnicki zauważa, że: „Demonstranci to żołnierze na pierwszej linii frontu walki o wolną Polskę”.

K.B.: Manifestują swoje poglądy, krzyczą o Bogu, honorze, ojczyźnie. Tak, można ich tak nazwać.

H.K.: Ale zamiast się jednoczyć, wzajemnie na siebie napuszczają wywołując zamieszki. Skąd to się bierze? Młodzi, agresywni ludzie wycierają sobie gębę państwowym świętem, czy ulegają centralnie sterowanej prowokacji?

K.B.: Tutaj wchodzą w grę dwa aspekty. Po pierwsze są to ludzie, którzy kierując się nadrzędnymi patriotycznymi wartościami nie boją się jasno i wyraźnie sprzeciwić dyktaturze, z jaką zetknęli się za rządów Platformy Obywatelskiej. Po drugie ulegają policyjnym prowokacjom. Nie ma wątpliwości, że są one sterowane politycznie. Proszę zwrócić uwagę, że budka przed rosyjską ambasadą nie została podpalona przez demonstrantów. To nie był wynik chuligańskiego wybryku, tylko celowy zabieg władzy. Informowała o tym Telewizja Republika.

H.K.: Co w dzisiejszych czasach – jak Pan zauważa: „przesiąkniętych deprawacją, hipokryzją i bałwochwalstwem” – oznacza bycie patriotą? Na blogu pisze Pan, że to współcześni Żołnierze Wyklęci.

K.B.: Tak uważam. W czasie ośmioletniej kadencji poprzedniego rządu – który sterował popierającymi go mediami, prokuraturą i sądami – patrioci byli traktowani jak Żołnierze Wyklęci. Byli szykanowani, skazywani w procesach (m.in. za skandowanie narodowych haseł na wykładzie Baumana). Wszelkie objawy patriotyzmu były tłamszone, próbowano gasić je w zarodku.

Dobrze, że nastał nowy rząd i poprzednia dyktatura przechodzi do lamusa.

H.K.: 25 października pełnię władzy w Polsce przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Wiem, że głosował Pan na tę partię, będąc wcześniej wielkim zwolennikiem wyboru na prezydenta Andrzeja Dudy. Nie ma Pan wątpliwości, że w pierwszej kolejności PiS powinien zająć się rozliczeniem poprzedniego obozu władzy i odsunięciem od stanowisk w urzędach administracji publicznej byłych członków PZPR. Pytanie, czy stać nas na dochodzenie prawdy i pogłębianie podziałów? Może korzystniejsza byłaby tutaj postpeerelowska polityka grubej kreski?

K.B.: Myślę, że dojście do prawny będzie nam się opłacać. Należy rozliczyć się z historią. Tym bardziej, że zbrodniarze żyją cały czas wśród nas. Ludzie, którzy wydawali wyroki na Żołnierzy Wyklętych, którzy byli odpowiedzialni za represje stalinowskie pobierają wysokie emerytury. Jest tysiące takich osób! Karmi się ich z pieniędzy podatników. Chodzi o świadczenia w wysokości 5-6 tysięcy złotych. To paranoja! Normalni ludzie martwią się jak przeżyć z dziesiątego do dziesiątego, mają najniższe emerytury, AK-owcy przymierają głodem, a stalinowscy oprawcy mają u nas jak u Pana Boga za piecem. Żyją jak królowie.

H.K.: Nie lepiej zostawić pewnych spraw sądowi Bożemu? Sześć dni temu zmarł generał Kiszczak – człowiek okrzyknięty największym zbrodniarzem stanu wojennego. Nie chciał go pochować żaden katolicki ksiądz. 

K.B.: Za życia nigdy nie został sprawiedliwie osądzony. Nie odcierpiał za swoje przestępcze dokonania. Możemy tylko domniemywać co go czeka teraz, jak surowo osadzi go Bóg. Co powinniśmy zrobić po śmierci Kiszczaka? Na pewno zdegradować go do najniższego stopnia wojskowego. Żeby pośmiertnie przestać tytułować go generałem.

H.K.: Postacią, która jednoznacznie kojarzy nam się z odzyskaniem niepodległości jest Józef Piłsudski. Pisarz historyczny Sławomir Koper wyznaje, iż odkąd w jednej ze swoich książek nadmienił, że marszałek miał dwie nieślubne córki, na każdym ze spotkań autorskich napotyka protesty. Mamy problem z obiektywnym spojrzeniem na pomniki? Narodowych świętości nie wolno krytykować, nawet w sferze obyczajowej?

K.B.: Nie chodzi o to, żeby celowo coś tuszować, przemilczeć drażliwe kwestie. Ale z pewnością obyczajowość schodzi na dalszy plan, jeżeli weźmiemy pod uwagę cały dorobek Piłsudskiego. Ten jest zdecydowanie pozytywny. Posiadanie nieślubnych dzieci, choć jest niewłaściwe i godne potępienia, ma tu marginalne znaczenie.

H.K.: W książkach historycznych można znaleźć informacje na temat alkoholizmu Sasów, bo też dynastia ta politycznie bardzo źle nam się kojarzy. Ciężko jednakże odnaleźć wzmianki o nieumiarkowania w jedzeniu i piciu Bolesława Chrobrego (Zagraniczni kronikarze pisali, że był tak otyły, iż ledwo mógł usiedzieć na koniu. Nazywali go opojem), który wprowadził nas na europejskie salony; czy neutralnej relacji śmierci wybitnego gospodarczo Kazimierza Wielkiego (Złamał nogę na polowaniu. Wracając do zamku odrzucił abstynencję i mimo ostrzeżeń lekarzy pił alkohol, co skończyło się wysoką gorączką, zapaleniem płuc i przedwczesnym zgonem). Prawie nikt nie mówi również np. o degrengoladzie wspaniałego na polu bitwy Jana III Sobieskiego („Raz nietrzeźwy polecił przebudować mostki nad pobliskimi kanałami na huśtawki. Potem, stojąc w oknie rezydencji, śmiał się do łez, kiedy wszyscy, bez względu na wiek, płeć, niespodziewanie wpadali do wody”*). Moim zdaniem taka wiedza uczłowieczyłaby tamte postacie. Dałaby nam ich pełniejszy obraz.  

K.B.: Możliwe. Wszyscy jesteśmy ludźmi, prawda? Mamy swoje ułomności, mniejsze lub większe grzechy na sumieniu. Nie mogą one przykryć dokonań, niepodważalnych osiągnięć. Wszyscy wymienieni przez Pana ludzie wydatnie przysłużyli się Polsce. Niezależnie od tego czy pili i czy żyli rozpustnie.

H.K.: Chyba najbardziej rozwiąźli byli piastowscy książęta dzielnicowi. Od Leszka Białego (Odmówił krucjaty do Ziemi Świętej, ponieważ nie było tam piwa, a bez tego napoju nie potrafił funkcjonować), przez księcia śląskiego Władysława (Nie przyjął godności biskupa Pasawy, gdyż uważał, że tamtejsze piwo jest podłej jakości), aż po rządzącego Legnicą Bolesława III Rozrzutnego. Rozwiąźli to może złe słowo. W średniowieczu ściśle przestrzegano przecież Wielkiego Postu. Po 40 dniach odrzucania przyjemności, sowicie to sobie odbijano. Ostatni z wymienionych książąt zmarł podczas trwającego w nieskończoność śniadania wielkanocnego. Zjadł trzynaście kurczaków, popił je ogromną ilością piwa oraz wina, po czym wyzionął ducha. Czy to nie charakterystyczne dla naszej sarmackiej natury? Wyrzeczenia i postanowienia ponad wszystko, a później uczta i zabawa na całego?

K.B.: Często tak u Polaków niestety bywa. (śmiech) Widząc cel potrafimy się faktycznie zdyscyplinować, ale trwa to zazwyczaj krótko. Z czasem wracamy do starych nawyków. Nie mówię o sobie, bo ja poszczę przez cały rok. Sześć lat temu całkowicie odrzuciłem jedzenie mięsa.

H.K.: Profesjonalny sportowiec może sobie na to pozwolić? Nie ma obaw o anemię? Pytam pomny historii Tomasza Garguli.

K.B.: Jak najbardziej. Nie mam potrzeby jedzenia mięsa i nie obawiam się anemii. Można np. pić mleko, jeść jajka, które zawierają wszystkie potrzebne człowiekowi aminokwasy egzogenne, endogenne i są bardziej wartościowe niż mięso.

H.K.: Chce się Panu jeszcze walczyć? W marcu sprawił Pan nie lada sensację pokonując rywalizującego jeszcze w zeszłym roku w Bellatorze Karla Etheringotna. Kilka miesięcy później wyraźnie uległ Pan znanemu z KSW Oliemu Thompsonowi. Po tym pojedynku donośnie pytał Pan sam siebie: „Może faktycznie jestem już za stary na sporty walki?”.

K.B.: To była chwilowa refleksja. Czarne myśli minęły, w czwartek wyjeżdżam na Litwę (rozmawialiśmy 10 listopada – przyp. HK). Nie mogę się doczekać aż odwiedzę Wilno. To miasto, w którym zostawiliśmy kawał naszej historii. Stoczę tam najbliższy pojedynek z Tomasem Pakutinskasem (Litwin wygrał z Bazelakiem przed czasem – przyp. HK). Co dalej z karierą? W marcu ponownie zmierzę się z Lloydem Bakerem. Ostatni nasz pojedynek został bezzasadnie przerwany przez sędziego. Jeżeli zdrowie pozwoli, chciałbym walczyć do pięćdziesiątki. W dniu pięćdziesiątych urodzin z satysfakcją zdmuchnąć świeczki

* Znajomość historycznych ciekawostek zawdzięczam w dużej mierze pracom wzmiankowanego Sławomira Kopra.

Źródło: www.sporteuro.pl Rozmawiał: Hubert Kęska (obserwuj na Twitterze)

Joanna Senyszyn -lewacka propagandzistka, która swoją karierę rozpoczęła jeszcze w zbrodniczej PZPR, bezustannie i z premedytacją obraża narodowych bohaterów, żołnierzy „Wyklętych” szydzi z ich bohaterstwa, polskości, pluje na ich groby.
Kpiła ze śmierci sierżanta Wojska Polskiego, żołnierza ZWZ-AK Józefa Franczaka”Laluś”, ostatniego polskiego partyzanta, który przez 24 lata działał w konspiracji antykomunistycznej i zginął od kul bandyckiej ZOMO w dniu 21 października 1963 r. Obrażała jednego z największych bohaterów podziemia niepodległościowego majora Józefa Kurasia „Ogień” nazywając go bandytą i mordercą.

Na antenie reżimowej telewizji TVN24, zgodnie z narracją serwowaną nam przez zbrodniarzy z UB i NKWD twierdziła, że Żołnierze Wyklęci dopuszczali się zbrodni na ludności cywilnej i zabijali radzieckich żołnierzy, w tym 30 tysięcy Polaków.
Mimo, że od upadku komunizmu w Polsce minęło już tyle lat, to dalej promowana jest propaganda z czasów stalinowskich, którą rozpowszechnia europosłanka i jej partyjni koledzy. Dlaczego ci ludzie nie mają w sobie żadnego patriotyzmu? Dlaczego brak im jakiejkolwiek świadomości narodowej?
Wartości, takie jak Bóg, Honor i Ojczyzna, to są dla nich puste frazesy.
Pamięć o Żołnierzach Wyklętych jest regularnie bezczeszczona przez postkomunistów, takich jak Joanna Senyszyn, która nie ustaje w swoich antypatriotycznych atakach. Cały czas za pośrednictwem mediów serwuje się społeczeństwu kłamstwa reżimu komunistycznego, hańbiące pamięć o polskich bohaterach. Heroiczna postawa Żołnierzy Wyklętych i ich największa ofiara – własne życie oddane w walce o Ojczyznę są powodem kpin, kłamstw i manipulacji.
Nigdy więcej stalinowskich kłamstw, nigdy więcej komunistycznych zbrodni! Bóg w swoim czasie osądzi wszystkich zbrodniarzy i ich piewców.
W swoim życiu kierujmy się Ewangelią, gdyż ona jest źródłem absolutnej prawdy prowadzącym do Zbawienia. Odrzućmy od siebie kłamstwa i niegodne życie.Kierujmy się miłością i współczuciem.
„Chrystus cierpiał za nas, zostawiając nam przykład, abyśmy wstępowali w Jego ślady. Jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem. Stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.”

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Krzyż – symbol męki Jezusa Chrystusa, to powód do ogromnej nienawiści, jaką kieruje się liberalna- lewica wobec wszystkich chrześcijan. Jesteśmy w Polsce dyskryminowani i szykanowani za wiarę. Niektórzy ludzie w obawie przed represjami w pracy, czy ze strony organów ścigania i władzy sądowniczej ukrywają swoją religijność. Chrześcijanie są nagminnie obrażani, wyśmiewani i dyskredytowani przez reżimowe media, takie jak Gazeta Wyborcza, Newsweek, TVN, Polsat i TVP.
Kościół w Polsce nigdy nawet za czasów mrocznego PRL-u nie ugiął się jednak przed komunistyczną władzą. Teraz również walczy o miłość, szacunek, wolność i normalną, zdrową polską rodzinę. Obecna, tak zwana demokracja europejska jest zdominowana przez postkomunistów i neokomunistów, którzy za pośrednictwem środków masowego przekazu chcą przekształcić cały nasz system społeczny na wzorzec swoich pseudo-liberalnych dążeń i zachowań.
Ataki na chrześcijan, na Kościoły to codzienność w polskich mediach maintreamowych. Politycy z ugrupowań SLD, Twój Ruch i Platformy Obywatelskiej bezkarnie i bezustannie opluwają Pana Boga, kpią z wiary innych ludzi.
Dla nich Krzyż- symbol męczeństwa Jezusa Chrystusa to powód do permanentnej nienawiści. Krzyże są usuwane z przestrzeni publicznej, chrześcijanie znieważani słowami nienawiści i publicznymi spektaklami typu „Golgota Picnic” obrażającymi uczucia religijne.

Trwa totalna wojna, taka sama jak podczas komunizmu. Wrogowie naszej Ojczyzny i chrześcijaństwa, kontynuatorzy rządów totalitarnych, propagatorzy zepsucia moralnego chcą zniszczyć wiarę w Boga, zamknąć Kościoły i upodlić ludzi wierzących.
Stańmy do walki z podniesionymi głowami i nie dajmy deptać naszej wiary! Jesteśmy współczesnymi rycerzami Jezusa Chrystusa, Polakami i chrześcijanami. Musimy walczyć o wartości chrześcijańskie z kłamstwem, oszustwem, demoralizacją i ludźmi, którzy je reprezentują i propagują.
Pamiętajmy o słowach i przesłaniu Jezusa Chrystusa z Ewangelii św.Mateusza: „Nie sądźcie, że przyszedłem nieść pokój po ziemi. Nie przyszedłem nieść pokoju, lecz miecz”.
„Niech Słowa te będą wyznacznikiem naszych czynów.
Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Dzisiaj 1 sierpnia 2014 roku mija 70 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. O 17:00 będziemy ponownie obchodzić godzinę „W”. Oddajmy wtedy należny hołd bohaterom i wielkim patriotom, którzy przez 63 dni z wielkim heroizmem zmagali się z przeważającymi siłami niemieckimi, walcząc o wolność i niepodległość!

Bezpośredni rozkaz o wybuchu powstania wydał dowódca Armii Krajowej generał Tadeusz Komorowski „Bór”. W Powstaniu Warszawskim wzięło udział około 50 tysięcy powstańców, z czego 18 tysięcy zginęło, a około 25 tysięcy zostało rannych. Niemcy stracili 16 tysięcy żołnierzy.

Polscy patrioci, bohaterowie Powstania Warszawskiego zostali zdradzeni przez Rosjan, którzy stali po drugiej stronie Wisły i nie zamierzali im pomóc. Zdradę zawdzięczaliśmy Józefowi Stalinowi i prezydentowi USA Franklinowi Rooseveltowi, którzy się ze sobą dogadali już w Teheranie w 1943 roku. Roosevelt miał w planach to, aby z Rosji zrobić supermocarstwo i swojego sojusznika. Winston Churchill chciał pomóc powstańcom i  zabiegał o wysłanie specjalnej depeszy od rządów USA i Wielkiej Brytanii do Stalina, aby jego wojska zainterweniowały w stolicy Polski, jednakże Roosevelt – amerykański zdrajca nie wyraził na to zgody!

Amerykanom i Rosjanom zawdzięczamy upadek Powstania Warszawskiego, ogromne straty wśród ludności cywilnej to jest  około 180 tys. zabitych i 500 tysięcy wypędzonych ze stolicy. Niemcy odwecie za zryw niepodległościowy zrównali miasto z ziemią.

Po wojnie polscy komuniści i zdrajcy ojczyzny z UB postanowili zniszczyć pamięć o Powstaniu Warszawskim.  Polowano na żołnierzy AK, na powstańców z Batalionu „Zośki”, zatrzymywano polskich bohaterów, „Żołnierzy Wyklętych„, którzy kończyli potem życie strzałem w głowę w Mokotowskim więzieniu i lądowali w bezimiennych dołach. Jak podaje Gazeta Polska, po wojnie chciano nawet aresztować nieżyjącego już poetę i powstańca Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

Nie zapomnijmy o tym, że zbrodnicza organizacja komunistyczna odpowiedzialna za mord polskich patriotów, czyli PZPR przekształciła się i dzisiaj nazywa się SLD, czyli Sojusz Lewicy Demokratycznej. Byli i obecni politycy tej partii Aleksander Kwaśniewski, Jerzy Miller, Józef Oleksy, Marek Siwiec, Ryszard Kalisz to byli komunistyczni działacze PZPR, którzy schedę w partii przyjęli po komunistycznych mordercach powstańców, żołnierzy AK. W swoich szeregach byłych komunistów ma również Twój Ruch, który dzisiaj domaga się mordowania nienarodzonych dzieci i eutanazji ludzi.

Nie zapomnijmy nigdy o komunistycznych mordercach i ich potomkach! Musimy wiedzieć, kto w Polsce jest prawdziwym patriotą, a kto zdrajcą Ojczyzny.

Chwalmy Część, Pamięć i Chwałę Naszych Bohaterów! Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy!

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan

Kamil Bazelak

7 czerwca 2014 Dom Kultury w Zelowie zorganizował promocję książki Sławoja Kopka „Szare miasto”. Kim jest autor tej książki? Kopka to pracownik komunistycznej i zbrodniczej Służby Bezpieczeństwa(SB), oficer polityczny MSW obecnie znajdujący się na emeryturze.

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Podczas promocji książki na sali w Domu Kultury obecni byli członkowie Obozu Narodowo Radykalnego wyrażający w ten sposób swój oficjalny sprzeciw przeciwko kłamstwom tego aparatczyka. Wśród adwersarzy byłego członka aparatu bezpieczeństwa znajdował się również dziennikarz sportowy, były redaktor naczelny magazynu Body Style i zawodnik sportów walki Kamil Bazelak. Ze strony oponentów byłego oficera SB padały rozliczne pytania dotyczące jego życiorysu, odpowiedzialności prawnej i moralnej, a także haniebnego i lekceważącego zachowania wobec ofiar komunizmu. Szokujące było zachowanie obecnych w Domu Kultury zwolenników Kopki, którzy agresywnie reagowali na każde zadane mu pytanie. Widać było wielu wyznawców komunistycznej nomenklatury nie liczących się z zasadami i regułami merytorycznej dyskusji.

Kamil Bazelak zapytał się między innymi czy Sławoj Kopka zdecydowałby się na publiczne wystąpienie z przeprosinami za swoją działalność w ramach pracy w Służbie Bezpieczeństwa. Bazelak twierdził, że takie zachowanie byłoby ekspiacją dla naszego społeczeństwa dotkniętego przez zbrodnie komunistów.

Po oficjalnym zakończeniu otwartego spotkania mającego promować książkę Sławoj Kopka zgodził się na propozycję Kamila Bazelaka dotyczącą ponownego spotkania i wygłoszenia oficjalnych publicznych przeprosin skierowanych do skrzywdzonych przez komunistów Polaków. Jeżeli dojdzie faktycznie do takiej sytuacji, to będzie ona milowym krokiem w życiu Sławoja Kopki i jednocześnie jego rozgrzeszeniem i swoistym zadośćuczynieniem. Kopka zdecydował się zrobić zdecydowany krok, na jaki niestety nie było stać jego mocodawcy- zmarłego dyktatora generała Wojciecha Jaruzelskiego. Być może śladami Sławoja Kopki pójdą i inni komunistyczni pracownicy bezpieki , a także znani prominentni dygnitarze PRL.

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

 

Dzisiaj po raz czwarty obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, który zainicjował Świętej Pamięci Prezydent Lech Kaczyński w  2010 roku. Dzień ten ma na celu upamiętnienie polskich bohaterów z NSZ i AK, którzy walczyli ze zbrodniczą organizacją przestępczą, jaką była najpierw Polska Partia Robotnicza i Polska Partia Socjalistyczna, a później od 1848 roku PZPR. Ten totalitarny reżim kierujący się ideologią marksizmu-leninizmu zamordował blisko 15 tysięcy Polaków z podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego.

 „Żołnierze wyklęci” stawiali opór komunistycznej ZSRR i jej siłom bezpieczeństwa, które sterowały komunistyczną władzą w Polsce.

Polscy komuniści- zbrodniarze zamordowali między innymi takich ludzi jak: Rotmistrz Witold Pilecki, Marian Bernaciak – „Orlik”, Józef Kuraś – „Ogień”, Zygmunt Szendzielarz – „Łupaszka” czy Stanisław Sojczyński – „Warszyc”.  W 1951 roku  po pokazowym procesie rozstrzelano takich bohaterów jak: Łukasz Ciepliński, Mieczysław Kawalec, Józef Batory, Adam Lazarowicz, Franciszek Błażej, Karol Chmiel i Józef Rzepka.  Tysiące ofiar męczonych na torturach, mordowanie strzałem w tył głowy i chowanie polskich patriotów w bezimiennych grobach. Rotmistrz Witold Pilecki powiedział kiedyś swojej żonie, że kiedy torturowali go „Polacy –komuniści”, łamiąc mu obojczyki i masakrując go, to „Oświęcim to była przy tym igraszka”.

Witold Pilecki był jednym z największych bohaterów w historii Polski. Walczył przeciwko Rosjanom w1920 roku, a w czasie II wojny światowej był rotmistrzem kawalerii i żołnierzem Armii Krajowej. Podczas okupacji Polski przez Niemców zgłosił się na ochotnika do obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie założył ruchu oporu. Później uciekł z Auschwitz, walczył w Powstaniu Warszawskim. Po upadku powstania trafił do niemieckiej niewoli, a od 1945 roku walczył w 2 Korpusie Polskim we Włoszech. Po zakończeniu II wojny światowej został wysłany do Polski by prowadzić działalność wywiadowczą przeciwko ZSRR i komunistom. Został jednak aresztowany w maju 1947 roku, później brutalnie torturowany przez polskich zbrodniarzy i 15 marca 1948 roku w sfingowanym procesie skazany na karę śmierci. Zamordowano go 25 maja 1948 roku w więzieniu na Mokotowie.

W dniu dzisiejszym musimy bezwzględnie oddać hołd wszystkim ludziom, którzy walczyli w podziemiu o niepodległość Polski w latach 1944-1963.

Dlaczego nikt nie rozliczył do tej pory PZPR-owskich bandziorów, którzy mordowali i wydawali wyroki na bohaterów podziemia? Niektórzy do tej pory żyją. Dlaczego wielu innych „komunistycznych bandytów” skazujących na śmierć bohaterów wojennych z Narodowych Sił Zbrojnych czy z Armii Krajowej pobiera nadal swoje wysokie emeryturki i nikt ich nie rozlicza za zbrodnie przeciwko ludzkości, jakich dokonali podczas reżimu komunistycznego? Dlaczego w Polsce nie było dekomunizacji i komuchy z SLD i neo komuniści z Twojego Ruchu sprawują jakiekolwiek funkcje publiczne?



Kiedy Polski Sejm uczcił minutą ciszy pamięć żołnierzy wyklętych część posłów SLD i Ruchu Palikota zaczęła wychodzić z sali, a niektórzy posłowie z tych partii w ogóle nie przyszli na tą uroczystość.

To pokazuje prawdziwy stosunek lewactwa, komunistów w stosunku do polskich patriotów mordowanych po wojnie.

Tacy ludzie jak: poseł SLD towarzysz sekretarz Tadeusz Iwiński, towarzysz Leszek Miller z SLD, towarzysz Marek Siwiec z Twojego Ruchu, towarzysz Krzysztof Bęgowski z Twojego Ruchu dzisiaj zwany Anną Grodzką, towarzysz Aleksander Kwaśniewski, towarzysz Jerzy Jaskiernia z SLD, neo-towarzysz Janusz Palikot, którego mamusia była w PZPR, a także towarzyszka Joanna Senyszyn i wielu innych komuchów w szeregach obu partii SLD i Twojego Ruchu, nie powinno piastować żadnych funkcji politycznych. Te partie powinno się zdelegalizować, a wszystkich lewaków i komunistów wysłać na bezludną wyspę, gdzie będą mogli założyć sobie swoje własne komunistyczne państwo, gdzie nie będzie religii, krzyżów, Kościołów, grobów polskich patriotów, a homoseksualiści, pedofile i transwestyci będą się przechadzali swobodnie po ulicach.

Pozdrawiam wszystkich patriotów

Kamil Bazelak

W pełni popieram słowa Pani Profesor Krystyny Pawłowicz dotyczącej Anny Grodzkiej vel Krzysztofa Bęgowskiego. W Polsce istnieje wolność słowa i każdy obywatel RP ma prawo do własnego wyrażania zdania, poglądów czy opinii. Takie prawo ma również posłanka PIS i publicystka z „Naszego Dziennika” i „Rzeczy Wspólnych” Krystyna Pawłowicz, która krytycznie wyrażała się ostatnio na temat aparycji i „płci” Grodzkiej vel Bęgowskiego.

Kamil Bazelak podczas treningu MMA

Kamil Bazelak podczas treningu MMA

Ruch Palikota zamierza złożyć skargę do komisji etyki poselskiej i zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa wobec Pani Profesor Pawłowicz. Chciałbym się zapytać, o jakie przestępstwo chodzi? Przecież Anna Grodzka vel Krzysztof Bęgowski to cały czas mężczyzna, który usiłuje z siebie zrobić kobietę. Ten fakt może potwierdzić podstawowa analiza materiału genetycznego (DNA) tej osoby, gdyż pewnych chromosomów w swym organizmie nie zmieni. Mężczyzna i kobieta posiadają takie same chromosomy o numerach od 1 do 22, natomiast para chromosomów o numerze 23 to chromosomy płci różniące się diametralnie od siebie zarówno u kobiety jak i u mężczyzny… I tego nie zmieni żadna operacja plastyczna, żadne koksowanie się żeńskimi hormonami. Nie pomogą też zmiany w dowodzie osobistym, bo papier przecież przyjmie wszystko, więc i zmianę tożsamości płciowej.

Anna Grodzka, fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta

Anna Grodzka, fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta

Anna Grodzka vel Krzysztof Bęgowski na zawsze pozostanie mężczyzną i musi się z tym pogodzić, gdyż tak postrzegać go będzie normalna część naszego społeczeństwa. Każdy człowiek, który wierzy w Boga i żyje zgodnie z Dekalogiem będzie potępiał promowanie takich zachowań jak ambiseksualizm czy homoseksualizm. dowiedz się więcej »

Obejrzałem wstrząsający film Antoniego Krauzego „Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł” i uświadomiłem sobie jak nie wiele znam szczegółów o tej historii Polski.

Film opowiada o masakrze grudniowej na Wybrzeżu w 1970 roku. Jest to wiernie i realistycznie oddana historia stoczniowca Brunona Drywy zastrzelonego podczas tej rzezi i losy jego rodziny żony Stefani i dwójki dzieci. Dzisiaj od 17 lat na ławie oskarżonych o sprawstwo kierownicze tej masakry zasiadają Stanisław Kociołek, generał Wojciech Jaruzelski.  Inni sprawcy tego bestialskiego mordu stanowiący ówczesną władzę PZPR czyli Władysław Gomułka, Tadeusz Tuczapski, Marian Spychalski, Józef Cyrankiewicz, Ignacy Loga-Sowiński, Mieczysław Moczar, Alojzy Karkoszka, Zenon Kliszko, Kazimierz Świtała  czy Grzegorz Korczyński nie doczekali osądzenia w tej sprawie z uwagi na przedwczesną śmierć.

„Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł”

„Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł”

Niezrozumiałym dla mnie jest fakt jak Polska mogła dopuścić do tego, aby sprawcy tej masakry nie ponieśli odpowiedzialności karnej? Czemu rozliczeń tych zbrodni nie dokonano po upadku komuny w Polsce w 1989 roku? Dlaczego sąd od 1995 roku nie może skazać tych trzech komunistycznych „zbrodniarzy” za jakich uważam Stanisława Kociołka i generała Wojciecha Jaruzelskiego? dowiedz się więcej »

Powered by ST.