Archiwum dla: kyokushin


Japońscy samurajowie!

Po walkach, razem z wojownikami z Japonii. Osu!

Kamakura Dojo w Hadze

Odwiedziny w niesamowitym, metafizycznym miejscu, jakim jest Honbu Kyokushin IBK – Dojo Kamakura w Hadze. To prawdziwa kuźnia wojowników prowadzonych przez legendę Kyokushin i MMA Kancho Gerarda Gordeau. Na miejscu wieczorem spotkałem uchi-deshi- uczniów, czeladników, którzy mieszkają w Honbu, wzorem uchi -deshi mistrza Masutatsu Oyamy. Ich życie to teraz 24 godziny na dobę, jakie poświęcają Kyokushin będąc uczniami Kancho Gerarda Gordeau. Jeden z nich miał test i stoczył walkę na gali wygrywając w efektownym stylu.Osu!

Widzicie zmiany?

Po dzisiejszym treningu na macie. Widzicie małą metamorfozę?

Powrót do przeszłości 1992 rok -treningi karate Kyokushin! Trenowałem wtedy w lesie przy Szpitalu Zakonu Bonifratrów św. Jana Bożego w Łodzi. Na treningi przechodziłem przez płot, gdyż był to teren zamknięty. Zakonnicy jednak tolerowali moją obecność w tym miejscu, bez zadnych przeszkód z ich strony. Miejsce to było moim „Dojo” w latach 1987-1995. Ćwicząc tam jednocześnie startowałem w zawodach. Zdobyłem I miejsce w Mistrzostwach Łodzi w karate we wrześniu 1994 roku. Potem było II miejsce w Mistrzostwach Makroregionu Łódzkiego – listopad Łódź ŁPKS 1994 rok. W kolejnych latach zająłem II miejsce w Mistrzostwach Makroregionu Łódzkiego w styczniu w Łódzi na ŁPKS-ie 1995 i II miejsce w Ogólnopolskim Turnieju Bokserskim ŁPKS vs Start Włocławek- grudzień 1996. Rok 1997 był ostatnim okresem startowym przed moim 15 letnim rozbratem z karate na rzecz kulturystyki i startów w zawodach strongman. W 1997 roku zająłem II miejsce Ogólnopolskim Turnieju Bokserskim – Łódź luty 1997 i II miejsce w Ogólnopolskich zawodach bokserskich o Puchar Zygmunta Sikory w Kielcach.
Do startu w zawodach karate, kickboxingu, boksu i powróciłem dopiero w 2012 roku zaczynając od występu w nowej formule walki, jaką było MMA. Do dzisiaj mimo skończonych 43 lat nadal walczę. Ciekawe, w jakim miejscu bym dzisiaj był, gdyby nie 15 letnia przerwa w rywalizacji sportowej?

W sobotę wygrałem kolejną walkę na gali WLC3 „Knockout”. W niedzielę z kolei cały dzień byłem na turnieju Kyokushin, gdzie walczyli moi uczniowie w formułach Kyokushin, Ju Jitsu i MMA . To był pracowity weekend, ale dzięki Bogu udany. Dopiero dzisiaj wracam do życia.

Dzisiaj byliśmy w trzy osobowym teamie na IV Ogólnopolskim Turnieju Karate Wszechstylowego w Ujeździe. Po ciężkich walkach wszyscy moi podopieczni znaleźli się na podium. W formule kumite semi knock-down Marysia Dmowska zajęła pierwsze miejsce. Na trzeciej pozycji znaleźli się Bartosz Kotwicki i Roksana Kłujsza. Gratuluję. Osu!

MMA to jest tylko sport, jak szermierka, rugby, a nie walki na śmierć i życie, jak myślą laicy. Na co dzień nie identyfikuję się jednak z tym sportem. Nie jestem zawodnikiem MMA, lecz karateką, który walczy w tym sporcie. Trenuję Kyokushin, nauczam karate – japońskiego systemu samoobrony, a nie ”sztuki agresji”. W zawodach startuję zawsze na chłodno, eliminując wszelki negatywne uczucia, wyrzucając ze swojego umysłu, takie uczucia, jak złość, czy nienawiść. Jak mawiał Gichin Funakoshi „Karate ni sente nashi” (Karate nie jest techniką agresji). Trenuję po to, aby być słabym, a każda wygrana, czy przegrana uczy mnie czegoś nowego, przede wszystkim pokory i szacunku.

Jak pokonać w sobie strach?

Rywalizacja sportowa, starty w zawodach są nieodłącznym elementem sztuki walki. Podczas występu na turniejach dzieci, młodzież, dorośli przeżywają stres, ale ten stres jest w gruncie rzeczy pozytywny, ponieważ pokonujemy wtedy w sobie uczucie lęku i fobii. Dorosły człowiek czy dziecko trenując sztukę walki i nie walcząc, nigdy nie nauczy się walczyć, bo paraliżować go będzie za każdym razem strach. To tak jakby piłkarz kopał w piłkę tylko w domu i nie trenował z innymi zawodnikami. Czy taki piłkarz będzie w stanie stawić czoła innym piłkarzom na boisku? Nigdy w życiu!
Tak samo jest z karate i innymi sztukami walki. W razie ekstremalnej sytuacji na ulicy, ludzie, którzy nigdy nie walczyli, a tylko trenowali jakieś systemy obrony nie potrafią się obronić. Wszystkie kursy samoobrony to zbyteczny wydatek pieniędzy, gdyż nie znam, ani jednej osoby, która po takim kursie potrafiłaby się realnie i skutecznie obronić w sytuacji groźnej podczas napadu, pobicia, czy próby gwałtu. Dlaczego tak jest? Ponieważ ludzie trenujący samooobronę nigdy nie walczą w zawodach, nie muszą przeżywać stresu, pokonywać swego lęku.
Reasumując tylko sztuki walki zapewniające możliwość rywalizacji uczą realnej obrony na ulicy. Dziecko czy dorosły wychodząc do walki na turnieju musi pokonać swoje wszystkie „demony” lęku i stawić czoła przeciwnikowi. Podobnie rzecz się ma, gdy napada nas ktoś na ulicy, w parku, pod szkołą, na basenie. Wtedy również trzeba pokonać własny lęk. Tylko turnieje w bezpieczny sposób przygotowują nas do realnej walki w obronie swego życia, mienia i czci.
Zachęcam więc wszystkich do czynnego i częstego brania udziału w zawodach karate, dzięki którym zwalczymy w sobie uczucie strachu, nauczymy się panować nad sobą, minimalizować stres co przeniesie się również konstruktywnie na inne płaszczyzny życia.

Ze sportowym pozdrowieniem. Osu!
Sensei Kamil Bazelak

Znaczenie Karate-Do

Pokonać samego siebie, unicestwić swoje egoistyczne pragnienia i z mozołem codziennie doskonalić się technicznie i duchowo to prawdziwe znaczenie Karate-Do.

10 lutego odbyło się seminarium Kyokushin w Lipnie w województwie kujawsko-pomorskim, w klubie Integral Vovinam – „Czarny Orzeł „przy ul.Okrzei 1. Staż treningowy prowadził sensei Kamil Bazelak (2 Dan Kyokushin i 2 Dan Ju-Jitsu). Uczestnicy szkolili się w zakresie kumite,a także ne-waza – walki w parterze.Dziękujemy za zaproszenie 🙂

źródło:valetudopromotion.pl

Powered by ST.