Archiwum dla: Janusz Dylewski


Przedstawiamy wywiad z Kamilem Bazelakiem, który zawalczy poza granicami kraju dwie bardzo ważne walki dla jego przyszłej kariery.



– Witam cię Kamilu, powiedz nam co nowego u ciebie?

Kamila Bazelak: Witam. Nic specjalnego, praca, praca i jeszcze raz praca. Ostatnio brakuje mi nawet czasu na życie prywatne.

– Wiemy, że wystąpisz w dwóch ważnych pojedynkach dla twojej przyszłej kariery. Jak postępują przygotowania, coś może w nich zmieniasz i gdzie będziesz trenował?
KB: Przygotowania do walki staram się zsynchronizować z moją pracą. Rano biegam, idę na siłownię. Potem w trakcie pracy udaje mi się wyrwać na trening specjalistyczny. Przygotowuję się pod okiem mojego trenera Tomka Kwiatkowskiego.

– Czy to nie problem, że walki są w zbliżonych terminach?
KB: Nie jest to problem. Zdążę się zregenerować, chyba że podczas pierwszego pojedynku doznałbym kontuzji. Niestety nie jestem już najmłodszy, stuknęła mi 40-stka, także te kontuzje przytrafiają mi się coraz częściej. Ale jestem dobrej myśli, mam dużą wiarę w siebie.

– Twoimi pierwszym rywalem będzie Stav Economou, będzie to walka rewanżowa. Jak myślisz, jakie błędy popełniłeś w tym pierwszym pojedynku, i jak oceniasz najbliższego przeciwnika?
KB: Długo zabiegałem o tą walkę rewanżową. Stav jest znakomitym zawodnikiem. Walka z nim to cenne doświadczenie, a zarazem wielkie wyzwanie. Jakie błędy popełniłem? Na pewno słabo walczyłem w klinczu. Przyznam się bez bicia, że w owym czasie zaniedbywałem tą płaszczyznę walki. Spodziewałem się ostrych wymian w stójce i ewentualnie walki w parterze. Stav rozegrał to jednak inaczej i zwyciężył. Szacunek dla niego.

– Następnie czeka cie walka z zawodnikiem walczącym dla federacji Bellator Karlem Etheringtonem. Oglądałeś jego walki, czy na razie skupiasz się na pierwszym oponencie?
KB: Oglądałem jego wszystkie walki. To wielki, budzący respekt chłop i w dodatku doskonały judoka. Ma on jednak też swoje słabe strony. Tak jak każdy człowiek. Nie ma ludzi idealnych, każdy może wygrać lub przegrać. Takie jest życie. Doskonały na tym świecie jest tylko Bóg.

– Podpisałeś kontrakt na kilka walk z obiema federacjami? Jak się z tym czujesz, obie są poważnymi federacjami?
KB: Podpisałem na razie kontrakty na te dwie walki. Co będzie dalej czas pokaże. Na pewno pojedynki z tak wyśmienitymi rywalami to dla mnie olbrzymia nobilitacja.

– Jakiś czas także mówiło się o twojej walce z Januszem Dylewskim, dalej chciałbyś tej walki?
KB: Po to, żeby sztucznie podreperować sobie rekord? Nie, nie chciałbym.

– Pomimo rekordu 1-3, nie przeszkadza ci to w jakiś sposób występować na scenie MMA?
KB: Sporty walki to moja pasja. Nie robię tego dla rekordów czy pieniędzy. Lubię czuć tą adrenalinę przed walką. Nikt kto nie walczył, nie zna tego uczucia. Będę rywalizował tak długo, jak pozwoli mi na to zdrowie. Nawet w wieku 50 lat.

– Wiemy także, że walczyłeś także w boksie i w formule K-1. Masz jakieś plany jeszcze w tych sportach walki?
KB: Jeśli będą propozycje, to z całą pewnością będą i dalsze plany. Nie boję się żadnych wyzwań.

– Jest jakiś zawodnik, z którym chciałbyś zawalczyć?
KB: Nie, jest mi to zupełnie obojętne. Zawsze biorę to co mi daje los.

– Z jakich przyczyn nie doszło do twojej walki z Akopem Szostakiem. Czy liczysz na walkę z tym zawodnikiem?
KB: Organizatorzy tej gali wymyślili sobie jakiś pretekst, aby mnie z tej walki wyeliminować. Do końca nie wiem, jakie były tego przyczyny. Brak pieniędzy, polityka, a może po prostu szukali łatwiejszego rywala dla Akopa? Nie mam pojęcia i prawdę mówiąc niewiele mnie to interesuje. Nie ma co płakać na rozlanym mlekiem. Było, minęło. Cieszę się, że gala pomimo braku mojej walki z Akopem udała się w 100%. Szacunek dla organizatorów.

– Dzięki za poświęcony czas, jeżeli chcesz kogoś pozdrowić to chwila dla ciebie.
KB: Dziękuję za rozmowę. Chciałbym pozdrowić wszystkich Chrześcijan i patriotów, ludzi kierujących się w życiu konstruktywnym systemem wartości, mających jakiś nadrzędny cel w życiu. Dziękuję Bogu za to, że dał mi w życiu kolejną szansę na nowy początek. Pozdrawiam.

Rozmawiał: Arkadiusz Hnida/ sporty-walki.org

W sportach walki dzieje się wiele kontrowersyjnych rzeczy. Tak samo kontrowersyjna była ostatnia walka Michaela”Mikey Tigera” Piszczka- samozwańczego mistrza MMA. Moim zdaniem była to ustawka. Posłuchajcie dlaczego tak myślę. Oczywiście będą ludzie, którzy się ze mną nie zgodzą, ale w końcu żyjemy w wolnym kraju i mamy prawo swobodnej wypowiedzi i posiadania własnego zdania na różne sprawy. Tak więc wyrażam swoją opinię, dopóki jeszcze mogę, bo niebawem dyktatura Tuska i Komorowskiego i tak pozamyka nam wszystkim usta…

Skrin wypowiedzi Piszczka:

 

O Michale Piszczku, UFO i kilku innych sprawach…

Wywiad dla portalu mma24.net .Prezentujemy Państwu kolejny dziś już wywiad tekstowy na naszym portalu. Jego gościem jest znany i kontrowersyjny Kamil Vanderlei Bazelak. W rozmowie z nami Kamil odpowie na pytania dotyczące jego ostatniej jak i przyszłych walk. Ponadto Kamil wypowie się o kolejnych startach w K-1 jak i o rozwoju MMA w Polsce. Serdecznie zapraszamy do przeczytania.

Łukasz Jan Adamiak: Naszym dzisiejszym gościem jest Kamil Bazelak, witam serdecznie!

Kamil Bazelak: Witam.

Kamil, przede wszystkim gratulujemy Tobie wygranej walki na gali Vale Tudo Cup. Powiedz nam w pierwszej kolejności gdzie przygotowywałeś się do tego pojedynku?

Dziękuję. W końcu zrobiłem pierwszy krok we właściwym kierunku. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Do walki w Puławach przygotowywałem się z moim trenerem Tomkiem Kwiatkowskim. Tym razem w przygotowaniach koncentrowałem się głównie na tym, aby za wszelką ceną sprowadzić walkę do parteru.

Czy czułeś stres przed ewentualną kolejną porażką z rzędu?

Czułem większy stres niż przed walką ze Stavem Economou., bo gdybym przegrał z tym rywalem, to faktycznie byłoby „ pozamiatane”. Zacząłbym chyba zawodowo grać w szachy lub w warcaby (śmiech).

Walka trwała zbyt krótko, by mówić cokolwiek o jakimkolwiek planie taktycznym, aczkolwiek powiedz, czy szykowałeś się na skończenie w parterze, czy wyszło to w ferworze walki?

Na początku walki chciałem trafić go nogą w głowę. A nuż by to wyszło. Niestety przestrzeliłem kopnięcie, a on był zbyt szybki i od razu skontrował trafiając mnie jednym lub dwoma ciosami, nie pamiętam dokładnie. Dlatego też zgodnie z założeniami taktycznymi od razu poszedłem po nogi. Nie udało mi się jednak go od razu obalić i przeleciałem z nim pół oktagonu zanim go przewróciłem. W parterze zaczął mu masakrować łokciem z całej siły żebra, aż puścił rękę dzięki czemu udało mi się założyć mu keylock.

Wiemy, że masz ambitne plany jeśli chodzi o ten rok. Czy powiesz nam coś więcej o nich?

Miałem propozycję walki w Pionkach 8 lutego, ale nie było dla mnie rywala na ten pojedynek. Dlatego też , ta walka się nie odbyła. Trochę żałuję, ale cóż, takie jest życie. Teraz będę walczyć 15 marca, a potem kolejną walkę mam w kwietniu. O tym kwietniowym pojedynku oficjalne informacje pójdą w 26 marca środę na konferencji prasowej. Generalnie jak byłaby możliwość to mógłby walczyć, nawet, co tydzień. Wszystko zależy jednak od konkretnych propozycji, atrakcyjnych dla mnie finansowo.

W marcu po raz kolejny wejdziesz do oktagonu Profesjonalnej Ligii MMA do walki z Rafałem Niedziałkowskim. jak oceniasz swojego rywala i gdzie będziesz szukał ewentualnej szansy na zwycięstwo?

Z Rafałem będę walczył po swojemu. To silny chłopak, mocno bijący, odporny na ciosy. Niczego przed tą walką nie zakładam, nie mam żadnego planu. Zrobię wszystko, żeby wygrać, a taktyka sama wyjdzie podczas walki.

Czy po ewentualnej wygranej nad Niedziałkowskim możliwa byłaby Twoja rewanżowa walka z Józefem Warchołem?

Na pewno takiej walki bym chciał i po raz kolejny podjąłbym z Józkiem walkę w stójce .Bo na tej właśnie płaszczyźnie marzę o wygranej z tak utytułowanym zawodnikiem.

Skoro jesteśmy już przy temacie Józka, to co powiesz o jego ostatniej walce z Januszem Dylewskim, z którym, jak wiemy, miałeś lekkie spięcie?

Wydaje mi się, że Józek przed tą walkę zlekceważył Dylewskiego. Nie przyłożył się do treningu, nie pracował nad obronami przed sprowadzeniem. Myślę, że tym razem walka będzie miała zgoła inny przebieg. Co do samego Dylewskiego, to znam się z nim doskonale. Poznaliśmy się w Częstochowie na gali. Byliśmy razem w szatni, doradzałem mu wtedy przed walką. Wydawał mi się sympatycznym człowiekiem. Potem trzymaliśmy kontakt telefoniczny. W pewnym momencie dowiedziałem się jednak, że chłopakowi uderzyła woda sodowa do głowy i wyzwał mnie w mediach branżowych mnie od tchórzy. Kiedy Mirek Okniński zorganizował nam pojedynek na 15 marca, to Dylewski zawinął kitę i czmychnął , podobnie jak ostatnio Tusk przed Kaczyńskim. Facet cierpi na wyraźny przerost formy nad treścią. Niestety, taka jest już mentalność niektórych ludzi. Po prostu polskie piekiełko.

Dylewski vs. Piszczek, czyli można by rzecz, pojedynek dwóch niezbyt lubianych przez Ciebie osób które poznałeś. Jak oceniasz to zestawienie, kto Twoim zdaniem wyjdzie zwycięsko na FEN 2 we Wrocławiu?

Nie mam pojęcia. Piszczek bał się wcześniej ciosów podczas walki i miał słaby parter i nie wiem czy zdołał to przełamać. Jeśli jednak mocno trenował, pracował nad słabymi stronami i sparował to ma szansę. Jest od Dylewskiego młodszy, lepiej się bije w stójce, jest wyższy, cięższy. Jakbym miał stawiać na kogoś w tym pojedynku to mimo antagonizmów pomiędzy nami postawiłbym jednak na niego.

Czy liczysz, że z którymś z wyżej wymienionych w pytaniu panów będzie dane Tobie się zmierzyć?

Mogę walczyć z obydwoma po kolei. Mimo tego, iż obydwaj zachowali się wobec mnie nie fair, nie czuję do nich żadnej nienawiści czy złości, a samą walkę tratowałbym jako rywalizację sportową. I nic więcej. Bez żadnych złych emocji.

W kwietniu najprawdopodobniej zmierzysz się w walce rewanżowej ze Stavem Economou, czy coś się zmieniło w tej sprawie, czy raczej wszystko jest na dobrej drodze?

Ostatnio jak rozmawiałem z Danielem Burzotą – właścicielem organizacji AWOL to wstępnie było ustalone, że ta walka się odbędzie. Chociaż on chciał, aby to odbyło się w formule K-1. Ja jednak wolę MMA. Będę się z nim w tej materii jeszcze kontaktował.

Jak ocenisz rozwój MMA przez ubiegły rok, bo chyba trzeba przyznać, że pomimo wpadki MMA Attack, to ten sport wciąż się rozwija i powstają nowe organizacje na rynku?

MMA w Polsce przechodzi prawdziwy renesans. Jest tyle gal i organizacji, że przyznam się szczerze, że już się w tym pogubiłem. Skutek takiego rozwoju jest tylko i wyłącznie pozytywny. Coraz więcej Polaków jest w UFC tj. Omielańczuk, Hallman, Jotko, Błachowicz, Pawlak. Moim zdaniem dołączyć do nich powinien jeszcze Mamed Chalidow. Miałby szansę zostać absolutnym mistrzem świata. Szkoda jego energii na obijanie emerytów w KSW.

Czy możliwe sa Twoje starty w K1 w tym roku?

Jeżeli dostanę propozycję walki w K-1,to oczywiście będę walczył w tej formule. Lubię wyzwania, lubię walczyć. Adrenalina przed walką jest tym co kocham i czego zarazem nienawidzę. Przed każdą walką jak się nakręcam, to zastanawiam się, po co to jeszcze robię, w imię czego? Po walce zaś, niezależnie od wyniku, czuję, że chcę to robić nadal.

Serdecznie dziękuję za poświęcony czas i dziękuję za wywiad!

Dziękuję za rozmowę i przy okazji chciałbym podziękować wszystkim swoim przyjaciołom za serce, wsparcie i konstruktywne rady.

źródło: mma24.net

Janusz Dylewski po zwycięstwie nad Józefem Warchołem wyzwał do walki na antenie telewizji Orange Sport Kamila Bazelaka. Były strongman oficjalnie podjął to wyzwanie, zgadzając się na ten pojedynek, a promotor Mirosław Okniński umieścił walkę Bazelak vs Dylewski na PLMMA29 w Legionowie.


Jak się jednak później okazało Janusz Dylewski niespodziewanie wycofał się z walki, aby zakontraktować pojedynek z największym mitomanem polskiego MMA Michaelem „Mikey Tigerem” Piszczkiem.

Wideoblog Bazelaka – o Dylewskim!

źródło: STSPORT

W sobotni wieczór w nowej hali sportowej w Częstochowie miała miejsce gala sportów walki zorganizowana przez grupę NG promotions, która anonsowana była przez organizatorów jako starcie „Częstochowa vs. Reszta Świata”. Polacy wojownicy ringów nie zawiedli zgromadzonej w hali kilkutysięcznej publiczności i nie dali szans goszczącym na gali zawodnikom z poza granic naszego kraju.

Drogę na szczyt tej nocy rozpoczął jaki pierwszy Kamil Bazelak. Znany z ringów KSW, zawodów strongman oraz gal wrestlingu sportowiec, tym razem debiutował w formule K-1. Bazelak, który przez wielu kibiców uznawany jest za osobę bardzo kontrowersyjną został dość ciepło przyjęty przez kibiców za co odpłacił im się efektownym zakończeniem pojedynku. dowiedz się więcej »

Dziś w „Klubie Muzycznym Stacherczak” w Częstochowie odbyło się oficjalne ważenie przed sobotnią galą boksu zawodowego w Częstochowie. Wojownicy, którzy już jutro stoczą wojnę w ringu zaprezentowali się przed zgromadzoną w klubie grupą dziennikarzy i kibiców. Bohater sobotniego wieczoru Dariusz Sęk wniósł na wagę 79.8 kg, natomiast jego rywal Arturas Kulikauskis zanotował na wadze 81.2 kg.

 

Pełne wyniki ważenia poniżej:

Walki w formule K-1:

Kamil Bazelak (126.3 kg) vs. Andreas Urlich (TBA)

Norbert Anzorge (95.2 kg) vs. Janusz Dylewski (TBA)

Boks walki zawodowe:

Marcin Siwy (115.2 kg) vs. Zsolt Kezi (TBA)

Maciej Sulęcki (  72.6 kg) vs. Dzinis  Makar (72.7 kg)

Walka wieczoru

Dariusz Sęk (79.8 kg) vs. Arturas Kulikauskis (81.2 kg) dowiedz się więcej »

Powered by ST.