Kategoria: Religia chrześcijańska


Istnieją dwa rodzaje nienawiści: negatywna i pozytywna. Nienawiść pozytywna to nienawiść do grzechu, którego nienawidzi Bóg. Nienawiść do gniewu, kłamstwa, braku wiary i bałwochwalstwa jest rzeczą chwalebną. Drugi rodzaj nienawiści, czyli nienawiść negatywna jest grzechem w sercu człowieka. Najgorsza sytuacja jest wtedy, gdy ktoś deklaruje się być wierzącym, a jednocześnie karmi się nienawiścią, która zatruwa jego umysł i serce. Musimy odsuwać od siebie to uczucie, pokonywać w sobie lęk i złość. Wygrać z nienawiścią to zwycięstwo nad samym sobą, które jest najcenniejszym zwycięstwem w naszym życiu…

Apeluję o zbiórkę charytatywną dla uchodźców w Bezwoli. Niech Bóg błogosławi wszystkim, którzy pomagają uchodźcom, gdyż  w ten sposób wnosimy w ich życie radość, miłość, nadzieję i moc Bożą. Pamiętajmy o słowach Jezusa:
„Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie.” 

W Bezwoli przebywa ok  przebywa ok. 220 osób, głównie rodziny z dziećmi. Są to Czeczeni, Ingusze, Dagestańczycy i Ukraińcy, którzy w swoich krajach prześladowani są z powodu rasy, religii, narodowości, przekonań politycznych lub przynależności do określonej grupy społecznej.
Każdy może pomóc w tej charytatywnej zbiórce. Wystarczy przekazać: nowe ubrania dla dzieci, zabawki, gry, przybory szkolne, środki higieny – mydła, żele do kąpieli, kremy, szampony, pasty do zębów, szczoteczki, podpaski, chusteczki higieniczne i nawilżające, kosmetyki dla dorosłych i dzieci, dezodoranty, pieluchy jednorazowe oraz chemię gospodarczą – środki czystości, proszki do prania, płyny do płukania, płyny do mycia naczyń itp.

Zbiórka prowadzona jest  do 16 grudnia 2018 r.

Dary można dostarczać do Kancelarii Parafii, bądź Księgarni LOGICON.

Można również dokonywać wpłat celowych (z dopiskiem „zbiórka na rzecz uchodźców”) na konto Parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Mateusza w Łodzi, ul. Piotrkowska 279/283

ING Bank Śląski S.A. O/Łódź

47 1050 1461 1000 0022 6489 9416

Warunkiem szczęścia w każdym związku jest świadomość obecności Boga. Miłość, lojalność, prawdomówność i wierność wynikają z naszej wiary. Bez wiary nie istnieją żadne wartości, gdyż dominuje wtedy pożądliwość, materializm i uprzedmiotowienie drugiej osoby. Na pierwszym miejscu musi być zawsze Bóg, a wtedy miłość dwojga kochających ludzi będzie zjednoczeniem dusz, które razem idą w kierunku serca Bożego.

Kamil Bazelak

Przekleństwa są trucizną dla naszej duszy, podobnie jak papierosy dla ciała. Można zaanieczyszczać atmosferę przekleństwami, podobnie jak powietrze dymem papierosowym. Od nas zależy, jacy będziemy. Chcemy żyć w brudzie i w smrodzie przekleństw, upokarzając w ten sposób naszą duszę, to nasz wybór. Mamy wszakże wolną wolę.
Ja wybrałem inną drogę i wszyscy wiedzą, że nie posługuję się takim językiem. Nie toleruję również takiego słownictwa w swojej obecności.
Jezus powiedział „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”.
Jezus mówi nam tymi słowami, że nasza mowa ma być prosta. Mamy być na „Tak” dla miłości i zdecydowanie na „Nie” dla grzechu.

Dzisiaj z okazji 100 – lecia niepodległości Polski byłem na koncercie uwielbienia Pana w Kościele Ewangelicko-Augsburskim św. Mateusza w Łodzi, gdzie wystąpił zespół chrześcijański Exodus 15. Podczas wieczoru uwielbienia Jezusa odbyło się wręczenie nagród „Serce Łodzi” oraz ekumeniczna modlitwa, którą prowadzili abp Grzegorz Ryś (metropolita łódzki), ks. Michał Makula (proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Łodzi) oraz pastor Leszek Wakuła (Zbór Baptystów w Łodzi).

Exodus 15 z utworem „Duszo ma Pana chwal”

„Początkiem wszelkiego grzechu – pycha” (Syr 10, 13).
Człowiek pyszny jest zarozumiały, ma wysokie mniemanie na temat swojej wiedzy, umiejętności, bogactwa i statusu społecznego. Wyniosłość, megalomania, które go charakteryzują często idą w parze ze złośliwością, cynizmem, zazdrością, zawiścią i przyczyniają się do gwałtownych wybuchów agresji.
Pycha to pomijanie Boga, zwykły egocentryzm i próżność wynikające z oceniania i osądzania innych ludzi przez pryzmat swoich osiągnięć materialnych, czy zawodowych.
Pokora jest mądrością ciszy i przeciwieństwem pychy. Nie polega jednak na poniżaniu się i tchórzostwie, lecz na skromności i życiu w szacunku do samego siebie, Pokora jest akceptacją prawdy o sobie, o swych ułomnościach i wadach. Pokora w życiu zbliża nas do Boga.

Ktokolwiek uwierzy w Jezusa, będzie zbawiony! Światłość przyszła na świat, lecz ludzie z powodu zła, które czynili upodobali sobie ciemność. Ciemność jest łatwiejsza, przyjemniejsza. Zepsucie, kłamstwo, oszustwo, brak pokory, nienawiść, zawiść, zazdrość – to tylko nieliczne drogi prowadzące do Piekła.
Jezus powiedział, że każdy człowiek, który zło czyni, nienawidzi Światłości, bo jest ona przeciwieństwem jego złych czynów. Ludzie, którzy postępują zgodnie z prawdą, miłością, wiernością i uczciwością zawsze dążą do Światłości, postępując zgodnie z wolą Jezusa. Ich uczynki są dokonane w Bogu i z myślą o Bogu. Taka też powinna być droga każdego chrześcijanina. Musimy kroczyć drogą, jaką wskazuje nam Jezus. Mimo upadków, jakie niesie za sobą życie odrzućmy zło, a przyjmijmy dobro. Dobrem, a nie nienawiścią odpłacajmy innym. Umrzyjmy i narodźmy się na nowo, aby stać się nowymi ludźmi w Bogu.

Dostałem pytanie od jednego z internautów, cytuję:
„Skoro Bóg jest idealny i wszechmogący to dlaczego stworzył świat pełen cierpienia? Mógł stworzyć od razu wspaniały świat.”
……………….
Nie można winić Boga, za to co się dzieje na świecie, za wojny, morderstwa, kradzieże, oszustwa, pożądliwość, czy dewiacje seksualne. Bóg stworzył świat idealny, ale człowiekowi się to nie spodobało, gdyż czuł się niewolnikiem. Bóg dał człowiekowi wolną wolę i to człowiek z pełną świadomością ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Nie ma w tym winy Boga, lecz tylko człowieka.
Bóg stworzył człowieka z miłości. Aby mogła istnieć miłość, musi jednocześnie istnieć również wolność, dlatego też Bóg dał każdemu człowiekowi wolną wolę, aby sam mógł korzystać z wolności i wybierać pomiędzy dobrem, a złem. Ludzie dostając możliwość wyboru i pełną wolność, częstokroć wybierają nienawiść, niesprawiedliwość, nienasycone pożądanie, żądzę posiadania i żądzę mordu. Ludzie w swej zarozumiałości i chciwości, chcą mieć nieograniczoną władzę, taką jaką posiada Bóg. Bóg jest jednak czystym dobrem i miłością. Ludzie wykorzystując swoją ziemską władzę do krzywdzenia innych, korzystając z wolności danej przez z Boga, popadają w bezkres grzechu. To ich wolny i świadomy wybór.

Moje świadectwo o Bogu!

Wczoraj w DH Arkadia w Warszawie miałem zaszczyt głosić swoje świadectwo nawrócenia podczas spotkania autorskiego z Maja Frykowska, podczas, którego promowana była jej książka „Pokonaj siebie”. Wraz ze mną mówili o poznaniu Boga, finalista pierwszej edycjii MasterChef Mikołaj Rey i dziennikarz Marcin Cejrowski , a przede wszystkim świadectwo swojego nawrócenia dała główna bohaterka tego wieczoru Maja Frykowska, która przeszła niezwykłą metamorfozę, od „niegrzecznej dziewczynki”, po bardzo uduchowioną kobietę, idącej przez życie z Panem Bogiem. Podczas wydarzenia z koncertem wystąpiła znana z Voice of Poland Patrycja Karolina Ciska, która na scenie pojawiła się wraz ze swoim zespołem. Patrycja zaśpiewała jedną z najpiękniejszych piosenek chrześcijańskich „Łaski cud”.
Całe wydarzenie było ogromnym sukcesem Maji Frykowskiej. Gorąco polecam jej książkę „Pokonaj siebie”.

Jak poznałem Jezusa?

Byłem ateistą. Kroczyłem drogą do zatracenia przez używki, agresję. Dwanaście lat temu poznałem Boga. Nie od razu to mnie jednak zmieniło. Moja metamorfoza była stopniowa. Ewoluowałem latami. Dwukrotnie w swoim życiu, doświadczyłem Obecności Jezusa, co spowodowało ostateczną zmianę mojej osobowości, przewartościowanie mojego życia.
Największym moim grzechem był grzech pychy. Dopiero, kiedy go odrzuciłem wszedłem na właściwą drogę prowadzącą do Boga.
Dzisiaj nauczam karate. Pracuję z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Angażuję się w rozmaite projekty charytatywne.

Pierwszy raz doświadczyłem Obecności Jezusa, gdy biegałem po lesie, modliłem się o jakiś znak od Boga i wtedy zobaczyłem świetlisty promień spływający z nieba. Stanąłem jak zauroczony. To moja relacja z tamtej chwili…

Podczas dzisiejszego biegania doświadczyłem Czegoś niezwykłego, Obecności Jezusa Chrystusa…był światłem, blaskiem, czymś pięknym, ezoterycznym i nieskazitelnie czystym. Poczułem spokój ducha, ogromną radość. Dziękowałem za ten znak, za Obecność, Objawienie się w porannym świetle, za ciszę i wiarę, jaka mnie przenikała. Modliłem się o znak z Niebios i go dostałem. To doświadczenie zmieniło mnie w jednej chwili. Chciałbym codziennie doświadczać takiego stanu i widzieć Obecność Jezusa, bo Objawienie takie buduje wiarę człowieka i wynosi ją na piedestał miłości i atencji dla Boga. Światło które widziałem było piękne, przejrzyste, czułem ogarniającą mnie Wszechmogącą i Wszechwieczną moc Jezusa emanującą ze światłości. To niesamowite przeżycie, nie dające się opisać żadnymi słowami. To trzeba poczuć!

Drugie doświadczenie Obecności Pana, było podczas ekstremalnej sytuacji, gdy byłem blisko śmierci.

Czwartego lipca wybrałem się na długie wybieganie w góry Sokole. Plan zakładał 1, 5 godzinu intensywnego biegu. Założyłem rashguarda i grubą bluzę, aby się wypocić. Nie przewidziałem jednak, że tym razem przesadzę. Po kolei pokonywałem górki i inne konkretne jurajskie wzniesienia. Pociłem się przy tym niemiłosiernie, a nie wziąłem ze sobą krzty wody. I to był wielki błąd. W pewnym momencie poczułem, że słabnę, zaczęło mi się kręcić w głowie, miałem mroczki przed oczyma, ogromne pragnienie, myślałem, że zaraz upadnę. Z nieba lał się niemiłosierny żar. Upał, skwar zabijały we mnie każdą komórkę. Było źle, naprawdę źle. Do najbliższych drzew miałem około 300 metrów, zero cienia, ucieczki przed słońcem. Było mi niedobrze, czułem, że zaraz odpłynę. Wiedziałem, że to skrajne odwodnienie. Ostatkiem sił zadzwoniłem po pomoc do rodziny, nie wiedziałem jednak, gdzie jestem. Zacząłem się modlić do Jezusa. Czułem oddech śmierci na swym karku. Ledwo szedłem, słaniając się na nogach i cały czas się modliłem mówiąc „Ufam Ci Jezu”.. Dotarłem do drzew, a potem do jakiejś drogi. Szedłem jak w amoku, cały czas się modląc do Jezusa. Czułem Jego Obecność przy mnie. Nie bardzo wiedziałem, gdzie jestem, ale zawierzyłem się Panu. Dotarłem do jakiejś piaszczystej drogi, a potem do rozstaju dróg, gdzie pośrodku był krzyż z ukrzyżowanym Jezusem. Ostatkiem sił wysłałem sms z lokalizacją miejsca, gdzie mniej więcej jestem. Położyłem się pod krzyżem i leżałem, czekając. Nie wiem, ile to trwało, ale mnie znaleźli. Dostałem wody, ale z powodu przegrzania organizmu i odwodnienia trzęsłem się z zimna. Puls miałem ledwo wyczuwalny, bardzo niskie ciśnienie. Rodzina miała wzywać pogotowie, ale uprosiłem, żeby tego nie robili. Ponad półgodziny mnie nawadniali, a potem w hotelu przez długi czas leżałem z lodem na karku i głowie i stopniowo przyjmowałem płyny.
Jestem pewien, że gdyby nie interwencja Jezusa, wyprowadzenie mnie pod Jego krzyż, dzisiaj mnie już by nie było wśród was. Gdybym padł w tym słońcu, już bym się więcej nie podniósł. Byłoby po mnie. Zanim by mnie znaleźli upłynęłoby wiele godzin. Wiele słyszy się o zgonach ludzi podczas biegania, właśnie z przegrzania organizmu i odwodnienia. Zrobiłem idiotyczną rzecz biegając w upał tak ubrany, bez butelki wody. Było to jednak dla mnie ogromne przeżycie, doświadczenie, za które jestem wdzięczny Bogu. W jaki sposób na tym odludziu trafiłem właśnie na krzyż Pański? Cały czwarty lipca spędziłem na modlitwach dziękczynnych. Życie zawdzięczam Jezusowi. Bogu niech będzie chwała!

Powered by ST.