Ostatnio przeczytałem wypociny Maciej Nowaka – teatrologa i „krytyka kulinarnego”, który chwalił się na swoim profilu na facebooku, że zjadł psa.Cytuję:

„Mogliście mnie nie wypuszczać do Wietnamu. Zjadłem czworonożnego przyjaciela. Hot doga w pełnym sensie tego wyrażenia. Wyrzutów nie mam. Był smaczny. Ciekawa konsystencja z krótkimi włóknami, trochę tuńczyk, trochę indyk. Jedyny problem to sierść, która wchodzi między zęby.” -napisał Nowak na facebooku.

Maciej Nowak

Maciej Nowak

Kamil Bazelak: Brakuje mi słów jakimi mógłbym określić co myślę o tym „człowieku”. Sam mam pięć psów i każdego z nich kocham. Dla mnie każdy kto krzywdzi bezbronne zwierzęta jest mordercą. Ale jak nazwać takiego bydlaka, który z pełną premedytacją zjada psa, aby ludzie postrzegali go jako kontrowersyjnego smakosza? Nie ma dla niego żadnych adekwatnych epitetów, którymi mógłbym go określić. Obrzydliwa, zwyrodniała i tłusta małpa – to jedyne co ciśnie mi się na usta. Zdrowiej i lepiej byłoby dla tego „psożercy” i „degenerata „, aby nigdy nie spotkał mnie na swojej drodze, bo naprawdę za siebie nie ręczę. Tacy ludzie jak Nowak powinni być piętnowani i wyrzuceni poza margines społeczeństwa. Niech spada do Wietnamu skoro mu się tak tam podoba. W Polsce takich ludzi nie chcemy! A może w ramach swoich eksperymentów kulinarnych poleciałby do Nowej Gwinei i odwiedził ludożerców z plemienia Fore, gdzie sam skończyłby jako strawa dla kanibala? Byłoby to wyjątkowe poświęcenie dla świata gastronomii…

Kamil Bazelak