Kamil Bazelak strongman i zawodnik sportów walki weekend spędził na ślubie i weselu swojego bliskiego znajomego. Jak twierdzi Vanderlei bawił się bezalkoholowo.

-Alkoholu raczej unikam także na weselu byłem jedną z nielicznych osób, które nic nie piły -twierdzi Kamil Bazelak -Całą noc jadłem owoce, łososia. Przy mojej diecie za dużego wyboru na tego rodzaju imprezach niestety nie mam.Nie jestem jednak specjalnie wymagający i nie oczekuję żadnego nadskakiwania. To,że nie jadam mięsa to mój wybór, także dość często w restauracjach czy barach mam problem z wyborem jakiegokolwiek dania z menu szczególnie, gdyż trafiam w miejsce, gdzie nie serwują wegetariańskiego jedzenia.

Kamil Bazelak zdradził, że przed nim dość wyczerpujący tydzień, także taka rozrywka jak pobyt na weselu działała na niego odprężająco.

– Fakt,że wyrwałem się na wesele spowodował, że trochę się rozluźniłem -powiedział Vanderlei –Od poniedziałku zaczynam małe tournee po Polsce i Europie. Jutro występuje jako juro w imprezie muzycznej FIS.W środę mam pokazy i wykłady w jednej ze szkół. W czwartek zaś wylatuje na Słowację jako jeden z trenerów kadry IBK Budokai w karate. W sobotę po zawodach lecę do Austrii i w rezultacie do Polski wracam w poniedziałek lub wtorek.

Dość intensywny tydzień jak na jednego człowieka…Sami przyznajcie!