Archiwum dla: Extreme Strongman


Jak wspominaliśmy w artykule z 1 lipca 2012 pt. „Kamil Bazelak: Powrót do formy! Czyżby to był koniec z MMA?”  „Vanderlei”  po dłuższej przerwie z ciężarami powrócił do treningów siłowych. Pierwszy okres od marca do maja br. poświęcił na rehabilitację kolana uszkodzonego podczas walki na KSW 18 z Kamilem Walusiem. Od 5 maja pracuje nad siłą…

-Pod koniec lutego na gali KSW w Płocku ważyłem 117kg -powiedział Kamil Bazelak dowiedz się więcej »

Tak jak wspominaliśmy wcześniej Kamil Bazelak po ponad dwuletnim rozbracie z ciężarami powrócił do treningów siłowych. Systematyczny trening siłowy wpłynął na poprawę wyglądu „Vanderleia”. Ze 117kg jakie ważył podczas KSW18 w krótkim czasie zmienił wagę na 127kg.

Kamil  Bazelak podnosi 430kg w martwym ciagu na Extreme Strongman

Kamil Bazelak podnosi 430kg w martwym ciagu na Extreme Strongman

-Treningi siłowe spowodowały, że zacząłem wracać do formy -powiedział Kamil Bazelak dowiedz się więcej »

Na portalu www.musculator.pl ukazał się wywiad z byłym strongmanem, obecnie zawodnikiem sportów walki Kamilem Bazelakiem, który opowie o swojej ostatniej walce w KSW 18 oraz o propozycji „nie do odrzucenia” od Mariusza „Pudziana” Pudzianowskiego.

Na początek powiedz skąd fascynacja sportami walki?
Na pierwszym treningu karate pojawiłem się w 1987 roku. Początkowo trenowałem w ramach rehabilitacji po wypadku, z czasem jednakże codzienne treningi stały się moją pasją i sposobem na życie.

Jak to się stało, że wystąpiłeś na gali KSW 18?
Federacja KSW zaproponowała mi walkę podczas tej gali. Zgodziłem się, bo lubię nowe wyzwania.

Jak skomentujesz swoją pierwszą walkę na zawodowym ringu (KSW 18)?
Dobrze się przygotowałem do tej walki pod względem kondycyjnym. Byłem pozytywnie nastawiony. Miałem swój plan na tę walkę, którego nie zdołałem jednak zrealizować.

Co stanęło na przeszkodzie?
Liczyłem, że mój przeciwnik będzie bardziej ofensywnie walczył, jednakże on przyjął spokojny i mądry sposób walki. Trafił dwoma czystymi low-kickami, kolejny jednak już zablokowałem kolanem i to by było na tyle. Reszta jego uderzeń była niecelna lub przyjmowałem je na gardę. Udało mi się go skontrować silnym prawym prostym. Otrzymał również prawego low-kicka. Miał duże szczęście unikając dwóch wysokich kopnięć, z których jedno trafiło go w ucho.

Wtedy walka tak naprawdę zaczynała się rozkręcać…
Tak. i wtedy mój przeciwnik uderzył prawym prostym, który zblokowałem rękoma. Jednocześnie wyprowadził lewy prosty, przed którym robiłem odejście na prawą stronę i wtedy przekręciło mi się kolano i padłem jak długi. Złapałem się za wykręconą w stawie kolanowym nogę i w tym momencie otrzymałem cios od mojego rywala a potem serię ciosów na gardę. Nie byłem się w stanie bronić. Czułem się jakby ktoś mi wyrwał nogę ze stawu. Ból był tak olbrzymi, że chciało mi się wyć. To był koniec…

Jaka była diagnoza już po walce?
Na drugi dzień w szpitalu stwierdzono, że mam rozerwaną torebkę stawową i zwichnięcie stawu kolanowego. Przy takiej kontuzji nie sposób było dalej walczyć.

Czyli Twoja przegrana była czystym przypadkiem?
Miałem po prostu pecha. Takich sytuacji się nie da przewidzieć, ani im zapobiec. Nie mam do nikogo pretensji. Widocznie Bóg tak chciał.

Jak skomentujesz niezbyt dla Ciebie motywujące słowa Mariusza Pudzianowskiego o tym, że żaden z Ciebie strongman?
Słowa te świadczą tylko o nim. Widać jak traktuje ludzi. Brakuje mu szacunku, ogłady i elementarnych zasad wychowania. Ma skłonności do poniżania ludzi i deprecjonowania czyichś osiągnięć. Słychać w tym wszystkim pewien rodzaj jego specyficznej bufonady i cwaniactwa, które towarzyszą mu od lat, a które to sprytnie w przekazach medialnych maskował.

Przybliż więc swoją karierę strongmana.
Jeśli chodzi o mnie to strongmanem jestem od 2003 roku. Pierwszy start w zawodach zaliczyłem w 2004. Od tamtego czasu czternastokrotnie rywalizowałem w zawodach rangi Mistrzostw Polski, Grand Prix Polski czy Mistrzostw Europy transmitowanych na żywo w telewizji Polsat Sport. W zawodach strongman mierzyłem się z zawodnikami z Polski i zagranicy, którzy rywalizowali z Mariuszem Pudzianowskim. Byli to między innymi Robert Szczepański, Sławomir Orzeł, Robert Kalinowski, Tomasz Lech Grzegorz Peksa, Jarosław Korzeniowski, Paweł Pachnik, Adam Małż, Roland Gulbis, Guntars Kusins czy Roy Van Forst.

Wniosek z tego taki, że jednak nie były to jakieś mało znaczące epizody?
Dokładnie i tak jak wcześniej powiedziałem – to jego sprawa co mówi a wnioski można wyciągnąć samemu.

Dlaczego zrezygnowałeś ze startów w sportach siłowych?
W 2008 roku, podczas imprezy „Night of Champions”, zaliczyłem swój najlepszy start w zmaganiach siłaczy, zajmując drugie miejsce w Extreme Strongman. Tymi zawodami zakończyłem oficjalnie swoją rywalizację w sportach siłowych.

Dlaczego tak się stało?
Zaważyło na tym kilka czynników, m.in. kontuzje, brak perspektyw finansowych z uprawiania tego sportu, a także kwestie zdrowotne związane z dopingiem w tym sporcie.

Podobno są plany, byś zmierzył się z „Pudzianem”?
Mariusz Pudzianowski w sposób najgorszy z możliwych obrażał mnie, gdy wychodziłem do ringu. Podobnie było jak schodziłem z ringu po walce. Potem opluwał mnie w mediach i w trywialny i prostacki sposób na swojej stronie internetowej. Jednocześnie „Pudzian” wyzwał mnie do walki bez udziału kamer i mediów. Wyraziłem akceptację na taki pojedynek i obecnie czekam na jego ruch. Z całą pewnością o ile się teraz nie wycofa z jakichś prozaicznych powodów, to do takiej walki w niedalekiej przyszłości dojdzie.

Kiedy będziemy mogli ponownie obejrzeć Twoje zmagania jako zawodnika mma?
W tej chwili cały czas rehabilituję nogę po kontuzji na KSW18. Zaraz po powrocie do zdrowia wznawiam treningi i będę chciał powrócić na ring jeszcze w tym roku.

Co musiałeś zmienić w swoim życiu, by ze strongmana stać się zawodnikiem mma?
Przestałem jeść pizzę i pić piwo (śmiech). A tak poważnie, to zmieniłem metodykę treningu, zacząłem biegać, trenować wydolnościowo i szybkościowo. Zmieniłem sposób myślenia i cele.

Opisz swój trening, bo przecież różni się od treningu strongmana.
Wstaję codziennie o piątej rano i przeważnie o szóstej biegam dystans do 6 km a w zależności od cyklu przygotowawczego jest to bieg spokojny lub biegam zrywami stosując przyśpieszenia. O godzinie dziesiątej mam kolejny trening. Jest to trening stricte techniczny. Jednego dnia trenuję stójkę a  kolejnego dnia obalenia i parter. Wieczorem z reguły jest to godzina dziewiętnasta – robię trening czysto siłowy.

A jak wygląda Twoja dieta?
Jestem ichtiwegeterianinem. Nie jadam mięsa, tylko ryby. Dzień rozpoczynam od owsianki z miodem i mlekiem. Potem zjadam trzy jednakowe posiłki i jest to z reguły łosoś na parze z kaszą gryczaną lub ryżem z warzywami. Wieczorem jem czterysta gram tuńczyka lub twarogu.

Powiedz jak wygląda przeciętny dzień zawodnika mma w połączeniu z codziennymi obowiązkami, pracą, treningiem…?
Mam o tyle dobrą sytuację, że mam własną firmę i w związku z tym mam nienormatywny czas pracy. Treningi udaje mi się łatwo wpasować pomiędzy codzienne obowiązki.

Jak na Twoje hobby reaguje najbliższa rodzina i przyjaciele?
Moi przyjaciele to zawodnicy i trenerzy, także każdy wspiera mnie w tym, co robię. A rodzina bardzo się cieszy, że mam jakieś konstruktywne hobby, dzięki czemu nie spędzam czasu przed telewizorem z puszką piwa i chipsami.

Czy jest ktoś, komu zdecydowanie zawdzięczasz to, że jesteś zawodnikiem mma?
Tak mojemu przyjacielowi Tomaszowi Janiakowi, który wskazał mi prawdziwą drogę i nauczył, że w tym sporcie trzeba być naprawdę wszechstronnym. Nie można się ograniczać do jednego systemu tylko mieć otwarty umysł.

W Polsce obserwuje się wzrost zainteresowania sportami walki. Dlaczego?
Podobny boom na sporty walki obserwuje się wszędzie na świecie. To nowa dyscyplina, forma walki, która zdobywa coraz większą popularność i uznanie.

Co w takim razie poradziłbyś młodym, początkującym zawodnikom jeśli chodzi o trening, dietę i ogólne przygotowania do ich pierwszej walki?

Nie należy przesadzać z treningami przed samym startem. Nieraz lepiej być niedotrenowanym niż przetrenowanym. Trzeba uważać podczas sparingów, gdyż znam ludzi, którzy każdy sparing toczyli na 110% i po stoczeniu jednej czy dwóch walk zawodowych byli już tak porozbijani, że kończyli swoje kariery z powodu kontuzji.

Najbliższe plany na przyszłość?
Teraz skoncentrowałem się na ukończeniu książki religijno-historycznej jaką piszę. Chciałbym do końca miesiąca ją zamknąć i oddać w kwietniu do druku. To marzenie mojego życia. Poza tym chcę jak najszybciej powrócić do treningów i wyjść do kolejnej walki.

Dziękuję za wywiad, życzę sukcesów i mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja do rozmowy.
Dziękuję również i pozdrawiam wszystkich Czytelników portalu.

Z Kamilem Bazelakiem rozmawiał Paweł Rożniatowski

Wywiad część 1

Wywiad część 2

KSW18: Kamil Waluś vs. Kamil Bazelak

Ponad dwieście kilogramów w ringu. Dwaj byli strongmani. Ring, rękawice i oczy wielu milionów fanów zwrócone na nich. Tak można najkrócej powiedzieć o kolejnym pojedynku, jaki czeka nas już 25 lutego na gali KSW18 w Płocku. Kamil Waluś kontra Kamil Bazelak to kolejne starcie w wadze ciężkiej do którego dojdzie na najbliższej gali organizowanej przez Federację KSW.


Kamil Waluś to młody i bardzo ambitny zawodnik wagi ciężkiej z Augustowa. Na co dzień trenuje w warszawskim klubie Copacabana, lecz bywa również na treningach u Marcina Różalskiego. Chce być najlepszym, dlatego trenuje z najlepszymi.
W lipcu zeszłego roku Waluś wziął udział w pierwszej edycji Amatorskiego Pucharu KSW. W kategorii ciężkiej okazał się bezkonkurencyjny i wygrał całe zawody. W październiku 2011 roku postawił wszystko na jedną kartę. Rzucił pracę u brata w tartaku i całkowicie oddał się MMA. Przeprowadził się na stałe do Warszawy i zaczął regularnie trenować z Łukaszem Jurkowskim (popularny „Juras” od początku kariery jest trenerem Walusia – przyd.red.). W listopadzie stoczył swoja drugą zawodową walkę. Zwyciężył i to jeszcze bardziej zmobilizowało go do ciężkiej pracy. Teraz przyszedł czas na jego wymarzone KSW. – Mega! Jak zaczynałem to marzyłem o walce na KSW. Widać marzenia się spełniają, a w lutym będzie można mnie oglądać na gali w Płocku – wyznał Waluś, który w przeszłości startował w amatorskich zawodach strongman.

Przeciwnikiem młodego fightera będzie zwycięzca kulturystycznych debiutów, wicemistrz zawodów Extreme Strong Man, Kamil Bazelak. Dla byłego siłacza będzie to zawodowy debiut w formule MMA, lecz nie nie oznacza to, że ze sportami walki nie jest za pan brat, wręcz przeciwnie. „Vanderlei”, bo taki przydomek nosi Bazelak trenuje sporty walki od najmłodszych lat. Startował w zawodach kickboxingu, boksu, karate (od stycznia 2011 roku jest posiadaczem czarnego pasa Sei- budokai), a nawet walczy w pro wrestlingu. – Jestem zadowolony z tej walki. Dla mnie jest to pierwszy krok do realizacji swoich postanowień i spełnienia pewnych obietnic – mówi były siłacz z Łodzi.
Bazelak w formule MMA, na KSW miał zadebiutować dużo wcześniej, na gali KSW Fight Club. Niestety kontuzja uniemożliwiła jemu wtedy występ, a debiut we wszechstylowej walce wręcz trzeba było odłożyć na później. Teraz, gdy jest już w pełni zdrowy zobaczymy go na gali KSW18 w Płocku.

Ciężko jest prognozować, kto może wygrać ten pojedynek. Obaj są bez wątpienia bardzo silni i mają dużą siłę ciosu. Obaj również są rządni wygranej, bo każdy z nich będzie chciał z jak najlepszej strony pokazać się szerszej rzeszy fanów MMA. – Kamil to duży facet. Coś robi, ale ja będę robić więcej. Jest sympatycznym gościem, ale w ringu nie będzie sympatycznie. Zrobię wszystko, żeby nasz pojedynek nie zakończył się decyzją sędziowską, lecz moją wygraną przed czasem – zapowiada Waluś. – Nie widziałem jego walk, słyszałem, że wygrał Amatorski Puchar KSW, więc pewnie nie jest to chłopak z pierwszej łapanki. Przyda mi się taka wygrana w pierwszej walce. Na pewno tą walkę wygram. Co będzie później? Będę walczył z każdym zawodnikiem jakiego mi KSW zaproponuje. Mam nadzieję, że z Bożą pomocą doprowadzę w końcu do starcia z moim „odwiecznym rywalem”, który śni mi się już po nocach. To mój cel. Walka z Kamilem Walusiem to tylko półśrodek do realizacji moich planów. To taki pierwszy szlif wojenny – mówi „Vanderlei”. Jak będzie dowiemy się pod koniec lutego, lecz słowne utarczki zawodników już zapowiadają wielkie emocje…

Powered by ST.