Archiwum dla: prezydent Andrzej Duda


Dzisiaj w Warszawie, najpierw na przemówieniu Donalda Trumpa na Placu Krasińskich, a później na Stadionie Narodowym na pikniku, na którym była prezentacja wojskowego sprzętu polskiego i amerykańskiego, a takze koncert Janka Pietrzaka. Wielkie podziękowania dla poseł Alicji Kaczorowskiej za zaproszenie i dla dyrektor Weroniki Radzikowskiej za wspólną podróż.

Kamil Bazelak na pikniku wojskowym

Andrzej Duda prezydentem Polski!

Głosowałem na Andrzeja Dudę. W 80% podobają mi się jego decyzje, jest wielkim patriotą i chrześcijaninem, ale istnieją też bardzo bolesne minusy jego kadencji prezydenckiej. Do nich należy sprawa podlizywania się banderowskiej Ukrainie, bratania się z potomkami morderców. Szokujące ldla mnie było to, że prezydent Andrzej Duda składał hołd ofiarom na Majdanie w asyście czerwono-czarnej flagi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Oczekiwałbym od Prezydenta Polski, tak samo jak większość polskich patriotów, aby całkowicie i jednoznacznie odciął się od banderowskiej Ukrainy, zażądał oficjalnych przeprosin i domagał się zadośćuczynienia za zbrodnie wojenne, ludobójstwo narodu polskiego!

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Kamil Bazelak (2)

Czy w Polsce naprawdę zmieniła się władza? Mamy rządy obozu patriotycznego, a ludzie za obronę wartości chrześcijańskich i patriotycznych trafiają do więzień.
Zygmunt Miernik odsiaduje wyrok 10 miesięcy pozbawienia wolności za rzucenie tortem w sędzinę Annę Wielgolewską, która komunistycznego zbrodniarza Czesława Kiszczka odpowiedzialnego za śmierć i tortury wielu ludzi skazała na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. I to miał być adekwatny i sprawiedliwy wyrok dla komunistycznego bandyty? Zygmunt Miernik siedzi w więzieniu za rzut tortem? Przecież to jawna niesprawiedliwość, gdyż jedyną adekwatną dla niego karą byłaby ewentualna grzywna.
Justyna Helcyk działaczka Obozu Narodowo-Radykalnego została oskarżona przez Prokuraturę Rejonową Wrocław-Stare Miasto o „nawoływanie do nienawiści wobec nieokreślonej grupy muzułmanów”. Ksiądz Jacek Międlar za swoje kazanie podczas 82 Rocznicy Obozu Narodowo-Radykalnego w obronie wartości chrześcijańskich może zostać również oskarżony, gdyż białostocka prokuratura prowadzi postępowanie w jego sprawie. Ksiądz jest szykanowany dzisiaj przez policję i prokuraturę, podobnie jak kiedyś błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko przez komunistyczny aparat służby bezpieczeństwa. To ma być ta „nowa Polska”?

ksiądz Jacek Międlar Justyna Helcyk

Dlaczego Ministerstwo Sprawiedliwości toleruje takie antypolskie postępowanie organów ścigania i dlaczego akceptuje komunistyczne orzeczenia sądowe? W okresie zbrodniczej inwazji islamskiej, dokonywania zamachów terrorystycznych, tragedii, jaką przeżywają rodziny ludzi pomordowanych w zamachach, oskarża się kobietę, która występuje w obronie chrześcijaństwa? Prześladuje się księdza, który podobnie jak błogosławiony ksiądz Popiełuszko nie boi się głosić prawdy wbrew lewacko-liberalnej poprawności politycznej! W jakim kraju my żyjemy? Panie prezydencie Duda, ministrze Ziobro, otwórzcie w końcu oczy, bo chodzicie po omacku, pozwalając na krzywdzenie ludzi, prawdziwych patriotów i chrześcijan. Usłyszcie w końcu rozpaczliwe wołanie tych, którzy potrzebują waszej pomocy!

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.
Kamil Bazelak

Nie oglądam TVN, Polsatu, Superstacji i TVP. Nie czytam Gazety Wyborczej, Newsweeka i portali ONET, WIRTUALNA POLSKA (WP).
To antypolskie, antypatriotyczne i antychrześcijańskie media, które sączą jad i kłamstwo przez 24 godziny na dobę.
Mainstream atakuje i dyskredytuje prezydenta Andrzeja Dudę, dezawuuje demokratycznie wybrany rząd i większość parlamentarną, która usiłuje dokonać naprawy Rzeczypospolitej. Opozycja finansowana przez banki i postkomunistów, wspierana przez służby specjalne WSI i reżimowe media, próbuje dokonać zamachu stanu. Rozmaici kolaboranci typu Radosława Sikorskiego, Ryszarda Petru, Tomasza Lisa i Grzegorza Schetyny sprzedają naszą Ojczyznę i szukają poparcia u zachodnich liberałów zainteresowanych poddaństwem Polski i niszczeniem naszego kraju.

Trwa wojna domowa rozpętana przez lewactwo! Celem jest destrukcja patriotyzmu i chrześcijaństwa!
Niech nasze społeczeństwo się w końcu obudzi, zanim nie będzie za późno. Lewacy są gotowi na każdą zdradę. Dążą do tego, aby niemieckie czołgi ponownie wjechały do Polski, jak w 1939 roku, gdyż dzięki interwencji Republiki Federalnej Niemiec, Platforma Obywatelska i Nowoczesna uzyskają bezwzględną władzę. To jawna zdrada Polski!
Każdy z tych zdrajców naszego kraju powinien stanąć przed sądem. Podczas II wojny światowej, taki rodzaj kolaboracji karany był przez Związek Walki Zbrojnej śmiercią. W dzisiejszych czasach, musimy zrobić wszystko, aby zdrajcy Ojczyzny ponieśli adekwatną do obecnych realiów karę.
Rząd winien jak najszybciej naprawić „zdegenerowany” system władzy ustawodawczej i sądowniczej.
Dzisiejsza Polska „nierządem stoi”, a celem patriotów jest odbudowa Rzeczypospolitej, wzmocnienie jej znaczenia militarnego, poprawa sytuacji gospodarczej i społecznej, a także zmiany w przekazie medialnym. Trzeba jak najszybciej wziąć się do pracy i rozliczać wszystkich zdrajców, kolaborantów działających na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Były prezydent, działacz Solidarności i głęboko zakamuflowany kolaborant pracujący dla komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa – Lech Wałęsa „TW Bolek,” cały czas stoi po stronie dawnego reżimu. Wszyscy pamiętamy jak wraz z byłym prezydentem Bronisławem Komorowskim, współpracującym z sowieckim WSI, wziął udział w pogrzebie komunistycznego zbrodniarza Wojciecha Jaruzelskiego.
Nigdy wcześniej za czasów komunizmu, UB nie mogło się pochwalić takim sukcesem, jak zwerbowanie jednego z czołowych „graczy” w Solidarności. Lech Wałęsa współpracując z komunistami, będą tajnym współpracownikiem bezpieki oszukał swoich przyjaciół, kolegów i miliony wierzących w niego Polaków. Oszukał też cały zachodni świat, gdyż uhonorowano go Nagrodą Nobla i do dzisiaj jest zapraszany na rozmaite wykłady do różnych krajów. To pierwszy przypadek na świecie, gdzie nagrodzono człowieka, za kolaborację, zdradę Ojczyzny i kłamstwa.
Dzisiaj butny i arogancki Lech Wałęsa odgraża się Polsce i Polakom. Kiedy „TW Bolek” dowiedział się, że 17 grudnia prezydent Andrzej Duda oddał hołd poległym bohaterom zamordowanym w 1970 roku, zaatakował bez pardonu naszą Ojczyznę. Wałęsa powiedział, że wstydzi sie za takiego prezydenta i będzie o tym mówił wszędzie, poza granicami naszego kraju.
O czym to wszystko świadczy? Wniosek jest jeden, i to bardzo prosty, a mianowicie – Lech Wałęsa jest zdrajcą Polski i komunistycznym donosicielem, któremu nie w smak jest to, że prawdziwi patrioci doszli do władzy. „TW Bolek” śmiertelnie obawia się ujawnienia swoich donosów, jakie składał na działaczy antykomunistycznych z Solidarności, którzy walczyli z systemem totalitarnym. Lada dzień, jednak Prawo i Sprawiedliwość, może ziścić jego najgorszy koszmar. Fałszywa legenda „Bolka”, może się bardzo szybko zakończyć!

Lech Wałęsa profanuje symbole religijne nosząc w klapie wizerunek „Matki Bożej”. Ten człowiek pozbawiony jest jednak jakichkolwiek uczuć wyższych, empatii, patriotyzmu i wartości chrześcijańskich. Każdym słowem, jakie wypowiada, każdym gestem jaki wykonuje, stoi w opozycji do wiary i miłości, jakie prawdziwy chrześcijanin powinien kierować do Pana Boga.
Co należy zrobić? Przede wszystkim trzeba ujawnić i rozpowszechnić wszelkie donosy personalne Lech Wałęsy, jakie składał na działaczy antykomunistycznych. Musimy pokazać ludziom prawdziwą twarz tego ubeckiego donosiciela!
Nie pozwólmy temu sowieckiemu kolaborantowi na opluwanie Kościoła, Polski, naszego rządu i prezydenta Andrzeja Dudy!
Tak nam dopomóż Bóg!

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Największy rodzimy portal nazywa go wschodzącą gwiazdą polskiej prawicy. Nie boi się głosić jasno sprecyzowanych poglądów. Popiera tezę o zamachu Smoleńskim, Wałęsę nazywa „Bolkiem”, „Pokłosie” i „Idę” – obrazoburczymi dziełami. Bez ceregieli ruga lewicowe środowiska. Pisze, że wychowują one legiony zboczeńców. Radykalizm słono go kosztuje. Przez dosadnie formułowane przekonań wypadł z rozpiski pożegnalnej gali Andrzeja Gołoty. Jak sam jednak podkreśla, nie zamierza sprzeniewierzać ideałów w imię sportowej kariery.

 

Kamil Bazelak to człowiek głęboko zatroskany o losy naszego kraju. „Vanderlei” (ringowy przydomek na cześć legendy sportów walki Wanderleia Silvy) doskonale zna rodzimą historię. Studiuje ją regularne, równocześnie z naukami Chrystusa. Krytycznym okiem spogląda na zachodzące polityczne i społeczne zmiany. Nie obawia się oceniać działań rządzących obozów, powtarza, że jedną władzę w jego życiu stanowi Bóg („To do Niego należy i od Niego pochodzi”).

Nie zawsze w identyczny sposób postrzegał otaczający świat. W połowie zeszłego dziesięciolecia ganiał się po mieście z Mariuszem Pudzianowskim (mierzył się z nim także na zawodach Strongman). „Byłem zaślepiony bezrozumną nienawiścią” – przyznaje. Pisząc o wrogim sobie dziś uczuciu, cytuje Pismo Święte: „Każdy kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie życia wiecznego”. Obecnie nie zamierza wzbudzać swoją postawą jakichkolwiek negatywnych emocji. Mówi, że przed walką unika nawet kontaktu wzrokowego z przeciwnikiem, nie chcąc go sprowokować.

40-latek bierze na klatę 240 kilo i ma czarny pas karate. Nie zamierzam z nim niemniej rozmawiać o zacięciu do MMA, K-1, czy wrestlingu.

Od kilku dni z głowy nie mogą mi wylecieć słowa Victora Orbana. Człowiek, który uwolnił Węgry od wrogiego socjalizmu (obecny premier Madziarów) wstrząśnięty ostatnimi atakami terrorystycznymi w Paryżu zwrócił się w stronę naszego kraju: „Jeżeli naród największych bohaterów – polski naród – się nie obudzi, to Europa za 15 lat będzie islamska”.

Orban doskonale zna zapis naszych dziejów. Wie, że 12 września 1683 roku armia Jana III Sobieskiego rozbiła pod Wiedniem potężne wojska wezyra Kara Mustafy, zapobiegając tym samym islamizacji Starego Kontynentu. Jest świadom, iż 10 lat wcześniej świętowaliśmy swój największy militarny sukces studząc zapędy Imperium Osmańskiego. Dlaczego tak niewielu rodaków zna datę bitwy pod Chocimiem? Jak to możliwe, że chętniej wspominamy dziś morderczą Obronę Częstochowy? Dlaczego nie miewamy snów o potędze i często zapominamy o złotym polskim XVI wieku? Czy kolejne stulecie było dla nas wyłącznie krwawym okresem zmarnowanych szans? Czemu większą estymą darzymy Jana Kazimierza, niż Stanisława Żółkiewskiego – gościa, który zdobył Moskwę i w zasadzie w pojedynkę wskazał cara?

Aż wreszcie.

Czy współczesną „Odprawę posłów greckich” dałoby się w ogóle czytać?

Jesteśmy świeżo po obchodach 97. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Tak donośne święto skłania do refleksji i mnoży palące historyczne zagadnienia. Piątkowe zdarzenia potęgują pytania. Jaka czeka nas przyszłość? Pomimo licznych represji przetrwaliśmy 123 lata niewoli. Musimy zrobić wszystko, aby Rzeczpospolita już nigdy więcej nie zniknęła z mapy świata.

***

Hubert Kęska: Przed tygodniem świętowaliśmy 97. rocznicę odzyskania niepodległości. Jest Pan dumny z historii naszego kraju?

Kamil Bazelak: Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Że urodziłem się tu, na tej ziemi. Że w tym kraju mieszkam, pracuję, mogę realizować swoje pasje i marzenia. Nasza historia również napawa mnie dumą, choć na pewno nie wszystkie jej elementy. Nie wspominam z podziwem kolaboracji podczas drugiej wojny światowej. Uważam, że w czasie komunizmu ujawniły się najgorsze ludzkie cechy. To były dwa haniebne okresy w dziejach Polski.

H.K.: To niezłomna wiara pozwoliła nam przetrwać komunizm?

K.B.: Zdecydowanie tak. Przede wszystkim wiara. Byli ludzie, którzy tę wiarę w nas krzewili, umacniali. Mówię w tym kontekście m.in. o księdzu Popiełuszce, prałacie Jankowskim, kardynale Wyszyńskim, Janie Pawle II. W czasach komunistycznych ludzie z wielką przyjemnością chodzili do kościoła. To było niesamowite. Grono wiernych, chociaż pokaźne, wciąż się rozrastało. Wiernych, którzy żyli zgodnie z wartościami głoszonymi przez kościół. Byliśmy uciskani i kierowaliśmy swoje serca w stronę Boga.

H.K.: Pan w pełni zawierzył naukom Jezusa Chrystusa dziewięć lat temu, po długiej rozmowie z zaprzyjaźnionym księdzem. Wtedy po raz pierwszy sięgnął Pan po Ewangelię. Dziś Kamil Bazelak kojarzy się z zagorzałym chrześcijaninem.

K.B.: Jestem protestantem, który hołduje uniwersalnym wartościom katolickim. W kościele rzymskokatolickim większość wiernych jest dla siebie anonimowa. Przedstawiciele kościoła protestanckiego za to, spotykają się po nabożeństwach na „Herbatkach parafialnych, „Obiadach diakonijnych”. Dyskutują. To bardziej zwarta, zżyta grupa ludzi. Z drugiej strony, wśród protestantów nie brakuje osób, które w tak naprawdę odeszły od Boga. Proszę zwrócić uwagę na to, co dzieje się teraz w prawosławnym kościele szwedzkim. Biskupem jest tam kobieta. Kobieta żyjąca w związku z inną reprezentantką płci przeciwnej. Lesbijka. To porażające! Takiej liberalizacji religii zupełnie nie popieram. Dla mnie to nie jest już nawet chrześcijanka.

H.K.: Podziwia Pan Mieszka I, który pragnąc uniknąć siłowej chrystianizacji i faktycznego podboju polskich ziem przez Cesarstwo Niemieckie, uprzedził ruch zachodu i ożenił się z czeską księżniczką? Musiał jednocześnie zrezygnować z wygodnego życia u boku sześciu pięknych żon.

K.B.: Mieszko żył w grzechu. Nie wnikam, jakie były pobudki przyjęcia przez niego chrześcijaństwa. Formalizując związek z Dobrawą natomiast, z pewnością postąpił słusznie.

H.K.: 4 listopada Rosja obchodziła święto Jedności Narodowej. Rocznicę upamiętniającą zdobycie Kremla moskiewskiego i zakończenie okresu Wielkiej Smuty. Polacy panowali na Kremlu po zwycięstwie pod Kłuszynem. Zygmunt III Waza mógł mieć we władaniu i Rosję, i Szwecję (był jej prawnym sukcesorem), a skończył z niczym. Ostatecznie nie zgodził się, aby jego syn Władysław (miał zostać carem) przeszedł na prawosławie. Mało tego, postanowił nawracać Rosjan na wiarę katolicką. To spotkało się ze sporym sprzeciwem tubylców. Wybuchło ogólnonarodowe powstanie, które zapoczątkowało panowanie dynastii Romanowów. Zatwardziała katolicka postawa polskiego króla Panu imponuje? Czy był to po prostu strategiczny błąd?

K.B.: Wydaje mi się, że to był błąd. Od 2006 roku dokładnie studiuję Pismo Święte, analizuje poszczególne fragmenty nauk Jezusa i wiem, że nie stworzył On tylko jednego wyznania. Wszyscy jesteśmy chrześcijanami. Katolicyzm, protestantyzm, prawosławie – to są odłamy. Wierzę w jedność chrześcijan. Dla każdego z nas Jezus Chrystus jest Bogiem. Jeżeli w niego wierzysz, będziesz zbawiony. Poza tym, nakłanianie kogoś na siłę do zmiany religii to niewłaściwe podejście.

H.K.: Przedstawiciel polskiego mesjanizmu Adam Mickiewicz pisał w „Dziadach”, że Polska była przez wieki „Chrystusem narodów”. Że nasza ojczyzna wzorem syna Bożego została skazana na niezawinione cierpienie. Powinniśmy szczycić się tym, że udało się nam przeżyć? Podkreślać to historyczne męczeństwo? Czy wprost przeciwnie, starać się z tym nie obnosić i myśleć o sobie jako o narodzie zwycięzców?

K.B.: Nie powinniśmy się skarżyć. Nie można zapominać o krzywdach, jakich doświadczali nasi przodkowie, ale apoteozować, gloryfikować należy bardziej wzniosłe momenty historii, wielkie zwycięstwa Polaków.

H.K.: Podczas słynnego kazania na górze Jezus przemówił do zgromadzonych słowami: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie”. Zastanawiam się, czy takie postrzeganie świata nie staje się dziś dla masy ludzi tanim usprawiedliwieniem pogodzenia z losem, zaprzestania dążenia do samodoskonalenia, rozwoju?

K.B.: Jeżeli zubożałe rodziny usprawiedliwiają swoje kiepskie położenie trudną historią, to… poniekąd mają rację. Większość z nich przeżyło kilkadziesiąt lat sowieckiej niewoli. Polacy byli wtedy prześladowani, patrioci sądzeni, następnie skazywani na karę więzienia, torturowani, zabijani. To wszystko zostawia ślad, kładzie cień na życie w naszym kraju. Fakt, iż trzykrotnie byliśmy pod zaborami także nie pozostaje bez wpływu na pokolenia Polaków.

Inna sprawa, że nasza mentalność jest różnorodna. Od szlachty, przez czasy zaborów, aż po dzień dzisiejszy wielu rodaków kieruje się w życiu antywartościami. Mamy w sobie dużo zazdrości, zawiści –  niepożądanych, pejoratywnych cech. Jak na dłoni widać to za granicą. Emigranci w straszny sposób traktują swoich krajan.

Trzeba mieć świadomość historii, tego co doświadczyliśmy, ale należy żyć życiem teraźniejszym.

H.K.: Termin „Gloria victis” jest dla Pana szczególnie ważny. Janusz Korwin-Mikke uważa zaś, że pojęcie to powinno być zakazane. Że przejęliśmy je od Żydów, który wychwalają swoich poległych przodków broniących Masady i Jerozolimy. Europoseł mówi wprost: „Nie wolno nam mówić o przegranym Powstaniu Warszawskim, Powstaniu Listopadowym i innych klęskach”. Podaje przy tym obrazowy przykład: „Bokserowi przed walką nie mówi się jak dostał po mordzie, tylko przypomina mu się, jak dołożył innym. I tak trzeba ludzi wychowywać – świętować zwycięstwa, a nie dotkliwe przegrane”.

K.B.: Za niektórymi poglądami Janusza Korwin-Mikkego stoję murem. Tutaj akurat się myli. Nie można porównywać wolnościowych powstań z walką bokserską. Absolutnie! Wiadomo, że przed pięściarskim pojedynkiem człowiek wtłacza do głowy wyłącznie mega pozytywne myśli. Tyle że my nie jesteśmy w trakcie wojny, z nikim jej nie prowadzimy! Tym mocniej musimy pamiętać o tym, co przeżyli nasi bohaterowie podczas Powstania Warszawskiego. Jak walczyli o naszą niepodległość, jak byli mordowani.

H.K.: Radosław Sikorski twierdzi, że Powstanie Warszawskie było narodową katastrofą. Rafał Ziemkiewicz nazywa je pięknym samobójstwem. Gdy spytałem o sens wybuchu Powstania silnie związanego z Ruchem Narodowym wybitnego szermierza Ryszarda Parulskiego, odrzekł: „Z jednej strony, powstanie pochłonęło 200 tys. ofiar, doszczętnemu zniszczeniu uległ narodowy dobytek. Ja straciłem w nim matkę. Z drugiej jednak, takie wydarzenia budują tożsamość. Wie Pan czym różnimy się od narodu czeskiego? U nas legendą obrosły historie Wołodyjowskiego, Skrzetuskiego, Kmicica. A u nich za bohatera narodowego robi dobry wojak Szwejk”. Ma Pan podobny ogląd na temat nieudanych narodowościowych zrywów?

K.B.: Dokładnie, w pełni zgadzam się z panem Parulskim. Powstanie Warszawskie było potrzebne, niezależnie od tego ile ofiar pochłonęło. Przez moment odzyskaliśmy upragnioną niepodległość, byliśmy wolni. Ludzie oddawali za innych życie, dominowało braterstwo. To był okres budowania silnej świadomości narodowej, patriotyzmu. Był on bardzo widoczny nie tylko w relacjach między powstańcami, ale także normalnymi ludźmi. To było coś niesamowitego, dlatego jestem dumny z tego wydarzenia. Nie raz myślałem jak bardzo chciałbym żyć w tamtych czasach. Naprawdę, mimo wszystko, chciałbym doświadczyć takiego zjednoczenia, mobilizacji, walki w konspiracji. Darzę wielką atencją żołnierzy Armii Krajowej i innych bohaterów, którzy przeżyli ten piekielnie trudny zryw.

H.K.: Mówiliśmy o uciemiężeniu rodaków, ciężkich chwilach Polski. Porozmawiajmy teraz o wielkich zwycięstwach. Zwycięstwach, którymi przysłużyliśmy się całej Europie. Cud nad Wisłą 1920. Dzięki wygranej Bitwie Warszawskiej uratowaliśmy zachodnią część kontynentu przed rozlewem komunizmu i rozprzestrzenieniem władzy bolszewików. Przedwojenny brytyjski dyplomata Edgar Vincent D’Abernon zalicza opisaną konfrontację do piętnastu przełomowych w dziejach świata. Dlaczego Pana zdaniem dopiero niedawno zaczęto mówić o niej głośniej, szerzej? Pamiętam lekcje historii w szkole – krótka wzmianka, 15 minut. Szach-mat, kolejny temat.  

K.B.: Sam uczęszczałem do podstawówki w czasach głębokiego komunizmu. Historia była wówczas tak przekłamana, że w rzeczywistości uczyłem się jej wysłuchując relacji ojca i dziadka. Dziadek – podobnie jak bracia – służył w partyzantce, był łącznikiem AK. Jego opowieści otworzyły mi oczy i pozwoliły zupełnie inaczej spojrzeć na przeszłość. W szkole uczono mnie, że Rosjanie są naszymi przyjaciółmi. Że Katyń to zbrodnia niemiecka. Okropna obłuda! Miałem świadomość tego, jak wyglądała historia, ale nie mogłem mówić o tym w szkole, na lekcjach.

H.K.: Innym przełomowym momentem naszej historii była bitwa pod Grunwaldem. Co roku organizuje się jej inscenizację. Stała się narodowym symbolem sukcesu, uznawana jest za jedną z największych średniowiecznych bitew. Datę 1410 zna na wyrywki każdy dziesięciolatek. Historycy spierają się jednak, czy powinniśmy przykładać tak wielką wagę do zbrojnego triumfu Władysława Jagiełły. Polski publicysta Leopold Tyrmand zauważył, że wojny Greków, Persów i Rzymian nie polegały wcale na boju kilkudziesięciotysięcznych armii. Że tak naprawdę biły się dwie bandy. Nie o Troję i prześliczną Helenę, ale o stado owiec albo o zagon kapusty. Tym tropem idzie Paweł Zarzeczny, który traktuje Grunwald jako legendę oceaniczną – suche majtki na dnie morza. „To było po prostu starcie Pruszkowa z Wołominem, po którym pokonani czmychnęli do Sochaczewa” – zauważa.

K.B.: Nie rozumiem takiego deprecjonowania historii. Myślałem, że Zarzeczny ma trochę inny światopogląd, ale widocznie się myliłem. Jestem szczerze zbulwersowany tą wypowiedzią. Przecież Grunwald to była wielka bitwa, po której potężny Zakon Krzyżacki zaczął chylić się ku upadkowi! Później było starcie pod Królewcem, no i początek końca Krzyżaków. Pod Grunwaldem ich upokorzyliśmy. To w tej bitwie zginął arcymistrz zakonu Ulrich von Jungingen!

H.K.: 11 listopada nie tylko odzyskaliśmy niepodległość. 245 lat przed wycofaniem oddziałów niemieckich z terytorium Królestwa Polskiego wojska hetmana koronnego Jana Sobieskiego rozbiły armię turecką, odnosząc największe – pod względem skali zniszczenia oddziałów przeciwnika – zwycięstwo w dziejach naszego kraju. Imperium Osmańskie zostało napoczęte, by dziesięć lat później całkowicie przejść do defensywy i pożegnać się z wielkimi planami islamizacji chrześcijańskiej Europy. Czym jest spowodowane to, że tak mało osób zna datę bitwy pod Chocimiem? Znacznie większym uznaniem cieszy się u nas odparcie Potopu szwedzkiego, skuteczna Obrona Częstochowy.

K.B.: Niestety nie mówi się o wielu ważnych dla Polski bitwach. Reżimowe media przedstawiają coś zupełnie innego, sukcesy militarne kraju permanentnie pomijając. Obserwujemy postępujący proces niszczenia naszego społeczeństwa. Rujnowania wszelkich wartości, zwłaszcza tych patriotycznych. Patriotów nazywa się dziś faszystami, a chrześcijan prześladuje. W miejscach publicznych chce się zdejmować krzyże, w szkołach zlikwidować religię. Tak wygląda obecna Polska, obecny świat. Myślę, że część Polaków wzoruje się na modzie płynącej z zachodu. Zachód promuje dziś seksualizację dzieci, homoseksualizm, transseksualizm, gender.

H.K.: Szkoda, że nie przejęliśmy z Zachodu mody na szanowanie narodowych uroczystości.Zbydlęcenie amerykańskiego 4 lipca wydaje mi się niemal nierealne. Amerykanie radują się tym dniem.

K.B.: Tak, tylko że Amerykanie mają zupełnie inny komfort życia. Zarabiają więcej, żyją lepiej. Nie oszukujmy się, w Polsce większość osób ledwo wiąże koniec z końcem. Frustracja wynikająca z ciężkiej sytuacji materialnej jest przyczyną gorszących zachowań.

H.K.: Marsz Niepodległości od kilku lat nie cieszy się dobrą sławą.

K.B.: Wielu uczestników Marszu odczuwa miłość do ojczyzny, ducha patriotyzmu. Oni – jak Amerykanie – weselą się świętem odzyskania niepodległości. Inni wychodzą na ulice po to, żeby zademonstrować jak im jest w Polsce po prostu źle.

H.K.: Były szef Współorganizującej Marsz Młodzieży Wszechpolskiej – Robert Winnicki zauważa, że: „Demonstranci to żołnierze na pierwszej linii frontu walki o wolną Polskę”.

K.B.: Manifestują swoje poglądy, krzyczą o Bogu, honorze, ojczyźnie. Tak, można ich tak nazwać.

H.K.: Ale zamiast się jednoczyć, wzajemnie na siebie napuszczają wywołując zamieszki. Skąd to się bierze? Młodzi, agresywni ludzie wycierają sobie gębę państwowym świętem, czy ulegają centralnie sterowanej prowokacji?

K.B.: Tutaj wchodzą w grę dwa aspekty. Po pierwsze są to ludzie, którzy kierując się nadrzędnymi patriotycznymi wartościami nie boją się jasno i wyraźnie sprzeciwić dyktaturze, z jaką zetknęli się za rządów Platformy Obywatelskiej. Po drugie ulegają policyjnym prowokacjom. Nie ma wątpliwości, że są one sterowane politycznie. Proszę zwrócić uwagę, że budka przed rosyjską ambasadą nie została podpalona przez demonstrantów. To nie był wynik chuligańskiego wybryku, tylko celowy zabieg władzy. Informowała o tym Telewizja Republika.

H.K.: Co w dzisiejszych czasach – jak Pan zauważa: „przesiąkniętych deprawacją, hipokryzją i bałwochwalstwem” – oznacza bycie patriotą? Na blogu pisze Pan, że to współcześni Żołnierze Wyklęci.

K.B.: Tak uważam. W czasie ośmioletniej kadencji poprzedniego rządu – który sterował popierającymi go mediami, prokuraturą i sądami – patrioci byli traktowani jak Żołnierze Wyklęci. Byli szykanowani, skazywani w procesach (m.in. za skandowanie narodowych haseł na wykładzie Baumana). Wszelkie objawy patriotyzmu były tłamszone, próbowano gasić je w zarodku.

Dobrze, że nastał nowy rząd i poprzednia dyktatura przechodzi do lamusa.

H.K.: 25 października pełnię władzy w Polsce przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Wiem, że głosował Pan na tę partię, będąc wcześniej wielkim zwolennikiem wyboru na prezydenta Andrzeja Dudy. Nie ma Pan wątpliwości, że w pierwszej kolejności PiS powinien zająć się rozliczeniem poprzedniego obozu władzy i odsunięciem od stanowisk w urzędach administracji publicznej byłych członków PZPR. Pytanie, czy stać nas na dochodzenie prawdy i pogłębianie podziałów? Może korzystniejsza byłaby tutaj postpeerelowska polityka grubej kreski?

K.B.: Myślę, że dojście do prawny będzie nam się opłacać. Należy rozliczyć się z historią. Tym bardziej, że zbrodniarze żyją cały czas wśród nas. Ludzie, którzy wydawali wyroki na Żołnierzy Wyklętych, którzy byli odpowiedzialni za represje stalinowskie pobierają wysokie emerytury. Jest tysiące takich osób! Karmi się ich z pieniędzy podatników. Chodzi o świadczenia w wysokości 5-6 tysięcy złotych. To paranoja! Normalni ludzie martwią się jak przeżyć z dziesiątego do dziesiątego, mają najniższe emerytury, AK-owcy przymierają głodem, a stalinowscy oprawcy mają u nas jak u Pana Boga za piecem. Żyją jak królowie.

H.K.: Nie lepiej zostawić pewnych spraw sądowi Bożemu? Sześć dni temu zmarł generał Kiszczak – człowiek okrzyknięty największym zbrodniarzem stanu wojennego. Nie chciał go pochować żaden katolicki ksiądz. 

K.B.: Za życia nigdy nie został sprawiedliwie osądzony. Nie odcierpiał za swoje przestępcze dokonania. Możemy tylko domniemywać co go czeka teraz, jak surowo osadzi go Bóg. Co powinniśmy zrobić po śmierci Kiszczaka? Na pewno zdegradować go do najniższego stopnia wojskowego. Żeby pośmiertnie przestać tytułować go generałem.

H.K.: Postacią, która jednoznacznie kojarzy nam się z odzyskaniem niepodległości jest Józef Piłsudski. Pisarz historyczny Sławomir Koper wyznaje, iż odkąd w jednej ze swoich książek nadmienił, że marszałek miał dwie nieślubne córki, na każdym ze spotkań autorskich napotyka protesty. Mamy problem z obiektywnym spojrzeniem na pomniki? Narodowych świętości nie wolno krytykować, nawet w sferze obyczajowej?

K.B.: Nie chodzi o to, żeby celowo coś tuszować, przemilczeć drażliwe kwestie. Ale z pewnością obyczajowość schodzi na dalszy plan, jeżeli weźmiemy pod uwagę cały dorobek Piłsudskiego. Ten jest zdecydowanie pozytywny. Posiadanie nieślubnych dzieci, choć jest niewłaściwe i godne potępienia, ma tu marginalne znaczenie.

H.K.: W książkach historycznych można znaleźć informacje na temat alkoholizmu Sasów, bo też dynastia ta politycznie bardzo źle nam się kojarzy. Ciężko jednakże odnaleźć wzmianki o nieumiarkowania w jedzeniu i piciu Bolesława Chrobrego (Zagraniczni kronikarze pisali, że był tak otyły, iż ledwo mógł usiedzieć na koniu. Nazywali go opojem), który wprowadził nas na europejskie salony; czy neutralnej relacji śmierci wybitnego gospodarczo Kazimierza Wielkiego (Złamał nogę na polowaniu. Wracając do zamku odrzucił abstynencję i mimo ostrzeżeń lekarzy pił alkohol, co skończyło się wysoką gorączką, zapaleniem płuc i przedwczesnym zgonem). Prawie nikt nie mówi również np. o degrengoladzie wspaniałego na polu bitwy Jana III Sobieskiego („Raz nietrzeźwy polecił przebudować mostki nad pobliskimi kanałami na huśtawki. Potem, stojąc w oknie rezydencji, śmiał się do łez, kiedy wszyscy, bez względu na wiek, płeć, niespodziewanie wpadali do wody”*). Moim zdaniem taka wiedza uczłowieczyłaby tamte postacie. Dałaby nam ich pełniejszy obraz.  

K.B.: Możliwe. Wszyscy jesteśmy ludźmi, prawda? Mamy swoje ułomności, mniejsze lub większe grzechy na sumieniu. Nie mogą one przykryć dokonań, niepodważalnych osiągnięć. Wszyscy wymienieni przez Pana ludzie wydatnie przysłużyli się Polsce. Niezależnie od tego czy pili i czy żyli rozpustnie.

H.K.: Chyba najbardziej rozwiąźli byli piastowscy książęta dzielnicowi. Od Leszka Białego (Odmówił krucjaty do Ziemi Świętej, ponieważ nie było tam piwa, a bez tego napoju nie potrafił funkcjonować), przez księcia śląskiego Władysława (Nie przyjął godności biskupa Pasawy, gdyż uważał, że tamtejsze piwo jest podłej jakości), aż po rządzącego Legnicą Bolesława III Rozrzutnego. Rozwiąźli to może złe słowo. W średniowieczu ściśle przestrzegano przecież Wielkiego Postu. Po 40 dniach odrzucania przyjemności, sowicie to sobie odbijano. Ostatni z wymienionych książąt zmarł podczas trwającego w nieskończoność śniadania wielkanocnego. Zjadł trzynaście kurczaków, popił je ogromną ilością piwa oraz wina, po czym wyzionął ducha. Czy to nie charakterystyczne dla naszej sarmackiej natury? Wyrzeczenia i postanowienia ponad wszystko, a później uczta i zabawa na całego?

K.B.: Często tak u Polaków niestety bywa. (śmiech) Widząc cel potrafimy się faktycznie zdyscyplinować, ale trwa to zazwyczaj krótko. Z czasem wracamy do starych nawyków. Nie mówię o sobie, bo ja poszczę przez cały rok. Sześć lat temu całkowicie odrzuciłem jedzenie mięsa.

H.K.: Profesjonalny sportowiec może sobie na to pozwolić? Nie ma obaw o anemię? Pytam pomny historii Tomasza Garguli.

K.B.: Jak najbardziej. Nie mam potrzeby jedzenia mięsa i nie obawiam się anemii. Można np. pić mleko, jeść jajka, które zawierają wszystkie potrzebne człowiekowi aminokwasy egzogenne, endogenne i są bardziej wartościowe niż mięso.

H.K.: Chce się Panu jeszcze walczyć? W marcu sprawił Pan nie lada sensację pokonując rywalizującego jeszcze w zeszłym roku w Bellatorze Karla Etheringotna. Kilka miesięcy później wyraźnie uległ Pan znanemu z KSW Oliemu Thompsonowi. Po tym pojedynku donośnie pytał Pan sam siebie: „Może faktycznie jestem już za stary na sporty walki?”.

K.B.: To była chwilowa refleksja. Czarne myśli minęły, w czwartek wyjeżdżam na Litwę (rozmawialiśmy 10 listopada – przyp. HK). Nie mogę się doczekać aż odwiedzę Wilno. To miasto, w którym zostawiliśmy kawał naszej historii. Stoczę tam najbliższy pojedynek z Tomasem Pakutinskasem (Litwin wygrał z Bazelakiem przed czasem – przyp. HK). Co dalej z karierą? W marcu ponownie zmierzę się z Lloydem Bakerem. Ostatni nasz pojedynek został bezzasadnie przerwany przez sędziego. Jeżeli zdrowie pozwoli, chciałbym walczyć do pięćdziesiątki. W dniu pięćdziesiątych urodzin z satysfakcją zdmuchnąć świeczki

* Znajomość historycznych ciekawostek zawdzięczam w dużej mierze pracom wzmiankowanego Sławomira Kopra.

Źródło: www.sporteuro.pl Rozmawiał: Hubert Kęska (obserwuj na Twitterze)

W ostatnich dniach obserwujemy zmasowany atak polityków liberalnej- lewicy i reżimowych mediów TVN, Polsat, TVP, Gazety Wyborczej i Newsweeka na prezydenta Andrzeja Dudę. Wtórują im Wirtualna Polska i Onet. Nie ma dnia, kiedy by nie atakowano prezydenta. Codziennie musi być jakiś irracjonalny i obraźliwy news dotyczący Andrzeja Dudy. Wszystko to ma na celu zdyskredytowanie prezydenta w oczach opinii publicznej. Plucie jadem, agresja, epatowanie nienawiścią, kłamstwa, oszustwa to codzienność polskiej polityki serwowanej przez ugrupowania PO, PSL, Zjednoczona Lewica i standard postępowania we wszelkich mediach rządowych.

Próbowałem sobie odpowiedzieć na pytanie, kim są ci ludzie, tak ziejący nienawiścią?
Zwolennicy liberalnego-lewactwa to ludzie pozbawieni elementarnych wartości decydujących o naszym człowieczeństwie. Przesiąknięci są na wskroś agresją i nienawiścią do Boga i Kościoła. Są zwolennikami mordowania nienarodzonych dzieci, normalna rodzina jest dla nich zagrożeniem, patologią i chorym zjawiskiem, które muszą zwalczać. Za wszelką cenę chcą deprawować nasze dzieci w szkołach. Polska powoli upada na kolana pod naporem powszechnego Zła i demoralizacji płynącej bezpośrednio od Szatana, który przemawia publicznie ustami tych zdegenerowanych ludzi.
A przecież Jezus Chrystus jest wzorem, ideałem moralności, na którym powinniśmy się wzorować. Wartości chrześcijańskie są czymś pięknym, wzniosłym i pokazują nam drogę do Boga. Musimy tylko bezustannie myśleć o Jezusie przemierzając każdy kolejny dzień na ścieżce Życia.
Normalna rodzina, żyjąca zgodnie z przykazaniami Boskimi jest celem, do jakiego powinien dążyć każdy człowiek szukający oblicza Pana w swoim życiu.
Takie są wartości chrześcijańskie, których musimy przestrzegać. Miłość, wierność, szacunek, empatia, lojalność, przyjaźń, prawdomówność, uczciwość. One muszą być wyznacznikiem naszej drogi do Jezusa. Świadomość Obecności Jezusa w naszym życiu jest najlepszą tarczą i obietnicą dla każdego człowieka żyjącego w Bogu i dla Boga.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Jestem zażenowany i zdegustowany poziomem chamstwa, agresji i arogancji, jaką wykazał się Paweł Kukiz podczas wywiadu w Telewizji Republika. Nie będę już nawet deliberował na temat jego ataków skierowanych w kierunku prezydenta Andrzeja Dudy, gdyż wpisują się one doskonale w narrację serwowaną nam codziennie przez reżimowe media i partię władzy, czyli Platformę Obywatelską. Kukiz stanął na własne życzenie w jednym szeregu z Tomaszem Lisem, Adamem Michnikiem, Moniką Olejnik, a także politykami takimi jak Ewa Kopacz, Joanna Mucha i Stefan Niesiołowski.
Miałem lepsze zdanie o Kukizie, myślałem, że faktycznie jest patriotą i chrześcijaninem, ale jego postulaty dotyczące Kościoła, likwidacji religii w szkołach, a także bezustanna agresja skierowana w kierunku prezydenta Dudy przekonały mnie, że jest to człowiek do głębi przesiąknięty nienawiścią, który karmi się złymi emocjami.
W sposób, jaki Kukiz potraktował kobietę, dziennikarkę Katarzynę Gójską-Hejke używając wobec niej jednej z najgorszych inwektyw, niczym żywo przypominał atak Stefana Niesiołowskiego na inną dziennikarkę Ewę Stankiewicz. Obydwaj panowie wykazali ten sam poziom wrażliwości i kultury.
Jak najmniej takich osób na polskiej scenie politycznej. Nie potrzebujemy agresji, języka nienawiści. Pragniemy spokoju, respektu dla ludzkiej godności, racjonalności, mądrego pomysłu na Polskę i uszanowania takich wartości, jak Bóg, Honor i Ojczyzna.

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Rząd Polski pełen aferowiczów, oszustów i złodziei będzie próbował w przeciągu najbliższych miesięcy przed wyborami parlamentarnymi przekonać do siebie potencjalnych wyborców. Nie możemy zapomnieć, że przez 8 lat rządów PO doprowadziła do ruiny gospodarkę,służbę zdrowia, wzrosło bezrobocie, nasiliła się emigracja Polaków, pogorszył się stan życia przeciętnej polskiej rodziny. Wszystkie afery z udziałem tej partii były skrzętnie zamiatane pod dywan. Winni nie ponieśli nigdy żadnej odpowiedzialności. Media mainstreamowe bagatelizowały każdą rządową aferę, rozmydlając je w tendencyjnych relacjach medialnych.
To co zrobiono z naszym krajem woła o pomstę do nieba. Mam znajomych, którzy ciężko pracują za 1200 złotych miesięcznie. Podziwiam ich za to. Tylko nie wiem, jak za tak śmieszne pieniądze można przeżyć w dzisiejszych czasach?
Co z emerytami, którym nie starcza na leki, czy opłacenie mieszkania? Co z rencistami,jak moja mama, którzy dostają po 600 złotych renty? To niegodziwe i bezduszne, tak przedmiotowo traktować ludzi. Politykom odpowiedzialnym za taki stan rzeczy powinniśmy powiedzieć stanowcze NIE! Polacy chcieliby żyć godnie, tak jak mieszkańcy innych krajów Unii Europejskiej. Tymczasem w większości musimy walczyć i kombinować, jak przetrwać od pierwszego do ostatniego każdego miesiąca.
Marionetka PO – Bronisław Komorowski był najbardziej szkodliwym prezydentem od czasów rządów słynnego kolaboranta TW. „Bolka”. Nawet komunista Kwaśniewski pomimo swojej zaawansowanej „choroby filipińskiej”, nie był takim szkodnikiem, jak nieudolny i sfrustrowany prezydent Bronisława Komorowski. Jego przegrana w wyborach prezydenckich była znakiem, że Polska potrzebuje gruntownej zmiany.
Przeczytałem gdzieś wypowiedź, że Polska za prezydentury Andrzeja Dudy stanie się państwem kościelnym.Jedyne państwo kościelne na świecie to Watykan. Polska nigdy taka nie będzie. Martwić się powinniśmy lepiej tym, żeby Polska nigdy nie było taka jak Niemcy, gdzie w przedszkolach przebiera się chłopców w sukienki i tworzy się im kąciki do masturbacji, a polskim rodzinom zabiera się przemocą pod byle pretekstem dzieci. Nie bierzmy przykładu również z Holandii, gdzie zalegalizowano partię pedofilską, która domaga się seksu z dziećmi i legalizacji dziecięcej pornografii.
Niebawem to samo czeka nas niestety w Polsce. Pierwsze symptomy już widać i słychać. Niejaki Hartman – etyk i wykładowca nawołuje do kazirodztwa, Grodzka chce seksu z 13 letnimi dziećmi i pragnie, aby w tym wieku dzieci mogły decydować o zmianie swojej płci, Palikot idzie dalej i mówi o 12 letnich dzieciach, a Biedroń apeluje o legalizację małżeństw homoseksualnych i adopcje dzieci. Z kolei Mariusz Drozdowski – wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego i lider organizacji studenckiej Queer UW znany pod pseudonimem „Jej Perfekcyjność”, publicznie przyznaje na swoim blogu, że jest pedofilem. Takiej Polski naprawdę chcemy? Upadku wszelkich wartości, degrengolady, zepsucia?
Z błogosławieństwem Bożym Musimy walczyć o Ojczyznę, Honor i nasze rodziny!
Co Andrzeja Dudy, owszem jest człowiekiem wierzącym, ale krzyżem przed kościołem nie leży. Od Bronka analfabety odróżnia go bardzo wiele – młodość,energia, erudycja i wartości chrześcijańskie i patriotyczne, którymi się kieruje w życiu! To prezydent na miarę XXI wieku.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Powered by ST.