Archiwum dla: Prawo i Sprawiedliwość


10 kwietnia mija szósta rocznica Tragedii Smoleńskiej. Należy złożyć hołd Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i jego żonie Marii Kaczyńskiej, a także wszystkim ofiarom tej największej tragedii w historii powojennej Polski.

Całkowicie zgadzam się ze stawianymi tezami, dotyczącymi zamachu w Smoleńsku. Potwierdzają to opinie licznych wybitnych specjalistów międzynarodowych  jak: ekspert do spraw aerodynamiki, inżynier Glenn Jorgensen, czy ekspert ICAO dr.inżynier Wacław Berczyński – konstruktor lotniczy, pracujący wcześniej dla Pentagonu i NASA i badający wypadki lotnicze dla Boeinga. Ponadto w pełni wiarygodna jest również relacja dowódcy samolotu JAKA- Artura Wolsztyla, który wylądował w Smoleńsku przed Tupolewem i był świadkiem tej tragedii. Porucznik Wolsztyl za prawdę, którą powiedział, został zdegradowany, pozbawiony awansu i w rezultacie sam odszedł z wojska.

Samolot po eksplozji rozpadł się na kilkadziesiąt tysięcy kawałków. Dziennikarz Nic Robertson znajdował fragmenty kadłuba i skrzydła, jakieś ½ mili przed miejscem, w którym leżały szczątki samolotu, co świadczyło o tym, że rozpadał się on dużo wcześniej, lecąc jeszcze w powietrzu. Ekspert ICAO dr.inżynier Wacław Berczyński stwierdził, że nie było możliwości, aby brzoza stała się przyczyną zniszczenia samolotu, gdyż samolot przeleciał 30 metrów nad nią. Powiedział również, co niezwykle istotne, że nie jest możliwe, aby przy wypadku samolotu z tak niskiej wysokości powstała taka defragmentacja samolotu. Wynika z tego, że musiało dojść do eksplozji samolotu jeszcze w powietrzu.
Glenn Jorgensen po przeprowadzonych ekspertyzach i badaniach stwierdził, że sposób utraty skrzydła wskazuje na wynik nagłego wzrostu ciśnienia wewnątrz samolotu, którym mogła być właśnie eksplozja materiałów wybuchowych. Potwierdził to również ekspert ICAO Wacław Berczyński.

Co zrobił ówczesny polski rząd w sprawie wyjaśnienia przyczyn tej tragedii? Absolutnie NIC.  Oddano śledztwo Rosjanom,. Polscy prokuratorzy i patolodzy nie brali udziału w sekcjach zwłok ofiar, nie zabezpieczyli  materiału genetycznego i nie wzięli udziału w czynnościach badania próbek pobranych z samolotu. Nie zrobiono w Polsce sekcji zwłok ofiar katastrofy, gdyż prokurator generalny Seremet nie widział takiej potrzeby.
Próbki z wraku pobierane były dopiero 2, 5 roku po Tragedii Smoleńskiej jesienią 2012 roku.

Konfabulacje Tatiany Anodiny i kłamstwa pseudokomisji Laska i Millera,  działających na zlecenie rosyjskich sił specjalnych uległy demistyfikacji. Według ich opinii generał Andrzej Błasik miał być pod wpływem alkoholu i wywierać presję na pilotów Tupolewa. Prokuratura, która przeprowadziła odpowiednie badania, wydała oświadczenie o wynikach badań toksykologicznych negujących fakt spożywania alkoholu przez generała.  Do dzisiaj jednak nikt nie przeprosił żony generała Ewy Błasik i jej dzieci. Zszargano dobre imię polskiego dowódcy, a nikt za to nie poniósł żadnej, nawet elementarnej odpowiedzialności.
Do dzisiaj nie zwrócono nam wraku samolotu, Rosjanie trzymają u siebie również czarne skrzynki, z których Polacy już kilkakrotnie sporządzali kopie, bo za każdym razem było coś nie tak. Na miejscu z próbek szczątków samolotu stwierdzono obecność materiałów wybuchowych, takich jak trotyl, nitrogliceryna, heksagon i oktagon, z których można sporządzić niezłą mieszankę wybuchową. Próbki te przeleżały siedem miesięcy w Rosji, zanim przewiezione je do Polski. Tutaj po badaniach prokuratury, nie stwierdzono już żadnych śladów powyższych materiałów. W cudowny sposób się ulotniły, lub też zostały przez kogoś celowo dokładnie wyczyszczone.
Całe śledztwo Smoleńskie śmierdzi… brak profesjonalizmu polskich służb, niechęć do wyjaśnienia tej tragedii, totalny bałagan, roześmiane twarze Tuska i Putina w Smoleńsku. To wszystko powinno zostać wyjaśnione.

Władza w Polsce została przejęta przez Prawo i Sprawiedliwość i profesjonalna, obiektywna komisja wraz z prokuraturą, pod nadzorem prokuratura generalnego Zbigniewa Ziobro, będzie miała szansę zająć się w końcu właściwym wyjaśnieniem  przyczyn Tragedii Smoleńskiej.
Jestem zdania, że w wyniku prac komisji, wszyscy ustaleni winni wszelkich zaniedbań i kłamstw, dotyczących katastrofy Tupolewa, muszą ponieść adekwatne konsekwencje prawne.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów

Kamil Bazelak

 

Największy rodzimy portal nazywa go wschodzącą gwiazdą polskiej prawicy. Nie boi się głosić jasno sprecyzowanych poglądów. Popiera tezę o zamachu Smoleńskim, Wałęsę nazywa „Bolkiem”, „Pokłosie” i „Idę” – obrazoburczymi dziełami. Bez ceregieli ruga lewicowe środowiska. Pisze, że wychowują one legiony zboczeńców. Radykalizm słono go kosztuje. Przez dosadnie formułowane przekonań wypadł z rozpiski pożegnalnej gali Andrzeja Gołoty. Jak sam jednak podkreśla, nie zamierza sprzeniewierzać ideałów w imię sportowej kariery.

 

Kamil Bazelak to człowiek głęboko zatroskany o losy naszego kraju. „Vanderlei” (ringowy przydomek na cześć legendy sportów walki Wanderleia Silvy) doskonale zna rodzimą historię. Studiuje ją regularne, równocześnie z naukami Chrystusa. Krytycznym okiem spogląda na zachodzące polityczne i społeczne zmiany. Nie obawia się oceniać działań rządzących obozów, powtarza, że jedną władzę w jego życiu stanowi Bóg („To do Niego należy i od Niego pochodzi”).

Nie zawsze w identyczny sposób postrzegał otaczający świat. W połowie zeszłego dziesięciolecia ganiał się po mieście z Mariuszem Pudzianowskim (mierzył się z nim także na zawodach Strongman). „Byłem zaślepiony bezrozumną nienawiścią” – przyznaje. Pisząc o wrogim sobie dziś uczuciu, cytuje Pismo Święte: „Każdy kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie życia wiecznego”. Obecnie nie zamierza wzbudzać swoją postawą jakichkolwiek negatywnych emocji. Mówi, że przed walką unika nawet kontaktu wzrokowego z przeciwnikiem, nie chcąc go sprowokować.

40-latek bierze na klatę 240 kilo i ma czarny pas karate. Nie zamierzam z nim niemniej rozmawiać o zacięciu do MMA, K-1, czy wrestlingu.

Od kilku dni z głowy nie mogą mi wylecieć słowa Victora Orbana. Człowiek, który uwolnił Węgry od wrogiego socjalizmu (obecny premier Madziarów) wstrząśnięty ostatnimi atakami terrorystycznymi w Paryżu zwrócił się w stronę naszego kraju: „Jeżeli naród największych bohaterów – polski naród – się nie obudzi, to Europa za 15 lat będzie islamska”.

Orban doskonale zna zapis naszych dziejów. Wie, że 12 września 1683 roku armia Jana III Sobieskiego rozbiła pod Wiedniem potężne wojska wezyra Kara Mustafy, zapobiegając tym samym islamizacji Starego Kontynentu. Jest świadom, iż 10 lat wcześniej świętowaliśmy swój największy militarny sukces studząc zapędy Imperium Osmańskiego. Dlaczego tak niewielu rodaków zna datę bitwy pod Chocimiem? Jak to możliwe, że chętniej wspominamy dziś morderczą Obronę Częstochowy? Dlaczego nie miewamy snów o potędze i często zapominamy o złotym polskim XVI wieku? Czy kolejne stulecie było dla nas wyłącznie krwawym okresem zmarnowanych szans? Czemu większą estymą darzymy Jana Kazimierza, niż Stanisława Żółkiewskiego – gościa, który zdobył Moskwę i w zasadzie w pojedynkę wskazał cara?

Aż wreszcie.

Czy współczesną „Odprawę posłów greckich” dałoby się w ogóle czytać?

Jesteśmy świeżo po obchodach 97. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Tak donośne święto skłania do refleksji i mnoży palące historyczne zagadnienia. Piątkowe zdarzenia potęgują pytania. Jaka czeka nas przyszłość? Pomimo licznych represji przetrwaliśmy 123 lata niewoli. Musimy zrobić wszystko, aby Rzeczpospolita już nigdy więcej nie zniknęła z mapy świata.

***

Hubert Kęska: Przed tygodniem świętowaliśmy 97. rocznicę odzyskania niepodległości. Jest Pan dumny z historii naszego kraju?

Kamil Bazelak: Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Że urodziłem się tu, na tej ziemi. Że w tym kraju mieszkam, pracuję, mogę realizować swoje pasje i marzenia. Nasza historia również napawa mnie dumą, choć na pewno nie wszystkie jej elementy. Nie wspominam z podziwem kolaboracji podczas drugiej wojny światowej. Uważam, że w czasie komunizmu ujawniły się najgorsze ludzkie cechy. To były dwa haniebne okresy w dziejach Polski.

H.K.: To niezłomna wiara pozwoliła nam przetrwać komunizm?

K.B.: Zdecydowanie tak. Przede wszystkim wiara. Byli ludzie, którzy tę wiarę w nas krzewili, umacniali. Mówię w tym kontekście m.in. o księdzu Popiełuszce, prałacie Jankowskim, kardynale Wyszyńskim, Janie Pawle II. W czasach komunistycznych ludzie z wielką przyjemnością chodzili do kościoła. To było niesamowite. Grono wiernych, chociaż pokaźne, wciąż się rozrastało. Wiernych, którzy żyli zgodnie z wartościami głoszonymi przez kościół. Byliśmy uciskani i kierowaliśmy swoje serca w stronę Boga.

H.K.: Pan w pełni zawierzył naukom Jezusa Chrystusa dziewięć lat temu, po długiej rozmowie z zaprzyjaźnionym księdzem. Wtedy po raz pierwszy sięgnął Pan po Ewangelię. Dziś Kamil Bazelak kojarzy się z zagorzałym chrześcijaninem.

K.B.: Jestem protestantem, który hołduje uniwersalnym wartościom katolickim. W kościele rzymskokatolickim większość wiernych jest dla siebie anonimowa. Przedstawiciele kościoła protestanckiego za to, spotykają się po nabożeństwach na „Herbatkach parafialnych, „Obiadach diakonijnych”. Dyskutują. To bardziej zwarta, zżyta grupa ludzi. Z drugiej strony, wśród protestantów nie brakuje osób, które w tak naprawdę odeszły od Boga. Proszę zwrócić uwagę na to, co dzieje się teraz w prawosławnym kościele szwedzkim. Biskupem jest tam kobieta. Kobieta żyjąca w związku z inną reprezentantką płci przeciwnej. Lesbijka. To porażające! Takiej liberalizacji religii zupełnie nie popieram. Dla mnie to nie jest już nawet chrześcijanka.

H.K.: Podziwia Pan Mieszka I, który pragnąc uniknąć siłowej chrystianizacji i faktycznego podboju polskich ziem przez Cesarstwo Niemieckie, uprzedził ruch zachodu i ożenił się z czeską księżniczką? Musiał jednocześnie zrezygnować z wygodnego życia u boku sześciu pięknych żon.

K.B.: Mieszko żył w grzechu. Nie wnikam, jakie były pobudki przyjęcia przez niego chrześcijaństwa. Formalizując związek z Dobrawą natomiast, z pewnością postąpił słusznie.

H.K.: 4 listopada Rosja obchodziła święto Jedności Narodowej. Rocznicę upamiętniającą zdobycie Kremla moskiewskiego i zakończenie okresu Wielkiej Smuty. Polacy panowali na Kremlu po zwycięstwie pod Kłuszynem. Zygmunt III Waza mógł mieć we władaniu i Rosję, i Szwecję (był jej prawnym sukcesorem), a skończył z niczym. Ostatecznie nie zgodził się, aby jego syn Władysław (miał zostać carem) przeszedł na prawosławie. Mało tego, postanowił nawracać Rosjan na wiarę katolicką. To spotkało się ze sporym sprzeciwem tubylców. Wybuchło ogólnonarodowe powstanie, które zapoczątkowało panowanie dynastii Romanowów. Zatwardziała katolicka postawa polskiego króla Panu imponuje? Czy był to po prostu strategiczny błąd?

K.B.: Wydaje mi się, że to był błąd. Od 2006 roku dokładnie studiuję Pismo Święte, analizuje poszczególne fragmenty nauk Jezusa i wiem, że nie stworzył On tylko jednego wyznania. Wszyscy jesteśmy chrześcijanami. Katolicyzm, protestantyzm, prawosławie – to są odłamy. Wierzę w jedność chrześcijan. Dla każdego z nas Jezus Chrystus jest Bogiem. Jeżeli w niego wierzysz, będziesz zbawiony. Poza tym, nakłanianie kogoś na siłę do zmiany religii to niewłaściwe podejście.

H.K.: Przedstawiciel polskiego mesjanizmu Adam Mickiewicz pisał w „Dziadach”, że Polska była przez wieki „Chrystusem narodów”. Że nasza ojczyzna wzorem syna Bożego została skazana na niezawinione cierpienie. Powinniśmy szczycić się tym, że udało się nam przeżyć? Podkreślać to historyczne męczeństwo? Czy wprost przeciwnie, starać się z tym nie obnosić i myśleć o sobie jako o narodzie zwycięzców?

K.B.: Nie powinniśmy się skarżyć. Nie można zapominać o krzywdach, jakich doświadczali nasi przodkowie, ale apoteozować, gloryfikować należy bardziej wzniosłe momenty historii, wielkie zwycięstwa Polaków.

H.K.: Podczas słynnego kazania na górze Jezus przemówił do zgromadzonych słowami: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie”. Zastanawiam się, czy takie postrzeganie świata nie staje się dziś dla masy ludzi tanim usprawiedliwieniem pogodzenia z losem, zaprzestania dążenia do samodoskonalenia, rozwoju?

K.B.: Jeżeli zubożałe rodziny usprawiedliwiają swoje kiepskie położenie trudną historią, to… poniekąd mają rację. Większość z nich przeżyło kilkadziesiąt lat sowieckiej niewoli. Polacy byli wtedy prześladowani, patrioci sądzeni, następnie skazywani na karę więzienia, torturowani, zabijani. To wszystko zostawia ślad, kładzie cień na życie w naszym kraju. Fakt, iż trzykrotnie byliśmy pod zaborami także nie pozostaje bez wpływu na pokolenia Polaków.

Inna sprawa, że nasza mentalność jest różnorodna. Od szlachty, przez czasy zaborów, aż po dzień dzisiejszy wielu rodaków kieruje się w życiu antywartościami. Mamy w sobie dużo zazdrości, zawiści –  niepożądanych, pejoratywnych cech. Jak na dłoni widać to za granicą. Emigranci w straszny sposób traktują swoich krajan.

Trzeba mieć świadomość historii, tego co doświadczyliśmy, ale należy żyć życiem teraźniejszym.

H.K.: Termin „Gloria victis” jest dla Pana szczególnie ważny. Janusz Korwin-Mikke uważa zaś, że pojęcie to powinno być zakazane. Że przejęliśmy je od Żydów, który wychwalają swoich poległych przodków broniących Masady i Jerozolimy. Europoseł mówi wprost: „Nie wolno nam mówić o przegranym Powstaniu Warszawskim, Powstaniu Listopadowym i innych klęskach”. Podaje przy tym obrazowy przykład: „Bokserowi przed walką nie mówi się jak dostał po mordzie, tylko przypomina mu się, jak dołożył innym. I tak trzeba ludzi wychowywać – świętować zwycięstwa, a nie dotkliwe przegrane”.

K.B.: Za niektórymi poglądami Janusza Korwin-Mikkego stoję murem. Tutaj akurat się myli. Nie można porównywać wolnościowych powstań z walką bokserską. Absolutnie! Wiadomo, że przed pięściarskim pojedynkiem człowiek wtłacza do głowy wyłącznie mega pozytywne myśli. Tyle że my nie jesteśmy w trakcie wojny, z nikim jej nie prowadzimy! Tym mocniej musimy pamiętać o tym, co przeżyli nasi bohaterowie podczas Powstania Warszawskiego. Jak walczyli o naszą niepodległość, jak byli mordowani.

H.K.: Radosław Sikorski twierdzi, że Powstanie Warszawskie było narodową katastrofą. Rafał Ziemkiewicz nazywa je pięknym samobójstwem. Gdy spytałem o sens wybuchu Powstania silnie związanego z Ruchem Narodowym wybitnego szermierza Ryszarda Parulskiego, odrzekł: „Z jednej strony, powstanie pochłonęło 200 tys. ofiar, doszczętnemu zniszczeniu uległ narodowy dobytek. Ja straciłem w nim matkę. Z drugiej jednak, takie wydarzenia budują tożsamość. Wie Pan czym różnimy się od narodu czeskiego? U nas legendą obrosły historie Wołodyjowskiego, Skrzetuskiego, Kmicica. A u nich za bohatera narodowego robi dobry wojak Szwejk”. Ma Pan podobny ogląd na temat nieudanych narodowościowych zrywów?

K.B.: Dokładnie, w pełni zgadzam się z panem Parulskim. Powstanie Warszawskie było potrzebne, niezależnie od tego ile ofiar pochłonęło. Przez moment odzyskaliśmy upragnioną niepodległość, byliśmy wolni. Ludzie oddawali za innych życie, dominowało braterstwo. To był okres budowania silnej świadomości narodowej, patriotyzmu. Był on bardzo widoczny nie tylko w relacjach między powstańcami, ale także normalnymi ludźmi. To było coś niesamowitego, dlatego jestem dumny z tego wydarzenia. Nie raz myślałem jak bardzo chciałbym żyć w tamtych czasach. Naprawdę, mimo wszystko, chciałbym doświadczyć takiego zjednoczenia, mobilizacji, walki w konspiracji. Darzę wielką atencją żołnierzy Armii Krajowej i innych bohaterów, którzy przeżyli ten piekielnie trudny zryw.

H.K.: Mówiliśmy o uciemiężeniu rodaków, ciężkich chwilach Polski. Porozmawiajmy teraz o wielkich zwycięstwach. Zwycięstwach, którymi przysłużyliśmy się całej Europie. Cud nad Wisłą 1920. Dzięki wygranej Bitwie Warszawskiej uratowaliśmy zachodnią część kontynentu przed rozlewem komunizmu i rozprzestrzenieniem władzy bolszewików. Przedwojenny brytyjski dyplomata Edgar Vincent D’Abernon zalicza opisaną konfrontację do piętnastu przełomowych w dziejach świata. Dlaczego Pana zdaniem dopiero niedawno zaczęto mówić o niej głośniej, szerzej? Pamiętam lekcje historii w szkole – krótka wzmianka, 15 minut. Szach-mat, kolejny temat.  

K.B.: Sam uczęszczałem do podstawówki w czasach głębokiego komunizmu. Historia była wówczas tak przekłamana, że w rzeczywistości uczyłem się jej wysłuchując relacji ojca i dziadka. Dziadek – podobnie jak bracia – służył w partyzantce, był łącznikiem AK. Jego opowieści otworzyły mi oczy i pozwoliły zupełnie inaczej spojrzeć na przeszłość. W szkole uczono mnie, że Rosjanie są naszymi przyjaciółmi. Że Katyń to zbrodnia niemiecka. Okropna obłuda! Miałem świadomość tego, jak wyglądała historia, ale nie mogłem mówić o tym w szkole, na lekcjach.

H.K.: Innym przełomowym momentem naszej historii była bitwa pod Grunwaldem. Co roku organizuje się jej inscenizację. Stała się narodowym symbolem sukcesu, uznawana jest za jedną z największych średniowiecznych bitew. Datę 1410 zna na wyrywki każdy dziesięciolatek. Historycy spierają się jednak, czy powinniśmy przykładać tak wielką wagę do zbrojnego triumfu Władysława Jagiełły. Polski publicysta Leopold Tyrmand zauważył, że wojny Greków, Persów i Rzymian nie polegały wcale na boju kilkudziesięciotysięcznych armii. Że tak naprawdę biły się dwie bandy. Nie o Troję i prześliczną Helenę, ale o stado owiec albo o zagon kapusty. Tym tropem idzie Paweł Zarzeczny, który traktuje Grunwald jako legendę oceaniczną – suche majtki na dnie morza. „To było po prostu starcie Pruszkowa z Wołominem, po którym pokonani czmychnęli do Sochaczewa” – zauważa.

K.B.: Nie rozumiem takiego deprecjonowania historii. Myślałem, że Zarzeczny ma trochę inny światopogląd, ale widocznie się myliłem. Jestem szczerze zbulwersowany tą wypowiedzią. Przecież Grunwald to była wielka bitwa, po której potężny Zakon Krzyżacki zaczął chylić się ku upadkowi! Później było starcie pod Królewcem, no i początek końca Krzyżaków. Pod Grunwaldem ich upokorzyliśmy. To w tej bitwie zginął arcymistrz zakonu Ulrich von Jungingen!

H.K.: 11 listopada nie tylko odzyskaliśmy niepodległość. 245 lat przed wycofaniem oddziałów niemieckich z terytorium Królestwa Polskiego wojska hetmana koronnego Jana Sobieskiego rozbiły armię turecką, odnosząc największe – pod względem skali zniszczenia oddziałów przeciwnika – zwycięstwo w dziejach naszego kraju. Imperium Osmańskie zostało napoczęte, by dziesięć lat później całkowicie przejść do defensywy i pożegnać się z wielkimi planami islamizacji chrześcijańskiej Europy. Czym jest spowodowane to, że tak mało osób zna datę bitwy pod Chocimiem? Znacznie większym uznaniem cieszy się u nas odparcie Potopu szwedzkiego, skuteczna Obrona Częstochowy.

K.B.: Niestety nie mówi się o wielu ważnych dla Polski bitwach. Reżimowe media przedstawiają coś zupełnie innego, sukcesy militarne kraju permanentnie pomijając. Obserwujemy postępujący proces niszczenia naszego społeczeństwa. Rujnowania wszelkich wartości, zwłaszcza tych patriotycznych. Patriotów nazywa się dziś faszystami, a chrześcijan prześladuje. W miejscach publicznych chce się zdejmować krzyże, w szkołach zlikwidować religię. Tak wygląda obecna Polska, obecny świat. Myślę, że część Polaków wzoruje się na modzie płynącej z zachodu. Zachód promuje dziś seksualizację dzieci, homoseksualizm, transseksualizm, gender.

H.K.: Szkoda, że nie przejęliśmy z Zachodu mody na szanowanie narodowych uroczystości.Zbydlęcenie amerykańskiego 4 lipca wydaje mi się niemal nierealne. Amerykanie radują się tym dniem.

K.B.: Tak, tylko że Amerykanie mają zupełnie inny komfort życia. Zarabiają więcej, żyją lepiej. Nie oszukujmy się, w Polsce większość osób ledwo wiąże koniec z końcem. Frustracja wynikająca z ciężkiej sytuacji materialnej jest przyczyną gorszących zachowań.

H.K.: Marsz Niepodległości od kilku lat nie cieszy się dobrą sławą.

K.B.: Wielu uczestników Marszu odczuwa miłość do ojczyzny, ducha patriotyzmu. Oni – jak Amerykanie – weselą się świętem odzyskania niepodległości. Inni wychodzą na ulice po to, żeby zademonstrować jak im jest w Polsce po prostu źle.

H.K.: Były szef Współorganizującej Marsz Młodzieży Wszechpolskiej – Robert Winnicki zauważa, że: „Demonstranci to żołnierze na pierwszej linii frontu walki o wolną Polskę”.

K.B.: Manifestują swoje poglądy, krzyczą o Bogu, honorze, ojczyźnie. Tak, można ich tak nazwać.

H.K.: Ale zamiast się jednoczyć, wzajemnie na siebie napuszczają wywołując zamieszki. Skąd to się bierze? Młodzi, agresywni ludzie wycierają sobie gębę państwowym świętem, czy ulegają centralnie sterowanej prowokacji?

K.B.: Tutaj wchodzą w grę dwa aspekty. Po pierwsze są to ludzie, którzy kierując się nadrzędnymi patriotycznymi wartościami nie boją się jasno i wyraźnie sprzeciwić dyktaturze, z jaką zetknęli się za rządów Platformy Obywatelskiej. Po drugie ulegają policyjnym prowokacjom. Nie ma wątpliwości, że są one sterowane politycznie. Proszę zwrócić uwagę, że budka przed rosyjską ambasadą nie została podpalona przez demonstrantów. To nie był wynik chuligańskiego wybryku, tylko celowy zabieg władzy. Informowała o tym Telewizja Republika.

H.K.: Co w dzisiejszych czasach – jak Pan zauważa: „przesiąkniętych deprawacją, hipokryzją i bałwochwalstwem” – oznacza bycie patriotą? Na blogu pisze Pan, że to współcześni Żołnierze Wyklęci.

K.B.: Tak uważam. W czasie ośmioletniej kadencji poprzedniego rządu – który sterował popierającymi go mediami, prokuraturą i sądami – patrioci byli traktowani jak Żołnierze Wyklęci. Byli szykanowani, skazywani w procesach (m.in. za skandowanie narodowych haseł na wykładzie Baumana). Wszelkie objawy patriotyzmu były tłamszone, próbowano gasić je w zarodku.

Dobrze, że nastał nowy rząd i poprzednia dyktatura przechodzi do lamusa.

H.K.: 25 października pełnię władzy w Polsce przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Wiem, że głosował Pan na tę partię, będąc wcześniej wielkim zwolennikiem wyboru na prezydenta Andrzeja Dudy. Nie ma Pan wątpliwości, że w pierwszej kolejności PiS powinien zająć się rozliczeniem poprzedniego obozu władzy i odsunięciem od stanowisk w urzędach administracji publicznej byłych członków PZPR. Pytanie, czy stać nas na dochodzenie prawdy i pogłębianie podziałów? Może korzystniejsza byłaby tutaj postpeerelowska polityka grubej kreski?

K.B.: Myślę, że dojście do prawny będzie nam się opłacać. Należy rozliczyć się z historią. Tym bardziej, że zbrodniarze żyją cały czas wśród nas. Ludzie, którzy wydawali wyroki na Żołnierzy Wyklętych, którzy byli odpowiedzialni za represje stalinowskie pobierają wysokie emerytury. Jest tysiące takich osób! Karmi się ich z pieniędzy podatników. Chodzi o świadczenia w wysokości 5-6 tysięcy złotych. To paranoja! Normalni ludzie martwią się jak przeżyć z dziesiątego do dziesiątego, mają najniższe emerytury, AK-owcy przymierają głodem, a stalinowscy oprawcy mają u nas jak u Pana Boga za piecem. Żyją jak królowie.

H.K.: Nie lepiej zostawić pewnych spraw sądowi Bożemu? Sześć dni temu zmarł generał Kiszczak – człowiek okrzyknięty największym zbrodniarzem stanu wojennego. Nie chciał go pochować żaden katolicki ksiądz. 

K.B.: Za życia nigdy nie został sprawiedliwie osądzony. Nie odcierpiał za swoje przestępcze dokonania. Możemy tylko domniemywać co go czeka teraz, jak surowo osadzi go Bóg. Co powinniśmy zrobić po śmierci Kiszczaka? Na pewno zdegradować go do najniższego stopnia wojskowego. Żeby pośmiertnie przestać tytułować go generałem.

H.K.: Postacią, która jednoznacznie kojarzy nam się z odzyskaniem niepodległości jest Józef Piłsudski. Pisarz historyczny Sławomir Koper wyznaje, iż odkąd w jednej ze swoich książek nadmienił, że marszałek miał dwie nieślubne córki, na każdym ze spotkań autorskich napotyka protesty. Mamy problem z obiektywnym spojrzeniem na pomniki? Narodowych świętości nie wolno krytykować, nawet w sferze obyczajowej?

K.B.: Nie chodzi o to, żeby celowo coś tuszować, przemilczeć drażliwe kwestie. Ale z pewnością obyczajowość schodzi na dalszy plan, jeżeli weźmiemy pod uwagę cały dorobek Piłsudskiego. Ten jest zdecydowanie pozytywny. Posiadanie nieślubnych dzieci, choć jest niewłaściwe i godne potępienia, ma tu marginalne znaczenie.

H.K.: W książkach historycznych można znaleźć informacje na temat alkoholizmu Sasów, bo też dynastia ta politycznie bardzo źle nam się kojarzy. Ciężko jednakże odnaleźć wzmianki o nieumiarkowania w jedzeniu i piciu Bolesława Chrobrego (Zagraniczni kronikarze pisali, że był tak otyły, iż ledwo mógł usiedzieć na koniu. Nazywali go opojem), który wprowadził nas na europejskie salony; czy neutralnej relacji śmierci wybitnego gospodarczo Kazimierza Wielkiego (Złamał nogę na polowaniu. Wracając do zamku odrzucił abstynencję i mimo ostrzeżeń lekarzy pił alkohol, co skończyło się wysoką gorączką, zapaleniem płuc i przedwczesnym zgonem). Prawie nikt nie mówi również np. o degrengoladzie wspaniałego na polu bitwy Jana III Sobieskiego („Raz nietrzeźwy polecił przebudować mostki nad pobliskimi kanałami na huśtawki. Potem, stojąc w oknie rezydencji, śmiał się do łez, kiedy wszyscy, bez względu na wiek, płeć, niespodziewanie wpadali do wody”*). Moim zdaniem taka wiedza uczłowieczyłaby tamte postacie. Dałaby nam ich pełniejszy obraz.  

K.B.: Możliwe. Wszyscy jesteśmy ludźmi, prawda? Mamy swoje ułomności, mniejsze lub większe grzechy na sumieniu. Nie mogą one przykryć dokonań, niepodważalnych osiągnięć. Wszyscy wymienieni przez Pana ludzie wydatnie przysłużyli się Polsce. Niezależnie od tego czy pili i czy żyli rozpustnie.

H.K.: Chyba najbardziej rozwiąźli byli piastowscy książęta dzielnicowi. Od Leszka Białego (Odmówił krucjaty do Ziemi Świętej, ponieważ nie było tam piwa, a bez tego napoju nie potrafił funkcjonować), przez księcia śląskiego Władysława (Nie przyjął godności biskupa Pasawy, gdyż uważał, że tamtejsze piwo jest podłej jakości), aż po rządzącego Legnicą Bolesława III Rozrzutnego. Rozwiąźli to może złe słowo. W średniowieczu ściśle przestrzegano przecież Wielkiego Postu. Po 40 dniach odrzucania przyjemności, sowicie to sobie odbijano. Ostatni z wymienionych książąt zmarł podczas trwającego w nieskończoność śniadania wielkanocnego. Zjadł trzynaście kurczaków, popił je ogromną ilością piwa oraz wina, po czym wyzionął ducha. Czy to nie charakterystyczne dla naszej sarmackiej natury? Wyrzeczenia i postanowienia ponad wszystko, a później uczta i zabawa na całego?

K.B.: Często tak u Polaków niestety bywa. (śmiech) Widząc cel potrafimy się faktycznie zdyscyplinować, ale trwa to zazwyczaj krótko. Z czasem wracamy do starych nawyków. Nie mówię o sobie, bo ja poszczę przez cały rok. Sześć lat temu całkowicie odrzuciłem jedzenie mięsa.

H.K.: Profesjonalny sportowiec może sobie na to pozwolić? Nie ma obaw o anemię? Pytam pomny historii Tomasza Garguli.

K.B.: Jak najbardziej. Nie mam potrzeby jedzenia mięsa i nie obawiam się anemii. Można np. pić mleko, jeść jajka, które zawierają wszystkie potrzebne człowiekowi aminokwasy egzogenne, endogenne i są bardziej wartościowe niż mięso.

H.K.: Chce się Panu jeszcze walczyć? W marcu sprawił Pan nie lada sensację pokonując rywalizującego jeszcze w zeszłym roku w Bellatorze Karla Etheringotna. Kilka miesięcy później wyraźnie uległ Pan znanemu z KSW Oliemu Thompsonowi. Po tym pojedynku donośnie pytał Pan sam siebie: „Może faktycznie jestem już za stary na sporty walki?”.

K.B.: To była chwilowa refleksja. Czarne myśli minęły, w czwartek wyjeżdżam na Litwę (rozmawialiśmy 10 listopada – przyp. HK). Nie mogę się doczekać aż odwiedzę Wilno. To miasto, w którym zostawiliśmy kawał naszej historii. Stoczę tam najbliższy pojedynek z Tomasem Pakutinskasem (Litwin wygrał z Bazelakiem przed czasem – przyp. HK). Co dalej z karierą? W marcu ponownie zmierzę się z Lloydem Bakerem. Ostatni nasz pojedynek został bezzasadnie przerwany przez sędziego. Jeżeli zdrowie pozwoli, chciałbym walczyć do pięćdziesiątki. W dniu pięćdziesiątych urodzin z satysfakcją zdmuchnąć świeczki

* Znajomość historycznych ciekawostek zawdzięczam w dużej mierze pracom wzmiankowanego Sławomira Kopra.

Źródło: www.sporteuro.pl Rozmawiał: Hubert Kęska (obserwuj na Twitterze)

W Polsce władzę przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Jedną z pierwszych decyzji tej partii, oprócz kwestii gospodarczych powinna być natychmiastowa delegalizacja partii postkomunistycznych. Należy przede wszystkich odsunąć od piastowania jakichkolwiek stanowisk w urzędach administracji publicznej, byłych członków PZPR, a także zlikwidować wszystkie partie, w jakich zrzeszają się obecni postkomuniści. Należałoby zacząć od zmian w Konstytucji RP, gdzie oprócz zapisu o zakazie propagowania systemu totalitarnego, winien znaleźć się zapis o zakazie propagowania komunizmu. Wszelkie partie postkomunistyczne winny zostać natychmiastowo zdelegalizowane.

Należy również sięgnąć po wszelkie możliwe instrumenty prawne i osądzić stalinowskich zbrodniarzy, którzy szczęśliwi i zadowoleni żyją wśród nas, pobierając wysokie, resortowe emerytury. To jedyny sposób, aby zadośćuczynić pamięci pomordowanych przez nich Żołnierzy Niepodległościowych.
W pierwszym rzędzie należy doprowadzić przed sąd sędziego stalinowskiego i mordercę Stefana Michnika, brata Adama Michnika, który ukrywa się w Szwecji. Michnik osobiście uczestniczył w egzekucji porucznika Andrzeja Czaykowskiego i był odpowiedzialny za śmierć wielu innych Żołnierzy Podziemia Niepodległościowego.
Na sprawiedliwie osądzenie i skazanie czeka również żyjący w dobrobycie morderca rotmistrza Witolda Pileckiego- Ryszard Mońko. Z kolei Jerzy Kędziora – ubek i stalinowski oprawca bestialsko znęcający się nad Żołnierzami Wyklętymi, do dzisiaj żyje jak król i pobiera kilka tysięcy resortowej emerytury. Wśród nas żyją tysiące byłych funkcjonariuszy komunistycznych, którzy odpowiedzialni są za cierpienia i śmierć polskich bohaterów.
Bóg ich osądzi i skaże na wieczne męki w ogniu piekielnym, ale my dzisiaj, jako obywatele Polski musimy rozliczyć ich za stalinowskie zbrodnie. Czasu mamy niewiele, bo komunistyczni mordercy są już w wieku emerytalnym. Niech za swoje zbrodnie cierpią także w życiu doczesnym, bo swoim ofiarom nie okazywali żadnej litości. Skazywali ludzi na śmierć i mordowali ich z cynicznymi uśmiechami. Wyzbyci byli jakichkolwiek cech ludzkich, pozbawieni sumienia i jakiegokolwiek współczucia.
Stalinowscy zbrodniarze zdradzili naszą Ojczyznę i muszą ponieść za to pełną odpowiedzialność. Zginęło przez nich tysiące żołnierzy Polskiego Podziemia torturowanych, mordowanych strzałem w tył głowy.Nie zapominajmy o tym! Rozliczmy tych zwyrodniałych oprawców! Tego wymaga od nas honor patriotów i pamięć o pomordowanych bohaterach.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Jestem chrześcijaninem i patriotą, dlatego głosuję na Prawo i Sprawiedliwość. W każdej z istniejących prawicowych partii istnieją rzeczy i zagadnienia, z którymi światopoglądowo się nie zgadzam, ale to nie zmienia mojego stosunku do polskiej prawicy.
Popieram całym sercem Zjednoczoną Prawicę, KWW Grzegorza Brauna Szczęść Boże, Korwina, Kukiza, Ruch Narodowy, ale swój głos oddaję na PIS.To jedyna partia, która w obecnej chwili może coś zmienić w Polsce.
25 października 2015 roku mamy szansę obalić dyktaturę Platformy Obywatelskiej i PSL. Musimy się zmobilizować i iść całymi rodzinami do wyborów parlamentarnych. To jedyna szansa, aby coś w naszym kraju zmienić. Jesteśmy okradani, oszukiwani i gnębieni przez zamordystyczną partię PO, która niszczy Polskę i Polaków szerząc terror za pomocą organów ścigania, władzy sądowniczej, posługując się instytucjami, takimi jak urzędy skarbowe, sanepid, izby komornicze i inne.
Ostatnie dni spędziłem w Anglii, obserwując na jakim poziomie żyją tam Polacy. Nie dziwię się teraz, że coraz więcej ludzi emigruje z naszego kraju w poszukiwaniu lepszego życia do Anglii, Niemiec, Belgii czy Holandii. W Polsce nie da się po prostu żyć! Za granicą zarabiamy lepiej, żyjemy na zupełnie innym poziomie. W Polsce jesteśmy niewolnikami i parobkami dla rządzących!
Musimy wziąć sprawy w swoje ręce i zrzucić z piedestału antypolski układ PO-PSL. To zdrajcy naszego narodu! Ludzie tacy jak Kopacz, Tusk, Komorowski, Sikorski, Niesiołowski plują nam w twarz, niszczą nasz kraj, depczą groby pomordowanych bohaterów, Żołnierzy Niezłomnych. Pieniądze, jakie zarabia większość ludzi pracując w Polsce, to jałmużna, jaką się nam wypłaca za naszą ciężką pracę.
Bądźmy mądrzy, wybierajmy mądrze! Nasz los leży w naszych rękach!

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Witam,

Niedawno odbył się kongres programowy PiS, podczas, którego Prezes PIS Jarosław Kaczyński ostrymi słowami podsumował nieudolny rząd PO Premiera Donalda Tuska. Powiedział między innymi, że Polacy mają dość systemu opartego na egoizmie, arogancji władzy, i lekceważeniu naszego społeczeństwa. Polacy mają po prostu dość PO-wskiego systemu władzy premiera Donalda Tuska, którym tłamsi on nasze społeczeństwo. Podpisuję się pod tymi słowami obiema rękoma. Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej mam dosyć mieszkania w tym kraju, w którym rządzą kłamcy, demagodzy  i populiści z PO, będący obecnie na piedestale. Uważam, że Prawo i Sprawiedliwość powinno jak najszybciej przejąć władzę i rozliczyć blagierów z PO za te lata niedolnych rządów niszczących nasz kraj. Potrzebujemy radykalnych zmian, aby zahamować emigrację Polaków za granicę, zlikwidować skrajną biedę, w jakiej żyje coraz więcej rodzin, stworzyć miejsca pracy dla bezrobotnych, zwiększyć płace – dostosować je do tych, jakie mają ludzie pracujący w innych krajach Unii Europejskiej, diametralnie poprawić sytuację związaną ze służbą zdrowia i  zamknąć raz na zawsze złodziejski NFZ.

Projekt uzdrowienia sytuacji gospodarczej w Polsce, jaki przedstawił prezes Jarosław Kaczyński jest uniwersalny. Hasła „zdrowie”, „praca” i „rodzina” są dla Polski priorytetowe i powinny być nadrzędnym celem w działaniu polityków. System rządów Tuska  jest faktycznie skrajnym wypaczeniem istoty demokracji, prowadzącym do degrengolady i przyczyniającym się do upadku gospodarki, a nie jej rozwoju. Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło program, który przyczyni się do poprawy życia Polaków i zrówna nas z poziomem, jaki mają Niemcy, Holendrzy i Anglicy. Potrzebujemy takiej normalizacji, praworządnego działania partii takiej jak PIS, która wyleczy ten chory kraj.

PIS ma świetny pomysł jak zwiększyć budżet, a mianowicie planuje opodatkować instytucje finansowe i hipermarkety, co ma przynieść ok. 7 mld zł wpływów finansowych do budżetu. rocznie. Dziwi mnie, że do tej pory nikt nie próbował tego zrobić. Może pewne decyzje rządzących, gdzieś na jakimś poziomie, mają jakiś podtekst korupcyjny? Wiadomo, że korporacje mające hipermarkety w Polsce dysponują miliardami euro, więc przekupstwo jakiś polityków czy urzędników nie byłoby dla nich problem. Dlatego do dzisiaj hipermarkety nie są opodatkowane i dzięki monstrualnym pieniędzy, jakimi obracają korporacje hipermarketowe, skutecznie zabijają mniejszych przedsiębiorców prowadząc do zubożania i destrukcji polskiej gospodarki.

Program polityczny PIS może naprawdę poprawić sytuację w Polsce. Potrzebujemy ostrej i bezwzględnej polityki rozliczeniowej, jaką podejmie Prawo i Sprawiedliwość, w celu wyjaśnienia przyczyny katastrofy TU-154M.  „Tragedia smoleńska” musi być w końcu rozłożona na czynniki pierwsze, w sposób bezstronny i wszechstronny, przy pomocy specjalistów z całego świata.

Mam nadzieję też, że PIS w sposób oczywisty doprowadzi do tego, że w całym kraju wszyscy oportuniści, lewacy, zbrodniarze komunistyczni uszanują w końcu pamięć o Żołnierzach Wyklętych czy bohaterach narodowych takich jak pułkownik Kukliński, który do dzisiaj nie doczekał się najwyższych odznaczeń narodowych. Pułkownik Kukliński powinien pośmiertnie otrzymać order honorowy za walkę z bandyckim reżimem komunistycznym, ale jak widać Prezydent Bronisław Komorowski nie zamierza go takim odznaczeniem uhonorować. Odznaczony powinien zostać również wiceprezes PIS Antoni Macierewicz za to, że rozwiązał komunistyczną organizację WSI wywodzącą się ze zbrodniczego reżimu.  Macierewicz wiedział, co robi niszcząc ten postsowiecką agenturę. Wojskowe Służby Informacyjne składały się głównie z oficerów komunistycznych szkolonych przez radziecki GRU i III Zarządu KGB.

Oficerowie  tamtego reżimu, tacy tacy jak generał Dukaczewski nie powinni zabierać głosu w sprawie pułkownika Kuklińskiego, bo wszystko, co powiedział ostatnio w mediach Dukaczewski było pluciem na pamięć o naszym bohaterze narodowym. Odbieram to wszystko, jako jawne polowanie przez kolaborantów i zdrajców,  na naszych polskich PATRIOTÓW, takich jak pułkownik Kukliński czy Antoni Macierewicz. Wiadomo, że PIS ma coraz lepsze notowania i na 100% przejmie władzę w Polsce, dlatego tez komuniści i działacze PO atakują Antoniego Macierewicza, który jest wiceprezesem partii PIS.  Takich agentów szkolonych w Moskwie i pracujących w WSI należało się jak najszybciej pozbyć. Dzięki Antoniemu Macierewiczowi i rozwiązaniu WSI spadła umieralność naszych żołnierzy na misjach zagranicznych. W przeciągu roku od rozwiązania tej agentury zginał tylko jeden żołnierz, a wcześniej, gdy WSI jeszcze działała Polacy ginęli na misjach hurtowo.

Dlatego wszyscy Polacy muszą zaufać i dać szansę PIS, bo tylko Prawo i Sprawiedliwość może uzdrowić nasz kraj i sprawić, że ludzie przestaną głodować i martwić się o pracę. Polacy potrzebują wizji PIS, który ma przygotowaną przez wybitnych specjalistów, ekonomistów, prawników i polityków jedyną, słuszną alternatywę dla Polski.

Mamy dosyć Donalda Tuska i jego schizofrenicznych rządów. Mamy dosyć lansowania się Tuska na pogrzebach,  składania kondolencji na oczach dziennikarzy, odwiedzin skoczków na stokach narciarskich. Mamy dosyć jego arogancji i pychy, kłamstw i bezustannego niszczenia naszego kraju i poniżania Polaków! Trzeba w końcu POpulistom powiedzieć NIE!

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów!

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Długi czas nie interesowałem się polityką, jednakże obecna sytuacja gospodarcza w Polsce, rządy Tuska i jego bandy zmuszają mnie do tego, abym zabrał głos również w sprawach dotyczących naszego kraju. dowiedz się więcej »

Powered by ST.