Kategoria: Bez kategorii


Kamil Bazelak zapytany o swoją przeszłość i przyszłość powiedział, że podobnie jak Mariusz Pudzianowski, który miał na swoim koncie rozbój i paserstwo do grzecznych chłopców nigdy nie należał. W chwili obecnej przeszłość zostawił jednak za sobą i aktualnie prowadzi własną firmę i przygotowuje się do swojego debiutu w MMA w federacji KSW. Ponadto uczestniczy w walkach wrestlingowych, zawodach bokserskich i karate.To prawdziwy człowiek orkiestra.

Kamil Bazelak jako sędzia na zawodach

Kamil Bazelak jako sędzia na zawodach

Popularny Vanderlei wyzwał  niegdyś do walki byłego mistrza świata strongman Pudzianowskiego, który jednak nie kwapił się do podniesienia rzuconej rękawicy.
Jak mówił Kamil Bazelak sport odegrał w jego życiu niebagatelną rolę, pomógł mu oderwać się od negatywnych wpływów środowiska, w jakim dorastał i egzystował. W momencie, kiedy definitywnie zerwał destruktywne znajomości, przez co zyskał wielu wrogów, którzy nie rozumieli jego decyzji. Byli koledzy stali się teraz antagonistami, głównymi recenzentami i obserwatorami jego życia i przemian, jakie w nim nastąpiły. Zapytany, w jaki sposób sobie z tym radził, odpowiedział, że:

”Ludzką rzeczą jest błądzić, a głupców rzeczą trwać w błędzie. Po prostu robiłem swoje i nie oglądałem się za siebie.

„ Nigdy nie byłem aniołkiem… Popełniłem w swoim życiu wiele błędów i w pewnym momencie zszedłem na złą drogę. Mroczna strony mocy mnie przyciągała i kusiła obietnicą pieniędzy, szacunkiem i strachem, jaki budziłem wśród swych wrogów na ulicy. Gdyby nie pewni ludzie, którzy wskazali mi światełko w tunelu nigdy bym się nie otrząsnął spod wpływu negatywnych wzorców i idei. Stoczyłem wiele bójek na ulicach, popełniłem szereg innych złych rzeczy, których dzisiaj żałuję i za które musiałem odpowiedzieć. Nigdy jednak nie uderzałem w normalnych ludzi żyjących zgodnie z prawem. Bali się mnie tylko ludzie z półświatka, gdyż nie tolerowałem dilerów, złodziei, paserów, gwałcicieli. Oni nie mogli liczyć na taryfę ulgową z mojej strony. Nigdy jednak nie przekroczyłem pewnej granicy i na nikim nie dokonałem rozboju, najczęściej kończyło się to tak, że jakiś diler dostawał po”uszach”, gdy handlował w dzielnicy, której mieszkałem i sprzedawał dzieciakom narkotyki. Zabraniałem mu handlu i przepędzałem go w siną dal.Poniekąd zastępowałem w swoich działaniach policję, ale to co robiłem było i tak niezgodne z prawem. Była to taka zabawa w łapanie bandytów i ich karanie. Byłem samozwańczym „sędzią”, ale sam jednocześnie przez to popełniałem czyny karalne.

Sądzę jednak, że kilka osób patrząc przez pryzmat czasu jest mi dzisiaj wdzięczna, gdyż dzięki mnie uniknęła kontaktu z wymiarem sprawiedliwości.

Obecnie zmieniłem swoje życie i wyszło mi to tylko na dobre. Od kilku lat jestem już innym człowiekiem, a przeszłość zostawiam za sobą niczym złe wspomnienie. Patrząc przez pryzmat swoich doświadczeń wiem gdzie tkwił błąd i jakie czynniki mnie determinowały do „złego życia”.

Staram się uzmysłowić teraz młodym ludziom jak niewłaściwym jest podążanie podobną drogą i cieszy mnie każda udana próba nawrócenia kogoś. Staram się dawać pozytywny przykład, krzewić konstruktywne wzorce i zwalczać negatywny wpływ marginesu społecznego na osobowość młodego człowieka narażonego na szereg negatywnych przykładów, które pojawiają się w jego życiu. Usiłuję w rozmowach z młodymi ludźmi nieść pewną ideę, przesłanie, że poprzez sport, a także izolację od niewłaściwego i destruktywnego środowiska można kroczyć przez życie z dumnie uniesioną głową trzymając się z dala od kłopotów prawnych, moralnych i obyczajowych. Swoją drogę w życiu odnalazłem w Bogu i dzięki wierze udało mi się osiągnąć rzeczy pozornie niemożliwe. Dzisiaj wiem, że prawdziwa wiara czyni cuda. Sportowiec, który pozbawiony jest wiary z góry skazuje się na porażki. Wiara determinuje nas we wszystkim, w każdym działaniu, zamierzeniu czy marzeniu.”

Kamil Bazelak deklarował, że był gotów walczyć z Mariuszem Pudzianowskim nawet za darmo.
„Byłem gotów zrezygnować nawet ze swojej gaży i przeznaczyć ją na hospicjum dla dzieci, aby móc stanąć z nim na ringu.Tutaj nie chodzi o pieniądze, ale o sam fakt możliwości zweryfikowania jego umiejętności i serca do walki. Przy okazji powstałaby wspaniała okazja, aby pomóc chorym dzieciom. Pudzianowski nie podjął jednak wyzwania…”

autor: Bogusław Krakowski

W internecie są już pierwsze niestety słabej jakości filmy z walki na gali charytatywnej w Częstochowie 11.02.2011 pomiędzy strongmanem Kamilem Bazelakiem,a mistrzem Polski wagi superciężkiej i brązowym medalistą Mistrzostw Świata w boksie Marcinem Siwym.Walkę tą komentował na żywo Jerzy Kulej. Profesjonalny materiał filmowy z gali zaprezentujemy Państwu już 15.02.
Walka była dość wyrównana. Niestety pod koniec pierwszej rundy Kamil Bazelak doznał kontuzji nosa powodującą obfite krwawienie z którym borykał się już do końca walki.
Wielkie brawa dla obydwóch zawodników.

Kamil Bazelak vs.Marcin Siwy - runda 1

Kamil Bazelak vs.Marcin Siwy – runda 2

Marcin Najman co roku, przez osiem lat organizował starcie piłkarskie pomiędzy żużlowcami a bokserami. Niestety w tym roku charytatywna impreza o tym charakterze nie odbędzie się, Marcin Najman zorganizował za to charytatywną Galę Boksu, która odbędzie się w Teatrze „S” w najbliższą niedzielę.

Marcin Najman

Marcin Najman

Marcin Najman:  Jest to gala pokazowa, te walki nie będą nikomu liczone do rankingu. W niedzielę zobaczymy w większości tylko zawodników z Częstochowy, po za jednym wyjątkiem. Michał Boruc zmierzy się Marcin Borysem, w drugiej walce wieczoru Marcin Siwy zmierzy się z Kamilem Bazelakiem i śmiało można powiedzieć, że na ten pojedynek wiele osób czeka z ogromną niecierpliwością. Kamil Bazelak jest z Łodzi, były strongman miał debiutować w formule MMA i jest to jego pierwsza walka bokserska.

Na koniec zmierzę się ja i Adam Koprowski. Adam to mój wieloletni sparing partner. Chcę podkreślić, że jest to wielki bal karnawałowy przeznaczony na cele charytatywne. Podczas gali odbędą się licytacje cennych przedmiotów m.in. moich spodenek z walki z Mariuszem Pudzianowskim i rękawice podpisane przez Jerzego Kuleja. Dochód z balu przeznaczony zostanie na Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 5, który zajmuje się wychowywaniem dzieci niepełnosprawnych w Częstochowie. Część tej kwoty wpłynie również na rzecz małej, ciężko chorej dziewczynki. W tym roku formuła charytatywna nieco się zmieniła, nie organizuję już spotkania piłkarskiego bokserzy vs. żużlowcy gdyż po wielu latach ten temat nieco się wypalił. Sportowa część na pewno przedstawia się bardzo ciekawie, zawody poprowadzi Krzysztof Skiba. Niestety w przykrością muszę stwierdzić, że na gali pojawią się jedynie zaproszeni goście, nie ma możliwości żeby kupić bilet i przyjść na galę. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby udało się zebrać jak najwięcej pieniędzy. Walkę z Koprowskim traktuję jako ostanie przetarcie przed galą w Stanach Zjednoczonych. Tomasz Adamek zaprosił mnie do udziału w tej gali i ogromnie się z tego cieszę. Gala odbędzie 23 kwietnia w Newark w USA, Tomek Adamek zmierzy się z Kevinem McBridem natomiast ja będę walczył z niepokonanym do tej pory Adamem Kownackim. Jest to chłopak, który urodził się w Polsce ale na stałe mieszka w Stanach Zjednoczonych, wielki, ciężki bardzo ambitny zawodnik, ma cztery wygrane na swoim koncie. Kolejne wielkie sportowe wyzwanie przede mną.

Jacek Tolewski

źródło: extrapolska.pl

To będzie częstochowska gala

11 lutego 2011, o godzinie 20:00 w Teatrze „S”, mieszczącym się przy al. Kościuszki 1 odbędzie się Pokazowa gala boksu zawodowego.Imprezę poprowadzi Krzysztof Skiba.

Na ringu i na balu pojawią się najlepsze polskie hostessy.

Organizatorzy zapowiadają też występy artystów estrady, udział osobistości świata sportu i kultury, a ponad to Ekskluzywny bal karnawałowy.

Niezapomniane wrażenia związane z rywalizacją bokserów podkreślą ekskluzywne potrawy przygotowane i zaserwowane przez Restaurację „ToRi” w Częstochowie, okraszone napojami zimnymi, gorącymi i alkoholem.

Na parkiecie bawić nas będzie orkiestra pod kierownictwem Michała Walczaka.

Plan imprezy:
Walka 1. Michal Boruc vs. Marcin Borys
Michał Boruc – to były mistrz Polski kadetów i dwukrotny zdobywca pucharu Polski kadetów w boksie
Marcin Borys – były kickbokser, uczestnik mistrzostw Polski

Walka 2. Marcin Siwy vs. Kamil Bazelak
Marcin Siwy – aktualny mistrz Polski młodzieżowców i medalista mistrzostw świata młodzieżowców w boksie
Kamil Bazelak – były bokser, a potem strongman

Walka 3. Marcin Najman vs. Adam Koprowski
Marcin Najman to dwukrotny wicemistrz Polski w kickboxingu i zawodowy bokser oraz zawodnik MMA. Ostatnio wystąpił w drużynie cz.info.pl w turnieju Racovia Cup 2.
Adam Koprowski to medalista mistrzostw Polski juniorów w boksie

Walki maja charakter pokazowy. Poza Kamilem Bazelakiem wszyscy zawodnicy pochodzą z Częstochowy.

Wielkim sukcesem organizatorów zakończył się charytatywny turniej na rzecz Karoliny Zubert, który odbył się na hali MOSIR w Boguszowicach. Gwiazdą turnieju niewątpliwie był Marcin Najman.

Marcin Najman, Rafał Klimek i Kamil Bazelak

Marcin Najman, Rafał Klimek i Kamil Bazelak

W Turnieju wzięło udział  8 Drużyn, m.in. Żużlowcy RKM-u, Zawodniczki Mitech-u Żywiec oraz Drużyna Gwiazd w składzie z bokserem Marcinem Najmanem, strongmenem  Kamilem Bazelakiem oraz członkami Kabaretu Młodych Panów Bartoszem Demczukiem i Mateuszem Banaszkiewiczem. Zespoły zostały podzielone na dwie grupy. Zwycięzcy poszczególnych grup rywalizowały o 1 miejsce w turnieju, natomiast drużyny z drugich pozycji zagrały o miejsce trzecie.

Mecz charytatywny w Rybniku

Mecz charytatywny w Rybniku

Widowisko Przebiegało w fantastycznej atmosferze. Można było zobaczyć  dużo walki, zaangażowania, rywalizacji oraz masę śmiechu, gdy na boisku „taranował” Marcin Najman.

Zdjęcie grupowe uczestników i organizatorów turnieju. Na zdjęciu znajduje się również Karolinka Zubert

Zdjęcie grupowe uczestników i organizatorów turnieju. Na zdjęciu znajduje się również Karolinka Zubert

Ostatecznie w finale, który musiały rozstrzygnąć rzuty karne Siatkarze Jedynki Jankowice pokonali zespół Gwiazd 3:2. W meczu o 3 miejsce Praktiker rozgromił zawodników TV Silesia 3:0. Marcin Najman został królem strzelców, Kamil Bazelak najlepszym zawodnikiem. Natomiast bramkarzem turnieju uznano Kamila Sobieraja. dowiedz się więcej »

Bokser i zawodnik MMA Marcin Najman, strongman Kamil Bazelak oraz członkowie Kabaretu Młodych Panów znaleźli się w składzie drużyny gwiazd, która wzięła udział we wczorajszym turnieju charytatywnym w rybnickich Boguszowicach. Dochód z imprezy zostanie przeznaczony dla chorej na mukowiscydozę jedenastoletniej Karoliny Zybert z Nysy.

Rafał Klimek,Marcin Najman i Kamil Bazelak  przed meczem na trybunie

Rafał Klimek,Marcin Najman i Kamil Bazelak przed meczem na trybunie

- Zbieramy na specjalną kamizelkę, która ułatwi córce oddychanie, pomoże w oczyszczaniu jej płuc – mówi Daniela Zybert, matka jedenastolatki. W zawodach zorganizowanych w nowoczesnej hali w Boguszowicach wzięło udział osiem drużyn, m.in. ekipa żużlowców RKM-u Rybnik, siatkarze Jedynki Jankowice, zawodniczki Mitechu Żywiec oraz GKS-u Chwałowice.

Kamil Bazelak i Karolinka Zybert

Kamil Bazelak i Karolinka Zybert

Najwięcej emocji wzbudziły występy z udziałem gwiazd. – Gdy nie ma się techniki, trzeba grać siłowo – żartował przed meczem Marcin Najman.

Kibice byli imprezą zachwyceni. – Rzadko zdarza się zobaczyć u nas takie gwiazdy – mówi Andrzej Stochaj, który przyszedł na zawody z synem.

(foto i art.) Aleksander Król -Dziennik Zachodni

Reportaż z meczu charytatywnego zorganizowanego przez Rafała Klimka dla chorej na mukowiscydozę Karolinki Zubert. Materiał pochodzi z w telewizji TVT. W meczu wystąpili Kamil Bazelak, Marcin Najman i Kabaret Młodych Panów. „Drużyna Gwiazd”  zdominowała grę na hali w Boguszewicach i uległa dopiero w finale w walce o pierwsze miejsce siatkarzom Jedynki. Organizatorzy imprezy charytatywnej zebrali z biletów 2 tysiące złotych, które przeznaczone zostaną na specjalną kamizelkę dla Karolinki umożliwaijącą jej swobodne oddychanie.

Zapraszamy do obejrzenia materiału filmowego.

24 lipca miałem stoczyć walkę na gali Hussar Fight Night,jednakże nie zdołałem się dogadać z organizatorami imprezy odnośnie kwestii finansowych.
Organizatorzy tej gali to wedle mej opinii niepoważni ludzie,którzy korespondencję ze mną czynili tylko i wyłącznie drogą e-mailową.
Osoba komunikująca się ze mną w sprawie danej walki czyli niejaki Marcin Orłowski robiła to tylko i wyłącznie w sposób e-mailowy.Nie miałem żadnego kontaktu telefonicznego,mimo tego,iż w każdym e-mailu podawałem do siebie numer telefonu wraz z pełnym adresem,jednakże do dnia dzisiejszego nikt nie pofatygował się,aby przedzwonić. Takie sprawy winno się załatwiać telefonicznie,albo personalnie podczas osobistego spotkania.
Jednym słowem propozycja walki w tej gali to były jedne wielkie kpiny!!!
Podobnie rzecz się miała z kontraktem tyczącym się tego pojedynku.Do dnia dzisiejszego mimo prośby w e-mailu takiego nie otrzymałem,a wiadomo,że bez umowy nikt normalny zawodowej walki nie podejmie, nie byłem zatem w żaden sposb formalnie związany z występem w danej imprezie. Marcin Orłowski najpierw zrobił sobie reklamę w internecie  posługując się moim nazwiskiem w celu zwiększenia zainteresowania swoim przedsięwzięciem.Potem dopiero doszło do rozmowy o pieniądzach i tu pojawił się problem, gdyż  kwota jaką mi zaproponowano,a mianowicie 2000zł nie była kwotą adekwatną co do moich oczekiwań,gdyż określiłem jasno,iż walczyć będę za 3000 Euro.
Napisałem więc, że w innej gali w kontrakcie dostanę kwotę 6-krotnie wyższą i nie jestem zainteresowany występem na imprezie Hussar Fight Night.
Rzeczą,która mnie zbulwersowała dodatkowo było to,iż  organizatorzy przedmiotowej gali wystosowali e-mail do mojej firmy z prośbą o sponsoring.Więc nie dość,że chciano,abym walczył za śmieszne pieniądze, które nie pokryłyby kosztów nawet minimalnych miesięcznych przygotowań to jeszcze organizatorzy HFN wymyślili sobie,że jeszcze dofinansuję ich imprezę i sam sobie zapłacę za walkę.Niedoczekanie! To jakaś niedorzeczność?!
Ponadto zaproponowano mi zawodnika z ujemnym bilansem walk,a tego rodzaju pojedynki są dla mnie bezcelowe,gdyż chcę uniknąć opinii,iż dobieram sobie słabszych i bezwartościowych zawodników.Zdecydowanie bardziej preferuję walkę z kimś bardziej doświadczonym legitumującym się dodatnim bilansem pojedynków.
Co się tyczy kontuzji to faktycznie mam naciągnięty dwugłowy lewego uda,jednakże nie ma dla to dla mnie znaczenia,gdyż do walki w przypadku uzyskania adekwatnej kwoty bym przystąpił. Nie jest to kontuzja,która eliminowałaby mnie z możliwości walczenia na ringu.
W październiku br. wystąpię na innej gali,gdzie formalnie związany jestem już kontraktem,a suma jaką mi zaproponowano spełnia moje oczekiwania.
Moim ostatecznym celem jest Mariusz Pudzianowski i do walki z nim będę dążyć.

Kamil Bazelak strongman, wrestler, karateka i bokser już wielokrotnie rzucał Mariuszowi Pudzianowskiemu wyzwania do konfrontacji w formule MMA. Były mistrz świata Strong Man robi jednak wszystko, aby uniknąć walki z Bazelakiem.
Oto kulisy tego wszystkiego…

Redakcja: Dlaczego Mariusz Pudzianowski nie odpowiada na Pana wezwania do konfrontacji na ringu MMA? Faktycznie się boi?
Kamil Bazelak: Prawda jest oczywista. Pudzianowski to zwykły cykor,któremu żądza posiadania pieniędzy przesłoniła zdolność trzeźwego i obiektywnego pojmowania rzeczywistości. Za przysłowiowego centa byłby w stanie zdjąć spodnie na środku ulicy i wypiąć tyłek. Dla niektórych osób, takich jak Pudzianowski honor i szacunek do samego siebie nie mają znaczenia. Liczy się tylko zasobność ich portfela. Na ten temat wypowiadał się też ostatnio wielki rywal Pudzianowskiego z czasów startów w Strong Man litewski siłacz Zyndruas Savickas, który jawnie skrytykował „Dominatora” za jego pazerność i sprzedawanie się za kasę.
Walka ze mną nie przyniosła by Pudzianowskiemu takich dochodów, jak pojedynek z kimś bardziej znanym. Jedyną korzyść w takiej  konfrontacji miałbym tylko ja ,gdyż znokautowałbym go na ringu i odebrałbym wszystko, co sobie wypracował ciężką pracą startując w Strong Man. Z dnia na dzień ludzie zrozumieliby,  że Pudzianowski nie jest jednak najsilniejszym człowiekiem na świecie startującym w MMA, gdyż siła jaką posiada nie ma przełożenia na siłę potrzebną w walce.

Redakcja:Może powinien Pan wyzwać Pudzianowskiego stojąc z nim twarzą w twarz podczas jakiejś konferencji prasowej na której będzie?
Kamil Bazelak: Miałem nadzieję na takie spotkanie twarzą w twarz podczas afterparty na KSW 12 i KSW 13, jednakowoż jak się później okazało Pudzianowski przewidując taką ewentualność na podobych imprezach się nie stawiał. Wiedział, że doszłoby między nami z całą pewnością do ostrej wymiany zdań. Nie wykluczone,że w takiej sytuacji Pudzianowi puściłyby w końcu nerwy i rzuciłby się na mnie z pięściami, co z kolei wymusiłoby na mnie konieczość adekwatnej reakcji.
On wie o tym, dlatego mnie unika, ignoruje. Nie chce dać mi szansy, bo wie, że jestem w stanie zniszczyć go na ringu, co zrujnowało by mu karierę zawodniczą w MMA i nikt nigdy więcej nie zapłaciłby mu 100 tysięcy dolarów za walkę.

Redakcja: Jest Pan bardzo pewny siebie. Z czego u Pana bierze się ta pewość, którą niektórzy ludzie mogą przecież niewłaściciwie zinterpretować jako zarozumiałość?
Kamil Bazelak: Nie jestem zarozumiały, a moja pewność siebie wynika z kilku czynników.
Przede wszystkim znam dobrze Mariusza Pudzianowskiego i miałem już z nim personalne scysje.  Podczas jednej z nich Pudzian wziął nogi za pas i uciekał, dlatego wiem,że jest miękki psychicznie .Fakt ten udowodniła też ostatnio jego walka z Timem Sylvią w której poddał się w sytuacji,kiedy nie był zagrożony żadną dźwignią czy brutalnym ground and pound. To tchórz i będę te słowa powtarzał jeszcze wielokrotnie.
Kolejnym czynnikiem jest moja samoświadomość. Wiem jaki poziom umiejętności reprezentuję.Ćwiczę wrestling i MMA i Pudzianowi daleko technicznie i wydolnościowo do poziomu, jaki mam w chwili obecnej. Gdyby zaproponowano mi walkę z Pudzianowskim w najbliższy weekend byłby gotowy od razu bez żadnych specjalnych przygotowań.
Ostatnim z czynników, o którym chciałbym powiedzieć jest serce do walki. Jeśli chodzi o mnie nigdy się nie poddaję, niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajduję podczas pojedynku. Tego nauczyło mnie życie, trudne walki na ringu i na ulicy. Jestem wojownikiem i walczę do ostatniego oddechu, dopóki jestem w stanie uderzać. Koniec walki następuje dla mnie wtedy, gdy usłyszę gong. Taki jestem i tak walczę…Pudzianowski, żeby mnie pokonać musiałby mnie zabić, a żeby mnie zabić musiałby stanąć w końcu ze mną twarzą w twarz i też być gotowym na śmierć.
Cała jego postawa świadczy o tym, że nie jest na to gotowy! Dlatego w sercu i duszy ja triumfuję…

Redakcja:Widzę,że jest Pan niezwykle zdeterminowany?
Kamil Bazelak: Jestem zdeterminowany i gotowy,aby udowodnić, że to co mówię to wszystko szczera prawda.

Redakcja: W takim razie nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć Panu powodzenia i zrealizowania swojego życiowego celu jakim jest walka z Mariuszem Pudzianowskim.
Dziękujemy za rozmowę.

Bogdan Krakowski

www.budo.pl: Jak Pan ocenia wycofanie się Pudzianowskiego z walki, choć wcześniej zapowiadał, że nie obawia się Nastuli?

Kamil Bazelak: Między mną, a Pudzianowskim od dłuższego czasu istnieje ostry konflikt, jednak moja ocena jego osoby nie wynika z ambicjonalnych kwestii pomiędzy nami. Nigdy nie ukrywałem tego, co myślę na temat Mariusza Pudzianowskiego. Szanuję go za jego wybitne osiągnięcia w Strong Man, jednakowoż patrząc przez pryzmat moich osobistych doświadczeń z jego osobą uważam, że do MMA się kompletnie nie nadaje. Mariusz jest zawodnikiem medialnym, a nie prawdziwym fighterem z krwi i kości. Jeśli koniecznie chce już walczyć to niech to robi z celebrytami z którymi ma szansę wygrywać, a nie z prawdziwymi zawodnikami, gdyż każdą porażką odcina sobie kupony od sławy. Wiem, że zarabia dobre pieniądze na tych walkach, ale przecież pieniądze to nie wszystko. Liczy się respekt i szacunek dla samego siebie. Przez występy w „dziwnych programach”, przebieranie się w gejowskie ciuchy ma coraz więcej antyfanów, którzy zaczynają dostrzegać rzeczy, których poprzednio nie zauważali zaślepieni miłością do strongmana. Zamiast trenować, wylewać hektolitry potu na treningach on błaznuje dla kilku srebrników. Pokonanie Marcina Najmana czy Yusuke Kawaguchiego – Japończyka, którego nawet Japończycy za bardzo nie kojarzyli nie było żadnym szczególnym osiągnięciem. Pudzianowski miał nad nimi dużą przewagę fizyczną, różnicę około 20kg wagi ciała, co zdecydowanie wystarczyło do zwycięstwa. Pierwsza wygrana dała mu dużą pewność siebie, co go jednak zgubiło, gdyż zaczął się rozmieniać na drobne.I stąd dalsze konsekwencje…

Przechodząc do kwintesencji Pańskiego pytania tyczącego się kwestii wycofania się Mariusza Pudzianowskiego z walki z Pawłem Nastulą to moim osobistym zdaniem do Pudzianowskiego w końcu dodarło to, że nigdy mistrzostwa świata w tej dyscyplinie sportu nie zdobędzie. Wbrew wcześniejszym buńczucznym deklaracjom Pudzianowski po prostu wyraźnie obawia się Pawła Nastuli. Pudzianowski całe życie dźwigał ciężary i był w tym najlepszy. Dzięki temu rozwinął w sobie przewagę włókien szybkokurczliwych, dlatego też nigdy nie zbuduje takiej wytrzymałości jakby chciał. Włókna wolnokurczliwe, które odpowiadają za wytrzymałość są u niego w znikomej ilości i ten stan nie za wiele się już zmieni, niezależnie od tego, ile Pudzian wysiłku właduje w zwiększanie wytrzymałości. Zawsze będzie miał problem z dotlenieniem swoich mięśni.A więc aspekty wytrzymałościowe i techniczne są główną przyczyną jego rezygnacji z walki. Pudzianowski już nie wierzy w siebie. Nie tak dawno był plakat w internecie, na którym było zdjęcie Pudzianowskiego z podpisem „I want Lesnar”. Pudzianowski chciał wtedy walczyć z Brockiem Lesnarem niekwestionowanym mistrzem UFC. Wszystko to działo się po jego efektownym zwycięstwie nad Marcinem Najmanem. Przemawiała przez niego pycha, bufonada, którą podsycały w nim schlebiające mu media spekulując o jego potencjalnych przeciwnikach. Dzisiaj jednak spuścił z tonu i obawia się walki z Nastulą, który przecież nie jest nawet zawodnikiem organizacji UFC, którą Pudzianowski chciał przecież zdominować. To o czymś świadczy. Nastula w jednym z wywiadów nazwał to brakiem profesjonalizmu i miał w 100% rację. Ponadto Pudzianowski zamknął sobie poniekąd drogę do startów w UFC, co podkreślał w wywiadach prezydent Ultimate Fighting Championship Dana White, który wyraźnie nie trawi Pudzianowskiego.

www.budo.pl: Jak Pan ocenia obu tych zawodników?

Kamil Bazelak: Nastula jest świetnym zawodnikiem w parterze. W końcu był olimpijczykiem w judo, które jest stylem walki składającym z rzutów, dźwigni, trzymań i duszeń. Nieco gorszą w walce ma stójkę i uważam, że nad tym powinien mocno pracować. Gdyby doszło do walki Pudzianowski versus Nastula to wszystkie pieniądze postawiłbym właśnie na Nastulę. Praktycznie tylko przypadek, niefortunny cios, mógłby zadecydować o tym, że Nastula tej walki by nie wygrał.

Co się tyczy Mariusza Pudzianowskiego to nie posiada on żadnych umiejętności bokserskich, ani zapaśniczych. Nauczył się dwóch czy trzech rzutów i obaleń i to wszystko. W wywiadach chwalił się, że boks ćwiczył przez 7 lat, a karate przez 11 lat, a tutaj tego widać nie było.Nie potrafi nawet poprawnie kopnąć low-kicka. Poza tym, jeśli chodzi o jego moc uderzenia to siła statyczna, jaką posiada Pudzianowski nie ma przełożenia na siłę dynamiczną potrzebną mu w walce. Jednym słowem Pudzianowski nie jest puncherem, i nie potrafi nokautować, a dźwiganie walizek czy ciągnięcie tirów mu w tym nie pomogą. Laikom wydawało się, że Pudzian powinien mieć walnięcie mocniejsze niż miał kiedyś sam Mike Tyson. Nic jednak bardziej mylnego. Pudzianowski bije bardzo słabo, a wręcz dziecinnie lekko. Powiem więcej, nawet Marcin Najman posiada mocniejszy cios, niż były mistrz świata strongman, czego jednak w walce z Pudzianowskim wykorzystać nie potrafił.Trzeba jednak pamiętać, że poza umiejętnościami czy siłą ciosu ważne w walce są jeszcze takie aspekty psychologiczne, takie jak wiara w samego siebie, pewność, zdecydowanie, agresja.
www.budo.pl: Czy podtrzymuje Pan chęć pojedynku z Pudzianowskim?

Kamil Bazelak: Oczywiście. Jestem gotów walczyć z nim w każdej chwili bez jakichkolwiek specjalnych przygotowań, a apanaże z takiej walki przekazałbym na hospicjum dla dzieci w Łodzi, co już wielokrotnie wcześniej podkreślałem.

www.budo.pl: Czy prowadzi Pan jakieś negocjacje w sprawie walki na zasadach MMA?

Kamil Bazelak: Prowadziłem rozmowy na dany temat. Miałem walczyć na gali Angel of Fire VII z Dawidem Trólką, ale walka ta nie odbyła się z powodu kontuzji mojego rywala. Innych przeciwników na dany termin nie zdołano mi znaleźć, gdyż tak jak usłyszałem zawodnicy mojej kategorii mieli w tym czasie inne zobowiązania, walki. Siła wyższa. Nie moja wina.

www.budo.pl: Czy rozmawiał Pan z organizatorami KSW na temat możliwości walki?

Kamil Bazelak: Jako jeden ze sponsorów dwóch ostatnich gal KSW mam dobry kontakt z organizatorami tychże gal. Miałem, więc okazję w zaciszu jednej z warszawskich restauracji spokojnie przy śniadaniu porozmawiać na dany temat. Nie zdziwiła mnie ich negatywna odpowiedź wynikająca jednak z czystego pragmatyzmu, albowiem marketingowo wydarzenie takie mogłoby się nie sprzedać. Mam zbyt mało znane nazwisko na takie wydarzenie, a tutaj potrzeba przecież fightera, który napędziłby całą koniunkturę do walki z Pudzianem i przyniósł oczekiwane profity.

www.budo.pl: Z jakimi zawodnikami obecnie Pan trenuje?

Kamil Bazelak: Trenowałem z Michałem Kostrzewskim i Remigiuszem Fabichem (uczestnikiem Mistrzostw Świata MT w Tajlandii) z klubu Brutals z którymi szlifowałem Muay Thai. Nad moją stójką pracował również doskonały fighter Łukasz Jarosz z którym ćwiczyłem w Rabce. Naprawdę wiele cennych rzeczy się od niego nauczyłem, skorygowałem techniki bokserskie i kick-bokserskie.

Z kolei treningi MMA zaczynałem kilka lat temu u Marcina Rogowskiego z łódzkiego Gracie Barra, który jest trenerem BJJ i organizatorem gal Ring XF. Miałem okazję trenować indywidualnie z Marcelo „Uirapuru” Azevedo podczas jego pobytu w Polsce, a także obecnie z Mamedem Khalidovem. Korzystam również z konsultacji dawanych mi przez naszego olimpijczyka i doskonałego niegdyś zapaśnika Andrzeja Suprona.

Na co dzień ćwiczę z moimi dwoma przyjaciółmi, których tożsamość zgodnie z ich życzeniem pozostawię w tajemnicy.

www.budo.pl: dziękujemy za rozmowę

Powered by ST.