Wpisy z: Marzec, 2012


Na portalu www.musculator.pl ukazał się wywiad z byłym strongmanem, obecnie zawodnikiem sportów walki Kamilem Bazelakiem, który opowie o swojej ostatniej walce w KSW 18 oraz o propozycji „nie do odrzucenia” od Mariusza „Pudziana” Pudzianowskiego.

Na początek powiedz skąd fascynacja sportami walki?
Na pierwszym treningu karate pojawiłem się w 1987 roku. Początkowo trenowałem w ramach rehabilitacji po wypadku, z czasem jednakże codzienne treningi stały się moją pasją i sposobem na życie.

Jak to się stało, że wystąpiłeś na gali KSW 18?
Federacja KSW zaproponowała mi walkę podczas tej gali. Zgodziłem się, bo lubię nowe wyzwania.

Jak skomentujesz swoją pierwszą walkę na zawodowym ringu (KSW 18)?
Dobrze się przygotowałem do tej walki pod względem kondycyjnym. Byłem pozytywnie nastawiony. Miałem swój plan na tę walkę, którego nie zdołałem jednak zrealizować.

Co stanęło na przeszkodzie?
Liczyłem, że mój przeciwnik będzie bardziej ofensywnie walczył, jednakże on przyjął spokojny i mądry sposób walki. Trafił dwoma czystymi low-kickami, kolejny jednak już zablokowałem kolanem i to by było na tyle. Reszta jego uderzeń była niecelna lub przyjmowałem je na gardę. Udało mi się go skontrować silnym prawym prostym. Otrzymał również prawego low-kicka. Miał duże szczęście unikając dwóch wysokich kopnięć, z których jedno trafiło go w ucho.

Wtedy walka tak naprawdę zaczynała się rozkręcać…
Tak. i wtedy mój przeciwnik uderzył prawym prostym, który zblokowałem rękoma. Jednocześnie wyprowadził lewy prosty, przed którym robiłem odejście na prawą stronę i wtedy przekręciło mi się kolano i padłem jak długi. Złapałem się za wykręconą w stawie kolanowym nogę i w tym momencie otrzymałem cios od mojego rywala a potem serię ciosów na gardę. Nie byłem się w stanie bronić. Czułem się jakby ktoś mi wyrwał nogę ze stawu. Ból był tak olbrzymi, że chciało mi się wyć. To był koniec…

Jaka była diagnoza już po walce?
Na drugi dzień w szpitalu stwierdzono, że mam rozerwaną torebkę stawową i zwichnięcie stawu kolanowego. Przy takiej kontuzji nie sposób było dalej walczyć.

Czyli Twoja przegrana była czystym przypadkiem?
Miałem po prostu pecha. Takich sytuacji się nie da przewidzieć, ani im zapobiec. Nie mam do nikogo pretensji. Widocznie Bóg tak chciał.

Jak skomentujesz niezbyt dla Ciebie motywujące słowa Mariusza Pudzianowskiego o tym, że żaden z Ciebie strongman?
Słowa te świadczą tylko o nim. Widać jak traktuje ludzi. Brakuje mu szacunku, ogłady i elementarnych zasad wychowania. Ma skłonności do poniżania ludzi i deprecjonowania czyichś osiągnięć. Słychać w tym wszystkim pewien rodzaj jego specyficznej bufonady i cwaniactwa, które towarzyszą mu od lat, a które to sprytnie w przekazach medialnych maskował.

Przybliż więc swoją karierę strongmana.
Jeśli chodzi o mnie to strongmanem jestem od 2003 roku. Pierwszy start w zawodach zaliczyłem w 2004. Od tamtego czasu czternastokrotnie rywalizowałem w zawodach rangi Mistrzostw Polski, Grand Prix Polski czy Mistrzostw Europy transmitowanych na żywo w telewizji Polsat Sport. W zawodach strongman mierzyłem się z zawodnikami z Polski i zagranicy, którzy rywalizowali z Mariuszem Pudzianowskim. Byli to między innymi Robert Szczepański, Sławomir Orzeł, Robert Kalinowski, Tomasz Lech Grzegorz Peksa, Jarosław Korzeniowski, Paweł Pachnik, Adam Małż, Roland Gulbis, Guntars Kusins czy Roy Van Forst.

Wniosek z tego taki, że jednak nie były to jakieś mało znaczące epizody?
Dokładnie i tak jak wcześniej powiedziałem – to jego sprawa co mówi a wnioski można wyciągnąć samemu.

Dlaczego zrezygnowałeś ze startów w sportach siłowych?
W 2008 roku, podczas imprezy „Night of Champions”, zaliczyłem swój najlepszy start w zmaganiach siłaczy, zajmując drugie miejsce w Extreme Strongman. Tymi zawodami zakończyłem oficjalnie swoją rywalizację w sportach siłowych.

Dlaczego tak się stało?
Zaważyło na tym kilka czynników, m.in. kontuzje, brak perspektyw finansowych z uprawiania tego sportu, a także kwestie zdrowotne związane z dopingiem w tym sporcie.

Podobno są plany, byś zmierzył się z „Pudzianem”?
Mariusz Pudzianowski w sposób najgorszy z możliwych obrażał mnie, gdy wychodziłem do ringu. Podobnie było jak schodziłem z ringu po walce. Potem opluwał mnie w mediach i w trywialny i prostacki sposób na swojej stronie internetowej. Jednocześnie „Pudzian” wyzwał mnie do walki bez udziału kamer i mediów. Wyraziłem akceptację na taki pojedynek i obecnie czekam na jego ruch. Z całą pewnością o ile się teraz nie wycofa z jakichś prozaicznych powodów, to do takiej walki w niedalekiej przyszłości dojdzie.

Kiedy będziemy mogli ponownie obejrzeć Twoje zmagania jako zawodnika mma?
W tej chwili cały czas rehabilituję nogę po kontuzji na KSW18. Zaraz po powrocie do zdrowia wznawiam treningi i będę chciał powrócić na ring jeszcze w tym roku.

Co musiałeś zmienić w swoim życiu, by ze strongmana stać się zawodnikiem mma?
Przestałem jeść pizzę i pić piwo (śmiech). A tak poważnie, to zmieniłem metodykę treningu, zacząłem biegać, trenować wydolnościowo i szybkościowo. Zmieniłem sposób myślenia i cele.

Opisz swój trening, bo przecież różni się od treningu strongmana.
Wstaję codziennie o piątej rano i przeważnie o szóstej biegam dystans do 6 km a w zależności od cyklu przygotowawczego jest to bieg spokojny lub biegam zrywami stosując przyśpieszenia. O godzinie dziesiątej mam kolejny trening. Jest to trening stricte techniczny. Jednego dnia trenuję stójkę a  kolejnego dnia obalenia i parter. Wieczorem z reguły jest to godzina dziewiętnasta – robię trening czysto siłowy.

A jak wygląda Twoja dieta?
Jestem ichtiwegeterianinem. Nie jadam mięsa, tylko ryby. Dzień rozpoczynam od owsianki z miodem i mlekiem. Potem zjadam trzy jednakowe posiłki i jest to z reguły łosoś na parze z kaszą gryczaną lub ryżem z warzywami. Wieczorem jem czterysta gram tuńczyka lub twarogu.

Powiedz jak wygląda przeciętny dzień zawodnika mma w połączeniu z codziennymi obowiązkami, pracą, treningiem…?
Mam o tyle dobrą sytuację, że mam własną firmę i w związku z tym mam nienormatywny czas pracy. Treningi udaje mi się łatwo wpasować pomiędzy codzienne obowiązki.

Jak na Twoje hobby reaguje najbliższa rodzina i przyjaciele?
Moi przyjaciele to zawodnicy i trenerzy, także każdy wspiera mnie w tym, co robię. A rodzina bardzo się cieszy, że mam jakieś konstruktywne hobby, dzięki czemu nie spędzam czasu przed telewizorem z puszką piwa i chipsami.

Czy jest ktoś, komu zdecydowanie zawdzięczasz to, że jesteś zawodnikiem mma?
Tak mojemu przyjacielowi Tomaszowi Janiakowi, który wskazał mi prawdziwą drogę i nauczył, że w tym sporcie trzeba być naprawdę wszechstronnym. Nie można się ograniczać do jednego systemu tylko mieć otwarty umysł.

W Polsce obserwuje się wzrost zainteresowania sportami walki. Dlaczego?
Podobny boom na sporty walki obserwuje się wszędzie na świecie. To nowa dyscyplina, forma walki, która zdobywa coraz większą popularność i uznanie.

Co w takim razie poradziłbyś młodym, początkującym zawodnikom jeśli chodzi o trening, dietę i ogólne przygotowania do ich pierwszej walki?

Nie należy przesadzać z treningami przed samym startem. Nieraz lepiej być niedotrenowanym niż przetrenowanym. Trzeba uważać podczas sparingów, gdyż znam ludzi, którzy każdy sparing toczyli na 110% i po stoczeniu jednej czy dwóch walk zawodowych byli już tak porozbijani, że kończyli swoje kariery z powodu kontuzji.

Najbliższe plany na przyszłość?
Teraz skoncentrowałem się na ukończeniu książki religijno-historycznej jaką piszę. Chciałbym do końca miesiąca ją zamknąć i oddać w kwietniu do druku. To marzenie mojego życia. Poza tym chcę jak najszybciej powrócić do treningów i wyjść do kolejnej walki.

Dziękuję za wywiad, życzę sukcesów i mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja do rozmowy.
Dziękuję również i pozdrawiam wszystkich Czytelników portalu.

Z Kamilem Bazelakiem rozmawiał Paweł Rożniatowski

Wywiad część 1

Wywiad część 2

Kamil Bazelak: Powrót po kontuzji!

Miesiąc po kontuzji Kamil Bazelak powraca do treningów. Przypomnijmy, że strongman podczas walki na gali KSW18 w wyniku upadku doznał zwichnięcia kolana i rozerwania torebki stawowej.

Podjąłem decyzję o rozpoczęciu treningów, gdyż rehabilitacja nogi przebiegła bardzo korzystnie. W gipsie miałem być unieruchomiony przez 3 tygodnie, jednakże nie wyraziłem na to zgody.W rezultacie nosiłem stabilizator i jeździłem co dziennie na zabiegi rehabilitacyjne. Stan mojej nogi jest na tyle dobry, że w dniu dzisiejszym przebiegłem po lesie truchtem cztery kilometry i boksowałem w worek trzy rundy po pięć minut. Na razie nie ma mowy o tym, abym kopał nogami,trenował obalenia czy walkę w parterze. Sądzę jednak, że z dnia na dzień stan mojej nogi będzie się na tyle poprawiał, że w końcu zacznę kompleksowe i intensywne treningi. Dziękuję wszystkim ludziom ,którzy mocno mnie wspierali w tym ciężkim dla mnie okresie. To mi dało siłę do walki z przeciwnościami losu…

Od dłuższego czasu na antenie telewizji TVN24 Jarosław Kuźniar z sympatią i współczuciem wyraża się na temat Katarzyny W. matki zmarłej sześciomiesięcznej Madzi, której malutkie ciało zostało przez nią zbezczeszczone. Sytuacje te bardzo bulwersują Kamila Bazelaka, który nie omieszkał się wystosować list otwarty do Jarosława Kuźniara.

 Jarosławie, Przyznam szczerze, że niegdyś darzyłem Cię sympatią, jednakże od jakiegoś czasu słuchając twoich wypowiedzi dotyczących Katarzyny W. samoistnie zaciskają mi się pięści. Z uwagi na szacunek dla zmarłego dziecka i dla ludzi, którzy tą sprawę przeżywali angażując się w poszukiwania sześciomiesięcznej dziewczynki dałbyś sobie spokój z tymi pieszczotliwymi określeniami typu „mama”. Ta kobieta nie zasługuje na jakiekolwiek współczucie tym bardziej na antenie  TVN24.Ty natomiast przy każdej nadarzającej się okazji apoteozujesz tą osobę…

Nie masz serca, a zachowanie jakie prezentujesz na antenie telewizji zasługuje tylko i wyłącznie na potępienie. Wierzę w sprawiedliwość i z całą pewnością kiedyś w innym życiu odpowiesz za to jakim bezdusznym stałeś się człowiekiem.

 Pozdrawiam i życzę więcej serca dla tych, którzy tego potrzebują

Kamil Bazelak

Kamil Bazelak znów zaistniał. Tym razem były strongman, a obecnie zawodnik MMA, noszący groźny przydomek „Vanderlei”, przyjęty na cześć słynnego zabijaki z klatki, Vanderleia Silvy, skrytykował gwiazdę TVN24, Jarosława Kuźniara.

Bazelak znany jest przede wszystkim z medialnej wojny, którą od dłuższego czasu prowadzi z Mariuszem Pudzianowskim. Panowie nie lubią się od zamierzchłych czasów i od czasu do czasu wylewają na siebie „wiadra pomyj”. Tym razem jednak „Vanderlei” zaatakował kogoś zupełnie niespodziewanego.

Obiektem jego niezadowolenia stała się postawa dziennikarza TVN24, Jarosława Kuźniara. Bazelak zarzuca mu, że współczuje matce Madzi z Sosnowca. Bazelak uważa, że osobie, która zbezcześciła zwłoki własnego dziecka nie należy się szacunek, który okazuje jej Kuźniar. Oto treść listu otwartego, który opublikował na swojej oficjalnej stronie internetowej.

„Jarosławie, Przyznam szczerze, że niegdyś darzyłem Cię sympatią, jednakże od jakiegoś czasu słuchając twoich wypowiedzi dotyczących Katarzyny W. samoistnie zaciskają mi się pięści. Z uwagi na szacunek dla zmarłego dziecka i dla ludzi, którzy tą sprawę przeżywali angażując się w poszukiwania sześciomiesięcznej dziewczynki dałbyś sobie spokój z tymi pieszczotliwymi określeniami typu „mama”. Ta kobieta nie zasługuje na jakiekolwiek współczucie tym bardziej na antenie TVN24.Ty natomiast przy każdej nadarzającej się okazji apoteozujesz tą osobę…

Nie masz serca, a zachowanie jaki prezentujesz na antenie telewizji zasługuje tylko i wyłącznie na potępienie. Wierzę w sprawiedliwość i z całą pewnością kiedyś w innym życiu odpowiesz za to jakim bezdusznym stałeś się człowiekiem.

Pozdrawiam i życzę więcej serca dla tych, którzy tego potrzebują

Kamil Bazelak”
Za: kamilbazelak.pl

Czy dziennikarz odpowie na argumenty sportowca? Można przypuszczać, że tak, gdyż w piątkowym wydaniu programu „Poranek TVN24”, który prowadził, ustosunkował się do listu kobiety, która czuje się obrażona używaniem słowa „mama” wobec Katarzyny W.

Roman Koń www.wpl

Kamil Bazelak jako Ambasador Stowarzyszenia Hospicjum Królowej Apostołów w Mławie zwraca się z prośbą o wsparcie budowy hospicjum dla dzieci i dorosłych w Kuklinie.

Dom-hospicjum służyć będzie chorym w ostatnim okresie ich życia , wspierać rodziny podczas choroby bliskiej osoby i w czasie żałoby. Służyć będzie jako miejsce, które połączy ludzi do spełniania idei hospicyjnej, której celem jest, aby chory nie pozostawał sam i można mu było zapewnić wszechstronną opiekę medyczną, pielęgnacyjną, duchową, psychologiczną i socjalną.

Wizualizacja hospicjum w dzień

Wizualizacja hospicjum w dzień

dowiedz się więcej »

19 marca 2012 roku Kamil Bazelak został oficjalnie mianowany i zaprzysiężony  przez założycielkę stowarzyszenia Anielę Adamską- Zalewską na Ambasadora Stowarzyszenia Hospicjum Królowej Apostołów w Mławie. Według postanowień zawartych w Karcie Ambasadora Kamil Bazelak jako Ambasador musi godnie reprezentować  Stowarzyszenie Hospicjum Królowej Apostołów, działać na rzecz promocji Stowarzyszenia i głosić ideę hospicyjną.

Oprócz tego szczególnego wyróżnienia i uhonorowania Kamil Bazelak otrzymał również pamiątkową tablicę z podziękowaniem za wsparcie idei  VII Kampanii Białych Serc i solidarny udział w proteście przeciwko narkotykom. Oprócz tych niezwykłych nobilitacji  dla strongmana dodatkowo Mariusz Zalewski wręczył mu również pamiątkową statuetkę Świętego Józefa za wsparcie działalności Grupy Zalewski Patrol. Przy tej okazji Kamil Bazelak złożył również wraz z nowo przyjętymi woluntariuszkami uroczystą przysięgę woluntariusza Grupy Zalewski Patrol.

Kamil Bazelak powiedział kilka słów oficjalnego podziękowania za te szczególne w jego życiu wyróżnienia:

Mariusz Zalewski i Aniela Adamska-Zalewska są bezgranicznie zaangażowani w bezinteresowną pomoc innym ludziom na terenie Mławy i okolic. Grupa Zalewski Patrol pomaga ludziom bezdomnym, najuboższym i potrzebującym, a Stowarzyszenie Hospicjum Królowej Apostołów zajmuje się dziećmi umierającymi na raka. Państwo Zalewscy są przykładem bezgranicznego altruizmu, pielęgnowania wartości chrześcijańskich i niespotykanej wręcz dobroci jaką okazują swoim podopiecznym. Nigdy na swojej drodze w życiu nie spotkałem ludzi tak pełnych miłości i empatii do bliźniego. Dziękuję im za możliwość funkcjonowania wśród społeczności woluntariuszy Zalewski Patrol i  Stowarzyszenia Hospicjum Królowej Apostołów. Mam nadzieję, że mój skromny wkład w jakiś konstruktywny sposób wspomoże tą działalność charytatywną. Chciałbym przy okazji poruszyć też inną kwestię. Ogromnie drażliwą, którą jestem zbulwersowany. Myślałem, że w Mławie ich działania są wspierane przez Urząd Miasta. Niestety jak się okazało Burmistrz Miasta Mława Sławomir Kowalewski nie tylko nie wspiera w żaden sposób ich działalności charytatywnej, ale też robi wszystko co może, aby utrudnić im życie i zdyskredytować ich woluntariat. To wstyd, że osoba piastująca tak wysokie stanowisko stoi w opozycji do ich działalności charytatywnej mającej na celu tylko pomagania ludziom. Jakim człowiekiem jest wobec tego Burmistrz Sławomir Kowalewski? Jakimi wartościami się w życiu kieruje? Czemu stara się zniszczyć to co dobre? Sam musi zrobić własny rachunek sumienia. Niech zada sobie pytanie co w jego życiu jest najważniejsze, bo jasno widać, że nie jest to na pewno wspieranie działalności charytatywnej stowarzyszeń i grup pomagających chorym i potrzebującym takich jak  Stowarzyszenia Hospicjum Królowej Apostołów i Grupa Zalewski Patrol. Takie zachowanie w mojej prywatnej opinii wystawia mu etykietkę człowieka pozbawionego uczuć wyższych. Oczywiście ktoś mógłby się ze mną nie zgodzić, ale takie mam wobec tego Pana osobiste odczucia. Brak mi słów na mentalność niektórych ludzi…

O sytuację związaną z brakiem pomocy urzędników poprosiliśmy o komentarz Mariusza Zalewskiego z Grupy Zalewski Patrol.

Wiele mieszkańców Mławy zadawało nam pytanie czemu Grupa Zalewski Patrol nie współpracuje z władzami miasta,a konkretnie panem burmistrzem Sławomirem Kowalewskim. Odpowiedź jest prosta, że nie jest -możliwa współpraca z tym człowiekiem ani podległą mu jednostką jaką jest Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Mławie. Pamiętamy jak w 2008 roku władze miasta pozbawiły nas możliwości działania na rzecz osób bezdomnych i uzależnionych wymyślając system, w którym praktycznie nie było miejsca dla Patrolu. Bezdomnymi miała zajmować się Straż Miejska we współpracy z MOPS-em,ale tylko do godziny 22.00. Oczywiście opracowano dla nas procedury postępowania z bezdomnymi,ale nawet nie zapytano nas o zdanie. Co więcej na żadne spotkania dotyczące pomocy osobom bezdomnym nie byliśmy zapraszani mimo to, że od 2005 roku jako jedyna organizacja prowadziliśmy całodobowe patrole niosące pomoc osobom z terenu Mławy. Takich przykładów można mnożyć na tą „dobrą” współpracę ze strony pana burmistrza w każdej działalności jaką zajmowało się Stowarzyszenie Hospicjum Królowej Apostołów w Mławie. Mam nadzieję, że współpraca będzie możliwa tuż po zmianie na stanowisku burmistrza miasta Mławy na co liczymy,bo ponownie będziemy mogli rozszerzyć naszą działalność na rzecz osób potrzebujących.

 

Kamil Bazelak odwiedził w Mławie woluntariuszy Grupy Zalewski Patrol, której jest Patronem Honorowym. Po spotkaniu w siedzibie stowarzyszenia wraz z Mariuszem Zalewskim i Anielą Adamską-Zalewską i Grupą Zalewski Patrol udał się na cmentarze w Mławie, gdzie zapalono znicze nad grobach ludzi, którzy byli wspierani przez woluntariat państwa Zalewskich a także tych, którzy sami było woluntariuszami. Zmówiono modlitwy polecające i oddano hołd zmarłym.

Grupa Zalewski Patrol

Grupa Zalewski Patrol

Wśród woluntariuszy była mama i siostra zmarłego na białaczkę woluntariusza Krzysztofa Olszewskiego, który zmarł w grudniu 2011 roku w wieku zaledwie 20 lat . Całe życie było przed nim… Krzyś jako nazywali go inni woluntariusze ideą woluntariatu zafascynował się samemu będąc już bardzo chorym. Stało się to na kilka miesięcy przed jego śmiercią. Mimo, iż był śmiertelnie chory zapisał się na prawo jazdy, które chciał skończyć. Snuł plany na temat swojej przyszłości, a jego serce było pełne optymizmu. Motorem jaki popchnął go do tej działalności charytatywnej był występ Kamila Bazelaka na pokazach i seminariach w gimnazjum w Niedzborzu. Krzyś zobaczył to w internecie i bardzo pragnął poznać Kamila. Do tego spotkania jednak nigdy nie doszło. Nagle pogorszył się stan jego zdrowia i chłopiec niespodziewanie zmarł. Mimo, iż wszyscy najbliżsi rodzina i przyjaciele żyli przez ten czas nadzieją,że Krzyś wyzdrowieje to Bóg i tak z jakiegoś powodu powołał go do siebie…

Żaden człowiek na świecie nie zna swojego dnia ani godziny, a dobrzy ludzie umierają zawsze przedwcześnie. Nieodgadnione są bowiem ścieżki Pana Boga naszego…

Wczoraj Kamil Bazelak wraz z Grupą Zalewski Patrol zapalił znicze pamięci na cmentarzu i modlił się za niego.

-Bardzo żałuję, że nie zdołałem poznać Krzysia osobiście. Wiem, że to był mądry i dobry chłopiec… bardzo współczuję –powiedział Kamil Bazelak mamie Krzysztofa Olszewskiego po wyjściu z cmentarza.

Poniżej film o Krzysiu i jego ostatnie pożegnanie…

Kamil Bazelak odwiedził dzisiaj Rafał Stasiaka. Ten młody 22-letni chłopak uległ ciężkiemu wypadkowi w wyniku  którego jest sparaliżowany. Ma sprawną tylko jedną rękę, problemy z mową i cały czas przechodzi kosztowne zabiegi rehabilitacyjne, które stopniowo przynoszą mu coraz lepsze rezultaty i Rafał powoli wraca do zdrowia. Jednorazowy turnus rehabilitacyjny kosztuje jednak nawet 18 tysięcy złotych. To ogromne koszta, jednakże zdrowie jest warte każdej ceny. Kiedy jego rówieśnicy marzą o nowym samochodzie, komórce Rafał myśli o tak prozaicznych rzeczach jak spacer, taniec z dziewczyną, zabawa z psem czy pomalowanie mieszkania. Rafał chciałby normalnie funkcjonować tak jak inni ludzie… i tak nie wiele mu w życiu potrzeba…

Namawiam jeszcze raz wszystkich ludzi dobrego serca,aby pomogli Rafałowi i przekazali na jego rehabilitację i leczenie 1% podatku. To naprawdę nie  jest wiele,a jemu naprawdę każda możliwa pomoc jest potrzebna…Wierzę, że dzięki ludziom dla których altruizm nie jest tylko pustym słowem Rafał zdobędzie pieniądze na rehabilitację i jego życie wróci do normalności. Dziękuję Wszystkim ludziom, którzy wspomogą tego chłopca otwierając swoje serca na jego ból i cierpienie ….

Szczegóły pod linkiem

Rafał Stasiak

Na KSW18 w Płocku telewizji Polsat Sport walkę stoczyli dwaj strongmani Kamil Bazelak vs.Kamil Waluś. Walkę zwyciężył wychowanek Łukasz Jurkowskiego zawodnik z Augustowa Kamil Waluś.Jego oponent podczas pojedynku doznał kontuzji kolana, która uniemożliwiła mu dalszą walkę.

http://youtu.be/fRN356MX_OU

Dzisiaj w nocy zmarł Włodzimierz Smolarek…był wybitnym piłkarzem i dobrym człowiekiem.

Chciałbym złożyć najbliższej rodzinie Włodzimierza Smolarka wyrazy mojego najszczerszego żalu i współczucia z powodu śmierci ukochanej dla nich osoby.

Bardzo wiele zawdzięczam Włodzimierzowi Smolarkowi. W 1997 roku doznałem poważnego wypadku i to dzięki właśnie Włodzimierzowi Smolarkowi wróciłem szybko do zdrowia. Dziękuję.

Niech dobry Bóg ma w opiece Twoją duszę…

O szczegółach możecie przeczytać

TUTAJ

Powered by ST.