Archiwum dla: Ojczyzna


Największy rodzimy portal nazywa go wschodzącą gwiazdą polskiej prawicy. Nie boi się głosić jasno sprecyzowanych poglądów. Popiera tezę o zamachu Smoleńskim, Wałęsę nazywa „Bolkiem”, „Pokłosie” i „Idę” – obrazoburczymi dziełami. Bez ceregieli ruga lewicowe środowiska. Pisze, że wychowują one legiony zboczeńców. Radykalizm słono go kosztuje. Przez dosadnie formułowane przekonań wypadł z rozpiski pożegnalnej gali Andrzeja Gołoty. Jak sam jednak podkreśla, nie zamierza sprzeniewierzać ideałów w imię sportowej kariery.

 

Kamil Bazelak to człowiek głęboko zatroskany o losy naszego kraju. „Vanderlei” (ringowy przydomek na cześć legendy sportów walki Wanderleia Silvy) doskonale zna rodzimą historię. Studiuje ją regularne, równocześnie z naukami Chrystusa. Krytycznym okiem spogląda na zachodzące polityczne i społeczne zmiany. Nie obawia się oceniać działań rządzących obozów, powtarza, że jedną władzę w jego życiu stanowi Bóg („To do Niego należy i od Niego pochodzi”).

Nie zawsze w identyczny sposób postrzegał otaczający świat. W połowie zeszłego dziesięciolecia ganiał się po mieście z Mariuszem Pudzianowskim (mierzył się z nim także na zawodach Strongman). „Byłem zaślepiony bezrozumną nienawiścią” – przyznaje. Pisząc o wrogim sobie dziś uczuciu, cytuje Pismo Święte: „Każdy kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie życia wiecznego”. Obecnie nie zamierza wzbudzać swoją postawą jakichkolwiek negatywnych emocji. Mówi, że przed walką unika nawet kontaktu wzrokowego z przeciwnikiem, nie chcąc go sprowokować.

40-latek bierze na klatę 240 kilo i ma czarny pas karate. Nie zamierzam z nim niemniej rozmawiać o zacięciu do MMA, K-1, czy wrestlingu.

Od kilku dni z głowy nie mogą mi wylecieć słowa Victora Orbana. Człowiek, który uwolnił Węgry od wrogiego socjalizmu (obecny premier Madziarów) wstrząśnięty ostatnimi atakami terrorystycznymi w Paryżu zwrócił się w stronę naszego kraju: „Jeżeli naród największych bohaterów – polski naród – się nie obudzi, to Europa za 15 lat będzie islamska”.

Orban doskonale zna zapis naszych dziejów. Wie, że 12 września 1683 roku armia Jana III Sobieskiego rozbiła pod Wiedniem potężne wojska wezyra Kara Mustafy, zapobiegając tym samym islamizacji Starego Kontynentu. Jest świadom, iż 10 lat wcześniej świętowaliśmy swój największy militarny sukces studząc zapędy Imperium Osmańskiego. Dlaczego tak niewielu rodaków zna datę bitwy pod Chocimiem? Jak to możliwe, że chętniej wspominamy dziś morderczą Obronę Częstochowy? Dlaczego nie miewamy snów o potędze i często zapominamy o złotym polskim XVI wieku? Czy kolejne stulecie było dla nas wyłącznie krwawym okresem zmarnowanych szans? Czemu większą estymą darzymy Jana Kazimierza, niż Stanisława Żółkiewskiego – gościa, który zdobył Moskwę i w zasadzie w pojedynkę wskazał cara?

Aż wreszcie.

Czy współczesną „Odprawę posłów greckich” dałoby się w ogóle czytać?

Jesteśmy świeżo po obchodach 97. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Tak donośne święto skłania do refleksji i mnoży palące historyczne zagadnienia. Piątkowe zdarzenia potęgują pytania. Jaka czeka nas przyszłość? Pomimo licznych represji przetrwaliśmy 123 lata niewoli. Musimy zrobić wszystko, aby Rzeczpospolita już nigdy więcej nie zniknęła z mapy świata.

***

Hubert Kęska: Przed tygodniem świętowaliśmy 97. rocznicę odzyskania niepodległości. Jest Pan dumny z historii naszego kraju?

Kamil Bazelak: Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Że urodziłem się tu, na tej ziemi. Że w tym kraju mieszkam, pracuję, mogę realizować swoje pasje i marzenia. Nasza historia również napawa mnie dumą, choć na pewno nie wszystkie jej elementy. Nie wspominam z podziwem kolaboracji podczas drugiej wojny światowej. Uważam, że w czasie komunizmu ujawniły się najgorsze ludzkie cechy. To były dwa haniebne okresy w dziejach Polski.

H.K.: To niezłomna wiara pozwoliła nam przetrwać komunizm?

K.B.: Zdecydowanie tak. Przede wszystkim wiara. Byli ludzie, którzy tę wiarę w nas krzewili, umacniali. Mówię w tym kontekście m.in. o księdzu Popiełuszce, prałacie Jankowskim, kardynale Wyszyńskim, Janie Pawle II. W czasach komunistycznych ludzie z wielką przyjemnością chodzili do kościoła. To było niesamowite. Grono wiernych, chociaż pokaźne, wciąż się rozrastało. Wiernych, którzy żyli zgodnie z wartościami głoszonymi przez kościół. Byliśmy uciskani i kierowaliśmy swoje serca w stronę Boga.

H.K.: Pan w pełni zawierzył naukom Jezusa Chrystusa dziewięć lat temu, po długiej rozmowie z zaprzyjaźnionym księdzem. Wtedy po raz pierwszy sięgnął Pan po Ewangelię. Dziś Kamil Bazelak kojarzy się z zagorzałym chrześcijaninem.

K.B.: Jestem protestantem, który hołduje uniwersalnym wartościom katolickim. W kościele rzymskokatolickim większość wiernych jest dla siebie anonimowa. Przedstawiciele kościoła protestanckiego za to, spotykają się po nabożeństwach na „Herbatkach parafialnych, „Obiadach diakonijnych”. Dyskutują. To bardziej zwarta, zżyta grupa ludzi. Z drugiej strony, wśród protestantów nie brakuje osób, które w tak naprawdę odeszły od Boga. Proszę zwrócić uwagę na to, co dzieje się teraz w prawosławnym kościele szwedzkim. Biskupem jest tam kobieta. Kobieta żyjąca w związku z inną reprezentantką płci przeciwnej. Lesbijka. To porażające! Takiej liberalizacji religii zupełnie nie popieram. Dla mnie to nie jest już nawet chrześcijanka.

H.K.: Podziwia Pan Mieszka I, który pragnąc uniknąć siłowej chrystianizacji i faktycznego podboju polskich ziem przez Cesarstwo Niemieckie, uprzedził ruch zachodu i ożenił się z czeską księżniczką? Musiał jednocześnie zrezygnować z wygodnego życia u boku sześciu pięknych żon.

K.B.: Mieszko żył w grzechu. Nie wnikam, jakie były pobudki przyjęcia przez niego chrześcijaństwa. Formalizując związek z Dobrawą natomiast, z pewnością postąpił słusznie.

H.K.: 4 listopada Rosja obchodziła święto Jedności Narodowej. Rocznicę upamiętniającą zdobycie Kremla moskiewskiego i zakończenie okresu Wielkiej Smuty. Polacy panowali na Kremlu po zwycięstwie pod Kłuszynem. Zygmunt III Waza mógł mieć we władaniu i Rosję, i Szwecję (był jej prawnym sukcesorem), a skończył z niczym. Ostatecznie nie zgodził się, aby jego syn Władysław (miał zostać carem) przeszedł na prawosławie. Mało tego, postanowił nawracać Rosjan na wiarę katolicką. To spotkało się ze sporym sprzeciwem tubylców. Wybuchło ogólnonarodowe powstanie, które zapoczątkowało panowanie dynastii Romanowów. Zatwardziała katolicka postawa polskiego króla Panu imponuje? Czy był to po prostu strategiczny błąd?

K.B.: Wydaje mi się, że to był błąd. Od 2006 roku dokładnie studiuję Pismo Święte, analizuje poszczególne fragmenty nauk Jezusa i wiem, że nie stworzył On tylko jednego wyznania. Wszyscy jesteśmy chrześcijanami. Katolicyzm, protestantyzm, prawosławie – to są odłamy. Wierzę w jedność chrześcijan. Dla każdego z nas Jezus Chrystus jest Bogiem. Jeżeli w niego wierzysz, będziesz zbawiony. Poza tym, nakłanianie kogoś na siłę do zmiany religii to niewłaściwe podejście.

H.K.: Przedstawiciel polskiego mesjanizmu Adam Mickiewicz pisał w „Dziadach”, że Polska była przez wieki „Chrystusem narodów”. Że nasza ojczyzna wzorem syna Bożego została skazana na niezawinione cierpienie. Powinniśmy szczycić się tym, że udało się nam przeżyć? Podkreślać to historyczne męczeństwo? Czy wprost przeciwnie, starać się z tym nie obnosić i myśleć o sobie jako o narodzie zwycięzców?

K.B.: Nie powinniśmy się skarżyć. Nie można zapominać o krzywdach, jakich doświadczali nasi przodkowie, ale apoteozować, gloryfikować należy bardziej wzniosłe momenty historii, wielkie zwycięstwa Polaków.

H.K.: Podczas słynnego kazania na górze Jezus przemówił do zgromadzonych słowami: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie”. Zastanawiam się, czy takie postrzeganie świata nie staje się dziś dla masy ludzi tanim usprawiedliwieniem pogodzenia z losem, zaprzestania dążenia do samodoskonalenia, rozwoju?

K.B.: Jeżeli zubożałe rodziny usprawiedliwiają swoje kiepskie położenie trudną historią, to… poniekąd mają rację. Większość z nich przeżyło kilkadziesiąt lat sowieckiej niewoli. Polacy byli wtedy prześladowani, patrioci sądzeni, następnie skazywani na karę więzienia, torturowani, zabijani. To wszystko zostawia ślad, kładzie cień na życie w naszym kraju. Fakt, iż trzykrotnie byliśmy pod zaborami także nie pozostaje bez wpływu na pokolenia Polaków.

Inna sprawa, że nasza mentalność jest różnorodna. Od szlachty, przez czasy zaborów, aż po dzień dzisiejszy wielu rodaków kieruje się w życiu antywartościami. Mamy w sobie dużo zazdrości, zawiści –  niepożądanych, pejoratywnych cech. Jak na dłoni widać to za granicą. Emigranci w straszny sposób traktują swoich krajan.

Trzeba mieć świadomość historii, tego co doświadczyliśmy, ale należy żyć życiem teraźniejszym.

H.K.: Termin „Gloria victis” jest dla Pana szczególnie ważny. Janusz Korwin-Mikke uważa zaś, że pojęcie to powinno być zakazane. Że przejęliśmy je od Żydów, który wychwalają swoich poległych przodków broniących Masady i Jerozolimy. Europoseł mówi wprost: „Nie wolno nam mówić o przegranym Powstaniu Warszawskim, Powstaniu Listopadowym i innych klęskach”. Podaje przy tym obrazowy przykład: „Bokserowi przed walką nie mówi się jak dostał po mordzie, tylko przypomina mu się, jak dołożył innym. I tak trzeba ludzi wychowywać – świętować zwycięstwa, a nie dotkliwe przegrane”.

K.B.: Za niektórymi poglądami Janusza Korwin-Mikkego stoję murem. Tutaj akurat się myli. Nie można porównywać wolnościowych powstań z walką bokserską. Absolutnie! Wiadomo, że przed pięściarskim pojedynkiem człowiek wtłacza do głowy wyłącznie mega pozytywne myśli. Tyle że my nie jesteśmy w trakcie wojny, z nikim jej nie prowadzimy! Tym mocniej musimy pamiętać o tym, co przeżyli nasi bohaterowie podczas Powstania Warszawskiego. Jak walczyli o naszą niepodległość, jak byli mordowani.

H.K.: Radosław Sikorski twierdzi, że Powstanie Warszawskie było narodową katastrofą. Rafał Ziemkiewicz nazywa je pięknym samobójstwem. Gdy spytałem o sens wybuchu Powstania silnie związanego z Ruchem Narodowym wybitnego szermierza Ryszarda Parulskiego, odrzekł: „Z jednej strony, powstanie pochłonęło 200 tys. ofiar, doszczętnemu zniszczeniu uległ narodowy dobytek. Ja straciłem w nim matkę. Z drugiej jednak, takie wydarzenia budują tożsamość. Wie Pan czym różnimy się od narodu czeskiego? U nas legendą obrosły historie Wołodyjowskiego, Skrzetuskiego, Kmicica. A u nich za bohatera narodowego robi dobry wojak Szwejk”. Ma Pan podobny ogląd na temat nieudanych narodowościowych zrywów?

K.B.: Dokładnie, w pełni zgadzam się z panem Parulskim. Powstanie Warszawskie było potrzebne, niezależnie od tego ile ofiar pochłonęło. Przez moment odzyskaliśmy upragnioną niepodległość, byliśmy wolni. Ludzie oddawali za innych życie, dominowało braterstwo. To był okres budowania silnej świadomości narodowej, patriotyzmu. Był on bardzo widoczny nie tylko w relacjach między powstańcami, ale także normalnymi ludźmi. To było coś niesamowitego, dlatego jestem dumny z tego wydarzenia. Nie raz myślałem jak bardzo chciałbym żyć w tamtych czasach. Naprawdę, mimo wszystko, chciałbym doświadczyć takiego zjednoczenia, mobilizacji, walki w konspiracji. Darzę wielką atencją żołnierzy Armii Krajowej i innych bohaterów, którzy przeżyli ten piekielnie trudny zryw.

H.K.: Mówiliśmy o uciemiężeniu rodaków, ciężkich chwilach Polski. Porozmawiajmy teraz o wielkich zwycięstwach. Zwycięstwach, którymi przysłużyliśmy się całej Europie. Cud nad Wisłą 1920. Dzięki wygranej Bitwie Warszawskiej uratowaliśmy zachodnią część kontynentu przed rozlewem komunizmu i rozprzestrzenieniem władzy bolszewików. Przedwojenny brytyjski dyplomata Edgar Vincent D’Abernon zalicza opisaną konfrontację do piętnastu przełomowych w dziejach świata. Dlaczego Pana zdaniem dopiero niedawno zaczęto mówić o niej głośniej, szerzej? Pamiętam lekcje historii w szkole – krótka wzmianka, 15 minut. Szach-mat, kolejny temat.  

K.B.: Sam uczęszczałem do podstawówki w czasach głębokiego komunizmu. Historia była wówczas tak przekłamana, że w rzeczywistości uczyłem się jej wysłuchując relacji ojca i dziadka. Dziadek – podobnie jak bracia – służył w partyzantce, był łącznikiem AK. Jego opowieści otworzyły mi oczy i pozwoliły zupełnie inaczej spojrzeć na przeszłość. W szkole uczono mnie, że Rosjanie są naszymi przyjaciółmi. Że Katyń to zbrodnia niemiecka. Okropna obłuda! Miałem świadomość tego, jak wyglądała historia, ale nie mogłem mówić o tym w szkole, na lekcjach.

H.K.: Innym przełomowym momentem naszej historii była bitwa pod Grunwaldem. Co roku organizuje się jej inscenizację. Stała się narodowym symbolem sukcesu, uznawana jest za jedną z największych średniowiecznych bitew. Datę 1410 zna na wyrywki każdy dziesięciolatek. Historycy spierają się jednak, czy powinniśmy przykładać tak wielką wagę do zbrojnego triumfu Władysława Jagiełły. Polski publicysta Leopold Tyrmand zauważył, że wojny Greków, Persów i Rzymian nie polegały wcale na boju kilkudziesięciotysięcznych armii. Że tak naprawdę biły się dwie bandy. Nie o Troję i prześliczną Helenę, ale o stado owiec albo o zagon kapusty. Tym tropem idzie Paweł Zarzeczny, który traktuje Grunwald jako legendę oceaniczną – suche majtki na dnie morza. „To było po prostu starcie Pruszkowa z Wołominem, po którym pokonani czmychnęli do Sochaczewa” – zauważa.

K.B.: Nie rozumiem takiego deprecjonowania historii. Myślałem, że Zarzeczny ma trochę inny światopogląd, ale widocznie się myliłem. Jestem szczerze zbulwersowany tą wypowiedzią. Przecież Grunwald to była wielka bitwa, po której potężny Zakon Krzyżacki zaczął chylić się ku upadkowi! Później było starcie pod Królewcem, no i początek końca Krzyżaków. Pod Grunwaldem ich upokorzyliśmy. To w tej bitwie zginął arcymistrz zakonu Ulrich von Jungingen!

H.K.: 11 listopada nie tylko odzyskaliśmy niepodległość. 245 lat przed wycofaniem oddziałów niemieckich z terytorium Królestwa Polskiego wojska hetmana koronnego Jana Sobieskiego rozbiły armię turecką, odnosząc największe – pod względem skali zniszczenia oddziałów przeciwnika – zwycięstwo w dziejach naszego kraju. Imperium Osmańskie zostało napoczęte, by dziesięć lat później całkowicie przejść do defensywy i pożegnać się z wielkimi planami islamizacji chrześcijańskiej Europy. Czym jest spowodowane to, że tak mało osób zna datę bitwy pod Chocimiem? Znacznie większym uznaniem cieszy się u nas odparcie Potopu szwedzkiego, skuteczna Obrona Częstochowy.

K.B.: Niestety nie mówi się o wielu ważnych dla Polski bitwach. Reżimowe media przedstawiają coś zupełnie innego, sukcesy militarne kraju permanentnie pomijając. Obserwujemy postępujący proces niszczenia naszego społeczeństwa. Rujnowania wszelkich wartości, zwłaszcza tych patriotycznych. Patriotów nazywa się dziś faszystami, a chrześcijan prześladuje. W miejscach publicznych chce się zdejmować krzyże, w szkołach zlikwidować religię. Tak wygląda obecna Polska, obecny świat. Myślę, że część Polaków wzoruje się na modzie płynącej z zachodu. Zachód promuje dziś seksualizację dzieci, homoseksualizm, transseksualizm, gender.

H.K.: Szkoda, że nie przejęliśmy z Zachodu mody na szanowanie narodowych uroczystości.Zbydlęcenie amerykańskiego 4 lipca wydaje mi się niemal nierealne. Amerykanie radują się tym dniem.

K.B.: Tak, tylko że Amerykanie mają zupełnie inny komfort życia. Zarabiają więcej, żyją lepiej. Nie oszukujmy się, w Polsce większość osób ledwo wiąże koniec z końcem. Frustracja wynikająca z ciężkiej sytuacji materialnej jest przyczyną gorszących zachowań.

H.K.: Marsz Niepodległości od kilku lat nie cieszy się dobrą sławą.

K.B.: Wielu uczestników Marszu odczuwa miłość do ojczyzny, ducha patriotyzmu. Oni – jak Amerykanie – weselą się świętem odzyskania niepodległości. Inni wychodzą na ulice po to, żeby zademonstrować jak im jest w Polsce po prostu źle.

H.K.: Były szef Współorganizującej Marsz Młodzieży Wszechpolskiej – Robert Winnicki zauważa, że: „Demonstranci to żołnierze na pierwszej linii frontu walki o wolną Polskę”.

K.B.: Manifestują swoje poglądy, krzyczą o Bogu, honorze, ojczyźnie. Tak, można ich tak nazwać.

H.K.: Ale zamiast się jednoczyć, wzajemnie na siebie napuszczają wywołując zamieszki. Skąd to się bierze? Młodzi, agresywni ludzie wycierają sobie gębę państwowym świętem, czy ulegają centralnie sterowanej prowokacji?

K.B.: Tutaj wchodzą w grę dwa aspekty. Po pierwsze są to ludzie, którzy kierując się nadrzędnymi patriotycznymi wartościami nie boją się jasno i wyraźnie sprzeciwić dyktaturze, z jaką zetknęli się za rządów Platformy Obywatelskiej. Po drugie ulegają policyjnym prowokacjom. Nie ma wątpliwości, że są one sterowane politycznie. Proszę zwrócić uwagę, że budka przed rosyjską ambasadą nie została podpalona przez demonstrantów. To nie był wynik chuligańskiego wybryku, tylko celowy zabieg władzy. Informowała o tym Telewizja Republika.

H.K.: Co w dzisiejszych czasach – jak Pan zauważa: „przesiąkniętych deprawacją, hipokryzją i bałwochwalstwem” – oznacza bycie patriotą? Na blogu pisze Pan, że to współcześni Żołnierze Wyklęci.

K.B.: Tak uważam. W czasie ośmioletniej kadencji poprzedniego rządu – który sterował popierającymi go mediami, prokuraturą i sądami – patrioci byli traktowani jak Żołnierze Wyklęci. Byli szykanowani, skazywani w procesach (m.in. za skandowanie narodowych haseł na wykładzie Baumana). Wszelkie objawy patriotyzmu były tłamszone, próbowano gasić je w zarodku.

Dobrze, że nastał nowy rząd i poprzednia dyktatura przechodzi do lamusa.

H.K.: 25 października pełnię władzy w Polsce przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Wiem, że głosował Pan na tę partię, będąc wcześniej wielkim zwolennikiem wyboru na prezydenta Andrzeja Dudy. Nie ma Pan wątpliwości, że w pierwszej kolejności PiS powinien zająć się rozliczeniem poprzedniego obozu władzy i odsunięciem od stanowisk w urzędach administracji publicznej byłych członków PZPR. Pytanie, czy stać nas na dochodzenie prawdy i pogłębianie podziałów? Może korzystniejsza byłaby tutaj postpeerelowska polityka grubej kreski?

K.B.: Myślę, że dojście do prawny będzie nam się opłacać. Należy rozliczyć się z historią. Tym bardziej, że zbrodniarze żyją cały czas wśród nas. Ludzie, którzy wydawali wyroki na Żołnierzy Wyklętych, którzy byli odpowiedzialni za represje stalinowskie pobierają wysokie emerytury. Jest tysiące takich osób! Karmi się ich z pieniędzy podatników. Chodzi o świadczenia w wysokości 5-6 tysięcy złotych. To paranoja! Normalni ludzie martwią się jak przeżyć z dziesiątego do dziesiątego, mają najniższe emerytury, AK-owcy przymierają głodem, a stalinowscy oprawcy mają u nas jak u Pana Boga za piecem. Żyją jak królowie.

H.K.: Nie lepiej zostawić pewnych spraw sądowi Bożemu? Sześć dni temu zmarł generał Kiszczak – człowiek okrzyknięty największym zbrodniarzem stanu wojennego. Nie chciał go pochować żaden katolicki ksiądz. 

K.B.: Za życia nigdy nie został sprawiedliwie osądzony. Nie odcierpiał za swoje przestępcze dokonania. Możemy tylko domniemywać co go czeka teraz, jak surowo osadzi go Bóg. Co powinniśmy zrobić po śmierci Kiszczaka? Na pewno zdegradować go do najniższego stopnia wojskowego. Żeby pośmiertnie przestać tytułować go generałem.

H.K.: Postacią, która jednoznacznie kojarzy nam się z odzyskaniem niepodległości jest Józef Piłsudski. Pisarz historyczny Sławomir Koper wyznaje, iż odkąd w jednej ze swoich książek nadmienił, że marszałek miał dwie nieślubne córki, na każdym ze spotkań autorskich napotyka protesty. Mamy problem z obiektywnym spojrzeniem na pomniki? Narodowych świętości nie wolno krytykować, nawet w sferze obyczajowej?

K.B.: Nie chodzi o to, żeby celowo coś tuszować, przemilczeć drażliwe kwestie. Ale z pewnością obyczajowość schodzi na dalszy plan, jeżeli weźmiemy pod uwagę cały dorobek Piłsudskiego. Ten jest zdecydowanie pozytywny. Posiadanie nieślubnych dzieci, choć jest niewłaściwe i godne potępienia, ma tu marginalne znaczenie.

H.K.: W książkach historycznych można znaleźć informacje na temat alkoholizmu Sasów, bo też dynastia ta politycznie bardzo źle nam się kojarzy. Ciężko jednakże odnaleźć wzmianki o nieumiarkowania w jedzeniu i piciu Bolesława Chrobrego (Zagraniczni kronikarze pisali, że był tak otyły, iż ledwo mógł usiedzieć na koniu. Nazywali go opojem), który wprowadził nas na europejskie salony; czy neutralnej relacji śmierci wybitnego gospodarczo Kazimierza Wielkiego (Złamał nogę na polowaniu. Wracając do zamku odrzucił abstynencję i mimo ostrzeżeń lekarzy pił alkohol, co skończyło się wysoką gorączką, zapaleniem płuc i przedwczesnym zgonem). Prawie nikt nie mówi również np. o degrengoladzie wspaniałego na polu bitwy Jana III Sobieskiego („Raz nietrzeźwy polecił przebudować mostki nad pobliskimi kanałami na huśtawki. Potem, stojąc w oknie rezydencji, śmiał się do łez, kiedy wszyscy, bez względu na wiek, płeć, niespodziewanie wpadali do wody”*). Moim zdaniem taka wiedza uczłowieczyłaby tamte postacie. Dałaby nam ich pełniejszy obraz.  

K.B.: Możliwe. Wszyscy jesteśmy ludźmi, prawda? Mamy swoje ułomności, mniejsze lub większe grzechy na sumieniu. Nie mogą one przykryć dokonań, niepodważalnych osiągnięć. Wszyscy wymienieni przez Pana ludzie wydatnie przysłużyli się Polsce. Niezależnie od tego czy pili i czy żyli rozpustnie.

H.K.: Chyba najbardziej rozwiąźli byli piastowscy książęta dzielnicowi. Od Leszka Białego (Odmówił krucjaty do Ziemi Świętej, ponieważ nie było tam piwa, a bez tego napoju nie potrafił funkcjonować), przez księcia śląskiego Władysława (Nie przyjął godności biskupa Pasawy, gdyż uważał, że tamtejsze piwo jest podłej jakości), aż po rządzącego Legnicą Bolesława III Rozrzutnego. Rozwiąźli to może złe słowo. W średniowieczu ściśle przestrzegano przecież Wielkiego Postu. Po 40 dniach odrzucania przyjemności, sowicie to sobie odbijano. Ostatni z wymienionych książąt zmarł podczas trwającego w nieskończoność śniadania wielkanocnego. Zjadł trzynaście kurczaków, popił je ogromną ilością piwa oraz wina, po czym wyzionął ducha. Czy to nie charakterystyczne dla naszej sarmackiej natury? Wyrzeczenia i postanowienia ponad wszystko, a później uczta i zabawa na całego?

K.B.: Często tak u Polaków niestety bywa. (śmiech) Widząc cel potrafimy się faktycznie zdyscyplinować, ale trwa to zazwyczaj krótko. Z czasem wracamy do starych nawyków. Nie mówię o sobie, bo ja poszczę przez cały rok. Sześć lat temu całkowicie odrzuciłem jedzenie mięsa.

H.K.: Profesjonalny sportowiec może sobie na to pozwolić? Nie ma obaw o anemię? Pytam pomny historii Tomasza Garguli.

K.B.: Jak najbardziej. Nie mam potrzeby jedzenia mięsa i nie obawiam się anemii. Można np. pić mleko, jeść jajka, które zawierają wszystkie potrzebne człowiekowi aminokwasy egzogenne, endogenne i są bardziej wartościowe niż mięso.

H.K.: Chce się Panu jeszcze walczyć? W marcu sprawił Pan nie lada sensację pokonując rywalizującego jeszcze w zeszłym roku w Bellatorze Karla Etheringotna. Kilka miesięcy później wyraźnie uległ Pan znanemu z KSW Oliemu Thompsonowi. Po tym pojedynku donośnie pytał Pan sam siebie: „Może faktycznie jestem już za stary na sporty walki?”.

K.B.: To była chwilowa refleksja. Czarne myśli minęły, w czwartek wyjeżdżam na Litwę (rozmawialiśmy 10 listopada – przyp. HK). Nie mogę się doczekać aż odwiedzę Wilno. To miasto, w którym zostawiliśmy kawał naszej historii. Stoczę tam najbliższy pojedynek z Tomasem Pakutinskasem (Litwin wygrał z Bazelakiem przed czasem – przyp. HK). Co dalej z karierą? W marcu ponownie zmierzę się z Lloydem Bakerem. Ostatni nasz pojedynek został bezzasadnie przerwany przez sędziego. Jeżeli zdrowie pozwoli, chciałbym walczyć do pięćdziesiątki. W dniu pięćdziesiątych urodzin z satysfakcją zdmuchnąć świeczki

* Znajomość historycznych ciekawostek zawdzięczam w dużej mierze pracom wzmiankowanego Sławomira Kopra.

Źródło: www.sporteuro.pl Rozmawiał: Hubert Kęska (obserwuj na Twitterze)

Andrzej Duda, człowiek prawy, uczciwy i sprawiedliwy, prawdziwy chrześcijanin i patriota wygrał. Bóg jest wielki! Szacunek dla wszystkich ludzi, którzy wybrali właściwie. Nadszedł w końcu czas na konstruktywne zmiany.Czas naprawić Rzeczypospolitą! Przed nami kolejne wybory, tym razem parlamentarne. Odeślijmy Platformę Obywatelską do ich rosyjskich mocodawców! Niech żyje Polska! Bóg, Honor, Ojczyzna!
W tych wyborach doszło do wielu nieprawidłowości. Nagle bezdomni w Warszawie szturmowali lokale wyborcze i głosowali na Komorowskiego! Skala oszustw, naginania prawa jest niewyobrażalnie wielka! Cieszę się ogromnie, że mimo takich ewidentnych oszustw, naginania rzeczywistości a także mimo tendencyjnych relacji medialnych, reżimowych aktywów medialnych takich jak TVN, Polsat, TVP, Wyborcza i Nesweek, zwycięzył kandydat zjednoczonej prawicy, którego jedynym argumentem, zaletą i prawdą była uczciwość, praworządność, patriotyzm i chrześcijaństwo! Brawo POLACY! Andrzej Duda prezydentem Polski!

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Wszystkiego Najlepszego w 2015 roku!

Chciałbym złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia z okazji nastania Anno Domini 2015. Pracujcie nad tym, aby obecny rok był o wiele bardziej konstruktywny niż poprzedni. Idźcie w duchu chrześcijańskim przez całe swoje życie, gloryfikujcie Boga, wartości patriotyczne, szanujcie pamięć o pomordowanych przez Rosjan, Ukrainców, Niemców polskich bohaterach. Żyjcie zgodnie z Bożym Dekalogiem i według niego kształtujcie wychowanie swoich dzieci. Dawajcie innym przykład, czym jest życie zgodne z Bogiem i Ojczyzną.Niech wasze całe postępowanie nacechowane będzie honorem, dumą i altruizmem.
Bądźcie prawdziwymi Polakami i niezłomnymi dziećmi Bożymi.
Tego wszystkiego Wam życzę…

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Dzisiejsza młodzież w dobie internetu, nowoczesnej kinematografii nie ogląda już patriotycznych filmów. Patriotyzm powoli umiera, podobnie jak chrześcijaństwo mordowane przez rządowych oprawców z Platformy Obywatelskiej i PSL. Do morderców najwyższych wartości takich jak Bóg, Honor i Ojczyzna dołączyły lewackie partie SLD i Twój Ruch.
Ludzie powinni mieć jednak swój rozum i sami kreować swoje życie i otaczającą nas rzeczywistość, unikając prania mózgu serwowanego przez media mainstreamowe takie jak TVN, TVP i Gazeta Wyborcza.

Oglądam wiele filmów historycznych i dokumentalnych. Do jednego z moich ulubionych należy obraz „Zakazane piosenki” reżyserowany przez Leonarda Buczkowskiego kręcony w Warszawie i w moim rodzinnym mieście w Łodzi w Parku Poniatowskiego. W filmie tym usłyszeć możemy kilkanaście patriotycznych piosenek śpiewanych przez warszawiaków podczas hitlerowskiej okupacji.
Do jednego z moich ulubionych utworów, chwytających za serce należy piosenka wykonana przez Zofię Mrozowską. Aktorka ta przeżyła okupację i Powstanie Warszawskie. Podczas wojny studiowała w konspiracyjnym Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej. Po wojnie grywała w teatrze i na dużym ekranie. Za swój patriotyzm została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Krzyżem Zasługi.Piosenka którą wykonała w filmie „Zakazane piosenki” przeszła do legendy polskiej kinematografii patriotycznej. Zofia Mrozowska marła 19 sierpnia 1983 roku, w swoim ukochanym mieście w Warszawie.

Danuta Szaflarska podobnie, jak Zofia Mrozowska zagrała w filmie „Zakazane piosenki”. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ten film w latach 80-tych aktorka ta zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Zresztą do dzisiaj niezmiennie uważam ,że była najpiękniejszą aktorką w historii powojennego kina.

Danuta Szaflarska urodziła się w 1915 roku,a na warszawską Akademię Teatralną zdawała przed wybitnymi postaciami teatru takimi jak:Zelwerowicz, Wysocka, Schiller. Studia zakończyła tuż przed wybuchem II wojny światowej w czerwcu 1939 roku. Po wojnie zagrała w ponad 50 filmach. Dzisiaj ma odsłoniętą swoją gwiazdę zasługi w łódzkiej Alei Gwiazd. Została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Danuta Szaflarska ma 99 lat i żyje do dzisiaj. Trudne czasy drugiej wojny światowej zahartowały ją jak stal. Jest żywą legendą, ostatnią żyjącą osobą na tym świecie, która miała zaszczyt i honor grać w kultowym filmie z 1946 roku „Zakazane piosenki”.

Poniżej piosenka „Serce w plecaku”, która była utworem śpiewanym przez cały okres okupacji nazistowskiej. Śpiewali ją powstańcy warszawscy, partyzanci i więźniowie obozów koncentracyjnych. W załączonej scenie z filmu „Zakazane piosenki” zagrała również filigranowa Danusia Szaflarska…

Każdemu Polakowi, który czuje się prawdziwym Polakiem, a nie lewacką świnią żyjącą wzorcami zdemoralizowanej Unii Europejskiej i nie jest mu obca w żaden sposób troska o nasz kraj, polecam film „Zakazane Piosenki”. Trzeba zobaczyć, jak polscy patrioci walecznym sercem, słowem, piosenką i karabinem walczyli o nasz kraj. Walczyli o wolność!

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan. Cześć i chwała wielkiej Polsce!

Kamil Bazelak

Dzisiaj odbył się pogrzeb komunistycznego dyktatora i zbrodniarza generała Wojciecha Jaruzelskiego. Polskie władze, kancelaria prezydenta Komorowskiego urządziły mu państwowy pogrzeb, który odbywał się  przy głośnych okrzykach oburzenia licznie zebranych ludzi wykrzykujących słowa pogardy typu  „zdrajca”, „hańba” „morderca” ,”Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. Wśród tłumu można było zobaczyć wizerunek zamordowanego Grzegorza Przemyka.

Jaruzelskiego pożegnali: prezydent Bronisław Komorowski, towarzysz Aleksander Kwaśniewski, towarzysz Leszek Miller, towarzysz Adam Michnik, towarzysz Czesław Kiszczak, towarzysz Jerzy Urban, ambasador Federacji Rosyjskiej Aleksandr Alieksiejew, Daniel Olbrychski, Jan Lityński, ks. Adam Boniecki i ks. Wojciech Lemański,abp Jerzy Guzdek ,Lech „TW. Bolek” Wałęsa, Stanisław Koziej, minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, Tomasz Nałęcz.

To wstyd, że zbrodniarz komunistyczny Jaruzelski został pochowany na Powązkach z honorami, w miejscu, gdzie spoczywają prawdziwi bohaterzy i patrioci walczący z reżimem komunistycznym, pomordowani na rozkaz komunistów. Podobne honory po śmierci oddawano również bandycie i mordercy Stalinowi. Hitlera z honorami już nie pochowano. Komuniści zawsze potrafili zadbać o siebie nawet po śmierci. Jaruzelski nie był tutaj wyjątkiem.

Jaruzelski to dyktator i komunistyczny bandyta, który nie wahał się wydać rozkazów pacyfikacji cywilów. Na ulice wyprowadzał czołgi, ZOMO i żołnierzy, którzy strzeli do ludzi, bili i znęcali się wykazując wyjątkowe okrucieństwo i bestialstwo.

W procesie o sprawstwo kierownicze w maskarze grudniowej w 1970 roku, który toczył się od 1995 roku, sąd w żaden sposób mimo kilkunastoletniego procesu nie mógł skazać Wojciecha Jaruzelskiego. Uniknął on odpowiedzialności karnej, gdyż zawieszono wobec niego postępowanie z powodu złego stanu zdrowia. Czesław Kiszczak w 2012 roku za swe zbrodnie został skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. Jaruzelskiego sprawę skierowano do odrębnego postępowania. Przez 17 lat udało mu się wodzić za nos polski wymiar sprawiedliwości.

Dla mnie  Wojciech Jaruzelski nie zasługuje na to, aby go nazywać Polakiem. Ktoś kto morduje własny naród nie był godzien, aby wśród niego żyć. Dla mnie był to zbrodniarz,  o czym świadczy sprawstwo kierownicze w tej masakrze, a także wprowadzenie stanu wojennego. Jak bowiem można było wydać taki rozkaz, aby strzelać do ludzi na ulicy? Jak można było kazać mordować własnych rodaków?  Miejsce  Jaruzelskiego było zawsze w więzieniu, do którego nigdy jednak nie trafił. Ten szczwany lis wymknął się sprytnie swojemu przeznaczeniu. Ludzie go już nie osądzą. Mogą go tylko oceniać. Osądzi go Bóg i Jaruzelski po drugiej stronie poniesie najsurowsze konsekwencje swego życia, a jego dusza będzie cierpieć takie katusze, jakie cierpiały jego bezbronne ofiary i ich zrozpaczone rodziny. Bóg jest sprawiedliwym sędzią, dlatego nie wątpię w jego wyroki. Dusza Jaruzelskiego od dawna wyje już w kotle Belzebuba.

Pozdrawiam wszystkich patriotów. Cześć i chwała ofiarom generała!

Kamil Bazelak

foto: telewizjarepublika.pl

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Donald Tusk stchórzył, podwinął kitę i czmychnął. Ewidentnie bał się merytorycznej debaty i stanięcia twarzą w twarz z Jarosławem Kaczyńskim, mimo, iż wcześniej wzywał go do „pojedynku” na słowa „face a face”. Brak honoru szefa rządu, obrzydliwe tchórzostwo i tragikomiczna ucieczka są odpowiedzią na to, z jakim premierem mamy do czynienia. Donald Tusk zagrał va-bank  wyzywając na debatę prezesa PIS. Nie spodziewał się, że Jarosław Kaczyński podejmie rzuconą mu rękawicę. I tu się pomylił. Czara goryczy z powodu dramatycznej sytuacji społeczno-gospodarczej w Polsce się przelała i prezes Prawa i Sprawiedliwości bez wahania postanowił skopać tyłek „Donkowi”.

Stąd paniczna ucieczka premiera…

Jestem pewien, że Jarosław Kaczyński podczas debaty z Tuskiem zmiażdżyłby swego oponenta politycznego i w sposób adekwatny wytknąłby wszystko, co za rządów PO i PSL przyczyniło się do destrukcji służby zdrowia w Polsce. Tak źle, jak jest obecnie, nie było ani za rządów PIS, ani nawet za rządów zdeprawowanej  lewicy. Na zabieg chirurgiczny oczekuje się dzisiaj do kilka lat, a nawet do roku czasu czeka się na zwykłą wizytę u specjalisty np. neurologa. Chorym na raka przerywa się terapię onkologiczną z uwagi na zbyt duże koszta. W Łodzi w WAM-ie mój znajomy termin wizyty u stomatologa ma wyznaczony za 2 miesiące. W jakim kraju nam przyszło żyć? Na co idą te składki zdrowotne do ZUS-u?

Uważam, że w obecnej dramatycznej dla Polski sytuacji tylko PIS i Jarosław Kaczyński mogą uzdrowić chorą sytuację w naszym kraju.

PSL – „wielki orędownik” w sprawie poprawy sytuacji na polskiej wsi, ponosi taką samą odpowiedzialność za sytuację w Polsce  jak Platforma Obywatelska. Można powiedzieć, że PO i PSL działały wspólnie i w porozumieniu prowadząc zdradliwą i „zbrodniczą”politykę wobec Polski.  Obydwie partie muszą być odsunięte od władzy i nigdy więcej do niej nie dopuszczone. To formacje całkowicie bezideowe, dla których nie ma miejsca na polskiej scenie politycznej.

Dojście do władzy tych ugrupowań przyczyniło się:

1. do intensyfikacji emigracji Polaków za granicę z powodu wzrastającego bezrobocia,

2. do całkowitego pogrążenia polskiej Służby Zdrowia,

3. do totalnej dyskryminacji chrześcijan (bezustanne ataki na Kościół, likwidacja lekcji religii ze szkół, znieważanie symboli religijnych – stawianie tęcz pod Kościołami i obsceniczne zachowania homoseksualistów pod Kościołem, zdejmowanie Krzyży, niechęć do i funkcjonowania w życiu publicznym mediów chrześcijańskich tj. jak telewizja TRWAM i Radio Maryja),

4. do wysprzedaży lasów państwowych,

5. do skrajnej korupcji, gdyż urzędnicy państwowi nie są kontrolowani przez władzę polityczną,

6. do podwyższenia podatków,

7. do doprowadzenia polskiej gospodarki do ruiny,

8. do podwyższeniu wieku emerytalnego do 67 lat,

9. do braku inicjatywy w sprawie śledztwa smoleńskiego i braku jakichkolwiek nacisków w sprawie oddania wraku samolotu,

10. do przymykania oczu na profanacje zwłok ofiar tragedii smoleńskiej, kłamstwa minister Kopacz dotyczące sekcji zwłok i skandalicznej decyzji całkowitego przekazania śledztwa Rosjanom w sprawie śmierci Prezydenta Kaczyńskiego i innych ludzi,

11. do oburzającej decyzji o wypuszczeniu na wolność pedofila i wielokrotnego mordercy Mariusza Trynkiewicza i objęciu go ochroną policyjną,

i wielu innych spraw.

Znam ludzi w Łodzi, którzy zarabiają po 400 złotych jako parkingowi. W ochronie na umowę zlecenie i umowę o dzieło zarabiają 800-1200zł. Przy rozładunku tirów od 600-1200zł. To są realne pieniądze, jakie mają ludzie w kieszeni. 1600zł to dla niektórych kwota marzeń..

A kto okrada ludzi z pieniędzy? Państwo polskie – a konkretnie rząd polski. A rząd polski to kto? Koalicja PO-PSL…

Co należy zmienić, aby poprawić sytuację finansową Polaków. Po prostu trzeba zmienić rząd i dopuścić do władzy ludzi z wizją takich jak Jarosław Kaczyński i posłowie PIS. To jedyna droga, aby coś z tej Polsce naprawić….

Już dzisiaj wszyscy zwolennicy PIS, wszyscy chrześcijanie, wyznawcy konstruktywnych wartości, dla których nadrzędnymi ideałami są:  Bóg, Ojczyzna, Rodzina i Zdrowie, musimy się zmobilizować, aby wspólnie iść do wyborów i powiedzieć „NIE” dla obydwóch destruktywnych formacji politycznych jakimi są PO i PSL.

Pozdrawiam Wszystkich Patriotów i Chrześcijan

Kamil Bazelak

Powered by ST.