Archiwum dla: komunizm


Maciej Stuhr to nieodrodny synek swojego ojca, wychowany w dobrobycie za czasów głębokiej komuny. Jego ojciec Jerzy Stuhr brylował w PRL -u na salonach wśród dygnitarzy komunistycznych i sprzedajnych aktorów. Dzięki temu był obsadzany w topowych produkcjach filmowych. Jerzy Stuhr wychował synka w miłości do komunizmu, szacunku dla zbrodniarzy. Dzisiaj Maciej Stuhr bezustannie atakuje Boga, Kościół i chrześcijan, gloryfikuje morderstwa nienarodzonych dzieci, atakuje bohaterskich „Żołnierzy Wyklętych”, czy naśmiewa się z ofiar katastrofy smoleńskiej. Spotkać go można na manifestacjach KOD-u, wśród komunistów, byłych ubeków, zawsze w otoczeniu Ostaszewskiej i Cieleckiej. Takie zachowanie budzi we mnie wstręt. Można mieć odmienny światopogląd, ale trzeba zachować szacunek dla innych ludzi, dla ich systemu wartości i odmiennego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość!

fcc-17-kamil-bazelak-vs-karl-etherington

Kim trzeba być, aby stawać w obronie emerytur funkcjonariuszy UB? Komunizm to totalitaryzm, a wspieranie cyngli komunistycznego aparatu ” bezpieczeństwa” świadczy o braku elementarnej moralności, zaprzaństwie i patologii społecznej. Można było podczas „zbrodniczej komuny” zachowywać sie przyzwoicie. Przykładem tego był mój ojciec, który nie był w PZPR, dlatego niemal 30 letnią służbę wojskową zakończył jako starszy sierżant sztabowy. Nie mógł awansować wyżej, bo nie chciał być w partii. Wszyscy, którzy świadomie wybierali inaczej, powinni być dzisiaj pozbawieni jakichkolwiek przywilejów emerytalnych. A funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa zgodnie z oczekiwaniami społecznymi swoich ofiar powinni zostać obligatoryjnie zdegradowani, a ich emerytury obniżone do najniższych krajowych, niezależnie od długości”stażu” w UB! Każdy człowiek ma zawsze wolny wybór i jest kowalem własnego losu, dlatego wszyscy musimy świadomie ponosić konsekwencje naszych czynów.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Największy rodzimy portal nazywa go wschodzącą gwiazdą polskiej prawicy. Nie boi się głosić jasno sprecyzowanych poglądów. Popiera tezę o zamachu Smoleńskim, Wałęsę nazywa „Bolkiem”, „Pokłosie” i „Idę” – obrazoburczymi dziełami. Bez ceregieli ruga lewicowe środowiska. Pisze, że wychowują one legiony zboczeńców. Radykalizm słono go kosztuje. Przez dosadnie formułowane przekonań wypadł z rozpiski pożegnalnej gali Andrzeja Gołoty. Jak sam jednak podkreśla, nie zamierza sprzeniewierzać ideałów w imię sportowej kariery.

 

Kamil Bazelak to człowiek głęboko zatroskany o losy naszego kraju. „Vanderlei” (ringowy przydomek na cześć legendy sportów walki Wanderleia Silvy) doskonale zna rodzimą historię. Studiuje ją regularne, równocześnie z naukami Chrystusa. Krytycznym okiem spogląda na zachodzące polityczne i społeczne zmiany. Nie obawia się oceniać działań rządzących obozów, powtarza, że jedną władzę w jego życiu stanowi Bóg („To do Niego należy i od Niego pochodzi”).

Nie zawsze w identyczny sposób postrzegał otaczający świat. W połowie zeszłego dziesięciolecia ganiał się po mieście z Mariuszem Pudzianowskim (mierzył się z nim także na zawodach Strongman). „Byłem zaślepiony bezrozumną nienawiścią” – przyznaje. Pisząc o wrogim sobie dziś uczuciu, cytuje Pismo Święte: „Każdy kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie życia wiecznego”. Obecnie nie zamierza wzbudzać swoją postawą jakichkolwiek negatywnych emocji. Mówi, że przed walką unika nawet kontaktu wzrokowego z przeciwnikiem, nie chcąc go sprowokować.

40-latek bierze na klatę 240 kilo i ma czarny pas karate. Nie zamierzam z nim niemniej rozmawiać o zacięciu do MMA, K-1, czy wrestlingu.

Od kilku dni z głowy nie mogą mi wylecieć słowa Victora Orbana. Człowiek, który uwolnił Węgry od wrogiego socjalizmu (obecny premier Madziarów) wstrząśnięty ostatnimi atakami terrorystycznymi w Paryżu zwrócił się w stronę naszego kraju: „Jeżeli naród największych bohaterów – polski naród – się nie obudzi, to Europa za 15 lat będzie islamska”.

Orban doskonale zna zapis naszych dziejów. Wie, że 12 września 1683 roku armia Jana III Sobieskiego rozbiła pod Wiedniem potężne wojska wezyra Kara Mustafy, zapobiegając tym samym islamizacji Starego Kontynentu. Jest świadom, iż 10 lat wcześniej świętowaliśmy swój największy militarny sukces studząc zapędy Imperium Osmańskiego. Dlaczego tak niewielu rodaków zna datę bitwy pod Chocimiem? Jak to możliwe, że chętniej wspominamy dziś morderczą Obronę Częstochowy? Dlaczego nie miewamy snów o potędze i często zapominamy o złotym polskim XVI wieku? Czy kolejne stulecie było dla nas wyłącznie krwawym okresem zmarnowanych szans? Czemu większą estymą darzymy Jana Kazimierza, niż Stanisława Żółkiewskiego – gościa, który zdobył Moskwę i w zasadzie w pojedynkę wskazał cara?

Aż wreszcie.

Czy współczesną „Odprawę posłów greckich” dałoby się w ogóle czytać?

Jesteśmy świeżo po obchodach 97. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Tak donośne święto skłania do refleksji i mnoży palące historyczne zagadnienia. Piątkowe zdarzenia potęgują pytania. Jaka czeka nas przyszłość? Pomimo licznych represji przetrwaliśmy 123 lata niewoli. Musimy zrobić wszystko, aby Rzeczpospolita już nigdy więcej nie zniknęła z mapy świata.

***

Hubert Kęska: Przed tygodniem świętowaliśmy 97. rocznicę odzyskania niepodległości. Jest Pan dumny z historii naszego kraju?

Kamil Bazelak: Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Że urodziłem się tu, na tej ziemi. Że w tym kraju mieszkam, pracuję, mogę realizować swoje pasje i marzenia. Nasza historia również napawa mnie dumą, choć na pewno nie wszystkie jej elementy. Nie wspominam z podziwem kolaboracji podczas drugiej wojny światowej. Uważam, że w czasie komunizmu ujawniły się najgorsze ludzkie cechy. To były dwa haniebne okresy w dziejach Polski.

H.K.: To niezłomna wiara pozwoliła nam przetrwać komunizm?

K.B.: Zdecydowanie tak. Przede wszystkim wiara. Byli ludzie, którzy tę wiarę w nas krzewili, umacniali. Mówię w tym kontekście m.in. o księdzu Popiełuszce, prałacie Jankowskim, kardynale Wyszyńskim, Janie Pawle II. W czasach komunistycznych ludzie z wielką przyjemnością chodzili do kościoła. To było niesamowite. Grono wiernych, chociaż pokaźne, wciąż się rozrastało. Wiernych, którzy żyli zgodnie z wartościami głoszonymi przez kościół. Byliśmy uciskani i kierowaliśmy swoje serca w stronę Boga.

H.K.: Pan w pełni zawierzył naukom Jezusa Chrystusa dziewięć lat temu, po długiej rozmowie z zaprzyjaźnionym księdzem. Wtedy po raz pierwszy sięgnął Pan po Ewangelię. Dziś Kamil Bazelak kojarzy się z zagorzałym chrześcijaninem.

K.B.: Jestem protestantem, który hołduje uniwersalnym wartościom katolickim. W kościele rzymskokatolickim większość wiernych jest dla siebie anonimowa. Przedstawiciele kościoła protestanckiego za to, spotykają się po nabożeństwach na „Herbatkach parafialnych, „Obiadach diakonijnych”. Dyskutują. To bardziej zwarta, zżyta grupa ludzi. Z drugiej strony, wśród protestantów nie brakuje osób, które w tak naprawdę odeszły od Boga. Proszę zwrócić uwagę na to, co dzieje się teraz w prawosławnym kościele szwedzkim. Biskupem jest tam kobieta. Kobieta żyjąca w związku z inną reprezentantką płci przeciwnej. Lesbijka. To porażające! Takiej liberalizacji religii zupełnie nie popieram. Dla mnie to nie jest już nawet chrześcijanka.

H.K.: Podziwia Pan Mieszka I, który pragnąc uniknąć siłowej chrystianizacji i faktycznego podboju polskich ziem przez Cesarstwo Niemieckie, uprzedził ruch zachodu i ożenił się z czeską księżniczką? Musiał jednocześnie zrezygnować z wygodnego życia u boku sześciu pięknych żon.

K.B.: Mieszko żył w grzechu. Nie wnikam, jakie były pobudki przyjęcia przez niego chrześcijaństwa. Formalizując związek z Dobrawą natomiast, z pewnością postąpił słusznie.

H.K.: 4 listopada Rosja obchodziła święto Jedności Narodowej. Rocznicę upamiętniającą zdobycie Kremla moskiewskiego i zakończenie okresu Wielkiej Smuty. Polacy panowali na Kremlu po zwycięstwie pod Kłuszynem. Zygmunt III Waza mógł mieć we władaniu i Rosję, i Szwecję (był jej prawnym sukcesorem), a skończył z niczym. Ostatecznie nie zgodził się, aby jego syn Władysław (miał zostać carem) przeszedł na prawosławie. Mało tego, postanowił nawracać Rosjan na wiarę katolicką. To spotkało się ze sporym sprzeciwem tubylców. Wybuchło ogólnonarodowe powstanie, które zapoczątkowało panowanie dynastii Romanowów. Zatwardziała katolicka postawa polskiego króla Panu imponuje? Czy był to po prostu strategiczny błąd?

K.B.: Wydaje mi się, że to był błąd. Od 2006 roku dokładnie studiuję Pismo Święte, analizuje poszczególne fragmenty nauk Jezusa i wiem, że nie stworzył On tylko jednego wyznania. Wszyscy jesteśmy chrześcijanami. Katolicyzm, protestantyzm, prawosławie – to są odłamy. Wierzę w jedność chrześcijan. Dla każdego z nas Jezus Chrystus jest Bogiem. Jeżeli w niego wierzysz, będziesz zbawiony. Poza tym, nakłanianie kogoś na siłę do zmiany religii to niewłaściwe podejście.

H.K.: Przedstawiciel polskiego mesjanizmu Adam Mickiewicz pisał w „Dziadach”, że Polska była przez wieki „Chrystusem narodów”. Że nasza ojczyzna wzorem syna Bożego została skazana na niezawinione cierpienie. Powinniśmy szczycić się tym, że udało się nam przeżyć? Podkreślać to historyczne męczeństwo? Czy wprost przeciwnie, starać się z tym nie obnosić i myśleć o sobie jako o narodzie zwycięzców?

K.B.: Nie powinniśmy się skarżyć. Nie można zapominać o krzywdach, jakich doświadczali nasi przodkowie, ale apoteozować, gloryfikować należy bardziej wzniosłe momenty historii, wielkie zwycięstwa Polaków.

H.K.: Podczas słynnego kazania na górze Jezus przemówił do zgromadzonych słowami: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie”. Zastanawiam się, czy takie postrzeganie świata nie staje się dziś dla masy ludzi tanim usprawiedliwieniem pogodzenia z losem, zaprzestania dążenia do samodoskonalenia, rozwoju?

K.B.: Jeżeli zubożałe rodziny usprawiedliwiają swoje kiepskie położenie trudną historią, to… poniekąd mają rację. Większość z nich przeżyło kilkadziesiąt lat sowieckiej niewoli. Polacy byli wtedy prześladowani, patrioci sądzeni, następnie skazywani na karę więzienia, torturowani, zabijani. To wszystko zostawia ślad, kładzie cień na życie w naszym kraju. Fakt, iż trzykrotnie byliśmy pod zaborami także nie pozostaje bez wpływu na pokolenia Polaków.

Inna sprawa, że nasza mentalność jest różnorodna. Od szlachty, przez czasy zaborów, aż po dzień dzisiejszy wielu rodaków kieruje się w życiu antywartościami. Mamy w sobie dużo zazdrości, zawiści –  niepożądanych, pejoratywnych cech. Jak na dłoni widać to za granicą. Emigranci w straszny sposób traktują swoich krajan.

Trzeba mieć świadomość historii, tego co doświadczyliśmy, ale należy żyć życiem teraźniejszym.

H.K.: Termin „Gloria victis” jest dla Pana szczególnie ważny. Janusz Korwin-Mikke uważa zaś, że pojęcie to powinno być zakazane. Że przejęliśmy je od Żydów, który wychwalają swoich poległych przodków broniących Masady i Jerozolimy. Europoseł mówi wprost: „Nie wolno nam mówić o przegranym Powstaniu Warszawskim, Powstaniu Listopadowym i innych klęskach”. Podaje przy tym obrazowy przykład: „Bokserowi przed walką nie mówi się jak dostał po mordzie, tylko przypomina mu się, jak dołożył innym. I tak trzeba ludzi wychowywać – świętować zwycięstwa, a nie dotkliwe przegrane”.

K.B.: Za niektórymi poglądami Janusza Korwin-Mikkego stoję murem. Tutaj akurat się myli. Nie można porównywać wolnościowych powstań z walką bokserską. Absolutnie! Wiadomo, że przed pięściarskim pojedynkiem człowiek wtłacza do głowy wyłącznie mega pozytywne myśli. Tyle że my nie jesteśmy w trakcie wojny, z nikim jej nie prowadzimy! Tym mocniej musimy pamiętać o tym, co przeżyli nasi bohaterowie podczas Powstania Warszawskiego. Jak walczyli o naszą niepodległość, jak byli mordowani.

H.K.: Radosław Sikorski twierdzi, że Powstanie Warszawskie było narodową katastrofą. Rafał Ziemkiewicz nazywa je pięknym samobójstwem. Gdy spytałem o sens wybuchu Powstania silnie związanego z Ruchem Narodowym wybitnego szermierza Ryszarda Parulskiego, odrzekł: „Z jednej strony, powstanie pochłonęło 200 tys. ofiar, doszczętnemu zniszczeniu uległ narodowy dobytek. Ja straciłem w nim matkę. Z drugiej jednak, takie wydarzenia budują tożsamość. Wie Pan czym różnimy się od narodu czeskiego? U nas legendą obrosły historie Wołodyjowskiego, Skrzetuskiego, Kmicica. A u nich za bohatera narodowego robi dobry wojak Szwejk”. Ma Pan podobny ogląd na temat nieudanych narodowościowych zrywów?

K.B.: Dokładnie, w pełni zgadzam się z panem Parulskim. Powstanie Warszawskie było potrzebne, niezależnie od tego ile ofiar pochłonęło. Przez moment odzyskaliśmy upragnioną niepodległość, byliśmy wolni. Ludzie oddawali za innych życie, dominowało braterstwo. To był okres budowania silnej świadomości narodowej, patriotyzmu. Był on bardzo widoczny nie tylko w relacjach między powstańcami, ale także normalnymi ludźmi. To było coś niesamowitego, dlatego jestem dumny z tego wydarzenia. Nie raz myślałem jak bardzo chciałbym żyć w tamtych czasach. Naprawdę, mimo wszystko, chciałbym doświadczyć takiego zjednoczenia, mobilizacji, walki w konspiracji. Darzę wielką atencją żołnierzy Armii Krajowej i innych bohaterów, którzy przeżyli ten piekielnie trudny zryw.

H.K.: Mówiliśmy o uciemiężeniu rodaków, ciężkich chwilach Polski. Porozmawiajmy teraz o wielkich zwycięstwach. Zwycięstwach, którymi przysłużyliśmy się całej Europie. Cud nad Wisłą 1920. Dzięki wygranej Bitwie Warszawskiej uratowaliśmy zachodnią część kontynentu przed rozlewem komunizmu i rozprzestrzenieniem władzy bolszewików. Przedwojenny brytyjski dyplomata Edgar Vincent D’Abernon zalicza opisaną konfrontację do piętnastu przełomowych w dziejach świata. Dlaczego Pana zdaniem dopiero niedawno zaczęto mówić o niej głośniej, szerzej? Pamiętam lekcje historii w szkole – krótka wzmianka, 15 minut. Szach-mat, kolejny temat.  

K.B.: Sam uczęszczałem do podstawówki w czasach głębokiego komunizmu. Historia była wówczas tak przekłamana, że w rzeczywistości uczyłem się jej wysłuchując relacji ojca i dziadka. Dziadek – podobnie jak bracia – służył w partyzantce, był łącznikiem AK. Jego opowieści otworzyły mi oczy i pozwoliły zupełnie inaczej spojrzeć na przeszłość. W szkole uczono mnie, że Rosjanie są naszymi przyjaciółmi. Że Katyń to zbrodnia niemiecka. Okropna obłuda! Miałem świadomość tego, jak wyglądała historia, ale nie mogłem mówić o tym w szkole, na lekcjach.

H.K.: Innym przełomowym momentem naszej historii była bitwa pod Grunwaldem. Co roku organizuje się jej inscenizację. Stała się narodowym symbolem sukcesu, uznawana jest za jedną z największych średniowiecznych bitew. Datę 1410 zna na wyrywki każdy dziesięciolatek. Historycy spierają się jednak, czy powinniśmy przykładać tak wielką wagę do zbrojnego triumfu Władysława Jagiełły. Polski publicysta Leopold Tyrmand zauważył, że wojny Greków, Persów i Rzymian nie polegały wcale na boju kilkudziesięciotysięcznych armii. Że tak naprawdę biły się dwie bandy. Nie o Troję i prześliczną Helenę, ale o stado owiec albo o zagon kapusty. Tym tropem idzie Paweł Zarzeczny, który traktuje Grunwald jako legendę oceaniczną – suche majtki na dnie morza. „To było po prostu starcie Pruszkowa z Wołominem, po którym pokonani czmychnęli do Sochaczewa” – zauważa.

K.B.: Nie rozumiem takiego deprecjonowania historii. Myślałem, że Zarzeczny ma trochę inny światopogląd, ale widocznie się myliłem. Jestem szczerze zbulwersowany tą wypowiedzią. Przecież Grunwald to była wielka bitwa, po której potężny Zakon Krzyżacki zaczął chylić się ku upadkowi! Później było starcie pod Królewcem, no i początek końca Krzyżaków. Pod Grunwaldem ich upokorzyliśmy. To w tej bitwie zginął arcymistrz zakonu Ulrich von Jungingen!

H.K.: 11 listopada nie tylko odzyskaliśmy niepodległość. 245 lat przed wycofaniem oddziałów niemieckich z terytorium Królestwa Polskiego wojska hetmana koronnego Jana Sobieskiego rozbiły armię turecką, odnosząc największe – pod względem skali zniszczenia oddziałów przeciwnika – zwycięstwo w dziejach naszego kraju. Imperium Osmańskie zostało napoczęte, by dziesięć lat później całkowicie przejść do defensywy i pożegnać się z wielkimi planami islamizacji chrześcijańskiej Europy. Czym jest spowodowane to, że tak mało osób zna datę bitwy pod Chocimiem? Znacznie większym uznaniem cieszy się u nas odparcie Potopu szwedzkiego, skuteczna Obrona Częstochowy.

K.B.: Niestety nie mówi się o wielu ważnych dla Polski bitwach. Reżimowe media przedstawiają coś zupełnie innego, sukcesy militarne kraju permanentnie pomijając. Obserwujemy postępujący proces niszczenia naszego społeczeństwa. Rujnowania wszelkich wartości, zwłaszcza tych patriotycznych. Patriotów nazywa się dziś faszystami, a chrześcijan prześladuje. W miejscach publicznych chce się zdejmować krzyże, w szkołach zlikwidować religię. Tak wygląda obecna Polska, obecny świat. Myślę, że część Polaków wzoruje się na modzie płynącej z zachodu. Zachód promuje dziś seksualizację dzieci, homoseksualizm, transseksualizm, gender.

H.K.: Szkoda, że nie przejęliśmy z Zachodu mody na szanowanie narodowych uroczystości.Zbydlęcenie amerykańskiego 4 lipca wydaje mi się niemal nierealne. Amerykanie radują się tym dniem.

K.B.: Tak, tylko że Amerykanie mają zupełnie inny komfort życia. Zarabiają więcej, żyją lepiej. Nie oszukujmy się, w Polsce większość osób ledwo wiąże koniec z końcem. Frustracja wynikająca z ciężkiej sytuacji materialnej jest przyczyną gorszących zachowań.

H.K.: Marsz Niepodległości od kilku lat nie cieszy się dobrą sławą.

K.B.: Wielu uczestników Marszu odczuwa miłość do ojczyzny, ducha patriotyzmu. Oni – jak Amerykanie – weselą się świętem odzyskania niepodległości. Inni wychodzą na ulice po to, żeby zademonstrować jak im jest w Polsce po prostu źle.

H.K.: Były szef Współorganizującej Marsz Młodzieży Wszechpolskiej – Robert Winnicki zauważa, że: „Demonstranci to żołnierze na pierwszej linii frontu walki o wolną Polskę”.

K.B.: Manifestują swoje poglądy, krzyczą o Bogu, honorze, ojczyźnie. Tak, można ich tak nazwać.

H.K.: Ale zamiast się jednoczyć, wzajemnie na siebie napuszczają wywołując zamieszki. Skąd to się bierze? Młodzi, agresywni ludzie wycierają sobie gębę państwowym świętem, czy ulegają centralnie sterowanej prowokacji?

K.B.: Tutaj wchodzą w grę dwa aspekty. Po pierwsze są to ludzie, którzy kierując się nadrzędnymi patriotycznymi wartościami nie boją się jasno i wyraźnie sprzeciwić dyktaturze, z jaką zetknęli się za rządów Platformy Obywatelskiej. Po drugie ulegają policyjnym prowokacjom. Nie ma wątpliwości, że są one sterowane politycznie. Proszę zwrócić uwagę, że budka przed rosyjską ambasadą nie została podpalona przez demonstrantów. To nie był wynik chuligańskiego wybryku, tylko celowy zabieg władzy. Informowała o tym Telewizja Republika.

H.K.: Co w dzisiejszych czasach – jak Pan zauważa: „przesiąkniętych deprawacją, hipokryzją i bałwochwalstwem” – oznacza bycie patriotą? Na blogu pisze Pan, że to współcześni Żołnierze Wyklęci.

K.B.: Tak uważam. W czasie ośmioletniej kadencji poprzedniego rządu – który sterował popierającymi go mediami, prokuraturą i sądami – patrioci byli traktowani jak Żołnierze Wyklęci. Byli szykanowani, skazywani w procesach (m.in. za skandowanie narodowych haseł na wykładzie Baumana). Wszelkie objawy patriotyzmu były tłamszone, próbowano gasić je w zarodku.

Dobrze, że nastał nowy rząd i poprzednia dyktatura przechodzi do lamusa.

H.K.: 25 października pełnię władzy w Polsce przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Wiem, że głosował Pan na tę partię, będąc wcześniej wielkim zwolennikiem wyboru na prezydenta Andrzeja Dudy. Nie ma Pan wątpliwości, że w pierwszej kolejności PiS powinien zająć się rozliczeniem poprzedniego obozu władzy i odsunięciem od stanowisk w urzędach administracji publicznej byłych członków PZPR. Pytanie, czy stać nas na dochodzenie prawdy i pogłębianie podziałów? Może korzystniejsza byłaby tutaj postpeerelowska polityka grubej kreski?

K.B.: Myślę, że dojście do prawny będzie nam się opłacać. Należy rozliczyć się z historią. Tym bardziej, że zbrodniarze żyją cały czas wśród nas. Ludzie, którzy wydawali wyroki na Żołnierzy Wyklętych, którzy byli odpowiedzialni za represje stalinowskie pobierają wysokie emerytury. Jest tysiące takich osób! Karmi się ich z pieniędzy podatników. Chodzi o świadczenia w wysokości 5-6 tysięcy złotych. To paranoja! Normalni ludzie martwią się jak przeżyć z dziesiątego do dziesiątego, mają najniższe emerytury, AK-owcy przymierają głodem, a stalinowscy oprawcy mają u nas jak u Pana Boga za piecem. Żyją jak królowie.

H.K.: Nie lepiej zostawić pewnych spraw sądowi Bożemu? Sześć dni temu zmarł generał Kiszczak – człowiek okrzyknięty największym zbrodniarzem stanu wojennego. Nie chciał go pochować żaden katolicki ksiądz. 

K.B.: Za życia nigdy nie został sprawiedliwie osądzony. Nie odcierpiał za swoje przestępcze dokonania. Możemy tylko domniemywać co go czeka teraz, jak surowo osadzi go Bóg. Co powinniśmy zrobić po śmierci Kiszczaka? Na pewno zdegradować go do najniższego stopnia wojskowego. Żeby pośmiertnie przestać tytułować go generałem.

H.K.: Postacią, która jednoznacznie kojarzy nam się z odzyskaniem niepodległości jest Józef Piłsudski. Pisarz historyczny Sławomir Koper wyznaje, iż odkąd w jednej ze swoich książek nadmienił, że marszałek miał dwie nieślubne córki, na każdym ze spotkań autorskich napotyka protesty. Mamy problem z obiektywnym spojrzeniem na pomniki? Narodowych świętości nie wolno krytykować, nawet w sferze obyczajowej?

K.B.: Nie chodzi o to, żeby celowo coś tuszować, przemilczeć drażliwe kwestie. Ale z pewnością obyczajowość schodzi na dalszy plan, jeżeli weźmiemy pod uwagę cały dorobek Piłsudskiego. Ten jest zdecydowanie pozytywny. Posiadanie nieślubnych dzieci, choć jest niewłaściwe i godne potępienia, ma tu marginalne znaczenie.

H.K.: W książkach historycznych można znaleźć informacje na temat alkoholizmu Sasów, bo też dynastia ta politycznie bardzo źle nam się kojarzy. Ciężko jednakże odnaleźć wzmianki o nieumiarkowania w jedzeniu i piciu Bolesława Chrobrego (Zagraniczni kronikarze pisali, że był tak otyły, iż ledwo mógł usiedzieć na koniu. Nazywali go opojem), który wprowadził nas na europejskie salony; czy neutralnej relacji śmierci wybitnego gospodarczo Kazimierza Wielkiego (Złamał nogę na polowaniu. Wracając do zamku odrzucił abstynencję i mimo ostrzeżeń lekarzy pił alkohol, co skończyło się wysoką gorączką, zapaleniem płuc i przedwczesnym zgonem). Prawie nikt nie mówi również np. o degrengoladzie wspaniałego na polu bitwy Jana III Sobieskiego („Raz nietrzeźwy polecił przebudować mostki nad pobliskimi kanałami na huśtawki. Potem, stojąc w oknie rezydencji, śmiał się do łez, kiedy wszyscy, bez względu na wiek, płeć, niespodziewanie wpadali do wody”*). Moim zdaniem taka wiedza uczłowieczyłaby tamte postacie. Dałaby nam ich pełniejszy obraz.  

K.B.: Możliwe. Wszyscy jesteśmy ludźmi, prawda? Mamy swoje ułomności, mniejsze lub większe grzechy na sumieniu. Nie mogą one przykryć dokonań, niepodważalnych osiągnięć. Wszyscy wymienieni przez Pana ludzie wydatnie przysłużyli się Polsce. Niezależnie od tego czy pili i czy żyli rozpustnie.

H.K.: Chyba najbardziej rozwiąźli byli piastowscy książęta dzielnicowi. Od Leszka Białego (Odmówił krucjaty do Ziemi Świętej, ponieważ nie było tam piwa, a bez tego napoju nie potrafił funkcjonować), przez księcia śląskiego Władysława (Nie przyjął godności biskupa Pasawy, gdyż uważał, że tamtejsze piwo jest podłej jakości), aż po rządzącego Legnicą Bolesława III Rozrzutnego. Rozwiąźli to może złe słowo. W średniowieczu ściśle przestrzegano przecież Wielkiego Postu. Po 40 dniach odrzucania przyjemności, sowicie to sobie odbijano. Ostatni z wymienionych książąt zmarł podczas trwającego w nieskończoność śniadania wielkanocnego. Zjadł trzynaście kurczaków, popił je ogromną ilością piwa oraz wina, po czym wyzionął ducha. Czy to nie charakterystyczne dla naszej sarmackiej natury? Wyrzeczenia i postanowienia ponad wszystko, a później uczta i zabawa na całego?

K.B.: Często tak u Polaków niestety bywa. (śmiech) Widząc cel potrafimy się faktycznie zdyscyplinować, ale trwa to zazwyczaj krótko. Z czasem wracamy do starych nawyków. Nie mówię o sobie, bo ja poszczę przez cały rok. Sześć lat temu całkowicie odrzuciłem jedzenie mięsa.

H.K.: Profesjonalny sportowiec może sobie na to pozwolić? Nie ma obaw o anemię? Pytam pomny historii Tomasza Garguli.

K.B.: Jak najbardziej. Nie mam potrzeby jedzenia mięsa i nie obawiam się anemii. Można np. pić mleko, jeść jajka, które zawierają wszystkie potrzebne człowiekowi aminokwasy egzogenne, endogenne i są bardziej wartościowe niż mięso.

H.K.: Chce się Panu jeszcze walczyć? W marcu sprawił Pan nie lada sensację pokonując rywalizującego jeszcze w zeszłym roku w Bellatorze Karla Etheringotna. Kilka miesięcy później wyraźnie uległ Pan znanemu z KSW Oliemu Thompsonowi. Po tym pojedynku donośnie pytał Pan sam siebie: „Może faktycznie jestem już za stary na sporty walki?”.

K.B.: To była chwilowa refleksja. Czarne myśli minęły, w czwartek wyjeżdżam na Litwę (rozmawialiśmy 10 listopada – przyp. HK). Nie mogę się doczekać aż odwiedzę Wilno. To miasto, w którym zostawiliśmy kawał naszej historii. Stoczę tam najbliższy pojedynek z Tomasem Pakutinskasem (Litwin wygrał z Bazelakiem przed czasem – przyp. HK). Co dalej z karierą? W marcu ponownie zmierzę się z Lloydem Bakerem. Ostatni nasz pojedynek został bezzasadnie przerwany przez sędziego. Jeżeli zdrowie pozwoli, chciałbym walczyć do pięćdziesiątki. W dniu pięćdziesiątych urodzin z satysfakcją zdmuchnąć świeczki

* Znajomość historycznych ciekawostek zawdzięczam w dużej mierze pracom wzmiankowanego Sławomira Kopra.

Źródło: www.sporteuro.pl Rozmawiał: Hubert Kęska (obserwuj na Twitterze)

W Polsce władzę przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Jedną z pierwszych decyzji tej partii, oprócz kwestii gospodarczych powinna być natychmiastowa delegalizacja partii postkomunistycznych. Należy przede wszystkich odsunąć od piastowania jakichkolwiek stanowisk w urzędach administracji publicznej, byłych członków PZPR, a także zlikwidować wszystkie partie, w jakich zrzeszają się obecni postkomuniści. Należałoby zacząć od zmian w Konstytucji RP, gdzie oprócz zapisu o zakazie propagowania systemu totalitarnego, winien znaleźć się zapis o zakazie propagowania komunizmu. Wszelkie partie postkomunistyczne winny zostać natychmiastowo zdelegalizowane.

Należy również sięgnąć po wszelkie możliwe instrumenty prawne i osądzić stalinowskich zbrodniarzy, którzy szczęśliwi i zadowoleni żyją wśród nas, pobierając wysokie, resortowe emerytury. To jedyny sposób, aby zadośćuczynić pamięci pomordowanych przez nich Żołnierzy Niepodległościowych.
W pierwszym rzędzie należy doprowadzić przed sąd sędziego stalinowskiego i mordercę Stefana Michnika, brata Adama Michnika, który ukrywa się w Szwecji. Michnik osobiście uczestniczył w egzekucji porucznika Andrzeja Czaykowskiego i był odpowiedzialny za śmierć wielu innych Żołnierzy Podziemia Niepodległościowego.
Na sprawiedliwie osądzenie i skazanie czeka również żyjący w dobrobycie morderca rotmistrza Witolda Pileckiego- Ryszard Mońko. Z kolei Jerzy Kędziora – ubek i stalinowski oprawca bestialsko znęcający się nad Żołnierzami Wyklętymi, do dzisiaj żyje jak król i pobiera kilka tysięcy resortowej emerytury. Wśród nas żyją tysiące byłych funkcjonariuszy komunistycznych, którzy odpowiedzialni są za cierpienia i śmierć polskich bohaterów.
Bóg ich osądzi i skaże na wieczne męki w ogniu piekielnym, ale my dzisiaj, jako obywatele Polski musimy rozliczyć ich za stalinowskie zbrodnie. Czasu mamy niewiele, bo komunistyczni mordercy są już w wieku emerytalnym. Niech za swoje zbrodnie cierpią także w życiu doczesnym, bo swoim ofiarom nie okazywali żadnej litości. Skazywali ludzi na śmierć i mordowali ich z cynicznymi uśmiechami. Wyzbyci byli jakichkolwiek cech ludzkich, pozbawieni sumienia i jakiegokolwiek współczucia.
Stalinowscy zbrodniarze zdradzili naszą Ojczyznę i muszą ponieść za to pełną odpowiedzialność. Zginęło przez nich tysiące żołnierzy Polskiego Podziemia torturowanych, mordowanych strzałem w tył głowy.Nie zapominajmy o tym! Rozliczmy tych zwyrodniałych oprawców! Tego wymaga od nas honor patriotów i pamięć o pomordowanych bohaterach.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Polska przez modę płynącą z zachodu coraz bardziej się liberalizuje. Upadają wszelkie wartości, niszczy się patriotów, tępi chrześcijan. Reżimowe media TVN, TVP, Polsat, Gazeta Wyborcza, Newsweek postawiły sobie na celu zniszczenie polskiej prawicy, gdyż za nią idą uniwersalne wartości, które nie podobają się rządzącym. Według nich Polak powinien być głupi, naiwny i zepsuty, bo takim jest najłatwiej manipulować. Polak silny, wierzący w Boga, stawiający, jako priorytet wartości patriotyczne jest groźny. Propaganda liberalno- lewicowa nazywa go faszystą. O dziwo, takie same podejście mieli komuniści, którzy prześladowali żołnierzy AK i NSZ. Też ich nazywali faszystami.
Naszych wielkich patriotów skazywano na kary śmierci, długoletnie więzienia, torturowano, mordowano, zakopywano w bezimiennych grobach, bezczeszczono ich ciała, niszczono o nich pamięć. Dzisiaj wprawdzie ustrój nie pozwala rządzącym na mordowanie patriotów i chrześcijan, ale za to są oni pacyfikowani przez policję, skazywani przez sądy na kary więzienia, grzywny i prace społeczne. Do ludzi się strzela z gumowych kul, zamyka się do więzień pod byle pretekstem. Za samo protestowanie i piętnowanie, takich zbrodniarzy jak Zygmunt Bauman można trafić do więzienia. Niby komunizm upadł, ale sytuacja polskich patriotów się nie zmieniła. Rząd, sądy, policja działają, jak za czasów Polski Ludowej. Media reżimowe i dziennikarze dla nich pracujący posługują się kłamliwą propagandą wzorowaną na dziennikarstwie komunistycznym, jakie uprawiała Trybuna Ludu i Telewizja Polska. Wystarczy na chwilę się zatrzymać i chłodno przeanalizować to co się dzieje, aby dostrzec jasny i oczywisty obraz tego wszystkiego.
Dzisiaj każdy patriota i chrześcijanin szykanowany i niszczony przez system jest współczesnym Żołnierzem Wyklętym. Czasy się zmieniły, ale władza nie. W Polsce nadal jest komunizm, z tymże pod inną nazwą.Patrioci nazywani są faszystami, a tak naprawdę walczą oni o Polskę wolną i niepodległą. To żołnierze nowej ery. To prawdziwi Żołnierze Wyklęci, znienawidzeni przez liberalną- lewicę będącą w strukturach władzy i w rządowych mediach.
Bóg, Honor i Ojczyzna!

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Dzisiaj w modzie są poglądy liberalno-lewicowe podważające wiarę w Boga, szerzące laicyzację, promujące, gender, eutanazję niemowląt – zalegalizowaną już w Belgii, czy in vitro w wyniku którego ginie 92,5% dzieci, a tylko 7,5% przeżywa. Za poglądami liberalnej lewicy stoją dzisiaj postkomuniści typu Grodzka, Kalisz, Senyszyn,Siwiec, Kwaśniewski, i ich następcy z młodszego pokolenia jak Palikot, Biedroń i inni popierający cywilizację śmierci. Do „szacownego” grona dołączyła również premier Kopacz i prezydent Komorowski wraz z watahą podobnych im światopoglądowo działaczy struktur PO i PSL.
Poglądy liberalno-lewicowe pod, którymi podpisują się niektórzy politycy są ewolucją myślenia ściągniętego rodem z czystego komunizmu. To jest niestety nieuleczalne. Podobnie myśleli towarzysze za komuny, którzy mordowali Żołnierzy Wyklętych i którzy zwalczali chrześcijan i wszelkie przejawy wiary w Boga.
Granice braku człowieczeństwa u ludzi, wyznacza brak uczuć wyższych i niewyobrażalna głupota ludzka. Każdy człowiek podejmuje w swoim życiu świadome wybory. Jaki jest jego wybór, takie jest i jego życie.
Ja jestem za życiem, miłością i pokojem, podążam drogą jaką wskazuje mi Pan i daję tego świadectwo. Nikogo na siłę nie będę nawracał. Niegdyś też miałem kryzys wiary i podważałem wszystko, co się tyczy Boga. Na szczęście ktoś wskazał mi drogę w ciemnościach i 9 lat temu odkryłem to, że Bóg tak naprawdę nie umarł. Bóg istnieje…To moje życie było puste i bez sensu, ale dzięki Bogu wszystko się zmieniło. Dzisiaj Bóg mnie prowadzi i zawsze nade mną czuwa.Jest dla mnie opoką, miłością i pokojem, wsparciem w każdej sytuacji. Soli Deo Gloria!

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Kamil Bazelak

Komunizm powrócił do Polski. Sytuacja zaczyna coraz bardziej przypominać reżim białorusiński. Sfałszowano wybory samorządowe, na co są ewidentne dowody przedstawiane w niezależnych mediach. W taki sam sposób, dopuszczając się przekrętów wyborczych Komorowski wygra w przyszłości wybory prezydenckie, a koalicja PO- PSL wybory parlamentarne. To koniec demokracji, koniec patriotyzmu i chrześcijaństwa w Polsce. Jesteśmy niszczeni, pacyfikowani przez organa ścigania, dyskredytowani w reżimowych mediach TVN, TVP i Gazeta Wyborcza. Mainstream medialny atakujący polskich patriotów to grupa dziennikarzy reżimowych opłacanych przez komunistyczny rząd Polski, pracująca dla dyktatury Platformy Obywatelskiej i PSL-u.
Ludzie oburzeni faktem sfałszowania wyborów samorządowych wyszli na ulicę, aby zamanifestować swój brak zgody na oszustwa wyborcze. Potem wraz z grupą relacjonujących to dziennikarzy udali się do siedziby PKW, aby zaprotestować przeciwko fałszerstwom w tegorocznych wyborach samorządowych. Policjanci działając na rozkaz MSW i Bronisława Komorowskiego zatrzymali dziennikarza z Telewizji Republika, Jana Pawlickiego, fotoreportera Polskiej Agencji Prasowej Tomasza Gzella, reżysera Grzegorza Brauna, dziennikarkę Ewę Stankiewicz, Grzegorza Santorskiego z Krucjaty Różańcowej, Rafał Mossakowskiego z Centrum Edukacyjnego Powiśle oraz Zenona Nowaka ze Stowarzyszenia Dzielny Tata.

Ewa Stankiewicz została upokorzona i skuta kajdankami, jak pospolity przestępca. Potraktowanie w ten sposób kobiety, która jest założycielką Fundacji „Dobrze że jesteś”, pomagającej osobom umierającym, oraz prezesem Stowarzyszenia Solidarni 2010, jest sprawą kompromitującą obecną władzę, której znakiem rozpoznawczym jest despotyzm i autorytaryzm.
Prezydent Polski Bronisław Komorowski to sekretarz KC PZPR, żywa reinkarnacja Wojciecha Jaruzelskiego. Nie bez powodu Komorowski oddawał honory na pogrzebie temu komunistycznemu zbrodniarzowi. Patrząc na totalną bezkarność prezydenta, premiera, ministrów i ich urzędników odechciewa się życia w tym kraju.
Moim zdaniem opozycja przegrywa i przegra każdą batalię z obecnym reżimem politycznym, który ma po swojej stronie media reżimowe i organa władzy państwowej( wykonawczej, sądowniczej), a także takie formacje mundurowe, jak policja. Nie można winić jednak samych policjantów za ich działania. Oni wykonywują rozkazy, które płyną z MSW i od prezydenta do komendanta głównego policji, a potem do naczelników konkretnych wydziałów. Za odmowę wykonania rozkazu grozi im odpowiedzialność dyscyplinarna, degradacja i inne kary. Większość policjantów prywatnie popiera jednak opozycję, a nie reżim polityczny.

Polskę tak naprawdę może uratować tylko przewrót i obalenie rządu. Po prostu „polski Majdan”. Oczywiście nie nawołuję do tego typu postępowania, bo cały czas liczę jeszcze na rozsądek niektórych rządzących, którzy może się w końcu opamiętają. Patrząc jednak na to wszystko chłodnym i obiektywnym okiem, jeśli administracyjne i prawne sposoby wygrania z reżimową koalicją PO-PSL zawodzą, to co innego ludziom pozostaje? Tkwić i gnić w tym szambie, czy wziąść w końcu sprawy w swoje ręcę i działać.
Ja ze swojej strony oczekuję tylko uczciwości, praworządności i nie deptania prawdziwych polskich, chrześcijańskich i patriotycznych wartości, takich jakimi kierują się Ewa Stankiewicz, Grzegorz Braun, Jan Pawlicki, Grzegorz Santorski, Rafał Mossakowski i Zenon Nowak, którzy zostali potraktowani przez reżim polityczny i mainstream medialny jak zwykli przestępcy.
Nie ma zgody w naszym społeczeństwie na takie postępowanie! Ludzie obudźcie się w końcu, bo ockniecie się, którego dnia w nowym państwie, w Federacji Rosyjskiej.

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

Stefan Niesiołowski to zdegenerowany alkoholik!

Stefan Niesiołowski, poseł PO, szef sejmowej komisji obrony narodowej, zaatakował dzisiaj niezależnych dziennikarzy nazywajac ich ” PiS-owskimi śmieciami”. Mowa nienawiści, czerwone pieniactwo i trywializm tego człowieka przekroczyły wszelkie granice ludzkiej przyzwoitości. Niektórzy ludzie zastanawiają się pewnie, co się dzieje z głową profesora muchologii Niesiołowskiego? To jakieś zaburzenia natury psychiatrycznej , czy też zwykła niczym nieuzasadaniona nienawiść do opozycji, którą przecież zdradził w czasach PRL?

Sprawa jest o wiele bardziej prosta, niż komukolwiek się wydaje. Stefan Niesiołowski to zdegenerowany alkoholik, po licznych kuracjach odwykowych. Jego mózg nie pracuje już normalnie, gdyż komórki nerwowe, są w fazie totalnej destrukcji, wynikającej z wieloletniego nadużywania alkoholu.

Skąd wiem, że Stefan Niesiołowski jest alkoholikiem? Miałem wiele lat temu przyjemność poznania pewnego oficera Wojska Polskiego – członka Solidarności za czasów PRL, majora Jerzego Bąka( późniejszego podpułkownika), który służył w łączności w Sieradzu. Major Bąk jeździł często razem z Niesiołowskim na polowania. To co mi opowiadał na temat wulgarności i demoralizacji Niesiołowskiego, nadawało by się na książkę sensacyjną. Od niego właśnie wiem, że Niesiołowski wielokrotnie bywał pacjentem kliniki odwykowej. To cała smutna prawda o Stefanie Niesiołowskim, który na co dzień miota się w bezsilnej wściekłości do świata, obraża ludzi, krzyczy o braku tolerancji, a sam w środku jest pusty i sfrustrowany swoim życiowym nieudacznictwem i alkoholizmem. Snobizm, lewactwo, demoralizacja, brak uczuć wyższych to wartości nadrzędne Niesiołowskiego. Ktoś taki jak on powinien odejść z polityki. Przynosi tylko wstyd!

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan
Kamil Bazelak

7 czerwca 2014 Dom Kultury w Zelowie zorganizował promocję książki Sławoja Kopka „Szare miasto”. Kim jest autor tej książki? Kopka to pracownik komunistycznej i zbrodniczej Służby Bezpieczeństwa(SB), oficer polityczny MSW obecnie znajdujący się na emeryturze.

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak

Podczas promocji książki na sali w Domu Kultury obecni byli członkowie Obozu Narodowo Radykalnego wyrażający w ten sposób swój oficjalny sprzeciw przeciwko kłamstwom tego aparatczyka. Wśród adwersarzy byłego członka aparatu bezpieczeństwa znajdował się również dziennikarz sportowy, były redaktor naczelny magazynu Body Style i zawodnik sportów walki Kamil Bazelak. Ze strony oponentów byłego oficera SB padały rozliczne pytania dotyczące jego życiorysu, odpowiedzialności prawnej i moralnej, a także haniebnego i lekceważącego zachowania wobec ofiar komunizmu. Szokujące było zachowanie obecnych w Domu Kultury zwolenników Kopki, którzy agresywnie reagowali na każde zadane mu pytanie. Widać było wielu wyznawców komunistycznej nomenklatury nie liczących się z zasadami i regułami merytorycznej dyskusji.

Kamil Bazelak zapytał się między innymi czy Sławoj Kopka zdecydowałby się na publiczne wystąpienie z przeprosinami za swoją działalność w ramach pracy w Służbie Bezpieczeństwa. Bazelak twierdził, że takie zachowanie byłoby ekspiacją dla naszego społeczeństwa dotkniętego przez zbrodnie komunistów.

Po oficjalnym zakończeniu otwartego spotkania mającego promować książkę Sławoj Kopka zgodził się na propozycję Kamila Bazelaka dotyczącą ponownego spotkania i wygłoszenia oficjalnych publicznych przeprosin skierowanych do skrzywdzonych przez komunistów Polaków. Jeżeli dojdzie faktycznie do takiej sytuacji, to będzie ona milowym krokiem w życiu Sławoja Kopki i jednocześnie jego rozgrzeszeniem i swoistym zadośćuczynieniem. Kopka zdecydował się zrobić zdecydowany krok, na jaki niestety nie było stać jego mocodawcy- zmarłego dyktatora generała Wojciecha Jaruzelskiego. Być może śladami Sławoja Kopki pójdą i inni komunistyczni pracownicy bezpieki , a także znani prominentni dygnitarze PRL.

Dzisiaj odbył się pogrzeb komunistycznego dyktatora i zbrodniarza generała Wojciecha Jaruzelskiego. Polskie władze, kancelaria prezydenta Komorowskiego urządziły mu państwowy pogrzeb, który odbywał się  przy głośnych okrzykach oburzenia licznie zebranych ludzi wykrzykujących słowa pogardy typu  „zdrajca”, „hańba” „morderca” ,”Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. Wśród tłumu można było zobaczyć wizerunek zamordowanego Grzegorza Przemyka.

Jaruzelskiego pożegnali: prezydent Bronisław Komorowski, towarzysz Aleksander Kwaśniewski, towarzysz Leszek Miller, towarzysz Adam Michnik, towarzysz Czesław Kiszczak, towarzysz Jerzy Urban, ambasador Federacji Rosyjskiej Aleksandr Alieksiejew, Daniel Olbrychski, Jan Lityński, ks. Adam Boniecki i ks. Wojciech Lemański,abp Jerzy Guzdek ,Lech „TW. Bolek” Wałęsa, Stanisław Koziej, minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, Tomasz Nałęcz.

To wstyd, że zbrodniarz komunistyczny Jaruzelski został pochowany na Powązkach z honorami, w miejscu, gdzie spoczywają prawdziwi bohaterzy i patrioci walczący z reżimem komunistycznym, pomordowani na rozkaz komunistów. Podobne honory po śmierci oddawano również bandycie i mordercy Stalinowi. Hitlera z honorami już nie pochowano. Komuniści zawsze potrafili zadbać o siebie nawet po śmierci. Jaruzelski nie był tutaj wyjątkiem.

Jaruzelski to dyktator i komunistyczny bandyta, który nie wahał się wydać rozkazów pacyfikacji cywilów. Na ulice wyprowadzał czołgi, ZOMO i żołnierzy, którzy strzeli do ludzi, bili i znęcali się wykazując wyjątkowe okrucieństwo i bestialstwo.

W procesie o sprawstwo kierownicze w maskarze grudniowej w 1970 roku, który toczył się od 1995 roku, sąd w żaden sposób mimo kilkunastoletniego procesu nie mógł skazać Wojciecha Jaruzelskiego. Uniknął on odpowiedzialności karnej, gdyż zawieszono wobec niego postępowanie z powodu złego stanu zdrowia. Czesław Kiszczak w 2012 roku za swe zbrodnie został skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. Jaruzelskiego sprawę skierowano do odrębnego postępowania. Przez 17 lat udało mu się wodzić za nos polski wymiar sprawiedliwości.

Dla mnie  Wojciech Jaruzelski nie zasługuje na to, aby go nazywać Polakiem. Ktoś kto morduje własny naród nie był godzien, aby wśród niego żyć. Dla mnie był to zbrodniarz,  o czym świadczy sprawstwo kierownicze w tej masakrze, a także wprowadzenie stanu wojennego. Jak bowiem można było wydać taki rozkaz, aby strzelać do ludzi na ulicy? Jak można było kazać mordować własnych rodaków?  Miejsce  Jaruzelskiego było zawsze w więzieniu, do którego nigdy jednak nie trafił. Ten szczwany lis wymknął się sprytnie swojemu przeznaczeniu. Ludzie go już nie osądzą. Mogą go tylko oceniać. Osądzi go Bóg i Jaruzelski po drugiej stronie poniesie najsurowsze konsekwencje swego życia, a jego dusza będzie cierpieć takie katusze, jakie cierpiały jego bezbronne ofiary i ich zrozpaczone rodziny. Bóg jest sprawiedliwym sędzią, dlatego nie wątpię w jego wyroki. Dusza Jaruzelskiego od dawna wyje już w kotle Belzebuba.

Pozdrawiam wszystkich patriotów. Cześć i chwała ofiarom generała!

Kamil Bazelak

foto: telewizjarepublika.pl

Powered by ST.