Archiwum dla: Jezus Chrystus


Dzisiaj z okazji 100 – lecia niepodległości Polski byłem na koncercie uwielbienia Pana w Kościele Ewangelicko-Augsburskim św. Mateusza w Łodzi, gdzie wystąpił zespół chrześcijański Exodus 15. Podczas wieczoru uwielbienia Jezusa odbyło się wręczenie nagród „Serce Łodzi” oraz ekumeniczna modlitwa, którą prowadzili abp Grzegorz Ryś (metropolita łódzki), ks. Michał Makula (proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Łodzi) oraz pastor Leszek Wakuła (Zbór Baptystów w Łodzi).

Exodus 15 na koncercie z utworem „Duszo ma Pana chwal”

Exodus 15 w studio z utworem „Duszo ma Pana chwal”

Ktokolwiek uwierzy w Jezusa, będzie zbawiony! Światłość przyszła na świat, lecz ludzie z powodu zła, które czynili upodobali sobie ciemność. Ciemność jest łatwiejsza, przyjemniejsza. Zepsucie, kłamstwo, oszustwo, brak pokory, nienawiść, zawiść, zazdrość – to tylko nieliczne drogi prowadzące do Piekła.
Jezus powiedział, że każdy człowiek, który zło czyni, nienawidzi Światłości, bo jest ona przeciwieństwem jego złych czynów. Ludzie, którzy postępują zgodnie z prawdą, miłością, wiernością i uczciwością zawsze dążą do Światłości, postępując zgodnie z wolą Jezusa. Ich uczynki są dokonane w Bogu i z myślą o Bogu. Taka też powinna być droga każdego chrześcijanina. Musimy kroczyć drogą, jaką wskazuje nam Jezus. Mimo upadków, jakie niesie za sobą życie odrzućmy zło, a przyjmijmy dobro. Dobrem, a nie nienawiścią odpłacajmy innym. Umrzyjmy i narodźmy się na nowo, aby stać się nowymi ludźmi w Bogu.

Dostałem pytanie od jednego z internautów, cytuję:
„Skoro Bóg jest idealny i wszechmogący to dlaczego stworzył świat pełen cierpienia? Mógł stworzyć od razu wspaniały świat.”
……………….
Nie można winić Boga, za to co się dzieje na świecie, za wojny, morderstwa, kradzieże, oszustwa, pożądliwość, czy dewiacje seksualne. Bóg stworzył świat idealny, ale człowiekowi się to nie spodobało, gdyż czuł się niewolnikiem. Bóg dał człowiekowi wolną wolę i to człowiek z pełną świadomością ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Nie ma w tym winy Boga, lecz tylko człowieka.
Bóg stworzył człowieka z miłości. Aby mogła istnieć miłość, musi jednocześnie istnieć również wolność, dlatego też Bóg dał każdemu człowiekowi wolną wolę, aby sam mógł korzystać z wolności i wybierać pomiędzy dobrem, a złem. Ludzie dostając możliwość wyboru i pełną wolność, częstokroć wybierają nienawiść, niesprawiedliwość, nienasycone pożądanie, żądzę posiadania i żądzę mordu. Ludzie w swej zarozumiałości i chciwości, chcą mieć nieograniczoną władzę, taką jaką posiada Bóg. Bóg jest jednak czystym dobrem i miłością. Ludzie wykorzystując swoją ziemską władzę do krzywdzenia innych, korzystając z wolności danej przez z Boga, popadają w bezkres grzechu. To ich wolny i świadomy wybór.

Jak poznałem Jezusa?

Byłem ateistą. Kroczyłem drogą do zatracenia przez używki, agresję. Dwanaście lat temu poznałem Boga. Nie od razu to mnie jednak zmieniło. Moja metamorfoza była stopniowa. Ewoluowałem latami. Dwukrotnie w swoim życiu, doświadczyłem Obecności Jezusa, co spowodowało ostateczną zmianę mojej osobowości, przewartościowanie mojego życia.
Największym moim grzechem był grzech pychy. Dopiero, kiedy go odrzuciłem wszedłem na właściwą drogę prowadzącą do Boga.
Dzisiaj nauczam karate. Pracuję z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Angażuję się w rozmaite projekty charytatywne.

Pierwszy raz doświadczyłem Obecności Jezusa, gdy biegałem po lesie, modliłem się o jakiś znak od Boga i wtedy zobaczyłem świetlisty promień spływający z nieba. Stanąłem jak zauroczony. To moja relacja z tamtej chwili…

Podczas dzisiejszego biegania doświadczyłem Czegoś niezwykłego, Obecności Jezusa Chrystusa…był światłem, blaskiem, czymś pięknym, ezoterycznym i nieskazitelnie czystym. Poczułem spokój ducha, ogromną radość. Dziękowałem za ten znak, za Obecność, Objawienie się w porannym świetle, za ciszę i wiarę, jaka mnie przenikała. Modliłem się o znak z Niebios i go dostałem. To doświadczenie zmieniło mnie w jednej chwili. Chciałbym codziennie doświadczać takiego stanu i widzieć Obecność Jezusa, bo Objawienie takie buduje wiarę człowieka i wynosi ją na piedestał miłości i atencji dla Boga. Światło które widziałem było piękne, przejrzyste, czułem ogarniającą mnie Wszechmogącą i Wszechwieczną moc Jezusa emanującą ze światłości. To niesamowite przeżycie, nie dające się opisać żadnymi słowami. To trzeba poczuć!

Drugie doświadczenie Obecności Pana, było podczas ekstremalnej sytuacji, gdy byłem blisko śmierci.

Czwartego lipca wybrałem się na długie wybieganie w góry Sokole. Plan zakładał 1, 5 godzinu intensywnego biegu. Założyłem rashguarda i grubą bluzę, aby się wypocić. Nie przewidziałem jednak, że tym razem przesadzę. Po kolei pokonywałem górki i inne konkretne jurajskie wzniesienia. Pociłem się przy tym niemiłosiernie, a nie wziąłem ze sobą krzty wody. I to był wielki błąd. W pewnym momencie poczułem, że słabnę, zaczęło mi się kręcić w głowie, miałem mroczki przed oczyma, ogromne pragnienie, myślałem, że zaraz upadnę. Z nieba lał się niemiłosierny żar. Upał, skwar zabijały we mnie każdą komórkę. Było źle, naprawdę źle. Do najbliższych drzew miałem około 300 metrów, zero cienia, ucieczki przed słońcem. Było mi niedobrze, czułem, że zaraz odpłynę. Wiedziałem, że to skrajne odwodnienie. Ostatkiem sił zadzwoniłem po pomoc do rodziny, nie wiedziałem jednak, gdzie jestem. Zacząłem się modlić do Jezusa. Czułem oddech śmierci na swym karku. Ledwo szedłem, słaniając się na nogach i cały czas się modliłem mówiąc „Ufam Ci Jezu”.. Dotarłem do drzew, a potem do jakiejś drogi. Szedłem jak w amoku, cały czas się modląc do Jezusa. Czułem Jego Obecność przy mnie. Nie bardzo wiedziałem, gdzie jestem, ale zawierzyłem się Panu. Dotarłem do jakiejś piaszczystej drogi, a potem do rozstaju dróg, gdzie pośrodku był krzyż z ukrzyżowanym Jezusem. Ostatkiem sił wysłałem sms z lokalizacją miejsca, gdzie mniej więcej jestem. Położyłem się pod krzyżem i leżałem, czekając. Nie wiem, ile to trwało, ale mnie znaleźli. Dostałem wody, ale z powodu przegrzania organizmu i odwodnienia trzęsłem się z zimna. Puls miałem ledwo wyczuwalny, bardzo niskie ciśnienie. Rodzina miała wzywać pogotowie, ale uprosiłem, żeby tego nie robili. Ponad półgodziny mnie nawadniali, a potem w hotelu przez długi czas leżałem z lodem na karku i głowie i stopniowo przyjmowałem płyny.
Jestem pewien, że gdyby nie interwencja Jezusa, wyprowadzenie mnie pod Jego krzyż, dzisiaj mnie już by nie było wśród was. Gdybym padł w tym słońcu, już bym się więcej nie podniósł. Byłoby po mnie. Zanim by mnie znaleźli upłynęłoby wiele godzin. Wiele słyszy się o zgonach ludzi podczas biegania, właśnie z przegrzania organizmu i odwodnienia. Zrobiłem idiotyczną rzecz biegając w upał tak ubrany, bez butelki wody. Było to jednak dla mnie ogromne przeżycie, doświadczenie, za które jestem wdzięczny Bogu. W jaki sposób na tym odludziu trafiłem właśnie na krzyż Pański? Cały czwarty lipca spędziłem na modlitwach dziękczynnych. Życie zawdzięczam Jezusowi. Bogu niech będzie chwała!

Żyjemy w dwóch światach


Kamil Bazelak Oli Thompson

Bóg jest naszą jedyną rzeczywistością, ale częstokroć człowiek egzystuje tak, jakby Bóg nie istniał. To kwestia świadomego wyboru danej jednostki.
Człowiek żyje w dwóch światach, zewnętrznym widzialnym i wewnętrznym, tym niewidzialnym. Świat zewnętrzny poznajemy za pomocą naszych zmysłów, dotyku, słuchu, wzroku, smaku i powonienia. Świat wewnętrzny, z którego składa się dusza to nasze myśli, reakcje i emocje. Jeżeli chcesz się zmienić, oczyścić swoją duszę i umysł, uporządkować własne emocje, to zacznij już dzisiaj myśleć pozytywnie, afirmując myśli pełne wiary, miłości i spokoju. To jest właściwa droga prowadząca do całkowitej metamorfozy naszej duszy i osiągnięcia pełnej harmonii i spokoju, dzieki czemu bardziej zbliżymy się do Boga.
Jak powiedział św. Paweł z Tarsu: „Przemieniajcie się poprzez odnawianie umysłu.”

Dusza człowieka jest wieczna, nigdy się nie starzeje, gdyż duch obecny w nas nie może się zestarzeć. Nie widzimy go, ale czujemy, jesteśmy świadomi wszystkich emocji, z jakich składa nasza dusza. Nie widzimy ducha, nie widzimy życia, ale wiemy, że żyjemy. Tak samo, jak nie widzimy ciepła, czy zimna, ale je odczuwamy. Człowiek, który uważa, że rodzimy się, żyjemy i umieramy tylko po to, aby na zawsze zniknąć z tego wszechświata, jest godny pożałowania. Życie dla takiej osoby pozbawione jest jakiegokolwiek sensu. Codzienna egzystencja takiego człowieka polega na zaspokajaniu swoich potrzeb fizjologicznych i dążeniu do wygodnego życia. Liczą się tylko jego przyjemności. Taki światopogląd jest dla niego źródłem życiowych frustracji, nienawiści, zazdrości, cynizmu i gniewu wobec tych, którzy odnaleźli w życiu sens ziemskiej egzystencji i mają swoją opokę w Bogu.
Śmierć nie jest naszym końcem, jest tylko podróżą do Królestwa Niebieskiego. Od momentu narodzin, dzień za dniem idziemy wciąż naprzód i nieuchronnie zbliżamy się do Boga. Wszystko ma swój początek i wszystko ma też swój koniec, także każdy z nas, któregoś dnia opuści swoją ziemską powłokę i uda się w wędrówkę do Królestwa Bożego. Od nas samych, od naszej wiary w Jezusa Chrystusa i dobrych uczynków, jakie z tej wiary wynikają, zależy to, gdzie nasza wędrówka będzie miała swój kres. Już dzisiaj możemy wybrać cel swojej wędrówki. Wybór jest prosty, Niebiosa i wieczne życie w radości i pokoju, albo Otchłań, gdzie czeka nas już tylko „płacz i zgrzytanie zębami”. Ja wybrałem drogę do Boga i mimo wielu upadków tą drogą zmierzam przez wyboje swojego życia. Wy też wybierzcie mądrze…

Kamil Bazelak

Cały dzień powinniśmy dziękować Jezusowi za każdy kolejny dzień, za każdą chwilę, sekundę naszego życia, albowiem nie znamy dnia, ani godziny! Ludzie wpadają w ciągły wir gonitwy za pieniędzmi, otaczają się dobrami materialnymi, zapominając przy tym o Bogu. Każdy człowiek powinien zdać sobie sprawę, że po śmierci na tamten świat, nic ze sobą nie zabierze. Wszelkie dobra materialne i użytkowe, modne ciuchy, samochody, pieniądze – wszystko zostanie tutaj, na ziemi. Jednego dnia tryskamy zdrowiem i życiem, a kolejnego dnia możemy niespodziewanie odejść z tego świata. Nie wiemy, co jest nam pisane…
Co mamy więc robić? Jak dalej żyć?
Bądźmy przede wszystkim czujni, bo naprawdę nie znamy swojego kolejnego dnia ani godziny. Nie wiemy, kiedy przyjdzie nasz kres i śmierć otuli nas swym ramieniem. Musimy pogodzić się z Bogiem, bezustannie szukać oblicza Pana i modlić się do Niego.
Nie wystarczy kilka razy uczynić dobro, aby być zbawionym, trzeba też wierzyć w Jezusa, albowiem dobre uczynki nie są absolutnie żadną gwarancją naszego zbawienia. Ktokolwiek chce być zbawiony musi wierzyć w Jezusa Chrystusa i wyznawać chrześcijańską wiarę.
Zbawieni jesteśmy z łaski Pana i przez naszą wiarę.

 

„Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu” ( List Pawła do Rzymian 12,2)
Spokojny umysł jest źródłem siły. Musimy oczyścić umysł z negatywnych emocji i napełnić go pozytywnymi afirmacjami. Niech nasze serca będą wolne od nienawiści, gniewu i lęku. Wypełnijmy nasz umysł wiarą, myślami o Bogu. To jedyna droga do spokojnego umysłu. Czeka nas codzienna, wewnętrzna walka, ale to właśnie dzięki wierze odnajdziemy spokój.

Jestem już po obozie w Szklarskiej Porębie. Spędziłem tam dwa dni ze wspaniałymi ludźmi, którzy wybrali w swoim życiu Jezusa. Ogromne podziękowania za zaproszenie dla księdza Robert Bielawski i innych księży, którzy uczestniczyli w zajęciach Adrian Michał Sielicki, Jakub Sikorski, Przemysław Milewski i Sensei Małgorzata Ubowska, która dzielnie pomagała w prowadzeniu zajęć karate 🙂

Wczorajsze moje Świadectwo na obozie ewangelizacyjno-sportowym: „Sport moja pasja. Bóg moje życie”.

Organizatorem OES 2018 w Szklarskiej Porębie jest ksiądz Robert Bielawski.Patronami obozu ewangelizacyjno-sportowego są:Błogosławiona Chiara Badano, Błogosławieni Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski, Błogosławiona Laura Vicuna, Błogosławiona Jose Sanchez Del Rio. Gościami specjalnymi obozu są: Biskup Zbigniew Kiernikowski, Anna Golędzinowska, Kamil Bazelak, Małgorzata Ubowska, Gabi i Wojciech Gąsior, Urszula Wszołek.

Powered by ST.