Od dłuższego czasu obserwuję to co się dzieje w świecie Strong Man. Za tą dyscyplinę biorą się chłopaczki po 19 lat, którzy śmigają z lekkim sprzętem, wytrenowują na nim technikę i szybkością wygrywają nawet z silniejszymi zawodnikami od siebie. Do licha!! Zawody Strong Man to nie zawody sprinterów,ale siłaczy. Powinna się liczyć prawdziwa siła, a nie szybkość! Ostatnio w Polsce odbyły się zawody w których startował kilkukrotny zwycięzca Arnold Classic Zyndruas Savickas i Robert Szczepański.

Szczepański,który zawsze jest nokautowany przez SAvickasa w każdych zawodach za granicą nagle wygrywa. A dlaczego? Dlatego, że konkurencje są ustawione pod szybkość i wytrzymałość, a Savickas to nie sprinter bo waży 160kg,lecz typowy siłacz.Ta dyscyplina zmierza w złym kierunku. Nastąpiło jej rozdrobienie, za dużo dzieciaków nosząc lekki sprzęt uważa się za Strong Man-ów przy czym rekordy niektórych w martwym ciągu nie przekraczają 250kg.

Osobiście sam gdybym wystartował na lekkim sprzęcie z zawodnikami lżejszymi o 30-40 kg mógłbym przegrać z uwagi na szybkość,gdyż logicznym jest,że facet ważący 80-100kg pobiegnie szybciej niz ktoś kto waży ponad 130kg.W zawodach organizowanych przez nas odchodzimy od sprintu i konkurencji,gdzie technika przeważa nad siłą. Przykładem były zawody EXtreme Strong Man BSN rozegrane podczas Night of Champions w Łodzi. Będziemy rozgrywać konkurencje typowo siłowe wyławiające prawdziwych Strong Man-ów,a nie sprinterów.Może ludziom znudziło się już oglądanie tych samych konkurencji wykonywanych sprintem w konkurencjach łączonych i etc.

I w tym kierunku mającym na celu wyeliminowanie sprinterów,techników powinna zmierzać ta dyscyplina sportu…

Strong Man zawsze powinien oznaczać prawdziwego siłacza

Kamil Vanderlei Bazelak